Marek Jastrząb: Kasztanka z wąsami

Print Friendly, PDF & Email

23.09.2018

Początki kariery tego jegomościa giną w grajdołach historii. Wiadomo tylko, że jako wszechstronnie felerny półinteligent o wykształceniu podwórkowym wywodził się z bocznej odnóżki rodu  Barona Munchausena, a w jego żyłach – oprócz serwatki – krążyła jadowita i nieufna krew.

Blisko spokrewniony z chodaczkową arystokracją, skumał się ze zbrojnymi bandami pozostałych leserów i przejąwszy od nich plugawe metody postępowania, powziął rezolutną myśl o założeniu kolejnej, tym razem zwycięskiej sekty. Ugrupowania sprawującego władzę dożywotnią, a kto wie, czy nie jeszcze dłużej trwającą.  Partii składającej się ze ślepo mu oddanych bęcwałów i finansowych iluzjonistów.

Założył, że jako zdecydowanie gorsi od niego, z pewnością będą łatwiejsi do utrzymania w karbach, no i nie do pogardzenia był fakt, że na ich tle będzie mógł odstawiać geniusza.

Tak, to był koronny argument!

Od tej pory okrutnie i zawzięcie trudnił się pyskowaniem, zadzieraniem nosa, biciem się w cudze piersi, tudzież stawianiem na swoim i łotrzykowaniem, a zgodnie z maksymą dziel i rządź – wkładaniem  kija w szprychy; kochał patrzeć na prostych ludzi wijących się z wściekłości, zaklinających się, że ani trochę nie są garbaci. Kochał też i nie stronił od procederu polegającego na określaniu niewinnych – tajniakami, a gorliwych tajniaków – uczciwcami. 

Już widział się obryzganym atencjami i upaćkanym nagrodami oraz owacjami na stojąco; już dostrzegał siebie na wszelkich możebnych i niemożebnych piedestałach, i patrzył, jak się na nich rozpościera, wierci, nadyma, już zobaczył, że wataha domokrążnych poetów zmawia się, by ułożyć o nim szaszłykową piosenkę do wycia przy grillu, a on odbiera należne ordery, aplauzy i dostojeństwa, już zachłannym okiem imaginacji dostrzegał, że jest uhonorowany estymą i został nominowany na człowieka stulecia; już niemal tak było, gdy przyturlała się do niego nad wyraz upierdliwa myśl, że cokolwiek by dokonał, i tak  nie doigra się uznania u suwerena, potulny więc i rozgoryczony, do cna wyczerpany swoimi wizjami, zdezorientowany i przerażony, postanawia rzucić dotychczasowe sposoby na przetrwanie, spakować manatki i wyjechać w nieznane, gdzie można być sobą, a na upartego, gdzie można być nikim, schodzi więc z obłoków, a kiedy wraca do domu, nie mówiąc za dużo, wkłada do kufra swoje zgrywne miny, łzy i cierpienia, nostalgie, rekwizyty i dekoracje, toteż bez żalu, zrównoważonym krokiem opuszcza rodzinny rezerwat, udaje się w stronę dworca, by najbliższym osobowym z przesiadką pojechać do diabła.

*

W epoce, gdy ludzie byli szczęśliwi bez sondaży, za siedmioma górami, ośmioma morzami oraz jednym pobojowiskiem, wśród nieprzebytej kniei, z daleka od mieszkalnych sadyb, znajdowało się terrarium dla niezguł, a w jego mrocznym mroku żył był sobie pewien pustelnik.

Pustelnik, jak głoszą wołowe przekazy, jest to szaraczek parający się samotnością, osobnik widywany z nieczęsta, lichy w sobie i nieludzko płochliwy.

Był to osobnik urody powściągliwej; dziarski flegmatyk raczej, niż choleryczna pierdoła. Na jego rozlewnym obliczu malował się wszechwiedzący uśmiech człowieka, któremu zwisa i powiewa, co kto o nim pomyśli.

*

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny muł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni, z walkmanem na Irokezie.

Osobiście nie znosił mieć się z pyszna, robić za wała na lipnej gwarancji, być branym za światowca z kurnej chaty: zżerała go zazdrość.

Miał dosyć upokorzeń. Nie żywił ochoty na odstawianie muskularnego chojraka, bo wiedział, że jest słabeuszem i nie wzdychał do tupania, wrzeszczenia, pouczania, jak się powinien miewać.

W sejmie, gdzie był otoczony markotną troskliwością, gdzie stale wybaczano mu nieznośne nastroje, gdzie do woli i do przesady posługiwał się taranem swojej nienawiści i lubił podglądać, jak skręca sąsiadów z opozycji, jak międlą w sobie obsceniczne wyrazy na jego temat, stwierdził naraz, że stracił wszelkie specjalne prawa i nikt mu nie schodzi z drogi, a przeciwnie, popychają go na niewinną szafę, trącają łokciem i dają sójkę w bok, że gdy idzie, nikt mu nie ustępuje, a ludzkie pogłowie pryska na boki, zaczyna przestawiać go po kątach i ośmiela się drwić z niego prosto w nos, ośmiela się komentować, wykpiwać i podważać każdy jego krok i każde posunięcie.

Z niego, co było niesłychane, nie do zaakceptowania!

Naraz wzięła go chętka, by zaordynować sobie stateczny tryb życia. Jak postanowił, tak zrobił i na świecie uczyniło się luźniej.

*

Odkąd porzucił, a właściwie został porzucony przez politykę, zamknął się w sobie, odkleił od przeżywania podrabianych problemów i począł prowadzić życie wymuskane ciszą: prawie subtelne i niemal kontemplacyjne.

Wtedy to odkrył, że ma w sobie tajną smykałkę do wrażliwości, po cichu zaczął więc odżywiać się dobrym słowem, gdyż przepadał być szlachetnym i uczynnym do znudzenia.

Przestał bywać na widoku i zerwał z nieprzystojnym wizerunkiem przysłowiowej mendy. Zrejterował z hucznego istnienia; zaszył się na bezludziu i od tej pory było o nim tycio.

Ze strzępów plotek słyszało się tylko, że był nazywany „władcą państwa absolutnego”, ponieważ zajmował się substancjami lotnymi, figielkowatymi i znerwicowanymi o nazwie absolut. Lecz była to prawda pro forma i jak cię mogę, bo dla beki: w istocie władał mocarstwem o gabarytach niewysłanego znaczka pocztowego.

Panował nad filigranowym imperium podziurawionym kostropatymi pejzażami, a giermków sprawujących pieczę nad jego rozległościami  przydzielono mu trzech.

Jeden był – z braku laku – medykiem ubiegającym się o doktorat, drugi w momentach wolnych od stróżowania nosił berło, a trzeci udawał Kasztankę z wąsami.

Marek Jastrząb

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 6 votes)
Marek Jastrząb: Kasztanka z wąsami, 8.0 out of 10 based on 5 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com