Zbigniew Szczypiński: Maszyna polityczna w działaniu – chwała maszynistom?

Print Friendly, PDF & Email

2018-01-11.

To już parę miesięcy jak pisałem o „maszynie politycznej”, jaką Jarosław Kaczyński wraz z całą „biało-czerwoną drużyną” buduje po to, aby raz zdobytej władzy nie oddać nigdy.

Podstawowe części tej maszyny to : przejęcie publicznych mediów (a zwłaszcza telewizji publicznej zwanej obecnie narodową), likwidacja służby cywilnej, całkowite opanowanie Trybunału Konstytucyjnego oraz (wprawdzie z pewnymi kłopotami) całego wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, Krajowej Rady Sądownictwa i wszystkich sądów z Sądem Najwyższym na czele.

Prawo i Sprawiedliwość ma już narzędzia kształtowania opinii swojego elektoratu, swojego „suwerena”. Rozpoczęło jego wychowywanie w nowym systemie oświaty, kształtuje swoją wizję przeszłości poprzez Instytut Pamięci Narodowej i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w myśl zasady – kto panuje nad przeszłością, ten ma władzę nad przyszłością.

Zostały jeszcze media prywatne – ale te działają dla zysku, a warunki dla każdej działalności gospodarczej określa państwo, a zwłaszcza takie państwo jakie buduje Jarosław Kaczyński.

Przed nami bitwa o samorządy, o samą zasadę samorządności, którą Prezes Polski postrzega jako konkurenta do jego i Carla Schmidta wizji niezależnego od prawnych ograniczeń ośrodka politycznej władzy. Słuchając głosów polityków rządzącej formacji o samorządzie – odnoszę wrażenie, że postrzegają oni system oparty na radach, radach mieszkańców, radach osiedlowych, radach miast jako kalkę republik radzieckich. Czyli kopię kraju rad, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, tego imperium zła, jakim ZSRR był dla prezydenta Regana ZSRR.

Jeżeli te moje wrażenia są słuszne, to czarno widzę przyszłość samorządu terytorialnego w Polsce. Procedowana właśnie w parlamencie zmiana ordynacji wyborczej i prawa wyborczego w odniesieniu do wyborów samorządowych, jakie mają odbyć się jeszcze w tym roku, nie pozostawia złudzeń co do zamiaru obozu rządzącego – te wybory mają mu przynieść sukces w postaci radykalnego przejęcia władzy w samorządach wojewódzkich i wielkich miastach. Zamiana ministra Błaszczaka na ministra Brudzińskiego to zdecydowane zwiększenie szansy na taki sukces. Brudziński, mając do dyspozycji narzędzia prawne przygotowane w czasie gdy resortem spraw wewnętrznych i administracji rządził Błaszczak, jako najlepiej znający regionalne kadry partyjne zadba o najlepszy dobór kandydatów. Czego Błaszczak zrobić by nie potrafił. Źle to widzę…

Pojęcie „maszyny politycznej” traktowałem jako przenośnię, skoro mówiliśmy o „ciągu technologicznym” to maszyna była z tej samej bajki. Trochę jednak zaczyna wyglądać to inaczej teraz, gdy ważny doradca Prezydenta Andrzeja Dudy, prawdziwy profesor (znowu ta socjologia) Andrzej Zybertowicz, ten sam co to niedawno wyartykułował (na poważnie) cztery kuriozalne kryteria, od spełnienia których można zostać uznanym (przez Zybertowicza) polskim patriotą, znowu na poważnie wprowadził do obiegu pojęcie maszyny bezpiecznej narracji – „MaBeNa”.

Profesor Zybertowicz jest z takich czasów, że musi pamiętać inny, równie dźwięczny skrót – „Marlena” – pamięta pan, panie profesorze, co to było?

Bez względu na to czy pamięt,a czy nie – takie pomysły tam pasowałyby jak ulał. Pojęcie maszyny narracyjnej bez względu na to czy stanie się faktem, (czego sprawdzianem byłoby to, że profesor Zybertowicz zostałby ministrem propagandy w rządzie Mateusza Morawieckiego) jest ważne – mówi o kierunku, w którym zmierza obóz rządzący. Wprawdzie wysoki urzędnik w randze ministra z Kancelarii Prezydenta, w dwa tygodnie po tym gdy pojęcie MaBeNa weszło do medialnego obiegu, publicznie, przed kamerami, powiedział, że nie zna takiego pojęcia i nic o nim nie słyszał, to jednak nie było też dymisji profesora z funkcji doradcy, było nie było, Prezydenta RP.

