Ernest Skalski: Lewica szkodzi

Print Friendly, PDF & Email

IX – Straszny global

Lewica świata także nie chce zrozumieć

Gdyby na Ukrainie było nadal biednie, ale spokojnie, a w Polsce spełniłyby się postulaty płacowe Wosia, to czy nie powędrowałyby tam te „montownie” których Zandberg sobie w Polsce nie życzy?

Globalizacja– wydawałoby się – nas nie dotyczy, więc nie ma znaczenia co polska lewica o tym sądzi. Ale… Dobrych już parę lat temu znalazłem się na jakiejś międzynarodowej konferencji działaczy związków zawodowych. Pamiętam tylko, że to było we Florencji, i że włókniarka z Łodzi skarżyła się, że jej przemysł po stu latach wywędrował do Tajlandii. Obecny na konferencji Taj pogratulował tych stu lat, bo od nich ten przemysł przeniósł się na Filipiny po niecałych dziesięciu.

A te „montownie”, które się u nas pojawiły , to przecież też jest element tejże globalizacji. My już w niej uczestniczymy, mając różnorodne kontakty z partnerami na wszystkich kontynentach. A przede wszystkim uczestnicząc w integracji europejskiej, najbardziej zaawansowanym elemencie globalizacji.

Dr. Sławomir Czapnik, z Uniwersytetu Opolskiego i Collegium Civitas, w artykule pt. „Główne źródło ekstremizmów? Późny Zygmunt Bauman o globalizacji”, skoncentrował się na „kapitalistycznej globalizacji jako jednym z uwarunkowań sprzyjających dysproporcjom głównie ekonomicznym oraz polaryzacji opinii i poglądów. Napięcia i nierówności będące charakterystyczną cechą neoliberalnej fazy współczesności generują destrukcyjne tendencje mające swój wyraz m.in. w fali przemocy, w tym terroryzmu i ekstremizmu.”x)

Dysproporcje i nierówności ekonomiczne między Zjednoczonym Królestwem i Indiami, między Holandią i Koreą (południową), między Frankfurtem i Singapurem niewątpliwie istnieją, lecz czy urosły czy zmalały w ciągu 30 – 50 lat trwania globalizacji, panie doktorze?

Większe, mniejsze…Fakt, że jednak te dysproporcje istnieją określa negatywny stosunek lewicy, w tym polskiej, do procesu globalizacji. Przemoc, terroryzm, ekstremizm… Jeśli to prawda, to chyba nie cała i nie oddaje istoty zagadnienia. Podstawowa informacja o globalizacji to spadek ubóstwa w świecie w latach 1990 – 2016, z 35 do 9 procent ludności świata! (Nawet uwzględniając wzrost populacji świata, to jest na nim 1,2 miliarda mniej biednych). To dane „Wall Street Journal” z Brookings Institution. A kryterium progu ubóstwa to w tym przypadku 1,9 USD dziennie na głowę. Przy czym dolar w tych biednych krajach to więcej niż nasze niecałe cztery złote według aktualnego kursu. Przecież w PRL, biednie bo biednie, ale się żyło i za trzydzieści dolców miesięcznie.

Globalizacja stanowi integralny element rozwoju cywilizacji. To nowoczesne technologie, a szczególnie rozwój wszelakiej komunikacji, pozwalającej na szybkie przemieszczanie się towarów, ludzi, pomysłów, idei, know-how i wręcz błyskawiczne przemieszczanie: informacji, decyzji, pieniędzy. To proces, który przy licznych niedogodnościach coraz większe peryferyjne obszary świata – do niedawna „trzeciego” – coraz intensywniej włącza w światowy obieg gospodarczy. I nie polega on już na wymianie surowców na „perkaliki”, lecz na inwestowaniu w produkcję, w miarę upływu czasu coraz bardziej skomplikowaną, w nowoczesne centra usługowe – choćby informatyczne w Indiach – a także w infrastrukturę.

W początkach nowoczesnego socjalizmu, określającego się jako naukowy, pewną rolę odegrała książka „Położenie klasy robotniczej w Anglii” Fryderyka Engelsa, skądinąd właściciela fabryki w Manchesterze. Położenie to już wówczas światli ludzie uważali za karygodne, podobnie jak dziś warunki w fabrykach Bangladeszu. A przy tym, wtedy w Anglii czy w Łodzi i teraz w Bangladeszu czy w Mali, przejście do startującego przemysłu stanowiło/stanowi awans cywilizacyjny dla wiejskiego i miejskiego lumpenproletariatu!

Z tym, że w globalizującym się świecie funkcjonuje i skutkuje nacisk – choćby w postaci fair trade – na poprawę sytuacji tych ludzi, już nie z pokolenia na pokolenie, jak ongiś w Europie, lecz z roku na rok. W chińskim przemyśle lokowanym na wybrzeżu pracownicy walczą o poprawę warunków na tyle skutecznie, że przedsiębiorcy lokują nowe inwestycje w głębi kraju, gdzie jeszcze łatwiej o tanią siłę roboczą.

