Stanisław Obirek: Dumni barbarzyńcy

Print Friendly, PDF & Email

 

 

2018-08-09.

Już o tym wydawnictwie pisałem przy okazji książki Jarosława Makowskiego Pobudka, Kościele!

Chodzi o powstałe w 2017 Wydawnictwo Arbitrom. Przytaczałem tam słowa jego pomysłodawców, które powtórzę, bo kolejna książka potwierdza ich zamysł: „Ambicją założycieli wydawnictwa Arbitror jest wypełnienie luki na polskim rynku książki – książki aktualnej, publicystycznej, komentującej w pogłębiony sposób otaczającą nas rzeczywistość. Interesuje nas zarówno literatura faktu, w tym dziennikarstwo śledcze (seria #ArbitrorFakty), jak też refleksja nad zjawiskami społecznymi (seria #ArbitrorMyśli)”.

Tym razem chodzi o książkę traktującą o świecie zbyt mało chyba rozpoznanym; a szkoda, bo zdobywa coraz większe znaczenia jako siła nie tylko medialna, ale i polityczna.

Mam na myśli wzrastające znacznie partii prawicowych, które nie tylko nie stronią od radykalnego populizmu, ale często odwołują się do, zdawałoby się ostatecznie skompromitowanych, sloganów faszystowskich. Oczywiście i jednemu i drugiemu gwałtownie zaprzeczają prezentując się jako jedyni i najważniejsi obrońcy tradycyjnych wartości, z religijnymi na czele oraz jako gorący patrioci.

A że przy okazji obrastają całkiem pokaźnymi fortunami, to już inna sprawa.

Dzieje się tak w Rosji, USA, na Węgrzech, w Turcji – no i w Polsce, by wymienić tylko te najbardziej znane kraje. Ale przecież obszary mniej obecne w naszej przestrzenie publicznej – jak Azja, Ameryka Południowa czy nawet Afryka – już od dawna stanowią scenę podobnych karier. Co gorsza, im dalej od obiektywów światowych mediów, tym poczynania „nowych barbarzyńców” są śmielsze i deptanie wszelkich prawd bardziej bezwzględne. Co gorsza, dzieje się to często z wykorzystaniem nie tylko patriotycznych uczuć czy stadnych emocji, ale i religii, która jest wprzęgana do bezwzględnej rozprawy z przeciwnikami ideowymi.

Nie dotyczy to bynajmniej tylko islamu, ale i pozostałych dwóch religii monoteistycznych, a nawet hinduizmu i buddyzmu. Okazuje się, że każda religia może stać się poręcznym narzędziem eliminującym przeciwnika politycznego i ideowego. Dzieje się to często w imię „obrony prawdziwej prawdy objawionej przez prawdziwego boga”. Dialog, pluralizm, z trudem wypracowywany konsensus – to są największe obelgi, jakich nowi barbarzyńcy nigdy nie wybaczą. Zwolenników innych sposobów rozwiązywania istniejących problemów bezlitośnie obśmiewają i… odnoszą coraz bardziej spektakularne sukcesy.

Do tej pory nie ma właściwie skutecznych środków, by dać odpór tej niszczącej inwazji: wszak racje wydają się, jak zresztą zawsze w dziejach, po stronie zwycięzców. Można jednak próbować opisać źródła i przyczyny, które doprowadziły najpierw do pojawienia się nowej i niszczącej zarazy. Być może już sama diagnoza doprowadzi do otrzeźwienia, przynajmniej niektórych.

Takiej próby podjął się dziennikarz Jakub Dymek w książce Nowi barbarzyńcy wydanej przez wspomnianego na początku Arbitrora. Czytając każdy z ośmiu rozdziałów, podziwiałem nie tylko chirurgiczną wręcz precyzję w opisie tytułowych barbarzyńców, ale również psychologiczną dociekliwość w odsłanianiu ich często powikłanych motywacji. Co ciekawsze okazuje się, że aż tak wiele nie dzieli radykalnych prawicowców w USA i kremlowskiego ideologa. Owszem jak się wydaje nasi polscy „dziennikarze niepokorni” są wcale pojętnymi adeptami Dugina i Bannona. Zachęcam do lektury.

Ze wstępnego rozdziału odnotujmy o czym ta książka tak naprawdę jest. Otóż Jakub Dymek powiada: „Opisuję tu rozmaite postaci – rosyjskiego filozofa, geopolityka, niegdysiejszego hipisa, a dzisiaj faszystę Aleksandra Dugina; nadzieję i kompromitację amerykańskiej konserwatywnej kontrrewolucji Sarah Palin; ‘Midasa polskiej prawicy’ Grzegorza Biereckiego, twórcę popularnych SKOK-ów, a po katastrofie smoleńskiej sponsora najważniejszych przedsięwzięć po prawej stronie politycznej”.

Co łączy tak różnych ludzi? Otóż „wszyscy w porę zrozumieli znaczenie wielkich przemian, jakie nastąpiły po roku 2008”. Do szczególnie interesujących, moim zdaniem, opisów należy medialne przedsięwzięcie braci Karnkowskich, a ze starszych przedstawicieli nowych barbarzyńców, Pawła Lisickiego. Obserwuję tego ostatniego od wielu lat i przyznaję, że Dymek zdiagnozował ten „filar polskiego katolicyzmu konserwatywnego” z ogromną trafnością.

I jeszcze jeden fragment syntetyzujący niejako, o czym ta książka jest: „To opowieść o prawicy, która zajęła miejsce lewicy. O prawicy, która zanegowała obowiązujący porządek rzeczy i własną determinacją – połączoną nierzadko z płynącymi wartkim strumieniem pieniędzmi i sprawnością organizacyjną – zaczęła realizować dawne cele lewicy: tworzyć ruchy społeczne, alternatywne instytucje życia społecznego, kontrkulturę i język, kreować swoich bohaterów i mitologię”.

Może na tym poprzestanę. Dodam tylko, że książka jest napisana wartkim językiem, niestroniącym od aforyzmu. Idealnie przylega do opisywanej rzeczywistości. Sądzę, że nowi barbarzyńcy mają godnego przeciwnika.

Może Jakub Dymek nie poprzestanie na opisie świata mediów i polityki, ale sięgnie również do „liderów” upolitycznionej religii. Pewną podpowiedzią jest nowy film Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Perspektywa wprawdzie zawężona, bo tylko polska, ale chyba zasługuje na równie wnikliwą diagnozę, co prawicowi hochsztaplerzy mediów.

 

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.6/10 (19 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +24 (from 28 votes)
Stanisław Obirek: Dumni barbarzyńcy, 8.6 out of 10 based on 19 ratings

7 komentarzy

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com