Te słupki PiS jeszcze sobie pewnie poprawi, lecz rany już nie zagoi.
Obsuwę sondażową po 27:1 można uznać za wypadek przy pracy, błąd, który udało się nadrobić. Wpadki z nagrodami już nie. Sądy takie czy inne, holocaust, Marzec 68, integracja europejska, spółki skarbu państwa? To dla wielu ludzi abstrakcja. Kilkadziesiąt tysięcy złotych to zrozumiały konkret. Pierwsza reakcja Szydło i Kaczyńskiego; należało się i odp…cie się! – była prosta i zrozumiała. Chamstwo, bezwzględność i siła.
Po czymś takim trudno o miłość, ale zostaje strach. W ten sposób też można rządzić, choć Wielki Brat lubi by go także kochali. Ale trudno, damy se radę. Lecz histeryczna rejterada męża, który miał być opatrznościowy, kompromituje go. Nagle się okazuje, że to mały, pod każdym względem, człowieczek, przestraszony i zagubiony, którego nie ma za co poważać i którego nie trzeba się bać. Trudno określić podmiot, który teraz pokazał swoje nieosłonięte podbrzusze, ale wiadomo o co chodzi. Taka sytuacja to początek końca dla dyktatora, czy choćby aspirującego do takiej roli.
I w panice zrobił ruch samobójczy. Naruszył elementarną zasadę niedemokratycznej władzy. Nawet jeśli nie ma ona dla poddanych chleba, to uatrakcyjnia widowiska i pilnuje aby pretorianom niczego nie brakowało. A ten, waląc po wszystkich w jak najszerzej rozumianej władzy, walnął i w swoich, by się przypodobać narodowi. Po prostu, dla osobnika żyjącego w kokonie: bez rodziny, konta, zakupów, normalnych kontaktów, wyjść na miasto, wyjazdów etc. abstrakcją są dwa tysiące złotych. Ale dla jego ludzi, dla dziesiątków tysięcy ludzi w najszerzej pojmowanej władzy już nie. A już najgorzej wychodzą ci, pożal się Boże, współdecydenci. Ministrowie, posłowie, senatorowie, zagrożeni wilczym biletem, jeśli sami nie wypną tyłka i nie pocałują ręki, która ich wychłostała. Myśleli, że stanowią, niechby zdyscyplinowaną, lecz przecież gwardię wodza – nagle widzą, że się znaleźli w kompanii karnej.
Zabawne; poseł PiS i poseł PO dostają po dupie z tej samej ręki. Zarysowują się wreszcie realne przesłanki wyświechtanego „porozumienia nad podziałami”. Szansa dla prawdziwych polityków opozycji. Prawdziwych – mówię!
Wydarzenia ostatnich tygodni kazałyby się też zastanowić nad trwałością tzw. żelaznej gwardii PiS, a właściwie to Kaczyńskiego. Ludzie, uciekający od wolności, odnajdują spokój i poczucie własnej wartości w – zależy od oceny – stadzie/zespole. Koniecznie z nieustraszonym, silnym i nieomylnym – niczego nie skreślać – wodzem. A tu wódz ustępuje pola przed Brukselą, Żydami i teraz te pieniądze…Łatwej i prościej było trwać przy nim, kiedy latami przegrywał, lecz był integralną osobowością, bez strachu i wahania.
Tę większość wyborców, która i tak nie zagłosowałaby na PiS, ostatnie wydarzenia tylko utwierdzają w jej przekonaniach. Te druzgocące – chwilowo? – dwanaście procent straty w sondażach, to owo centrum, które każdorazowo decyduje o wyniku wyborów. Jeśli ono wytrwa w zbudzonych ostatnio uczuciach, to Kaczyński by miał przechlapane.
Tryb warunkowy jest tu bardzo istotny. W dającej się przewidzieć sytuacji PiS – nawet osłabiony – pozostaje siłą polityczną większą od każdej innej. Jeśli te inne siły zechcą, zwłaszcza w obliczu słabnięcia PiS, załatwiać swoje interesy i nie stworzą koalicji, to nawet mając w sumie więcej głosów niźli Kaczyński pomogą mu utrzymać tę coraz marniejsza władzę.
Howgh!
Ernest Skalski


Tak, to dobra obserwacja. Ja dodałbym tylko, że jest to moment (kiedy PIS traci) nie tylko dobry dla polskiej lewicy. Część socjalnego elektoratu uciekło z PIS, gdyż lewica wydaje się na ten moment bardziej uczciwa (na razie). Teraz ważne, aby poluzować tych, którzy nadal popierają „dobrą zmianę”, ale mają silne wątpliwości. Oceniam ten segment na około 10 procent poparcia. Reszta to hardcorowcy, na których nie ma co tracić czasu i energii. Chodzi o wahających się. Oni potrzebują pomocy w decyzji. Teraz cała opozycja nie może przez następne miesiące spać. Musi bębnić o przekrętach PIS. Niech „konwój wstydu” dotrze wszędzie.
