Kres polskiej inteligencji

Print Friendly, PDF & Email

2017-12-21.

Śmiało możemy powiedzieć, że przegrywamy. Przegrywamy dlatego, że wyłączyliśmy, czy też intensywnie wyłączamy, z naszego grona sól tej ziemi. A solą tej ziemi – polskiej ziemi we współczesnych czasach jest rozum. Zaś z rozumem w parze kroczy człowiek inteligentny.

Polskiej inteligencji prawie już nie ma. To znaczy nie brak inteligentnych Polaków, lecz nie istnieje już inteligencja jaka warstwa społeczna – w takim rozumieniu, z jaką mieliśmy do czynienia w przeszłości, licząc od XIX wieku, w II RP, po II wojnie światowej aż do pierwszego dziesięciolecia III RP.

Inteligencja polska mordowana była przez hitlerowców i Sowietów. Ale nie udało się im jej całkowicie zniszczyć. W PRL-u nie była specjalnie głaskana, ale okazała się na tyle silna, że to ona właśnie była mózgiem przewrotu solidarnościowego.

Obecnie inteligencja wyrzucona została za burtę. W ostatnim czasie zaczęto traktować ją jak zbyteczne piąte koło u wozu. Wyśmiewają się z niej , a jakże, nawet panie i panowie, zasiadający w ławach poselskich.

Inteligencja nie ma w ręku instrumentów obrony. Co najwyżej odwraca się od życia publicznego. Profesorowie uniwersyteccy w proteście przeciwko politycznej głupocie oddają najwyższe odznaczenia państwowe, występują z różnych gremiów, z szeregów instytucji państwowych. Nie chcą – mówiąc krótko – mieć do czynienia z politycznym zaprzaństwem.

Inteligencja polska przechodzi do lamusa. Nie tylko z wyżej wymienionych powodów. Co prawda – coraz więcej młodych Polaków kończy studia wyższe; jeszcze do niedawna studenci zapisywali się nawet na dwa, trzy kierunki studiów, ale to łapanie kilka srok za ogon świadczy tylko o tym, jak podchodzi się do studiów. Tu nie chodzi o pogłębianie wiedzy, o ćwiczenie umysłu, lecz o szukanie takiego kierunku, którzy da „większą kasę”.

Zresztą jeśli mowa o studiach, o wyższym wykształceniu, to prawdę mówiąc… kto dziś szanuje godność profesora uniwersyteckiego? To nie jest żadna przepustka na salony. Ale salonów intelektualnych w ogóle nie ma. A jeśli gdzieś się skryły, to tak głęboko, że ich nie widać.

Natomiast zwykłe salony – powiedzmy otwarcie: nowobogackie – otwarte są szeroko dla pospolitych dorobkiewiczów. Przede wszystkim politycznych, choć nie tylko. W polityce, w partii, w parlamencie widzą oni dla siebie największe szanse. Zasiadając w ławach poselskich, gotowi są sprzedać duszę diabłu. Obraz ten oglądamy obecnie wyjątkowo czytelnie. Są to zatem salony szczególnej proweniencji. Wystarczy założyć markowy garnitur, siąść za kierownicą extra samochodu, nie mówiąc o solidnych apanażach i przepustka na te podlejszego sortu salony jest murowana.

Inteligencja wymiera na naszych oczach ku uciesze całej antyinteligenckiej większości. Co prawda, z pogardą o inteligencji pisał sam król polskiej inteligencji Antoni Słonimski , ale to były inne czasy i o co innego mu chodziło. Ci, których cechuje pogarda dla inteligencji – upatrują w niej przyczynę wszelkich narodowych nieszczęść.

Gdy dochodzi do niepowodzeń gospodarczych czy politycznych szuka się kozła ofiarnego. Jajogłowi, jak zwykło się określać inteligentów, pasują na oskarżonych jak ulał.

