Ernest Skalski: Względem Biedronia…

Print Friendly, PDF & Email

11.09.2018

Szanowny Panie Zbigniewie!

Po dłuższej współobecności w naszym SO, pozwalam sobie na pewną taką familiarność w komunikacji między nami.

A piszę w związku z pana tekstem o Biedroniu –(Zbigniew Szczypiński: Burza mózgów z Robertem Biedroniem). Ja, podobnie jak pan, życzę mu jak najlepiej, ale poza polityką! W każdym razie nie życzę go sobie w polityce za panowania Jarosława Kaczyńskiego, bo najbardziej życzę sobie, żeby prezes przestał nam niemiłościwie panować.

Kraj nasz – i to nawet za naszego życia, Panie Zbigniewie – przechodził większe nieszczęścia niż władza PiS, ale ona jest jego największym nieszczęściem w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku. Na długo psuje Polskę i Polaków, niszczy i osłabia naszą pozycję w Europie, naraża nasze bezpieczeństwo pod wieloma względami. Dla opozycji, nie całej niestety, najważniejszym zadaniem jest odsunięcie partii Kaczyńskiego od władzy. I nie chodzi o żadne obalanie – co kto przez to rozumie – PiS, lecz o to, żeby w wyniku wyborów straciło ono większość parlamentarną, nawet pozostając największą partią, lecz w opozycji.

Na podstawie licznych pana publikacji wiem, że pan tę ocenę podziela i pana życzenia odnośnie JK są takie same. Więc dlaczego, u licha, popiera pan działania człowieka, który pomaga Kaczyńskiemu zachować władzę!?

Zacznijmy od wspomnianego przez pana, jego mocnego trzeciego miejsca w rankingu prezydenckim. Dotychczas Tusk i Duda idą mniej więcej łeb w łeb. Któremu z nich Biedroń odbierze głosy? Dudzie? Czy innemu mianowańcowi prezesa?

Prawdopodobnie, jeśli Tusk wejdzie wówczas do drugiej tury, to Biedroń nie okaże się drugim młodym Śpiewakiem, co to nie odda ważnego głosu, i chyba wezwie, aby na Donalda głosować. Ale czy to pomoże osłabionemu kandydatowi – nie wiadomo. Pamiętamy drugą turę wyborów prezydenckich w roku 2015. A jeśli, czego całkiem nie można wykluczyć, to Biedroń wejdzie do drugiej tury i zapewni Dudzie, czy jakiejś innej, dudopodobnej osobie pewne zwycięstwo? W sumie duże ryzyko i czy warto je ponosić w interesie obiecującego – ale co? – polityka?

Rozważa pan szanse Biedronia w wyborach prezydenckich, w których trzeba mieć aparat wyborczy i pieniądze, lecz w których decydują osobowości kandydatów. A tę on ma. Prawdziwa władza w naszym systemie to premier, o ile go nie wyręcza prezes. O szansach Biedronia na premiera wspomina pan jakby oględniej, wiedząc chyba, że tu są one bardzo mało realne.

Jak dotąd Robert Biedroń się głównie mizdrzył, co nie jest dobrą rekomendacją w polityce. Na kilka tygodni przed wyborami samorządowymi nie było wiadomo czy ponownie będzie się starał zostać prezydentem Słupska. Owszem, ma wyrazistą osobowość, umie ładnie mówić, omijając konkrety, potrafi zaaranżować show. To cenne i ważne cechy polityka. Ale to ciągle dużo za mało jak na Macrona polonaise. Tamten miał za sobą treściwą polityczną przeszłość i wyraziste polityczne oblicze.

Panie Zbigniewie, z pewną taką nieśmiałością, pozwalam sobie, tak entre nous, w naszym zacisznym, małym studyjku, naruszyć politpoprawność i zauważyć, że ważną cechą Roberta Biedronia jest bycie gejem. To przykre, że określona orientacja seksualna odgrywa jakakolwiek rolę w polityce, ale tak jest, choćby nikt tego głośno nie mówił. A raczej będą mówić po jednej i drugiej stronie.