Przez wiele miesięcy od listopada 2015 roku poparcie dla PiSu rosło. Nie zaszkodziło mu niszczenie instytucji państwa polskiego, łamanie konstytucji, opanowanie TK, zamach na sądy, konflikt z UE, tłumienie demonstracji, lekceważenie opozycji, skok na spółki skarbu państwa, obniżenie emerytur byłym, niewinnym funkcjonariuszom służb specjalnych, niszczenie armii, obrażanie ludzi itd., itp. W amoku wzrastających sondaży poparcia JK okrzyknięto nieomal geniuszem politycznym, a skądinad poważni analitycy polityczni zastanawiali sie czy PiS bedzie rządził tylko 2, 3 czy może wiecej kadencji. Nawet tutaj na SO można było spotkać podobne opinie. Prezes się uśmiechnął – sondaże rosły, prezes puścił bąka – sondaże w górę. Tak było do grudnia 2017 – stycznia 2018, do zmiany rządu. Od tamtej pory obserwujemy coś, co jest podobne do tytułu artykułu – osuwanie się, zanim nastąpiła „obsuwa”. To osuwanie się nie było i nie jest przypadkowe. JK, którego chciano widzieć jako geniusza od zarządzania konfliktami okazał się zwykłym awanturnikiem. Wywoływanie kolejnych konfliktów i nie cofanie sie w obliczu fiaska nie ma nic wspólnego z zarządzaniem konfliktami. Jest zwyłym, dziecinnym awanturnictwem – stawianiem na swoim, mimo i wbrew rzeczywistosci. Nowy premier okazał sie amatorem-radykałem, a jego wypowiedzi szkodliwe dla stosunków z Izraelem i USA. Ustawa o IPN, konflikt z Izraelem i USA, ustawa degradacyjna, skandaliczny wybór niekonstytucyjnej KRS, odgrzebanie sprawy aborcji i wkurzenie środowisk czarnych protestów, wreszcie głupi upór co do słuszności wysokich nagród to wszystko skumulowało sie w spadającym poparciu dla partii rządzącej. Do tego dołożyło sie także wiele innych szczegółów o których nie pamiętamy ale one wszystkie zrobiły swoje – działania prokuratury, niekończące sie śledztwo w sprawie wypadku Szydło, upokarzanie Wałesy, Frasyniuka, czołobitność wobec Rydzyka, etc. etc.
Teraz okazuje się, że PiS aby uratować resztki twarzy musi się ugiąć wobec słusznych postulatów UE, Izraela i USA. Gdzie jest wielki diemiurg ? Chce się zemścić na ministrach, parlamentarzystach, wojewodach i samorządowcach, za skutki swojej dzecinnej, awanturniczej polityki? Jakiś wierny pożal się boże publicysta „dobrej zmiany” napisał o tym ruchu „szach-mat”. Że niby obniżenie wynagrodzeń zaszachowało opozycję? Jaki szach-mat, skoro JK juz dawno wywalił szachownicę i gra w cymbergaja. Teraz, kiedy idą na niego wkurzeni szachiści z kijami basebolowymi, on daje im mata? Dobrze się czuje?
Reasumując – ten ruch wygląda na dość rozpaczliwy i kompletnie nie przemyślany. Populizm też ma swoje granice i reguły gry – inne gdy sie walczy o władzę, inne gdy się jest przy władzy.
*
Redaktor Skalski ma rację kiedy pisze: „Zarysowują się wreszcie realne przesłanki wyświechtanego „porozumienia nad podziałami”. Szansa dla prawdziwych polityków opozycji. Prawdziwych – mówię!” Gdyby politycy PO, PSL i Nowoczesnej mieli odrobinę sprytu to jest znakomity czas aby posłów „dietetycznych” z PiSu przeciągnąć na swoją stronę. Tworząc chciażby nowy klub parlamentarny. Ilu ich jest – 50, 100, 150 ? Nie ważne. Liczy się każde kilkadziesiąt sztuk aby odrócić destrukcję państwa, przywrócić porządek konstytucyjny, postawić przestępców przed sądami i przygotować nowe wybory. Przesilenie mogłoby być szybkie a opamiętanie pisowskich działaczy szybkie. Do tego potrzeba jednak polityków „prawdziwych” a nie równie „dietetycznych” jak tamci.
*
Czy to jest koniec PiSu jaki znamy? Pewnie początek końca, ale jeszcze wielu ruchów chaotycznych nie będziemy w stanie przewidzieć. Coraz częściej przypominam sobie przepowiednię jasnowidza Jackowskiego, z Człuchowa jeśli dobrze pamiętam – według niej JK w II połowie roku 2018 „zaniknie”. Ciekawe co by to miało oznaczać?
” JK, którego chciano widzieć jako geniusza od zarządzania konfliktami okazał się zwykłym awanturnikiem. ”
OKAZAŁ SIĘ ? A kiedy nim nie był ?
To co, bedzie koalicja PIS z SLD po wyborach do Sejmu jesli dzisiejsza opozycja parlamentarna nie wygra?
Od dnia opublikowania wyników tego sondażu zastanawiamy się w gronie znajomych, co miało największy wpływ na ten 12-punktowy spadek. I wbrew większości znajomych, uważam, że jednak są to niedziele bez handlu (lub kościelne – jak kto woli). O ile umiem sobie wyobrazić, że nawet PiSowski elektorat niezwykle irytuje temat premii, to wydaje mi się, że przekonanie, że „wszyscy politycy kradną, PO kradło, SLD kradło i PiS też kradnie”, jest nadal silne w Suwerenie. Zresztą różne badania opinii publicznej pokazują, że większość Polaków nie ma zaufania do polityków jako takich, niezależnie od partyjnych barw. „Wszyscy kradną, czemu się przyczepiać akurat do tych? Ci też kradną, ale mniej, bo za tamtych to VAT, OFE i ośmiorniczki!”