Po rekonstrukcji rządu uwaga opinii publicznej skupiła się na nazwiskach odwołanych ministrów.

Mniej na powołanych, a sytuacja w kraju nie uległa zmianie. Jedyny poważny konflikt, jaki obecnie trwa to konflikt wokół służby zdrowia. Nie ma już ministra Radziwiłła, co to zasłynął głównie z tego, że nie podał by nawet swojej zgwałconej córce pigułki zapobiegającej ciąży – bo nie pozwala mu na to jego katolickie sumienie. Nowym ministrem jest lekarz, profesor medycyny, który tez podpisał kuriozalne „wyznanie wiary” zabraniające ingerencji w boże prawo decydujące o życiu i śmierci – źle to rokuje, ale poczekajmy. Bardziej może niepokoić cisza wokół protestu lekarzy – za chwilę zacznie się rządowa nagonka na protestujących, zadziała maszyna Zybertowicza i będzie pozamiatane.

Nie mogę pominąć tego co miało miejsce wczoraj, w Sejmie. Głosowano nad projektami zaostrzającymi i tak już drakońskie prawo aborcyjne oraz nad projektem obywatelskim „Ratujmy Kobiety”, łagodzącym to prawo.

Do dalszych prac sejm skierował tylko ten pierwszy, projekt fundamentalistów katolickich. Projekt drugi, prezentowany w debacie przez Barbarę Nowacką, córkę Izabeli Jarugi-Nowackiej, mojej dobrej koleżanki z klubu poselskiego, przepadł.

Zabrakło mniej niż dziesięć głosów by przeszedł, by można było dyskutować, przedstawiać racje, ekspertyzy na sejmowej komisji, by był obecny w debacie publicznej. Gorycz tej klęski tym większa, że za tym aby przeszedł głosowali tak wybitni obrońcy praw reprodukcyjnych kobiet jak Jarosław Kaczyński, Krystyna Pawłowicz, minister Brudziński i jeszcze prawie pół setki posłów Prawa i Sprawiedliwości… a przeciw było trzech posłów Platformy Obywatelskiej, zaś ponad czterdziestu posłów Platformy i Nowoczesnej nie wzięło udziału w głosowaniu. Co oznaczało , że projekt Ratujmy Kobiety przepadł.

Nie ma słów na opisanie tego, z czym mamy do czynienia po stronie tak zwanej opozycji parlamentarnej. To nie jest opozycja to jest stado baranów, jeżeli nie obraża to tych miłych zwierząt. Czy można było zrobić większy prezent dla Prezesa, co całą rekonstrukcję rządu zrobił tak aby ocieplić wizerunek formacji, stać się bardziej do zaakceptowania w centrowym elektoracie?

Teraz, po tym głosowaniu PiS może powiedzieć, że fundamentaliści to nie my, my szanujemy inicjatywy obywatelskie, że gdyby nie fundamentaliści z Platformy i Nowoczesnej projekt byłby w obiegu (co nie znaczy, że by przeszedł). To jest naprawdę abecadło sejmowe, tego nie da się ani wytłumaczyć, ani zrozumieć.

Barbara Nowacka po wystąpieniu sejmowym, w którym prezentowała obywatelski projekt „Ratujmy Kobiety” jest jedyną polityczką, która ma szanse na zagospodarowanie gniewu polskich kobiet. Barbara Nowacka powinna powołać partię, stowarzyszenie zanim kolejny czarny protest tysięcy polskich kobiet, zwłaszcza tych biedniejszych, których nie stać na zabieg za 500 euro w klinikach w Niemczech czy Czechach, wyleje na ulice miast i miasteczek.

PiS zaostrzenia przeprowadzi, bo to zostało uzgodnione z hierarchami polskiego kościoła. Zrobi to poprzez ścieżkę sejmową albo obejściem przez swój Trybunał Konstytucyjny – tak czy siak protestu się nie da uniknąć.

Barbaro Nowacka – do dzieła!

[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.9/10 (15 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +15 (from 21 votes)
Zbigniew Szczypiński: Maszyna polityczna w działaniu – chwała maszynistom?, 8.9 out of 10 based on 15 ratings

12 komentarzy

  1. Magdalena 2018-01-11
    • j.Luk 2018-01-11
    • Mr E 2018-01-13
    • wku 2018-01-13
  2. dawniej_kuba 2018-01-11
  3. Zbyszek123 2018-01-11
  4. slawek 2018-01-12
  5. Sir Jarek 2018-01-12
    • jacekm 2018-01-12
  6. Magdalena 2018-01-12
  7. slawek 2018-01-13
  8. Magog 2018-01-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com