Andrzej Lewandowski: 66 do odstrzału, czyli…

Print Friendly, PDF & Email

2017-12-17.

ECHA WYDARZEŃ: Jest ruch w interesie…

Legia – Wisła Płock 0:2 (0:2) . W zasadzie – w tym komunikacie zawarte jest wszystko: KTO – mistrz i faworyt, czyli Legia; GDZIE – na swoim boisku; CO – dała ciała, jak się to na moim podwórku (blisko szkoły) mawia; czasem dosadniej… Takie mamy wciąż kluby, taką ligę…

Można jeszcze powiedzieć inaczej: że każdy nosi w plecaku buławę, co właśnie drużyna z Płocka udowodniła, wiec chwała jej za to; i źle w lidze nie jest… Przyjmę taką pozycję, ale trudno mi się pozbyć wrażenia, że najbogatsza ponoć w kraju i najlepiej zorganizowana Legia jakby z „kłopotów przejściowych” wchodziła w fazę kryzysu. I taki to jest rozdźwięk między fascynacją dotychczasowymi osiągnięciami reprezentacji, a stanem spraw tam, gdzie prawdziwa siła kadry narodowej powinna się wykuwać.

Chwała Wiśle, że nie tylko nie wystraszyła się faworyta, lecz także za to, że generalną prawdę czasów przypomniała. Niech głowa będzie w chmurach – mnie też miło, że jesteśmy w finałach mistrzostw świata, ale nogi zostaną na ziemi… To jeszcze nie ta faza rozwoju największego w świecie teatru (made in Poland), która raduje bez umiaru…

Idą zimowe igrzyska. W Soczi – w poprzednich – tych pod znakiem powszechnego wspierania się gospodarzy niedozwolonymi specyfikami – wypadliśmy lepiej niż dobrze. Narty ze złotem pana Kamila i jeszcze medalem doktor Justyny; trofea na łyżwach – jeszcze kryty tor w kraju był w złotych snach, a już panczeny przyozdobione mieliśmy medalami…

Marzenie o powtórce jest, chłodna głowa aspiracje studzi. Tomaszów wspiera nowoczesnym torem (otwartym tak hucznie, jakbyśmy chcieli głośno zademonstrować, że dogoniliśmy łyżwiarsko-światową nowoczesność sprzed wielu dziesiątków lat), ale czy nowa szansa może zaprocentować już podczas Igrzysk w Korei?

Skoczkowie są nadal znakomici, pan Kamil dzielnie pracuje nad sobą i robi coraz lepsze wrażenie, ale … konkurencja jednak jakby teraz dyktowała styl i tempo, my staramy się dotrzymać kroku – proporcje mogą się zmienić? Mam nadzieję! Pani Justyna ambitnie robi, co może, ale naturalne, że może mniej niż mogła. Normalne, tyle lat zawodowo na nartach. Od świtania po noc… Człowiek jest człowiekiem…

Czyli – spokojnie, ale bez stawiania poprzeczki na wysokości tej z Soczi. Tak proponuję. Jednak fortunę wciąż zanęcając; jak uparty wędkarz – rybkę…

Cytat: „42 członków zarządów związków sportowych nie złożyło oświadczeń lustracyjnych, a 24 uczyniło to po terminie. Ci działacze nie będą mogli dłużej pełnić swoich funkcji – poinformował minister sportu i turystyki Witold Bańka. Zgodnie z nowelizacją ustawy o sporcie 440 członków zarządu związków było zobowiązanych do złożenia oświadczeń lustracyjnych. Mieli na to miesiąc od odebrania zawiadomienia.