Natomiast niedziele handlowe… to jest coś, co według mnie ma potencjał destrukcyjny. W odróżnieniu od kwestii premii, zakaz handlu w niedzielę ma kilka cech, działających na wyraźną niekorzyść władzy:
1. Dotyka niemal każdego. Nie każdy ogląda wiadomości i dowie się o premiach, nie każdy to zapamięta. Każdemu choć raz zdarzy się, że źle policzy niedziele i stanie przed zamkniętym Lidlem. A to strasznie wnerwia.
2. To będzie trwało i trwało. Jeśli PiS sprytnie to rozegra, to za kilka miesięcy Suweren może zapomni o tych premiach. Tymczasem za 8 miesięcy władza sprawi nam prezent w postaci jeszcze większej liczby niedziel bez handlu. A za kolejne 12 miesięcy jeszcze większej. To jest sprawa rozciągnięta w czasie i myślę, że będzie wnerwiać obywateli dużo skuteczniej niż kwestia premii.
3. Demoluje plan tygodnia i uderza w portfel. Nie mi – od biedy zrobię zakupy w sobotę i odstoję te dodatkowe 30 minut w korkach i kolejkach. Ale setkom tysięcy pracowników. Tym, którzy będą kończyć pracę w sobotę o 23.30. Tym, których się pozwalnia ze sklepów odzieżowych w galeriach itd. itp. Wielu ludzi może stracić pracę, a to irytuje bardzo mocno.
4. Możliwe, że zdemoluje to branżę małych sklepików. Już teraz ci prawdziwie polscy osiedlowi sklepikarze zaciskają zęby, bo nie mają jak konkurować z sobotnimi promocjami w dyskontach. A że naród w sobotę wygłodniały i rzuca się na zakupy jakby szła apokalipsa, to przecież nie rzuca się do osiedlowego sklepiku, tylko od razu do marketu gdzie kupi wszystko na raz i to od razu taniej.
5. No i na koniec: to jest wtargnięcie w wolność. Wierzący, czy nie, coraz mniej ludzi uczęszcza na msze. I wydaje mi się, że dla niemal wszystkich jest oczywiste o co chodzi w tej ustawie. Niechęć do KK tylko wzrośnie, a wraz z nią do PiSu, który z owym Kościołem się brata.
Podsumowując: jakkolwiek bawi mnie sposób w jaki JK odstrzeliwuje sobie kolejne palce u stopy, to wydaje mi się, że wymuszony przez Kościół i pewien związek zawodowy zakaz handlu w niedzielę jest odpowiednikiem włożenia sobie broni do ust.
Ale chętnie zmienię zdanie.
Pozdrawiam
Wegrzy wycofali sie z podobnego zakazu po roku czasu…..Tylko w przeciwienstwie do PL tam nie rzadzi KRK..!!
Czy klęska NIEZJEDNOCZONEJ węgierskiej opozycji da naszym partyjnym egoistom odrobinę rozumu?
Zmarnują kolejną szansę na słupkowy sukces już teraz? Tak trudno wyobrazić następny sondaż po uzgodnieniu WSPÓLNEJ LISTY WYBORCZEJ: Koalicja Europa (PIRS: https://studioopinii.pl/telewizja-pokazala-345) – głosujemy na nazwisko, za którym stoi program jego ugrupowania, te wagi w sejmie same dadzą kwoty w rządzie – 50%, pis 25%. Reakcja szczurów nie będzie niespodzianką.
Zmarnują?
Zagmatwałem to zdanie, przepraszam, 50% i 25% odnosiły się do słupków, po ogłoszeniu koalicji. Rząd powstały z koalicyjnej listy ułoży wagi w swoim gronie.
@SLAWEK
Zgadzam się z Pana epikryzą i diagnozą – ale już do leczenia przypadku o podłożu paranoidalnym przydałoby się fachowe konsylium. Nie wiem, czy stać na to dzisiejszą czołówkę partii i organizacji opozycyjnych wobec pIs-u (najchętniej w ogóle pisałbym: picu).
Owszem, widać że powoli dociera do nich prawda od dawna powtarzana przez wielu publicystów: że bez jednej wspólnej listy jak najszerszej opozycji pIs wygra wybory nawet bez cudów nad urną! Tylko, do ciężkiej cholery – dlaczego im to trzeba tłumaczyć?! Może zresztą oni to od dawna wiedzą, a dotychczas z obawy przed reakcją dołów partyjnych odżegnywali się od współpracy wyborczej, utwierdzając prezesa że teraz on nie ma z kim przegrać.
Nie wiem, jaką ordynację wyborczą wysmaży prezes. Spodziewać się trzeba, że musi ona sprzyjać głównie pIs-owi. A nie będą zmieniać ordynacji, by zmian bezwzględnie nie wykorzystać. (Vide: Sądy powszechne, czy TK) W skrajnym przypadku, może to być ustawa zupełnie sprzeczna z Konstytucją, której prezes już wcale nie musi zmieniać, skoro bez skrupułów ją ignoruje.
Sądzę jednak, że wystarczy mu „udoskonalić” metodę D’Hondta (tu: największa premia dla największego).
