Eugeniusz Noworyta: Krajobraz przed bitwą

Print Friendly, PDF & Email

14.09.2018

Zbliża się pierwsze z czterech starć wyborczych, które zadecydują o tym, w jakim kraju przyjdzie nam żyć, przynajmniej przez najbliższą dekadę. Świadome tego, różne środowiska polityczne dokonują przeglądu sił i prezentują oferty dla wyborców.

Prawa strona wydaje się bardziej zorganizowana i pewna swego. Zjednoczona Prawica czerpie profity z utworzenia trwałego bloku wyborczego z niekwestionowaną hierarchią tworzących go organizmów i i ugruntowanym przywództwem. Całość przypomina znany ze słusznie minionego okresu centralizm demokratyczny, charakteryzujący się krytyką odgórną i samokrytyką oddolną skutkującą zanikiem debaty, znacznym poziomem zdyscyplinowania i niewielkimi ruchami odśrodkowymi. Ostry antyliberalny kurs w połączeniu z destrukcją systemu demokratycznego neutralizuje ewentualne zagrożenie dla Zjednoczonej Prawicy ze strony środowisk narodowych i skrajnie radykalnych, co przy słabości opozycji demokratycznej ( zwanej przez rządzący obóz opozycją totalną ) zapewnia prawicy stabilne, czterdziestoprocentowe poparcie i dość komfortową sytuację

Przeciwieństwem tego stanu jest sytuacja w centrum i po lewej stronie sceny politycznej. Platforma Obywatelska pod przywództwem Grzegorza Schetyny próbuje dobrać się do Prawa i Sprawiedliwości z prawicowych pozycji przybierając kostium chadeckiej partii co jednak, przy obecnym stanie zażyłości hierarchii kościelnej z władzą, wydaje się mało skuteczną taktyką. Zmiana tego nastawienia PO w kierunku budowy szerszego obozu politycznego, najpierw z liberalną Nowoczesną, a ostatnio Inicjatywą Polską Barbary Nowackiej kształtuje nowy profil centrowej opozycji w sumie jednak dosyć elitarny, z małymi szansami na dotarcie do ludowego wyborcy, którego pozyskanie  ponownie przesądzi o rezultacie wyborów. Jest jeszcze w odwodzie Polskie Stronnictwo Ludowe, które toczy zacięty bój z Prawem i Sprawiedliwością, wspieranym przez proboszczów, o wpływy na wsi. Na razie, stosunek sił w tej nierównej walce, wynosi 6:1 na korzyść PiS.

Nadrzędną cechą lewicy są podziały. Pozbawiona patentu na socjał przez PiS przybrała rachityczną postawę i pogrążyła się w bratobójczych walkach obliczonych bardziej na pogrążenie konkurentów niż pozyskanie elektoratu. Partia Razem nienawidzi Sojuszu Lewicy Demokratycznej, której zarzuca, nie bez racji, okopanie się w polityce historycznej nastawionej na obronę dobrego imienia PRL i znaczący udział dawnego aparatu w gremiach kierowniczych. Inna rzecz, że całkowita negacja tamtego okresu, do czego wydaję się zbliżać również Barbara Nowacka, jest dogmatyzmem a rebour i zdradza lewackie inklinacje rzeczników takiej oceny. Zbudowanie koalicji lewicowej na obecnym etapie, przynajmniej na centralnym szczeblu, wydaje się zatem mało prawdopodobne. Pasowany niekiedy na potencjalnego przywódcę tego obozu, Robert Biedroń, póki co, jest pod obstrzałem krytyki lewicowych środowisk za inicjatywę tworzenia nowego lewicowego ruchu, któremu przypisuje się nadmierne ambicje i nikłe perspektywy pozyskania liczącego się elektoratu. Bo niby skąd? 

Mamy więc zjednoczoną  prawicę, koalicję liberalną w rozbudowie i rozproszoną lewicę oraz samodzielnie walczący o wpływy na wsi PSL, czyli podział na cztery orientacje polityczne, które stworzą ramy dla zbliżających się wyborów samorządowych. Ich wynik będzie rzutował na następne wybory europejskie i parlamentarne, ale nie będzie to wpływ decydujący chociaż istotne będzie ukazanie układu sił, który może zadecydować o przyszłych koalicjach wyborczych.

 Najważniejsze będą wybory parlamentarne i poprzedzające je wydarzenia. Wtedy padnie rozstrzygnięcie, czy Polska będzie państwem autorytarnym i osamotnionym, pozbawionym w przyszłości wolnych, konkurencyjnych wyborów czy ponownie będzie otwarta, tolerancyjna i zdolna do podjęcia na czas kroków zaradczych w razie pogorszenia koniunktury i ewentualnego kryzysu. Siły demokratyczne nie mogą zlekceważyć tego, że źródłem sukcesu PiS było to, że klasa ludowa i w znacznej mierze, klasa średnia uzyskały poczucie wspólnoty, nastawionej przeciw elitom. To znaczy, że w konkurencyjnym programie nie może zabraknąć wiarygodnej  oferty socjalnej i godnościowej oraz przekonującej formuły narodowej solidarności. Oprócz odwołania się do niezbywalnych wartości muszą być zdefiniowane wspólne interesy uwzględniające realne potrzeby ludzi i określone sposoby ich zaspokojenia. Pozyskanie poparcia dla najlepszego nawet programu nie będzie jednak łatwe ponieważ mowa nienawiści i propaganda oparta na kłamstwie, stanowiące główne narzędzie populistycznych rządów, podkopują w społeczeństwie zaufanie i powodują zniechęcenie do angażowania się w ruchy obywatelskie. Ponadto, ostentacyjne lekceważenie orzeczeń Sądu Najwyższego przez parlamentarną większość i prezydenta oraz wypowiedzi świadczące o zamiarze podobnego potraktowania wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wykazują determinację władzy w naginaniu prawa do swoich potrzeb i mają zapewne na celu zastraszenie społeczeństwa.

