Ernest Skalski: Lewica szkodzi

Print Friendly, PDF & Email

VII – Pars pro toto

Lewica walczy o ważne, zaprzepaszcza najważniejsze

Liberalizm i konserwatyzm obyczajowy, w połączeniu ze stosunkiem do Kościoła i państwa są tak wymieszane i tak niejednoznaczne, że nie jest to coś, co decyduje o wyborze politycznym większości wyborców. Nie zbierze więc lewica dużego poparcia, wystawiając pakiet postulatów obyczajowych. Janusz Palikot zebrał na to do dziesięciu procent poparcia, ale na krótko, bo okazało się, że niewiele więcej chce i może załatwić.

Jeśli nie udaje się z całościowym pakietem, to pozostaje metoda pars pro toto, skupienie się na punkcie uważanym i lansowanym jako węzłowy. Między innymi jest to problem mniejszości seksualnych. Łączy się to z lansowanym na lewicy pomysłem kandydatury Roberta Biedronia na prezydenta RP w wyborach 2020 roku.

Powszechnie jest powtarzana wypowiedź mieszkanki Słupska, że nie bierze sobie partnera do łóżka, lecz wybiera prezydenta miasta. Ale nie ma co udawać, że było inaczej: niezależnie od merytorycznych kwalifikacji Biedronia, był to sprawdzian, czy gej może zostać wybrany na eksponowane stanowisko. A w wyborach na prezydenta państwa kwestia ta stanie się zasadnicza dla wielu. I chyba więcej będzie tych, którzy go z tego powodu odrzucą w głosowaniu, niż uprzednio zniechęconych do głosowania, których kandydatura Biedronia przyciągnie do urn, aby go wybrać. To będą zbyt poważne dla kraju wybory, bo obarczać je dodatkowym ryzykiem.

Są i inne partykularne kwestie. „Sojusz sił prodemokratycznych – piszą w artykule „Polski Macron musi być kobietą” Elżbieta Korolczuk i Agnieszka Graffmusi mieć w swoim centrum kwestię równości i praw kobiet. Nie dlatego, że tak jest słusznie, ale dlatego, że ta sprawa jest w centrum współczesnych przemian… Brak namysłu nad kwestią płci wśród polskich obrońców demokracji może stać się gwoździem do ich trumny… prawa kobiet i mniejszości (sic!, e. s.) są nie dodatkiem, ale rdzeniem konfliktu, i to zarówno w kulturowym, jak i ekonomicznym jego wymiarze” 9)

Prawa kobiet są niewątpliwie jednym z ważniejszych problemów współczesności. Podłączone chyłkiem, prawa mniejszości – seksualnych w domyśle – też, ale może łatwiej i skuteczniej będzie je można przeprowadzić w drugiej kolejności, bo są bardziej kontrowersyjne niż prawa kobiet. Ale w Polsce, w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku rdzeniem konfliktu są rudymenty demokracji; trójpodział władz z niezależnością sądów, nadrzędność i pewność prawa, ochrona praw obywatelskich, związek z Unią Europejską i bezpieczeństwo Polski we wszystkich aspektach. W obozie walczącym o te standardy istnieją rożne poglądy na, powiedzmy, związki partnerskie i dopuszczalność aborcji. Czyli na kwestie ważne, ale partykularne przy podstawowym konflikcie.

Jeśli stanowisko w którejkolwiek z nich stanie się warunkiem udziału w obozie demokratycznym, zostanie on osłabiony, a może rozbity. I jeśli PiS pozostanie przy władzy, żaden z tych postulatów nie będzie miał najmniejszej szansy na realizację. Nie ustaną ataki na wolności obywatelskie, a w tym obyczajowe, na równość płci, na prawa i interesy wszelkiej mniejszości. A to, że ta reakcyjna postawa w sprawach obyczajowych jest mocnym punktem dla Prawa i Sprawiedliwości – nie znaczy, że właśnie tu trzeba go atakować. Warto atakować skutecznie, wyszukując jego słabe punkty obrony i nie wystawiając własnych.

Jeśli zaś zwycięży i obejmie władzę demokratyczna opozycja, to będzie tak, jak było po roku 1989. Różnice zdań w społeczeństwie i spory, które dziś trzeba odłożyć, będą przedmiotem debaty i rozstrzygnięć zgodnie z regułami demokracji. A zważywszy na charakter przemian cywilizacyjnych, można przypuszczać że sfera wolności jednostek, a w tym swobód obyczajowych, będzie się w tych sporach poszerzać.

Autorki artykułu zarzucają Sierakowskiemu, że jego wypowiedź o Macronie „raczej prawicowym” jest: „…wyprana nie tylko z idealizmu, ale też z jakiejkolwiek politycznej wizji i idei, oparta na czystej politycznej kalkulacji… Jeśli mamy wygrać przyszłość, musimy ją sobie wyobrazić”. 9)

Wniosek jest prosty i smutny. Albo się nie rozumie, że bez politycznej kalkulacji niczego się w polityce nie osiągnie, a już na pewno nie wygra wyborów, albo się nie chce wygrać wyborów i zamiast zmieniać rzeczywistość w wybranym przez siebie kierunku woli się ją sobie wyobrażać.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 7.4/10 (44 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 52 votes)
Ernest Skalski: Lewica szkodzi, 7.4 out of 10 based on 44 ratings

14 komentarzy

  1. Pat 2018-01-06
  2. slawek 2018-01-06
  3. PK 2018-01-06
  4. hazelhard 2018-01-06
  5. Zbyszek123 2018-01-07
  6. koraszewski 2018-01-07
    • Pat 2018-01-09
  7. slawek 2018-01-08
    • Pat 2018-01-09
  8. andrzej Pokonos 2018-01-08
  9. jacek 2018-01-08
  10. Mr E 2018-01-09
  11. wsc 2018-01-11
    • wsc 2018-01-11