Trzeba pamiętać, że pIs wygrał wybory swoją listą, na której umieścił kandydatów z organizacji wyrzutków takich jak Ziobro czy Gowin – choć głosowało na nią mniej osób, niż w poprzednich przegranych przecież wyborach. Było to możliwe wyłącznie przy rozdrobnieniu opozycji i dodatkowo powstałych nowych partiach. Nie wiem, czy zakładanych przez pięknoduchów, czy cynicznych graczy politycznych. O kretynie Kukizie nie ma co wspominać (choć to on skutecznie obrzydził mi jow-y).
My to wszystko wiemy, tylko co z tego?
Jak pomysle , ze wystarczylo , by Adriana Zandberga nie bylo na ostatniej wyborczej debacie …. I Kaczynskie nie rzadzil by samodzielnie… A Miller z Palikotem weszli do Sejmu.
Howgh! Kartagina musi zostać zniszczona, opozycja zjednoczona by to zrobić i ZŁO wyplewić. O reszcie potem (jeśli dożyjemy …).
@STARY OUTSIDER – po drodze są wybory samorządowe i teoretycznie opozycja ma możliwość sprawdzenia różnych wariantów. Teoretycznie, bo to zupełnie inne wybory. W praktyce na razie nie widać perspektywy takiej koalicji opozycyjnej. Każda partia kombinuje po swojemu licząc na to, że wykiwa inne. To miara „jakości” polityków. Na razie rysuje się możliwość dwóch koalicji opozycyjnych: centrowej (PO,N, PSL) i lewicowej (SLD, Nowacka, Biedroń i wątpliwy udział Razem) . Być może do wyborów działanośc JK ich zjednoczy w jedna koalicję.
Jest jeden niezawodny koalicjant opozycji – JK i PiS. Ruchy odśrodkowe, wojna o schedę po satrapie i wrodzona skłonność do autodestrukcji tego ostatniego, mogą być nieoczekiwanie najsilniejszym czynnikiem wsparcia opozycji. Półtora roku do wyborów i spadające sondaże zrobią swoje.
*
@MEDIEVAL – być może właśnie uderzenie w niedziele handlowe przepełniło czarę goryczy. Zgadzam sie, że jeśli zostaną utrzymane będą wkurzać ludzi zmordowanych całymi tygodniami pracy i zmuszonymi do zakupów w inne dni. PiS reprezentuje dość zamknietą mniejszość i uderza w większość grup społecznych. To musi mobilizowac przeciw niemu wiele środowisk, których interesy zostały naruszone. Rozdawnictwo pieniędzy publicznych nie rodzi lojalności politycznej, zwłaszcza wobec awanturników i szowinistów.
PiS reprezentuje dość zamknietą mniejszość i uderza w większość grup społecznych…..Ta zamknieta mniejszoscia jest polski KRK…. PIS splaca przed wyborczy deal : Za poparcie z ambon i zamiana PL w 100% panstwo wyznaniowe…. : Tzn zakaz handlu w niedziele , zakaz aborcji , zakaz in vitro …..
PiS pokazał swoją pazerność na kasę – pokazał „dojną zmianę” w najczystszej postaci. Kaczyński miota się od ściany do ściany. W końcu wymyślił obniżenie pensji. I co będzie?
Niezmiernie się dziwie planom, by przygarniać ewentualnych zbuntowanych posłów PiSu. Naprawdę tego państwo by chcieli? Oddać znów przysługę Kaczyńskiemu? Natrychmiast odzyskałby pole. „Oto jedni oderwani od koryta skumali się z drugimi, by spiskować przeciw dobrej zmianie! Niestety w masowej partii, jaką jest PiS pjawiło się kilkoro paznernych niegodziwców. Ale rozpoznaliśmy ich i wydaliliśmy złodziei! Natychmiast skumali się z Platofrmą, jak to złodziej ze złodziejem tęskniący za korytem!”
A pod ręką jest Kukiz 15, którego można skonsumować, by uzupełnić braki kadrowe.
Zresztą nie nastawiałbym się na przepływ zniesmaczonych PiSem do mitycznej „zjednoczonej koalicji” tworu równie realnego jak Yeti. Schetyna „konsumuje” Nowoczesną i żadna koalicja mu nie jest do niczego potrzebna.
A i wzrost poparcia dla SLD (najbardziej widoczny) nie bierze się przecież z tytanicznej pracy Włodzimierza Czarzastego i jego talentów krasomówczych, tylko stąd, że zniesmaczeni PiSem i tak nie chcą oddać głosu na PO.
Tak, założenie że potrzeba tu PRAWDZIWYCH polityków jest podstawoym warunkiem ruszenia z tego patowego grajdołka w którym tkwi od lat polska polityka. Czy będą to wybrani z obecnych polityków, czy już nowe pokolenie czas pokaże. A co do wolnych niedziel, zakazu aborcji i najbardziej idiotycznegi zakazu in vitro, można tylko przyklasnąć, bo sami się podkładają. Trzymam kciuki za wybory samorządowe. To będzie pierwszy praktyczny sprawdzian, nak bardzo eroduje wizerunek więdnącego guru z jego PiSem.