Według informacji przekazanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, formalności nie dopełniły m.in. całe pięcioosobowe zarządy związków curlingu i płetwonurkowania. …”

Czyli – 66 członków zarządów – „do odstrzelenia”. Ustawowo, wedle „normy IPN‑owskiej. Lustracyjnie. Co odnotowuję, trochę się dziwiąc środowisku działaczy sportowych, że się przed uchwaleniem reguł nie odważyło na głośny protest, albo przynajmniej na takie własne poprawki reguł, że będą one naturalne i oczywiste, a nie wyrazem sterowania przez administrację składem wybieralnych władz organizacji pozarządowych. Teoretycznie niezależnych od administracji. Teraz np. czytam, że FIFA grozi nawet wykluczeniem piłkarzy hiszpańskich z finałów mistrzostw świata. Znów cytat:

„Jak podają media w Hiszpanii, FIFA grozi tamtejszej reprezentacji wykluczeniem ze wszystkich rozgrywek organizowanych przez federację. Sprawa związana jest z podejrzeniami o ingerencję rządu Hiszpanii w działalność Hiszpańskiej Federacji Piłki Nożnej …

FIFA miała wysłać do RFEF list, w którym zagroziła, że jeśli rząd nie przestanie mieszać się w sprawy związku, Hiszpania zostanie zawieszona w prawach członka i może zapomnieć o wyjeździe na mistrzostwa świata w Rosji.

…FIFA zaczęła przyglądać się baczniej hiszpańskiemu związkowi po aferze korupcyjnej z udziałem byłego już prezydenta RFEF Angela Marii Villara. W lipcu tego roku został on zatrzymany i postawiono mu zarzuty o korupcję.

Wtedy do akcji wkroczyły rządowe organy Hiszpanii. Po zatrzymaniu Villara Wyższa Rada ds. Sportu zaapelowała o powtórzenie przeprowadzonych w maju wyborów na prezydenta federacji. Ten wniosek poparł później Sportowy Sąd Administracyjny. Przepisy FIFA natomiast surowo zabraniają ingerencji organów rządowych w sprawy związków.”

Proszę, mimo że tzw. sprawa na oko oczywista i wniosek o rewybory naturalny! Ale… ze strony organów rządowych…

Przytaczam –dla informacji i porządku. W przekonaniu, że to tylko strzelanie z kapiszona, że Hiszpanie będą grali, ale zasada jest zasadą. Rodzime postanowienia jakby to omijały. Wprowadzając normę inną niż porządkowa…

Czego oczekiwałem od chóru naszych ludzi sportu? Gdy trwała przedustawowa dysputa? Że sami zapostulują udoskonalone normy wyborcze.

Np. przez jasne postawienie sprawy – kto nie ma czystego konta w rejestrze skazanych – bez szansy stawania do elekcji, może nawet, jako wybierający.

Jeśli do czyjejś przeszłości są konkretne zastrzeżenia – wniosek do prokuratury i sądu. niech zbadają i orzekną: może, albo nie może.

Nawet rejestr dłużników bym badał przed przyjęciem na listę kandydatów – jeśli ktoś w nim jest, można podejrzewać, iż przez działalność związkową będzie się starał pozbyć zobowiązań, a tu kontrakty, sponsorzy, przeróżne umowy, pieniądze, zachęty…

Ponieważ jednak dziś rozważanie i demonstrowanie jest musztardą po deserach – zostaje nie od wczoraj i nie od przedwczoraj zgłaszana na adres środowiska sportowego uwaga, że hermetyczność zapremiowała defensywę. Często nie tylko w metodzie organizacyjnie i szkoleniowo samorządzenia, także pod względem odwagi w podejmowaniu tzw., decyzji kierunkowych. A administracja zawsze miewała ochotę do dyktowania, nie tylko przez kasę, czyli „rozmowę ze związkową kieszenią”; nie zważając na normy stanowione przez międzynarodowe federacje. Czyli – sam chciałeś Grzegorzu Dyndało…

No, pozwoliłeś, cicho siedząc…

Post Scriptum

Już mam telefony. Rozwijające refleksje – piłkarską i lustracyjną. W drugiej zadają mi pytanie – czy związek curlingu przestanie istnieć, czy „tylko” prezesa zamieni powołany przez ministra kurator? Jak będzie Panie Ministrze, a związek olimpijski? Życie sprowadza pytanie do… lekkiej atletyki. Minister podobno był lekkoatletą, Prezes był nim na pewno, ze startem olimpijskim włącznie. Płotkarz, potem redaktor – Marek Jóźwik. Jak znam Marka – nie odpuści. Nie takim nie odpuszczał…

 

 

Andrzej Lewandowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 5.5/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Andrzej Lewandowski: 66 do odstrzału, czyli…, 5.5 out of 10 based on 2 ratings