Andrzej Olas: Ciekawostka historyczna

Print Friendly, PDF & Email

2018-01-22.

Tak się złożyło, że parę lat temu zostałem obdarowany kompletem kilkunastu numerów paryskiej Kultury (od numeru 490 do numeru 519 – lipiec 1988 – grudzień 1990).

Przedzieranie się przez stare teksty potwierdziło znaną mi już prawdę – dziennikarstwo jest zawodem dla ludzi twardych. Żaden mięczak, powiem więcej – nikt o sercu wrażliwym przetrwać w tym zawodzie nie może. Inaczej niż lekarz, który lecąc klasą biznes na noworoczne narty na lodowcu Zermatt-Matterhorn mówi sobie, że jednak udało się: „Co trzeci, a może nawet co drugi z moich pacjentów wciąż żyje”, dziennikarz już przed pierwszym drinkiem i aż do tego ostatniego, czy będzie to drink dziesiąty czy piętnasty, stoi swoim przepalonym gardłem twarzą w twarz z rzeczywistością – wszystko to, co z żelazną logiką przewidział, że się zdarzy – ani się nie zdarzyło, ani się nie zdarzy. On wie, że nigdy się nie udało i nigdy się nie uda.

Ale kiedy trafi się od reguły wyjątek – ktoś późną nocną godziną coś tam drżącą ręką napisał i patrzcie – rzecz nie do uwierzenia – sprawdziło się, wtedy z należnego tym twardym, nigdy nie odmawiającym kieliszka chłopom, współczucia należy go przytoczyć. I taki właśnie znaleziony w paryskiej Kulturze wyjątek tutaj przytaczam:

Oto fragment strony miesięcznika Kultura z numeru 514-515, lipiec/sierpień 1990. Jest to tekst Leopolda Ungiera o jego wizycie w Warszawie w maju roku 1990 – relacja współczesna wydarzeniom tamtego roku.

– Wait, wait, there is more – jak mówi się w reklamach telewizyjnych. Czytajmy dalej.

Itd., itd. Ot, ciekawostka napisana dwadzieścia osiem lat temu.

A te intymne poglądy – jakżeż to ładnie brzmi.

Andrzej Olas

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.4/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 6 votes)
Andrzej Olas: Ciekawostka historyczna, 8.4 out of 10 based on 7 ratings

Jedna odpowiedź

  1. A. Goryński 2018-01-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com