Jerzy Dzięciołowski: Miejsce na ziemi (3)

Print Friendly, PDF & Email

2018-04-15.

Utrata dziewictwa

Przed poświęceniem się pracy dziennikarza (która – zdaniem wielu – polega na przewracaniu ludziom w głowach) pobierałem wiedzę o życiu drzew w Wyższej Szkole Rolniczej w Poznaniu, zwanej pieszczotliwie „wysrolem”. Ku zadowoleniu obojga rodziców z dwóch różnych powodów: ojca, że pójdę w ślady dziadka, który był leśnikiem w Stanisławowie (obecnie Ukraina), a mamy, że wreszcie zamieszka w lesie, który kochała.

Pracę magisterską pisałem na godny zainteresowania temat: „Badania nad nasionami sumaka octowca”. Mój promotor, lubiany profesor, utykał na jedną nogę, bo mu jakiś Murzyn przyłożył dzidą, jak odbywał podróż zapoznawczą z Afryką. Chwalił się, że był w ponad stu krajach na świecie. Nie wiem, jak TO było możliwe w czasach budowania socjalizmu nad Wisłą, ale mnie zapłodnił i też chciałem.

Chwilowo udałem się pod Nowy Tomyśl w Wielkopolsce, gdzie oblewałem nasiona sumaka octowca, drzewa garbnikodajnego, odczynnikami, żeby przyspieszyć kiełkowanie. Na śniadanie i obiad spożywałem płatki owsiane sklejone mlekiem albo wodą. Z kolacji rezygnowałem w trosce o żołądek. Za poczynione oszczędności w niedzielę maszerowałem do najbliższej restauracji, oddalonej od mojej placówki badawczej o 12 kilometrów, i zamawiałem schabowego.

Z kotletem schabowym miałem swoje dobre wspomnienia. W Sompolnie, osadzie w połowie drogi między Kołem a Koninem, gdzie pobierałem nauki, i wykonałem pierwsze kroki życia dojrzałego, grałem w piłkę nożną, w najniższej możliwej klasie. Po przegranym meczu, z powodu niedopatrzenia sędziego, goniliśmy drużynę przeciwną przez kartofliska, wspierani przez miejscową społeczność i dochodziliśmy sprawiedliwości. W rewanżu oni nas gonili. Po udanym widowisku drużyna szła na obiad do „Babci Boczkowskiej”, gdzie miała zarezerwowaną salkę, skąd wychodziła w zachwianej pozycji. Pani restauratorka serwowała mi kotlet wielkości talerza, a syn sąsiadów, słusznego wzrostu, dbał, żeby paniczykowi nie stała się krzywda, że nie pije. Wiedzę o życiu pobierałem na rynku w kształcie kwadratu, na którym nie sposób było się nie poznać. Zwykle spotykaliśmy się we trzech z Edkiem i Tolkiem i słuchaliśmy w skupieniu opowieści człowieka żyjącego zdrowo na świeżym powietrzu i rozeznanego, co się dzieje poza głównym nurtem, szczególnie w mleczarni zdominowanej przez panie. – Tym palcem – tłumaczył nam, pokazując palec wskazujący – rozprawiczyłem więcej kobiet niż niejeden inną częścią ciała. Nie wiedziałem, o co chodzi, i nie pytałem, żeby się nie ośmieszyć. Zgodnie kiwaliśmy głowami w geście zrozumienia i szacunku.

Dziewictwa pozbyłem się niespecjalnie później. Młoda pani doktor, która przybyła do naszej osady, i bez sensu spędzała samotnie wieczory, zaszczyciła nas swoją obecnością na wieczorku zapoznawczym, które regularnie organizowaliśmy. I tak się napaliła na niewinność, która ze mnie emanowała, że zaciągnęła mnie do swojego mieszkania na poddaszu i brutalnie rzuciła na pierzynę, czemu się nie opierałem, zważywszy, że byłem pod fachową opieką. Zmysłowo zacząłem się rozwijać od narodzin młodszej siostry. Miała ona zwyczaj ryczeć, jak nie woziłem jej „na barana”. Za TO była łaskawa, jak ją woziłem. Za kilka okrążeń stołu w dużej kuchni dostawałem jednego buziaczka. TO była harówka, żeby załapać się na odczuwalną liczba buziaków.

Też wieczorami składaliśmy wizyty w sadach w celu poprawienia procesów trawiennych. Pewnego wieczoru napadło nas, żeby zrywać orzechy w sadzie profesora od matematyki. Wszystko szło dobrze, dopóki nie złamała się gałąź i nie narobiła hałasu. Schodziliśmy z drzewa w pośpiechu, z wyjątkiem Zenka, który bez powodu zaczepił się o pasek od portek. I zanim się odczepił matematyk uwiecznił go w świetle latarki. Poszliśmy solidarnie do profesora usprawiedliwiać Zenka. Słuchał nas w milczeniu, następnie zauważył, że cudze smakuje lepiej i też się delektował. Wiedzieliśmy, że jest równy gość. Ale że aż tak!

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 7.3/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +7 (from 7 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Miejsce na ziemi (3), 7.3 out of 10 based on 3 ratings

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com