Epikryza, nie znałem tego terminu medycznego. Pan redaktor Skalski znakomicie opisał przebieg ostrego stanu zapalnego prezesa rządzącej partii. Sądzę, że kończące miesięcznice obchody 10 kwietnia 2018 dopiszą ostry objaw tego zespołu chorobowego Ostateczna kompromitacja teorii zamachu/wybuchu). Nie tracę nadziei, że to będzie oznaczało obsuwę o dalszych parę punktów
Epikryzę i wszelkie inne catguty poznałem w pamiętniku młodej lekarki, nieodżałowanej Ewy Szumańskiej, 🙂
Chcę przypomnieć, że na wolne niedziele najbardziej naciskał Duda z „Solidarności”. Był to jeden z warunków poparcia PiS przez Solidarność.
A jakie znaczenie dla społeczeństwa ma deal związkowego bonzy z partią ?
Podobne jak deal KRK z rządząca partią. Skutki odczuwają wszyscy.
Kom. wyżej napisałem tylko dla przypomnienia bo, jak czytam w innych komentarzach, wszyscy pamiętają o KRK ale nikt nie wspomniał o „Solidarności”.
Nieprecyzyjnie się wyraziłam. Chodziło mi o to, że wszyscy wiemy i to od dawna o takim dealu, tyle że ta wiedza nie ma żadnego przełożenia na to, co się dzieje. Jako społeczeństwo jesteśmy bezradni…mam jednak nadzieję, że nie na wieki wieków.
@ MR E – moje stwierdzenie: „Gdyby politycy PO, PSL i Nowoczesnej mieli odrobinę sprytu to jest znakomity czas aby posłów „dietetycznych” z PiSu przeciągnąć na swoją stronę.”, nie zakłada wchłonięcia ich przez istniejące partie opozycyjne.
Na fali pogłębiającej sie paranoi JK pojawia się okazja na rozłam w PiSie i utworzenie stronnictwa prawicy demokratycznej, stojącej na straży istniejącej konstytucji i demokratycznego państwa prawa. Dotyczyć to powinno tych parlamentarzystów, którzy mają instynkt propaństwowy i chcą być w polityce dłużej niż horyzont działalności JK. Obniżanie wynagrodzeń ministrów, wojewodów, starostów i samorządowców, a także parlamentarzystów jest ponad wątpliwość działanością szkodliwą i antypaństwową. Czym innym jest uściślanie zasad wynagradzania czy motywacyjne systemy wynagradzania, a czym innym populistyczny, antyefektywnościowy i korupcjogenny gest JK wymuszającego obnizenie wynagrodzeń. Zmiany dokonywanej tylko po to, aby przykryć antypaństwowy proceder wypłacania sobie „krzywych” nagród przez premier i ministrów, oraz gabinety polityczne w reakcji na zablokowanie oficjalnych podwyżek płac dwa lata temu.
Parlamentarzyści, którzy zdecydowaliby sie na taki ruch jak odejście z PiS i założenie demokratycznego stronnictwa prawicowego (nazwa jest umowna, bo PiS nie jest prawicą a populistycznymi nacjonalistami) wykonaliby racjonalny ruch polityczny. Po pierwsze mogliby się opowiedzieć po stronie Polski demokratycznej, otwartej i proeuropejskiej, oraz wspomóc przywracanie w Polsce standardów prawnych zgodnych z konstytucją RP – niezależnego TK, KRS, SN, itd. Po drugie ich zasługi nie zostałyby pominięte w procesie depisyzacji Polski, który niewątpliwie czeka nas po utracie władzy przez PiS. Po trzecie wreszcie stworzyliby zalążek partii, która wyłoni się po procesie dekaczyzacji, jako demokratyczny spadkobierca PiS. Jeżeli nie wykonają go teraz, każdy późniejszy termin będzie coraz trudniejszy. Coraz bardziej bowiem stają się zakładnikami postępujacej paranoi politycznej JK, który miota się i będzie się miotał coraz bardziej próbujac rozwiązać kwadraturę koła. Nominalny geniusz prowadzi swoje zastępy na coraz większe manowce a pytanie brzmi czy ktoś w tych zastępach jest racjonalny i przytomny. Czy wszyscy w amoku zmanipulowanej postprawdy gotowi są popełnić polityczne sepuku w imię dziecinnego uporu swojego kieszonkowego satrapy.
*
Rolą parlamentarzystów opozycji jest praca na rzecz wspomagania takiego rozłamu w interesie państwa polskiego.
Wybacz Sławku – ale to co tu napisałeś – to wręcz słownikowa definicja skoorwysyństwa i spsienia polskiego parlamentaryzmu. Ponieważ walą sie nam sondaże – to zwiejemy z tonącego okrętu, bo nie dla wszystkich starczy profitów, i założymy sobie nową profitownię. Pokażemy, że zły szczurołap nas omamił a nasze antykonstytucyjne głosowania i manie wszystkich za idiotów – to wynik tego omamienia. Ale teraz jako nowa Partia nauczona doświadczeniami omamienia – zgotujemy Polakom cudowny los.
No weź przestań!!
Trzymając się kościelnych prawideł – nie wystarczy wyznanie grzechów… – potrzebna jest też pokuta – a nie zakładanie kolejnej profitowni.
….”Po drugie ich zasługi nie zostałyby pominięte w procesie depisyzacji Polski”….no jasna dupa.
