Piotr Topiński: Musimy się porozumieć

Print Friendly, PDF & Email

2017-12-04.

Tytuł tego tekstu nie wziął się znikąd. Mój Ojciec, wówczas działacz PPS, w 1946 r napisał broszurę pod tym tytułem. Czasy były straszne, a Polacy podzieleni. Streszczając: chodziło o uznanie, że wojna się skończyła i dość.

A potem Jedyna Partia przyznała sobie monopol na słuszność poglądów, zbudowano własną historię, własną logikę sprawowania władzy, własne – innowacyjne – metody gospodarowania. Jednak, mimo tego, jeszcze udało im się prześlizgnąć  przez rok 1984.

Nie tak miało być!

Autorzy czasów funkcjonowania „biblioteczki PPS” ,to w dzisiejszym rozumieniu IPN… kolaboracja.

Logika sprawujących władzę zwykle opiera się na założeniu, że ludzie władzę kochają lub za chwilę pokochają, będą aktywni, wykształceni, młodzi, zdrowi i uczciwi, będą mieli swoich zaufanych przedstawicieli.

Metoda gospodarowania oparta na tym przeświadczeniu też się nie sprawdziła.

Więc – jak nie, to za mordę!

Próby nadal trwają… choć sytuacja inna.

W czasach powojennych trzeba się było połączyć, by sprawniej się odbudować ze straszliwych zniszczeń. Dzisiaj trzeba się porozumieć, by nie zniknąć w czarnej dziurze starannie nam meblowanej przez sąsiada. Nie chodzi o połączenie sił opozycji. O porozumienie w sprawach największych i najkosztowniejszych ingerencji w przyrodę, które nam zmienią Polskę w ciągu najbliższych 20 lat na najbliższe kilkaset lat.

Są rzeczy z którymi się dyskutować nie da! Jak dyskutować o możliwości przejścia barki wyższej od mostu pod tym mostem?

Można jednak dyskutować o realności, opłacalności takiego pomysłu… o innych rozwiązaniach, porównaniu kosztów, o kosztach niewykorzystanych szans, o wpływie pomysłu na inne branże, o rozwiązaniach alternatywnych. No i o tym, czy barka zapełniona kontenerami w ogóle do tego mostu dopłynie i za ile?. A jak nie dopłynie to co dalej?

Rząd ma władzę i to mu wystarczy.

Można dyskutować pod warunkiem, że obydwie strony stołu dyskusyjnego mają kwalifikacje, chcą i potrafią dyskutować – a tu… po jednej stronie stołu eksperci, znawcy problemu, fachowcy – a z drugiej politycy, którzy wiedzę zastąpili politycznymi wytycznymi.

Minister Gróbarczyk w „TV trwam” jeszcze w sierpniu zakomunikował, że Wisłę i Odrę przebuduje i nie ma dyskusji.

Samiśmy ich sobie nawybierali!

Rujnowanie środowiska zaczęło się od likwidacji Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Główna przeszkoda gmerania w przyrodzie  przez „dobrą zmianę” zniknęła. Minister mógł już ogłosić, że to on jest ekologiem i do „Polaków drugiego sortu” niezwłocznie zaliczył profesorów, naukowców i hurtowo Rady wszystkich wydziałów przyrodniczych wyższych uczelni w Polsce, którzy przyrody, według niego nie rozumieją i nieświadomi rzeczywistości protestują.

Ale mamy już także leśników drugiego sortu, tych z Parków Narodowych, rezerwatów i tych, którym kierunek i skala dobrej zmiany w lasach, również polowań, nie odpowiada. W gorszym sorcie już się zagościli znawcy hydrologii i hydrotechnicy. Byli na konferencji.

A pani premier wykrzykiwała kiedyś z mównicy sejmowej… koniec z arogancją władzy.

Ostatnio milczy.

W ostatnim tygodnia listopada uczestniczyłem w dwóch konferencjach. Najpierw organizowanej przez leśników, potem przez Koalicję Ratujmy Rzeki.

W dyskusji, już po relacji w SO, po tej drugiej konferencji, mój oponent „sezamek” łagodnie mnie upomina: – przecież niczego nie można robić zbyt pochopnie, bez zgłębiania tematu, dyskusji i kalkulacji, kierując się emocjami. Prawda?

Pewnie, że prawda!

Prawdy są jednak trzy – wedle księdza Tischnera – a ta najważniejsza w zaniku.

Rząd postanowił rżnąć Puszczę Białowieską, to rżnie, a przedstawiciele Lasów Państwowych nie dyskutują (to ta druga konferencja), tylko oponentów obrażają. A na zakończenie swojego wystąpienia szef Okręgowego Zarządu LP, pożalił się na brak chęci debatowania i niezrażony zaprosił jednak do dyskusji wymienionych w swoim referacie: ekoterrorystów, głupków, niedouków. Byłem. Skromnie schowałem rękę za plecami, by przypadkiem do mnie nie wyciągnął pomocnej dłoni.

Gdybym dzisiaj zaczynał życie zawodowe, rozejrzałbym się wśród psychologów, socjologów, zorganizowałbym zespół negocjacyjny i poczekał… bo za chwilę, jak szaleństwo minie a poglądy niestety zakiełkują, pośrednik do wygaszania konfliktów będzie miał pełne ręce zleceń.

Szansa dla młodych!

Chyba, że Minister Wojny rozda broń swoim oddziałom terytorialnym i do negocjacji stanie tylko jedna strona.

Piotr Topiński

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.1/10 (11 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +14 (from 14 votes)
Piotr Topiński: Musimy się porozumieć, 9.1 out of 10 based on 11 ratings

7 komentarzy

Odpowiedz