Krzysztof Mroziewicz: Marzenia w noc świętojańską

Print Friendly, PDF & Email

17.10.2018

Szkoła średnia Szekspira to łacina, historia i literatura antyczna. Akcja połowy jego utworów dzieje się w starożytnej Grecji lub Grecji tej dotyczy. „Sen nocy letniej” takoż, bo w komedii tej występują postaci historyczne, mityczne oraz historyczno-mityczne.

Mit to opowieść o świętym pra-cudzie. Tytuł oryginału sięga obrzędów słowiańskich i brzmi, jak chciał Szekspir „Midsummer Night’s Dream” co znaczy „Marzenie senne w noc środka lata”. Pod tym tytułem utwór grany jest na całym świecie z wyjątkiem Polski, gdzie tłumacze wykorzenili pierwiastek słowiański a nawet chrześcijański, bo lepiej im zabrzmiał „Sen nocy letniej”. Jeden jedyny Konstanty Ildefons Gałczyński dostrzegł w komedii prawzór Zielonej Gęsi i pobawił się z tekstem Szekspira po swojemu, widząc w utworze sztubackie wygłupy połączone z Dionizjami a wszystko w duchu kontestacji, to jest buntu przeciwko teatrowi misteriów religijnych.

Pozornie grubawe frazy jego przekładu przypominają, że młody Ildefons, początkujący dyplomata, zapoznawał się z kabaretem w przedwojennym Berlinie. Reżyser „Snu nocy letniej” w Teatrze Dramatycznym, Gábor Máté połamał i tak już niejednoznaczną poetykę oryginału i wymieszał, co się dało: młodego Szekspira, Dionizje z fallusem na pół sceny, kontestację i kabaret, przy czym gatunek ten w dzisiejszych czasach zamiast fraka i cylindra nosi berecik z antenką i kombinezon robola.

Swoje trzy grosze dorzucił scenograf Balázs Cziegler, który „gra” na pustej scenie. Surowe ściany pudełka scenicznego mają przypominać  „scenografię” Bertolta Brechta z trzykrotnie powtórzonymi drzwiami pod napisem EXIT. W dzisiejszych czasach ma to związek zarówno z wyjściem ewakuacyjnym, czyli Brexitem jak i z próbą przeniesienia Szekspira w środek przestrzeni wyszehradzkiej, nie całkiem udaną.

Rzecz dzieje się w Atenach, czyli nigdzie. Ważny jest las. Ateny to miejsce, którym włada książę. Gra go Sławomir Grzymkowski, który prezentuje się tak, jak gdyby przyszedł nie z garderoby a z Herbarza Paprockiego. Tezeusz, postać historyczna, to „Stanowiący Prawa”, dziecię będące owocem swawoli rozpustnego ojca. Dybie na niego Medea, dzieciobójczyni. Pierwszy czyn Tezeusza – władcy to likwidacja pięćdziesięciu własnych, przyrodnich braci i obłaskawienie byka, ojca Minotaura.

Jak widać jest to raczej bohater z kronik królewskich a nie świąt winobrania, poświęconych zdolnościom samców. Zamierza ożenić się z Ariadną, której wpadł w oko, ale dzięki intrydze Dionizosa nic z tego nie wyszło.

Jesteśmy u brzegów „Snu nocy letniej”. Wraz z Heraklesem Tezeusz wyprawił się po przepaskę Hipolity. Przepaska gwarantowała pozycję najpotężniejszej kobiety świata. I znów ucieczka w inną narrację, bo oto pojawia się Fedra. Wokół biografii Tezeusza można by napisać kilkanaście dramatów, w tym jeden Freuda. Tymczasem Szekspir zagęścił „Sen”. Wprowadził Oberona a reżyser pomieszał go z Tezeuszem. Oberon to średniowieczna literatura niemiecka. Był królem krainy wróżek. Można sobie wyobrazić, co z nimi wyprawiał, jeśli znamy go jako rozpustnika, pijaka i oszusta. Był także królem elfów z mitologii germańskiej. A nawet synem Juliusza Cezara. Tezeusz jest postacią tak bogatą, że cechy Oberona mieszczą się w nim bez trudu. Oberon wzbogaca Tezeusza, ale Tezeusz nie wzbogaca Oberona.

A teraz kobiety Szekspira. Hippolita, „Ujeżdżająca Konie”. Już słyszę ten rechot gburowatej widowni, a takim był odbiorca dramatów w starożytnej Grecji. Grubiaństwo zdarzało się zresztą wielkim komediopisarzom też. Zwłaszcza Arystofanesowi. Tłumacz „Snu”, Stanisław Koźmian widzi gburów także u Szekspira, w akcie piątym w scenie drugiej, ostatniej, gdzie ich nie ma w ogóle. W oryginale tańczy nie wiadomo kto. U Koźmiana są to gbury. W języku polskim gburem był wtedy bogaty chłop.

Hippolita przyszła na świat jako dziecko Aresa, boga wojny. Została królową Amazonek. Amazonki zachowywały się wtedy jak modliszki. W micie zakochała się w Tezeuszu. U Szekspira też. Reżyser pomieszał jej dzieje z historią Tytanii. To postać metafizyczna, zamglona jako Pamięć, Ziemia, Boska, Świetlista, Prawo i Stanowiąca. Ma cechy męskie Tezeusza, zwłaszcza te dwie ostatnie – Stanowiąca Prawo. Jest bliższa mitologii staroindyjskiej niż greckiej. Komunikacja między Grecją a Indiami była wtedy bardzo dynamiczna, zwłaszcza w handlu.