Pozdrawiam
@SIR JAREK: polityka nie polega na jeździe bez trzymanki, (co jest obecnie błędem prominentnych działaczy PiSowskich z obydwu rządów) a na umiejętności dokonywania wyborów i aliansów zależnie od sytuacji. Jak wspomniał Red. Skalski, teraz nadszedł czas na dyskusję z co światlejszymi reprezentami polskiej prawicy z PiSu. Paranoja i niemoc posła JK stają się już zbyt widoczne aby dalej cwałować w orzepaść pod jego skrzydłami. Na tym polega polityka realna. Polska prawica potrzebuje trzeźwej i demokratycznej partii i nadchodzi czas aby jej w tym pomóc. Lepiej na tym wyjdzie zarówno rozkraczona zbyt na prawo Platforma Obywatelska jak polska polityka w całości zdana obecnie na utopię PiSowską demolującą polską nieopierzoną demokrację. Uczymy się na błędach zamiast robić harakiri. Cała polska historia pokazuje, że łatwiej nam z honorem lec, niż się dogadać. Najwyższy czas aby nauczyć się wreszcie porozumiewać.
Panowie – (BM – wybacz – to głos polemiczny) – pieprzycie bzdury. Jak Błaszczak powie, że to nie on – to z racji Polityki zapomnicie o dymaniu Konstytucji w dupę?? Bo się nawrócił?? Jak ta od pazurków powie – „przepraszam” – to ją przyjmiecie do PO??
….”Najwyższy czas aby nauczyć się wreszcie porozumiewać.”
Panie Andrzeju – z kim??
Pozdrawiam
……Polska prawica potrzebuje trzeźwej i demokratycznej partii i nadchodzi czas aby jej w tym pomóc.” – niech Pan pomaga.
mam zajady i nie chcę na to umrzeć. Hazel już pomaga Nowoczesnej.
Panowie – upadliście na głowy??
a potem BM pisze, że kończy mu się cierpliwość do mnie. A do Was??
By nie wypaść z roli – JA PIERDOLĘ….LOL
Zamiast komentarza…
@Sir Jarek: mnie się nie kończy cierpliwość z powodu pana poglądów (każdy ma jakieś i jego prawo), ale słowotwórczej furii.
Panie Andrzeju, a czy to nie Churchill powiedział, że „nie negocjuje się z głową w pysku tygrysa”, czy jakoś tak ? Nie przesadzałabym w naszym przypadku z głową tego pięknego zwierzęcia, ale wśród jakichś paskudnych padlinożerców ( zaślepionych żądzą żarcia tak bardzo, że nie widzą, że ofiara jeszcze żyje ) należałoby się rozejrzeć, aby analogii stało się zadość.
Może być i tygrys i hiena. Tym jest dziś dla opozycji Kaczyński. Zaczyna się powrót do pokazowych politycznych aresztów i pewnie procesów polityków opozycji aby odsunąć uwagę od nasilających się wpadek obozu rządowego. To nie poprawi obsuwającego się wizerunku obozu rządowego. Z prominentami PiSu nie będzie dyskusja możliwa. Chyba, że zostaną całkowicie zaszachowani przez zjednoczoną opozycję. Do tego jeszcze daleko. Propozycja Red. Skalskiego dotyczy mniej widocznych posłów rządzącej partii, którzy zaczynają dostrzegać błędny jeśli nie już obłędny kurs Kaczyńskiego. Chodzi o erodowanie tego środowiska w imieniu nadrzędnego interesu Polski.
Po napisaniu powyższego komentarza znalazłem dziś na wycieczce na Barbados do „wildlife animal reserve” następującą sentencję, która daje do myślenia: „What is man without the beasts? If all the beasts were gone, men would die of a great lonliness of the Spirit”
To słowa indiańskiego wodza Seattle z 1854 roku…
Być może to co napisałem to ” wręcz słownikowa definicja skoorwysyństwa i spsienia polskiego parlamentaryzmu.” Obawiam się, że to raczej definicja obszaru aktywnosci ludzkiej zwanego polityką. Polityka to sztuka osiągania celów możliwych w danych warunkach a nie celów idealistycznych, humanistycznych czy jakichkolwiek innych, choćby najbardziej wzniosłych. W tym sensie polityka jest daleka od pieknoduchostwa, idealizmu, humanizmu i daleka od moralności. Zbyt daleka. Ale taka jest i nasze ideały nie zmienią jej ani radykalnie, ani szybko.
Drastyczny podział Polaków na co najmniej dwa plemiona jest faktem. Plemiona gotowe wzajemnie się anihilować widząc brak możliwości porozumienia i co gorsza, coraz bardziej widoczne zagrożenie koegzystencji. Jednakże żadne z plemion nie jest fizycznie w stanie wyeliminowć drugiego z nich, bez zdarzeń katastrofalnych, których lepiej nie przywoływać.
Racjonalnym wyjściem z sytuacji patowej jest próba choćby częściowego porozumienia się ponad podziałami tak, aby najbardziewj destrukcyjne skutki konfliktu nie doprowadziły do sytuacji nieodwracalnych. I tylko o to tutaj chodzi – jeśli przyjmiemy, że racja leży wyłącznie po naszej stronie w 100% a najlepiej w 200%, to popełnimy błąd ignorowania rzeczywistości. To zdanie symetrycznie odnosi się do „onych”.