Tu pewna analogia z kolorem skóry Obamy. Gdy Hilary Clinton, jego konkurentka do kandydatury z ramienia Demokratów, powiedziała, że Obama wygrywa ten atut, musiała go potem solennie przepraszać i została sekretarzem stanu w jego Administracji. Wszyscy jednak wiedzieli, że bycie nie-białym było zauważalnym czynnikiem w kampanii. I okazało się, że powiększyło plusy dodatnie. Z tym, że konflikt rasowy rzutował na rzeczywistość Stanów w całej ich historii. W Polsce problem stosunku do LGTBQ jest może ważny, ale nie daje się porównywać z problemem rasowym w USA czy kastowym w Indiach. Wszakże wyborcy, nawet ci z pokerową twarzą, mogą go mieć w tyle głowy. Jedni będą zdecydowanie przeciw z tego właśnie powodu, inni nie będą chcieli rozgrywania seksu w kampanii, a jeszcze u innych orientacja R. B. wzbudzi entuzjazm. Tych może być zdecydowanie za mało, aby wpłynąć na wynik.

Gdybyśmy znowu mieli demokratyczne państwo prawa, to miara poparcia dla osoby po wyraźnym coming out byłaby cennym wskaźnikiem świeckości i liberalizacji obyczajów. Jak był takim wskaźnikiem wybór Anny Grodzkiej do Sejmu. Ale nie mamy takiego państwa. I walkę o jego przywrócenie lepiej rozgrywać na mniej ryzykownych polach.

A jak już o Obamie. Startując do najwyższej pozycji w państwie, podobnie jak Macron, miał on już mocną pozycję i zauważalne cele polityce krajowej. Biedroń ma za sobą prezydenturę Słupska, co bez wątpienia jest cennym atutem, ale to też, razem z miłą osobowością i inteligencją, stanowczo za mało na skuteczną kampanię krajową. Natomiast całkowicie wystarcza na jej błyskotliwy początek, który się tak panu spodobał, panie Zbigniewie. I słusznie wyraża pan przy tym obawy o dalszy ciąg.

Mieliśmy już kariery Leppera, Palikota, Kukiza, Petru. Każdy miał efektowny start up, każdy z innej mańki i kończyło się, jak kończyło. Czy też dopiero kończy się w przypadku Kukiza. Nie sprawdza się zasada Hitchcocka, że na początku ma być pożar w burdelu, a potem akcja ma się stopniowo ożywiać. Akcja siadała. Nie wychodziło i nie wychodzi nie z powodu braku pomysłów, talentów, poparcia i zainteresowania, przynajmniej we wstępnym okresie. Po prostu scena polityczne jest zdominowana przez konflikt dwóch podstawowych opcji i sił i nie daje innym możliwości trwalszego wyjścia spoza marginesu. Biedny Biedroń, podobnie jak wielu przed nim i przy nim, zapowiada, że będzie się mierzył, jak nie z lewicowym fantomem POPIS, to przynajmniej z duopolem PO – PiS, bo rzeczywistość – uważa – jest bardziej złożona i ludziom należy się i demokracja i socjał, a nie wybór między partiami, które dają jedno lub drugie.

Dość liczni politycy oraz jeszcze liczniejsi publicyści i inni członkowie tzw. klasy politycznej nie mogą i nie chcą przyjąć do wiadomości, że konflikt wyrażany przez PO i PiS to nie jest ustawka, ani zaślepienie, z którego można kogokolwiek wyprowadzić przy pomocy dobrze brzmiących argumentów. Ten konflikt jest wyrazem głębokiego podziału kulturowego, wręcz cywilizacyjnego, który z reguły towarzyszy rewolucyjnym przemianom. A czymś takim było wyjście z domu niewoli realsocu i wejście w świat liberalnej demokracji i gospodarki rynkowej.

Zapewne były szanse na stopniowe pokonywanie tego podziału w cywilizowanym sporze, ale wiadomo kto zobaczył polityczny interes w rozpaleniu sporu do konfliktu, w którym nie ma miejsca kompromis – jest tylko; kto kogo. Na tym poziomie zaangażowane są już emocje, przy czym nierównomiernie po obu stronach. Wielkie emocje są po stronie PiS i od nich odbijają się wszelkie argumenty.

Robert Biedroń – polecam rozmowę z nim w ostatnim Magazynie Świątecznym GW – naiwnie liczy, że swymi racjami może podebrać głosujących na PiS. Zwraca też uwagę na tych, którzy stale nie głosują, bo uważa, że nikt do nich nie dotarł z dobrą nowiną. A oni też są odporni na argumenty, ale ze względów kulturowych. Sprawy publiczne ich nie interesują, bo ich przerastają. Oni mogą być jedynie rezerwą wyborczą PiS, jeśli uda się ich przekonać, że opozycja zabierze 500+ i znów przedłuży wiek emerytalny.