Niełatwym zadaniem dla opozycji będzie rozstrzygnięcie formuły wyborczej czyli wystąpienie w jednym szerokim froncie ( Koalicji Obywatelskiej)  czy jednak dwóch oddzielnych, ale nie antagonistycznych ugrupowaniach: liberalnym i zjednoczonej lewicy. Istotne będzie poczucie odpowiedzialności liderów za przyszłość demokracji w Polsce i ich zdolność do kompromisu. Rozstrzygnięcie tej kwestii powinny poprzedzić solidne badania preferencji wyborczych i rozeznanie nastrojów społecznych po czteroletnim okresie rządów prawicy. Nadrzędnym zadaniem będzie zbudowanie progresywnej koalicji w oparciu o kryterium użyteczności, aby przyjęte rozwiązanie wykluczyło zmarnowanie głosów lewicowego elektoratu  (casus SLD w poprzednich wyborach) i zapewniło maksymalizację wyborczego rezultatu.

Osiami sporu będą: demokracja przeciw autorytaryzmowi, niezawisłość sądów przeciw ich partyjnemu uzależnieniu, liberalizm  przeciw populizmowi, zacieśnianie więzi z Europą przeciw ich zrywaniu. Dotychczasowy przebieg kampanii samorządowej wskazuje na jej duże upolitycznienie toteż można przyjąć, że w decydującej mierze, przynajmniej na szczeblu województwa, w wyborach do sejmików, o wyniku przesądzą sympatie partyjne. To może posłużyć jako element prognozy dla wyborów parlamentarnych chociaż na ich ostateczny rezultat wpływać będą rozliczne uwarunkowania, jak efekty programów socjalnych  wdrażanych przez obóz rządzący, reakcja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na pisowską reformę sądownictwa i zaangażowanie polskich sędziów w obronie konstytucji, sytuacja gospodarcza i ewentualne protesty społeczne, poziom represyjności władz i nasilenie obywatelskiego oporu ( uliczna opozycja ) czy wreszcie manipulacje rządzących z ordynacją wyborczą, czego już doświadczyliśmy. Na wybory mogą też wpływać uwarunkowania zewnętrzne, zwłaszcza sytuacja w USA w kontekście dalszych losów prezydentury Donalda Trumpa.

Problematyka zagraniczna jest w zasadzie nieobecna w kampanii, chociaż współpraca na tym polu może być bardzo użyteczna w pozyskiwaniu środków finansowych i korzystania z wartościowych doświadczeń w realizacji programów komunalnych. Wyjątkiem jest Unia Europejska, której kontekst został zaznaczony w wystąpieniach Rafała Trzaskowskiego, a ostatnio zbulwersował opinię publiczną, za sprawą niefortunnego wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy w Leżajsku. Niesiony wiecowymi, przedwyborczymi  emocjami, niepomny na rozliczne korzyści uzyskiwane przez Polskę z racji członkostwa w Unii, prezydent ją zaatakował jako „wyimaginowaną wspólnotę, z której dla nas niewiele wynika”. Zapomniał o dostępie do stabilnych, europejskich rynków, swobodzie podróżowania i zatrudnienia, dopłatach dla rolnictwa i transferach finansowych, kluczowych dla realizacji programów rozwojowych na szczeblu krajowym i regionalnym. Zgodnie z logiką rządzącej prawicy  te świadczenia nam się należą jako rekompensata za krzywdy doznane od zachodnich sojuszników w czasie drugiej wojny światowej. Bijąc w Unię Europejską zapomina się przy tym, że grzech zaniechania z tamtego czasu, dotyczył w równej mierze Stanów Zjednoczonych, mocarstwa niekwestionowanego przez obecne władze i uważanego przez nie za głównego sojusznika Polski. Absurdalność i szkodliwość dla polskich interesów antyeuropejskiej filipiki prezydenta w Leżajsku, nb. miasta będącego beneficjentem unijnych funduszy, wywołała falę krytyki, której przejawem i dobitnym świadectwem stał się zwłaszcza otwarty list byłego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego. Aktywny udział prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego, wojewodów i całego państwowego aparatu w kampanii samorządowej wskazuje na dążenie prawicy do przechwycenia samorządów z rąk opozycji i pozbawienie ich samodzielności. Obietnice rządowych dotacji za poparcie prawicowych kandydatów dopełniają obrazu metod walki o totalną władzę, z korupcją polityczną w tle.

Czy samorządy się obronią? W warunkach ubezwłasnowolnienia sądów i lekceważenia zaleceń unijnych przez władze wiele zależeć będzie od reakcji  społeczeństwa i jego zdolności mobilizacyjnych w obronie demokracji.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.4/10 (18 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +23 (from 27 votes)
Eugeniusz Noworyta: Krajobraz przed bitwą, 9.4 out of 10 based on 18 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com