* * *
To co napisał Redaktor Skalski a ja trochę rozwinąłem nie jest kapitulacją racji moralnych, prawnych czy humanitarnych, przed „brudną polityką”. Jest próbą znalezienia racjonalnego rozwiązania kończącego niszczenie Polski. Na pewno postawa niezłomnej racji moralnej i prawnej jest bardziej czysta i uczciwa, ale czy na pewno jest racjonalna, roztropna i przemyślana? Nie mam gotowej odpowiedzi, za to prawie same wątpliwości.
….To co napisał Redaktor Skalski a ja trochę rozwinąłem nie jest kapitulacją racji moralnych, prawnych czy humanitarnych, przed „brudną polityką”.
Oczywiście, że jest!!
Panie Sławku w pierwszym akapicie opisał Pan stan istniejący i to właśnie ten należy koniecznie zmienić. Ktoś musi zacząć, nie będzie to szybko ani radykalnie ale trzeba zrobić pierwszy krok a nie tłumaczyć (się?), że da rady zmienić.
„Racjonalnym wyjściem z sytuacji patowej jest próba choćby częściowego porozumienia się ponad podziałami…” owszem można próbować porozumiewać się z jakąś częścią elektoratu ale nie z parlamentarzystami. Ci powinni zniknąć z życia politycznego a wierchuszka pod sąd.
errata – że NIE da rady zmienić
W całej rozciągłości popieram treści wyrażone przez @SIR JARKA.
„Na tym polega polityka realna” i 50% społeczeństwa ma głęboko w dupie taką politkę i nie chodzi głosować.
Jak często – zgadzam się z treścią słów Sir Jarka.
Z formą wyrażania poglądów miałem często problemy. Tym razem forma nie przykryła treści.
.
Tregdią Polski nie jest sam PiS tylko fakt, że tak wielu ludziom ten styl sprawowania władzy sie podoba! Lekki foch i tąpniecie w sondażach jest nie dlatego, że PiS się przestał podobać, tylko ze względu na pazerność dojnej zmiany, która się objawiła w pełnej krasie – nie do zatuszowania nawet przez paski w Wiadomościach.
Rozbicie PiSu – cóż – może da chwilę wytchnienia, ale tej hydrze łeb odrośnie!
A „zasłużeni w dePiSyzacji” za chwilę przeskoczą znów pod skrzydła silniejszego (Jak Ziobro, Kurski, czy jasnie oświecony minister Gowin z Platformy, albo inna gwiazda PO – Jacek Saryusz-Wolski), być może porywając ze sobą jeszcze paru przyjaciół z Platformy.
@Mr E, cytuję: „Tregdią Polski nie jest sam PiS tylko fakt, że tak wielu ludziom ten styl sprawowania władzy sie podoba!”. Niestety, to pokazuje przepaść, jaka dzieli sporą część polskiego społeczeństwa od „świadomych” demokracji, gdzie nie do pomyślenia jest chamski atak na obcokrajowców tylko dlatego, że rozmawiają w obcym języku. I nie do pomyślenia było to w czasach pierwszej Rzeczypospolitej…
To wynik zaniedbań w kształceniu powszechnym, wynik braku zrozumienia podstawowych zasad współżycia, gdzie sobiepaństwo, chamstwo i egoizm wraz z innymi polskimi grzechami głównymin biorą górę nad zdrowym rozsądkiem i podstawowymi zasadami koegzystencji społecznej. Jaś musi wroócić do szkoły. Dobrej szkoły.
@ Andrzej Pokonos,
Mnie się wydaje, że za granicami ludzie są tacy sami. Chamskie ataki na obcokrajowców mają miejsce także w dojrzałych demokracjach. Problemem jest reakcja, a raczej jej brak ze strony władz oraz współobywateli.
Pytanie z czego to się bierze w narodzie „Solidarności”. Te sobiepaństwo i chamstwo, nie oglądanie się na innych – o czym Pan pisał. Z czego to? Przecież nie z innych genów.
To jest pytanie kluczowe, żeby móc zaradzić PiSoidalnym (teraz i w przyszlości) tworom zdobywającym władzę w Polsce.
.
Mam wrażenie, że nachalna prywatyzacja życia i najbardziej prymitywny kapitalizm promowany przez 25 lat zrobił swoje. 'Wspólne”, „społeczne” zostało napiętnowane jako relikt komunizmu i stąd brak reakcji. Zamykamy się w swoich 4 ścianach, w swoim mieszkaniu. Blok mieszkalny może być upstrzony gwiazdami Dawida na szubienicy – większosci mieszkańców to nie przeszkadza – „ktoś” powinien coś z tym zrobić. Moje jest tylko mieszkanie…
Sukces PiSu polega na przywróceniu choćby poczucia wspólnotowości. Prymitywnym i wykluczającym, ale alternatywy brak.
Indywidualizm i „prywatyzm” promowany wcześniej nie będzie odpowiedzią. W końcu człowiek jest istotą społeczną i do wspólnotowości dąży.
Z czego to się bierze? Trzebaby prześledzić jak rodziły się demokracje zachodnie. Polski dziedzic spóźnił się circa 100 lat z uwłaszczeniem chłopów. Gdy zaborcy uwłaszczali polskich chłopów za niego, angielscy robotnicy już wędrowali po kraju i świecie w wycieczkach turystycznych. Tam rządził zdrowy rozsądek i wspólny interes… a w Polsce królowała bezkarność szlachty i ubezwłasnowolnienie biedoty. Czyli kompletny brak zdrowego rozsądku i zrozumienia wspólnego interesu biednych i bogatych zawsze w jakiś sposób zależnych nawzajem od siebie.