Zapewne zwrócił pan uwagę, panie Zbigniewie, na publikowany w SO równolegle z pana tekstem o Biedroniu, felieton – Jan Hartman; Narodowe skretynienie…09.09.2018 – i przypuszczalnie, jako socjolog, nie rozciąga pan opinii o narodzie tak szeroko jak filozof i bioetyk, ale do większości stale niegłosujących, zgodzi się pan, jego ocena pasuje.

Nieco bardziej podatny na argumenty jest głosujący NIEPIS i tu lewica, do której zalicza się Biedroń, może cokolwiek ugrać. Ta strona jest mniej emocjonalna i nieco bardziej refleksyjna. Dlatego po wstępnym okresie, zainteresowanie nowością spada. W tym zbiorze pojawia się również refleksja, a ta może dotyczyć szacowania realnych szans polityka na zrobienie tego co obiecuje.

Jak na polityka, cechuje Biedronia naiwność, wyrażająca się oglądzie rzeczywistości na zasadzie pars pro toto. Uogólnianie korzystnych ze swego punktu widzenia faktów. Działka jego znajomego z Indii graniczy z działką narodowca i sąsiedzi spokojnie ze sobą rozmawiają. To ma być dowód na to, że podziały nie takie straszne, a dialog możliwy. Swoje szanse na sukces w całej Polsce widzi na podstawie tego, że mu się powiodło się w Słupsku, który „przecież jest w Polsce”. Nie dostrzega zasadniczej różnicy w charakterze, w skali i złożoności zadań w miastach średniego rozmiaru i w państwie. A ci bardziej dociekliwi wyborcy to dostrzegają, kiedy im mija pierwsze oczarowanie nowinką.

Póki co, ma Biedroń swoje piętnaście minut. Jeszcze zanim napomknął o swojej partii, jej idea mogła liczyć na pięć procent poparcia. Gdy już ją zapowiedział; podskoczyło do ośmiu. Czy to już apogeum, czy jeszcze się podniesie w lutym przyszłego roku; nikt nie wie. Wtedy Biedroń przestawi swoją – jak się zwał, tak się zwał – partię i może zapowie coś konkretnego. Do tego czasu, będzie nadal jechał na ciekawości ewentualnych zwolenników, przypominając o sobie w czterdziestu punktach kraju.

Proponuję teraz spojrzenie na najnowsze sondaże IBRIS. I jak zawsze pamiętajmy, że prawdziwe głosowanie odbiega od sondażowego. Jednak teraz jest to możliwie najlepsze przybliżenie. Będą więc cyfry coś mówiące o społeczeństwie, panie Zbigniewie, ale socjologa one nie irytują, w przeciwieństwie do wznioślejszych duchów w naszym portalu.

Jeszcze bez Biedronia, PiS miał 37 proc., a przy Biedroniu ma 38. Niewielki przyrost, ale pokazuje jak może wyglądać odciąganie odeń wyborców przez R. B. Jego wirtualne wejście smoka zmniejsza poparcie Koalicji Obywatelskiej (PO i N + Inicjatywa B. Nowackiej) z 31 do 29 procent, SLD – z 9 do 8, a PSL sprowadza z granicznych pięciu procent pod ten próg wyborczy. 61 procent potencjalnych wyborców Biedronia to zabrani z elektoratu PO. 17 procent to dotychczasowi klienci polityczni SLD. Biedroń nie poszerza antypisowskiej koalicji. Żywi się tylko jej kosztem, umacniając jej podział. I to jest przysługa dla Kaczyńskiego.

Przypominamy, że trzy lata temu, dzięki przelicznikowi D’Hondta w ordynacji, PiS zdobył władzę dostając 37.8. procent, które wciąż ma jak w banku. Podobnie jak kontynuację władzy, jeśli opozycja w całości nie wystąpi jako koalicja wyborcza.

