Marcin Król: Nie podważać demokracji

2012-11-20. Demokracja – pisałem dwa tygodnie temu – to nie aryt­metyka. Demokracja – pisałem dwa lata temu – nie mo­że dopuszczać wrogów demokracji do życia publicznego. Nad­szedł w Polsce moment, kiedy już nie wystarczy znany tryb analizy: z jednej strony, z drugiej strony… Bo w polskiej de­mokracji nie ma już stron. Dwa przykłady spoza Polski: kiedy drugą kadencję rządził Bush, demokraci poparli jego projek­ty czterdzieści kilka razy, kiedy rządził Obama, republikanie pod wpływem Tea Party poparli jego propozycje cztery razy. To już jest początek końca amerykańskiej demokracji. I teraz nadużywany, ale nieumiejętnie, przykład zwycięstwa Hitlera. Często się mówi, że wygrał w 1933 r. w demokratycznych wy­borach. To nieprawda. Wygrał legalnie, ale głosił otwarcie an­tydemokratyczne poglądy. Przedtem przyznawał to jego póź­niejszy oportunistyczny zwolennik Carl Schmitt.

A zatem demokracja to nie tylko zwycięstwo arytmetyczne, to przede wszystkim poczucie wspólnoty politycznej, które góruje ponad najbardziej ostrymi merytorycznymi podziałami. Jeżeli ktokolwiek uważa, że ta wspólnota nie istnieje, że rządzącym nie na­leży się nie tyle minimum szacunku, ile for­malne i rzeczywiste uznanie za współprzewodnicząca w demokracji, ten stawia się poza demokracją. Także poza demokracją stawia się na przykład reanimowany na trzy dni Artur Zawisza, kiedy mówi o kanclerz Niemiec „Fiihrer Merkel” w radiowej Jedynce, ale i dziennikarz, który mu nie zwraca uwagi, że tak nie wolno.

Jest to wielki kłopot dla obecnej władzy, bo bardzo trudno powiedzieć, kiedy dokładnie demokracja jest zagrożona i ja­ki sposób postępowania należy przyjąć. Coraz częściej słyszę o Trybunale Stanu dla Kaczyńskiego et consortes. Jednak czy aby na pewno? Czy to dość? Dwa lata temu byłaby to reakcja dostateczna, teraz – moim zdaniem – już nie jest, bo rozpocz­nie się miesiącami trwający spektakl, którym media, które w większości potraciły głowy, będą się rozkoszować, a obywa­tele – gardzić.

Władza, zwłaszcza w trudnym okresie (kryzys, dziw­na słabość wewnętrzna, liberalny legalizm), jest jednak odpowiedzialna nie tylko za to, że jest obrażana. Obrażana jest demokracja, podważana jest demokracja, czyli minimalna wspólnota nas wszystkich żyjących w Polsce. Jeżeli chcemy nadal żyć w tej Polsce, a przecież żyje się nam średnio, ale by­wało niemal zawsze stokroć gorzej, to nie możemy zgadzać się na naruszanie demokracji, a nie tylko – jak sądzą niektórzy – na naruszanie prawa. To demokracja określa prawo, a nie odwrotnie. I to demokracja jest naszą wybraną formą życia, której podważać nie wolno, legalnie czy nielegalnie. A rząd ma nas przed takim podważeniem bronić. Konstytucyjnym obo­wiązkiem władzy (prezydenta i rządu) jest obrona demokra­tycznego państwa prawa. Tak to jest sformułowane i „demo­kratyczne” jest ważniejsze od „prawa”. Więc czasem prawo musi zostać na boku. Trzeba odważyć się podjąć taką decyzję.

Kaczyński dowcipkował, że Donald Tusk chce go skazać na banicję. Ale Tadeusz Mazowiecki wielokrotnie pisał, że to, co robi Kaczyński, to jest rokosz. A w dawnej Rzeczypospolitej najłagodniejszą karą za rokosz była właśnie banicja, w daw­nej Rzeczypospolitej, czyli w swojego rodzaju całkiem niezłej demokracji. W obecnych konstytucjach krajów demokratycznych nie mamy jasnego opisania sytuacji podważenia samej istoty demokracji, czyli zakwestionowania istnienia wspólno­ty politycznej. Brak takich prawnych określeń wynika z tego, że nikt nie sądził, iż sytuacja niemiecka może się kiedykolwiek powtórzyć. Oczywiście, historia się nie powtarza, ale trzeba znaleźć środki na przeciwstawienie się nie zamachowi stanu (Kaczyński nie jest taki głupi i wie, że to byłoby niedopusz­czalne i łatwe do załatwienia), lecz rozwaleniu demokracji od środka, co jest także zbrojną formą jej obalenia. Doprowadze­nie do anarchii najpierw medialnej, potem ulicznej, wreszcie prawnej to tylko pierwszy krok do tego, żeby – jak na począt­ku rewolucji francuskiej – ujawniły się kanalie, a one pierw­sze Kaczyńskiego i wszystkich innych wykończą. Wzywam władze państwa polskiego do zdecydowanej i twardej reakcji, nawet jeżeli nie będzie ona zgodna z prawem. Wzywam jako mieszkaniec demokratycznego kraju.

Marcin Król 

Wprost, nr 47/2012

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.5/10 (12 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +11 (from 15 votes)
Marcin Król: Nie podważać demokracji, 8.5 out of 10 based on 12 ratings

21 komentarzy

  1. bisnetus 2012-11-20
  2. Pałasiński 2012-11-20
    • Baczyński 2012-11-21
  3. narciarz2 2012-11-21
  4. andrzej Pokonos 2012-11-21
    • narciarz2 2012-11-21
      • andrzej Pokonos 2012-11-21
        • narciarz2 2012-11-21
        • andrzej Pokonos 2012-11-23
  5. sroka 2012-11-21
    • elkaem 2012-11-21
  6. Ester 2012-11-21
    • elkaem 2012-11-22
    • andrzej Pokonos 2012-11-24
  7. jmp eip 2012-11-22
  8. jmp eip 2012-11-22
    • andrzej Pokonos 2012-11-24
  9. jmp eip 2012-11-22
  10. kuba 2012-11-22
  11. narciarz2 2012-11-23
  12. andrzej Pokonos 2012-11-24