Kochany BeeMie – ja wiem…..bywam okropny…….ale są momenty kiedy nie ma innych słów na wyrażenie swojej złości. Póki klnę to nie łamię rączek. A wszyscy klniemy. Najgorsze jest to, że z Donnern und Blitzen – zabija blitzen……….a większość się boi (bezpodstawnie) grzmotów.
@DAREK – stan istniejący o którym pisałem to natura polityki. Łagodnie napisałem, że nasze ideały nie zmienią jej ani radykalnie, ani szybko. Naturą polityki jest żądza władzy, która podobnie jak pieniądze (chciwość), prestiż, sława, czy sex są od poczatku cywilizacji tzw. dużymi motywatorami. W dążeniu do osiagnięcia jednego lub wielu z nich ludzie posuwają się do czynów skrajnie haniebnych, niemoralnych czy zbrodniczych. Obawiam się, że w perspektywie wielu pokoleń ludzkość tego nie zmieni, chociaż zgadzam się z poglądem, że stan „….właśnie ten należy koniecznie zmienić. Ktoś musi zacząć, nie będzie to szybko ani radykalnie ale trzeba zrobić pierwszy krok a nie tłumaczyć (się?), że da rady zmienić. ” Być może za 100, 200 lub 1000 lat, o ile ludzkość przetrwa, taki stan ulegnie zmianie i polityka stanie sie super moralna. Zanim jednak to nastapi nie powinniśmy zgadzać się na piekło totalitaryzmów, satrapii i populizmów a działaniami możliwymi czynić świat, w tym naszą ojczyznę, odrobinę mniej okropnymi i opresyjnymi systemami. I na tym warto się skoncentrować, nie pomijając działań długofalowych.
Naturalnie z tą częścia elektoratu, która nie jest przyrośnięta do swoich poglądów trzeba prowadzić dialog. Parlamentarzystów bym nie skreślał wszystkich, bo być może nie wszyscy są cynicznymi graczami, skończonymi kanaliami lub zaślepionymi idiotami. Może jakaś część z nich obudzi sie i dostrzeże destrukcję Polski w imię cynicznej żądzy władzy. Jeżeli takie przebudzenie czy otrzeźwienie nastąpi oferta pozytywna, choćby dla nich trudna, powinna leżeć na stole. Jeżeli przebudzenie nie nastąpi, to wtedy „…powinni zniknąć z życia politycznego a wierchuszka pod sąd”.
@SŁAWEK Ad. chciwość, sex – dobre przykłady bo jakoś jednak udało/udaje się te sfery cywilizować. Gwałt, pedofila, inne czyny lubieżne są penalizowane, seksizm napotka na ostracyzm; kradzieże, oszustwa są penalizowane. Przecież samo się to nie zrobiło, doprowadzili do tego ludzie naciskając kiedyś i teraz władze.
Polityka nigdy nie będzie super moralna ale na razie spróbujmy chociaż doprowadzić do standardów zachodnioeuropejskich. W tym celu należy cisnąć. Mówić głośno NIE! zamiast TAK JUŻ MUSI BYĆ.
„Zanim jednak to nastapi nie powinniśmy zgadzać się na piekło totalitaryzmów, satrapii i populizmów…” czyli cel uświęca środki? Trudno mi się na to zgodzić, tym bardziej, że ja to widzę inaczej „matematycznie”. Do wzięcia jest ok. 10% głosów tych, które kiedyś miał Palikot a teraz Kukiz. To są/były partie quasi anty systemowe bo nie zgadzały/zgadzają się (przynajmniej oficjalnie) na tak wielkie – jakie jest u nas – partyjniactwo a to wiąże się z przechodzeniem posłów z partii/klubu do partii/klubu. Z drugiej strony przytulenie w 2015 przez PO Dorna i Kamińskiego zrobiło dla PO więcej złego niż dobrego.
Reasumując – 1. moje wartości (jakkolwiek idiotycznie by to nie zabrzmiało) nie pozwalają mi na aprobatę takich działań;
2. sądzę, że nawet na krótką metę (tzn. do najbliższych wyborów parlamentarnych) takie działania przyniosą więcej złego niż dobrego.
@Sławek: może trzeba społecznego konsensusu (zmian w ustawie zasadniczej), na to, aby chronić służby cywilne (a może też samorządy) przed zakusami polityków. Natomiast, aby wyeliminować a przynajmniej ograniczyć korupcję w polityce, należy ograniczyć do niezbędnego i jasno określonego minimum działalność i jawny nabór cywilów do spółek skarbu państwa. Do tego trzeba zagwarantować warunki rotowania władzy, jako takiej, aby nie manipulowano przy okręgach wyborczych i nie eliminowano z polityki niewygodnych przedstawicieli opozycji. Dziś partia rządząca zabawia się w prokuraturę i sądownictwo. To nie do pomyślenia w demokracji. To tylko kilka ważnych przykładów do uregulowania w zapisach konstytucji. Nie trzeba robić z polityków śdwiętych, bo to wbrew naturze. Ale jeśli zostaną zmuszeni choćby do działań pragmatycnych wynikających z konieczności jawności, to m. in. rola wolnej prasy, to będzie wielkim krokiem do przodu od obecnej prywaty polskich rządzących polityków.