SLD ostatnio odbija się od dna, którym jest mniej niż pięć procent głosów. Lecz jeśli nawet dostanie ich dziesięć, to nie będzie mieć czterdziestu sześciu, czyli dziesięciu procent mandatów, bo dzięki temu przelicznikowi część uzyskanego poparcia pójdzie na dobro PiS i nieco mniej – Platformy. Czyli tylko w jakiejś części głos oddany na startujący samodzielnie SLD zostanie wykorzystany przez tę partię, a pozostała część jego mocy sprawczej posłuży PiS i Platformie.

PSL od dłuższego czasu lawiruje na krawędzi pięciu procent i niewykluczone, że kolejne wybory będą tymi, w których może utracić reprezentację parlamentarną. A wówczas głos nań oddany w całości posłuży tym większym partiom. Praktycznie – zachowaniu władzy przez PiS. Już tylko samo wejście do koalicji wyborczej jest dla PSL gwarancją, że tak się nie stanie i szansą, że jak się wygra, to się będzie w koalicji rządzącej. Jakieś resorty, wicepremier…

Bez Biedronia, suma głosów KO+SLD+PSL wynosiłaby 45 procent, a Zjednoczonej Prawicy + Kukiz – 44. Ten jeden procent – gdyby w urnach było tyle samo – przesądziłby o wyniku wyborów. I taką koalicję możemy sobie wyobrazić, po tym gdy do duetu Schetyna-Lubnauer dołączyła Nowacka. A teraz, przy Biedroniu, partie opozycyjne, z nim, miałyby te same 45, a wojsko Kaczyńskiego z lekko osłabionym Kukizem – 43 procent.

Tyle tylko, że taką opozycyjną koalicję trudno jest sobie wyobrazić. Podobnie jak trudno było sobie wyobrazić koalicję Platformy i Nowoczesnej w roku 2015, kiedy ta druga to byli tylko co wyrwani z PO. Przecież Biedroń podnosi sztandar przeciw duopolowi PO-PiS! I w najbliższych – samorządowe jeszcze się dlań nie liczą – wyborach miałby wstąpić do Babilonu, któremu teraz rzuca wyzwanie?

W polityce bywają i takie manewry, ale ten zraziłby chyba tylu wyborców Biedronia i demokratycznej koalicji, że całkiem by nie trzymało kalkulacji. Natomiast na pewno trzyma kalkulację dla Roberta Biedronia wyjście na swoje. Ma duże szanse na wejście do Sejmu, a już na pewno na przekroczenie chlebowych trzech procent głosów, czyli na dotację z budżetu. Na tej podstawie politykiem na skalę krajową stał Adrian Zandberg ze swoimi 3.5 procent i swoim Razem. Pełno go w telewizjach, gazetach, na wszelakich spotkaniach. W potencjalnej partii Biedronia tylko sześć procent stanowią potencjalni wyborcy Razem, lecz przy mikrej skali tej partyjki, może to oznaczać jej spadek w okolice jednego procenta poparcia. A to gorsze od sytuacji, w której jest się z definicji siłą pozaparlamentarną.

Ale próżni nie będzie, bo Zandberga może zastąpić Biedroń. Zwolniony od czasochłonnego i absorbującego zarządzania miastem, będzie mógł jeszcze więcej pokazywać się telewizjach, pisać, przemawiać, być celebrytą pełną gębą .

Chyba nie tego życzy mu pan, panie Zbigniewie, życząc mu dobrze.

Autor


Ernest Skalski

Ur. 18.01.1935. Z wykształcenia historyk. Dziennikarz od 1958, debiutował w dzienniku „Sztandar Młodych”. Związany następnie z różnymi tytułami prasowymi, współpracował również z radiem i telewizją. Był członkiem redakcji takich pism jak „Życie Gospodarcze”, „Kultura” i „Polityka”. Był z-cą redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 7.8/10 (30 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +22 (from 40 votes)
Ernest Skalski: Względem Biedronia..., 7.8 out of 10 based on 30 ratings

19 komentarzy

  1. andrzej Pokonos 2018-09-12
        • rafa 2018-09-14
  2. Zbyszek123 2018-09-12
  3. Stary outsider 2018-09-14
  4. Stary outsider 2018-09-15
  5. Stary outsider 2018-09-15
  6. andrzej Pokonos 2018-09-15
  7. Stary outsider 2018-09-15
  8. andrzej Pokonos 2018-09-15
  9. Stary outsider 2018-09-16
  10. andrzej Pokonos 2018-09-16

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com