W III Rzeczpospolitej politycy, działacze, także spora część mediów (które za cel postawiły sobie ogłupianie obywateli Najjaśniejszej, z sobą włącznie) skazują czy już skazali na banicję tych, którzy „mędrkowali”, którzy hamletyzmem, refleksją, radą i krytycyzmem paraliżowali – ich zdaniem – marsz do przodu.

Kto nie woła: Alleluja i do przodu, kto nie kontroluje czynu rozumem, ten nie z naszych, tego – jakby krzyknął Zagłoba – w ziemię.

Kto wątpi jak Hamlet – jest uważany za fajtłapę, ot inteligencik. Natomiast Otello, choć ma ręce krwawe od zbrodni, to człowiek sukcesu. I z nim należy przeprowadzać codziennie wywiady telewizyjne. Czy też wybrać na wodza narodu.

Słonimski pisał, że faszyzm postawił programowo prawo otellizmu ponad hamletyzmem. W III RP jeszcze– resztkowo –-mamy demokrację, choć już wyraźnie zaczyna ona pękać pod rządami jednej ręki. Demokracja, w której górę bierze Otello już jest chora i niebawem stanie się własną karykaturą.

W III RP panuje kult krzepy. Z inteligencika wyśmiewają się nawet uczniowie szkoły podstawowej. Anachronizmem są tzw. dobre maniery. Wyszydzany inteligent stoi wystraszony na boku, a najczęściej leży (w grobie).

Co prawda bez tych inteligencików nie było by lotów kosmicznych, laptopów i innych doskonałości, ale przecież dzisiaj górą jesteśmy my. My chamy, panie hrabio! To nas pożegnają salwy honorowe. A jajogłowi niech spadają.

Wzorem do naśladowania przestał być inteligent. Stał się nim człowiek bogaty i dobrze ustawiony. Na którego polityczna góra patrzy łaskawym okiem.

Rozkwita więc egoizm i swoista zgoda na to, by kierować się w życiu własnymi interesami. Upadek polskiej inteligencji wyraża się także w milczącej aprobacie dla postaw konformistycznych. Przestała funkcjonować wartość honoru.

Honor? A co to takiego? To przeżytek, dobry dla słabeuszy.

Wprawdzie formalnie w Polsce znacznie zwiększyła się liczba osób wykształconych, ale nie znaczy to wcale, że zarazem zwiększyła się liczebność inteligencji. Tylko zaś naród, którego warstwy inteligenckie, kierownicze zostaną zniszczone – da się zepchnąć do roli niewolników.

Ta idea, ten cel przyświecał Hitlerowi i Stalinowi. Mordowali, niszczyli „sól tej ziemi”. Ale dlaczego dzisiaj inteligencja stała się może nie wrogiem, ale została wyrzucona na bruk? Dlatego, że przeważa inna hierarchia „wartości”: wydzieramy sobie stołki, myślimy o własnych karierach, stare modele – to relikty przebrzmiałej historii. W więc na śmietnik z nimi.

Na śmietnik z koncepcjami etycznymi Conrada, Abramowskiego, Kotarbińskiego. Ossowskiej . Na śmietnik z ideałami profesora Bartoszewskiego, księdza Tischnera, Giedroycia i Mazowieckiego. Etos służby społecznej, który przez lata wypracowywała polska inteligencja, to nic nie warty biznes.

Do przodu chłopki – roztropki. My idziemy z postępem. Po trupach polskiej inteligencji. Kto się za bardzo mądrzy jest po prostu głupi.

A jak jest głupi i nie zasiada w naszym towarzystwie, czy to w sejmie czy w knajpie – to won z podwórka!

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]

Jerzy Klechta

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.2/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 20 votes)
Kres polskiej inteligencji, 9.2 out of 10 based on 12 ratings

4 komentarze

  1. korektor 2017-12-21
  2. hazelhard 2017-12-22
    • Poltiser 2017-12-22
  3. Poltiser 2017-12-22