Mali wymieniłem dlatego, że w latach 2014 – 2016 wartość spożycia na mieszkańca wzrosła tam o 21,4 procent – najwięcej w świecie! Na drugim miejscu jest Gwinea–Bissau – 16,5 procent. W Bangladeszu tylko – 6,6, za to w Indiach – 12,7. Zaś w bogatych krajach Skandynawii – od 1,8 do 2,9 (dane Banku Światowego)

„Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!” Pod tym hasłem z wydanego w 1848 roku „Manifestu Komunistycznego” Marksa i Engelsa powstawała nowoczesna lewica. W XX wieku uważała się za motor postępu we wszystkich możliwych dziedzinach. Opowiadała się jako sojusznik gnębionych ludów kolonialnych i zależnych, co w praktyce sprowadzało się do poddawania ich hegemonii ZSRR albo komunistycznych Chin. A kiedy na ostatnim przełomie wieków realny postęp cywilizacji nie poszedł w kierunku lewicowej utopii, ongiś internacjonalistyczna i postępowa lewica stała przeciwnikiem globalizacji i zmian wyzwalających te ludy z głodu!

Dla lewicy globalizacja, czyli inwestycje kapitału w obszarach nędzy i zacofania, to panoszenie się międzynarodowych korporacji, poniżenie i wyzysk. Władza pieniądza, która nie została wyłoniona przez demokratyczną procedurę, a dominuje nad wybranymi parlamentami i wyłonionymi przez nie rządami. Czyli, rynek, biznes i zysk kosztem polityki i idei.

Tak jakoś jednak się składa, że zamachy, rzezie, wojny to wyraz szlachetnych dążeń w imię, tej albo innej, wiary, poczucia godności klanowej, czy narodowej, potrzeby wyzwolenia lub dominacji, jednym słowem: polityka i idea. Coraz rzadziej kryje się za tym interes ekonomiczny, bo z gospodarczego punktu widzenia jest to przeważnie gra o sumie ujemnej. Przeważnie wszyscy tracą na tym biznesie.

Międzynarodowe koncerny-korporacje mają swoje za uszami – Iran, Kongo, Gwatemala, Biafra… Ale już pół wieku jak – w większości przypadków – ich biznes lepiej prosperuje w warunkach pokoju i spokoju. W dzisiejszej sytuacji globalizacja zwiększa więc szanse przeżycia. A kiedy rządy, a więc siły polityczne, biorą się za prawne regulowanie gospodarki w skali globalnej, kiedy powstają projekty umów kreujących sfery gospodarcze po obu brzegach Atlantyku i Pacyfiku, wszelka lewica jest zdecydowanie przeciw. Oczekiwana w związku z procesami integracyjnymi poprawa warunków życia ogółu nie jest dla lewicy istotna, bo znowu powiększa się wpływ korporacji.

Prawdę powiedziawszy, to lewicy, w skali tak świata jak kraju, bardziej doskwiera bogactwo bogatych niż bieda biednych, a jakoś nie zauważa większości między tymi biegunami.

I jeszcze jedno. Globalizacja oznacza potanienie produkcji i obniżenie cen, czyli poprawę materialną ogółu. Wszędzie, łącznie z Zachodem. Lecz, niezależnie od tej korzyści na Zachodzie zmniejsza zapotrzebowanie na wysoko opłacaną pracę w produkcji i wokół produkcji oraz usługi informatyczne. I znaczące części społeczeństwa mają podstawy by czuć się zdegradowane.

Jeśli jednak istnieje coś takiego jak sprawiedliwość dziejowa, to historia właśnie ją wymierza krajom, które bogaciły się kosztem ludów kolonialnych i zależnych. Ale dla tych, którzy teraz czują się poszkodowani, to żadna pociecha.

Reakcja tamtejszej lewicy jest odruchowa; „oburzeni” w Nowym Jorku, Podemos w Hiszpanii, Syriza w Grecji. Ten destrukcyjny gniew jakoś się kojarzy z atmosferą ruchu luddystów z początków ery przemysłowej, od którego odciął się wczesny socjalizm ze swoim programem, opartym na rozwoju kapitalizmu i narastaniu rozsadzających go sprzeczności.

Nie tak to poszło, ale przynajmniej ktoś wtedy nad tym pracował. Obecna lewica głównie się oburza na wszystko, ale jakoś nie widać jej konkretnych pomysłów na poprawę. Zaś nasi lewicowcy jeśli zajmują stanowisko w kwestii globalizacji, to raczej con amore. Polska na globalizacji, per saldo, zdecydowanie korzysta i tu lewica nikogo nie zmobilizuje i niczego nie ugra.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 7.4/10 (44 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +16 (from 52 votes)
Ernest Skalski: Lewica szkodzi, 7.4 out of 10 based on 44 ratings

14 komentarzy

  1. Pat 2018-01-06
  2. slawek 2018-01-06
  3. PK 2018-01-06
  4. hazelhard 2018-01-06
  5. Zbyszek123 2018-01-07
  6. koraszewski 2018-01-07
    • Pat 2018-01-09
  7. slawek 2018-01-08
    • Pat 2018-01-09
  8. andrzej Pokonos 2018-01-08
  9. jacek 2018-01-08
  10. Mr E 2018-01-09
  11. wsc 2018-01-11
    • wsc 2018-01-11