Szekspir obdarzył cechami Hipolity Tytanię, jak gdyby była hermafrodytą, a reżyser powierzył tę jedną z najtrudniejszych u Szekspira ról Agnieszce Warchulskiej. Jest rolą tym trudniejszą, że zależy od partnerów, bo „Sen” śni się jej właśnie przede wszystkim.

Z przebogatej biografii Heleny Szekspir wybrał to, co do „Snu” pasowało jak ulał. Była najpiękniejszą kobietą na świecie i nie krępowały jej żadne więzy ludzkiej etyki. Zagrała ją brawurowo Anna Szymańczyk.

Puk czyli Puck – to filozof z mitologii celtyckiej; a także błazen królewski.

Do rozszyfrowania pozostaje Indyjski Chłopiec, o którego walczy biseks Tezeusz/Oberon. Ślad tzw. miłości greckiej znajdujemy też w sonetach Szekspira, o których mówi się niekiedy, że były pisane do chłopca. Ale chłopiec indyjski w czasach, kiedy Anglicy mieli poczynić w Indiach dopiero pierwsze kroki… Nikt w Anglii nie wiedział o nim inaczej jak z przekazów portugalskich, niderlandzkich i francuskich. Postać ta to mit pozbawiony swojej boskości, czyli legenda.

W „Śnie” pojawia się, jak w „Hamlecie” trupa teatralna. Nie są to jednak wędrowni aktorzy, a mistrzowie w innych zawodach – rzemieślnicy. Uczynił z nich reżyser przedstawicieli klasy robotniczej, ubrał ich po dzisiejszemu, ale okaleczył, żeby grali elfów; a nawet rusałki, choć rusałek w Anglii nie było, były natomiast czarodziejki i wróżki. Ich sceniczna robota miała rozśmieszać widzów i tłumaczyć skłonność komentatorów do określania utworu mianem „komedia”. I rzeczywiście – gbury bawią się słowami, bo nie wiedzą, gdzie postawić kropkę:

Jeśli was obrazimy, w naszej jest to myśli.
Przekonać wszystkich, żeśmy obrazić nie przyszli,
Nikt z nas nie chce.

Gbury powinny powiedzieć:

Jeśli was obrazimy, w naszej jest to myśli przekonać wszystkich, żeśmy obrazić nie przyszli.

Tego zresztą w inscenizacji chyba nie ma, bo to przekład Koźmiana.

Poczucie humoru u Szekspira czerpie raczej z obyczajów starogreckich. Dowcipu angielskiego wtedy jeszcze nie było. Są natomiast w „Śnie” spostrzeżenia o charakterze aforystycznym, które przetrwały wieki: Jeden z gburów anonsuje sztukę „Dziewięć muz w łzach nad śmiercią nauki, która umarła nie tak dawno z nędzy”. Miłość była tematem renesansowym, opowiadanym na wszelkie sposoby. O nauce milczano ze strachu. Groziła stosem.

Reżyser każe grać aktorom sceny nieśmieszne z humorem, co jest zadaniem niewykonalnym. „Sen” to rzecz o miłości pokrętnej. Demetriusz kocha Hermię, Hermia kocha Lizandra, Lizander kocha Helenę, ale przysięgał Hermii, Demetriusz oddaje Hermię za Helenę, Tytanii się śniło, a jeszcze na dokładkę Oberon smaruje powieki chłopców mazidłem z Indii, przez co zaczynają kochać dziewczyny, od których uciekali. A kiedy Hipolita/Tytania chwyta Tezeusza/Oberona za krocze, dzięki celowemu działaniu reżysera wiemy, że ten jeden gest oznacza cztery gesty. Hipolita pieści Tezeusza albo Oberona, Tytania pieści Tezeusza i Oberona zarazem.

Wszystko to jest uwieńczone ślubem. Marszu weselnego Mendelssohna nie słychać. Został napisany do niemieckiej inscenizacji romantycznej i jest nie mniej popularny w świecie, niż sam „Sen”. Tu zresztą nawiasem mówiąc wspomnieć można, że Szekspir miał szczęście do kompozytorów: Verdiego („Makbet”, „Otello”, „Falstaff”), Prokofiewa („Romeo i Julia”) i przywołanego już Mendelssohna, którego nikt w urzędach stanu cywilnego z Szekspirem nie kojarzy, a byłoby po co.

Inne, znacznie mniej służące Szekspirowi kompozycje w tej inscenizacji to „Przybyli ułani pod okienko” i „Oj, gdyby nie ta dziura w desce”, która pojawia się nie melodyjnie, ale obrazowo.

Podsumujmy. Scena dramatyczna zapowiada sen. Gramy sen, a we śnie zmiksowane miłości, miłostki, orgie i orgietki, także teatr w teatrze we śnie i rubaszne Dionizje, będące źródłem teatru. Potem trzy śluby na raz i w domyśle trzy noce poślubne.  Znakomite role Grzymkowskiego i Szymańczyk, piękna rola Warchulskiej. Mozolna i trudna szarada reżyserska.  Przewrotny dowcip scenografa.   

Exit.

Krzysztof Mroziewicz

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 6.2/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +5 (from 9 votes)
Krzysztof Mroziewicz: Marzenia w noc świętojańską, 6.2 out of 10 based on 5 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com