Telewizja pokazała (471)

Print Friendly, PDF & Email

24.10.2018

Pamiętają Państwo, z jaką szybkością PiS uchwalał nowe ustawy? Rano posłowie otrzymywali projekt, szybko popierała go komisja, w której przewagę miał PiS, w nocy uchwalano ustawę i późno w nocy prezydent Duda ją podpisywał. Nie było nawet praktycznie czasu na jej przeczytanie.

Teraz od dłuższego czasu mówi się o pewnej sprawie, której PO nie załatwiła przez osiem lat rządów, i snuje domysły, że to dlatego, że ktoś miał tam lewe interesy. To ustawa reprywatyzacyjna. Ale PiS nic nie robi, żeby to naprawić, nie uchwala nowej ustawy. Inni szatani widać tu są czynni, a kapłani PiS mają za małe moce, aby ich pokonać.  

* * *

Prof. Adam Daniel Rotfeld (Newsweek):

Dziś ciągle słyszę utyskiwanie na słabość opozycji, na brak oferty, która mogłaby stanowić przekonującą alternatywę dla partii rządzącej. Uważam jednak, że Polsce nie potrzeba nowej partii, bo to nie partia jest receptą na słabnącą demokrację. Polsce potrzeba nowego Wielkiego Projektu, który będzie atrakcyjny dla nowego pokolenia. Nie wierzę bowiem, że zaścianek zaspokaja ambicje Polaków drugiej połowy XXI wieku.

Gdyby ktoś mnie zapytał, co powinno się znaleźć w takim Wielkim Projekcie, to powiedziałbym: edukacja, demografia, infrastruktura i informatyzacja.  Tak postrzegam priorytety nowoczesnego, choć starzejącego się społeczeństwa, zwróconego w przyszłość, a nie w przeszłość.

O pozycji Polski w świecie, o naszym bezpieczeństwie i prestiżu nie zadecydują mocarstwowe urojenia i frazesy, ale to, co jest największym bogactwem Polski – kapitał ludzki, szare komórki, zdolność wypracowywania rozwiązań, których nikt jeszcze nigdy nie wypróbował, odwaga pójścia drogą, po której nikt jeszcze nie stąpał. Miejsce Polski zależy od nas. Od tego, czy nadchodząca generacja przejmie odpowiedzialność za kraj.

* * *

Ma Ameryka swoich bogaczy wspierających ciemnotę, ma ich też Polska.

Prezes firmy Solbet (produkty betonowe) z Solca Kujawskiego, Marek Małecki, zagroził dyrektorce kina, że jeśli wyświetli film „Kler” to nigdy już jego firma nie będzie sponsorować kina. Skierował do pani dyrektor pismo (pisownia oryginalna):

Jeżeli Pani Dyrektor wyświetli na sprzęcie Solbetowskim ten film nigdy nie otrzyma żadnego sponsoringu i nigdy nie będzie Pani brana pod uwagę jako poważna osoba przez Dyrekcję i Zarząd SOLBETu. Nie po to zakupiliśmy sprzęt do wyświetlania filmów i wyposażyliśmy salę kinową, żeby Pani rozpowszechniała pedofilię, która jest nieprawdziwa. W filmie jest jeden aktor przebrany za pedofila i gra księdza. Czy w tak małym miasteczku jak Solec Kujawski obniża Pani Dyrektor wartość religii i szerzy nieprawdziwy obraz kościoła. Zboczeńcy zdarzają się w kościołach, szkołach, domach kultury, teatrach i urzędach”.

Tekst listu jest miejscami niejasny. Co by było, gdyby pani dyrektor rozpowszechniała pedofilię, która jest prawdziwa? I jak można obniżyć wartość religii?

Pani dyrektor nie ugięła się i film był już kilkakrotnie wyświetlany.

* * *

Bogdan Miś w „Działo się” (152) pisze o budowie pierwszego nowojorskiego drapacza chmur. Budowę rozpoczęto w 1889 r. i ukończono po około roku. Budynek miał 20 pięter i 106 m wysokości.

Co by powiedzieć o budowniczych radzieckich, to jednak Pałac Kultury i Nauki w Warszawie – z iglicą 237 m – zbudowali w około trzech lat.

Ale już sam remont Sali Kongresowej w Pałacu Kultury będzie trwał dłużej niż jego budowa.  Widać nasz kapitalizm przesiąkł poprzednim ustrojem, kiedy zaczynały się budowy, po czym trwały i trwały, a w przypadku znaczniejszych obiektów ogłaszano uroczyście zakończenie prac, a potem po cichu je kontynuowano.

Niedaleko Pałacu Kultury znajdowała się Rotunda – przeszklony budyneczek wpisany do rejestru zabytków. Mimo to zburzono ją w marcu 2017 r. i do końca br.  miała powstać nowa. Ale to chyba aż cztery pięterka i dużo szkła, więc nie wiadomo czy w tak krótkim czasie uda się ją skończyć.  

* * *

Kiedy kilka lat temu wprowadzono podatek od sprzedaży zwierząt, od razu pojawiły się ogłoszenia: „Sprzedam obrożę za 500 zł, pies gratis”.

Nasza Mennica zaadoptowała ten pomysł. Rozsyła zawiadomienia, że z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości wybiła „Bezpłatny medal dla każdego Polaka”. Na medalu z jednej strony jest Józef Piłsudski, a z drugiej strony przedwojenna mapa Polski.

Medal jest bezpłatny, płacimy tylko 9,95 zł za opakowanie i przesyłkę.

* * *

Pamiętam jedno z ostatnich wystąpień I sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Odwiedził jakiś PGR i szeroko opowiadał tamtejszym fachowcom, jak należy w prosty sposób przechowywać ziemniaki na zimę, co pamiętał z lat młodości.

Ta historia przypomniała mi się, kiedy premier Morawiecki opowiadał ostatnio pracownikom Biebrzańskiego Parku Narodowego, jak to się zasadzał na łosia. Powiedział też:

Podobno ostatnio corazwięcej jest wilków w naszych lasach. Ja się zaczynam troszeczkę bać wtedy, jakdużo by tych wilków się nazbierało. Ale, mniejsza z tym, myślę, że z wasząpomocą z wilkami sobie też poradzimy.

Pan premier chyba nie orientował się, że nie mówi do leśników, ale do pracowników parku narodowego i że wilki w Polsce są pod ścisłą ochroną. Ale Konstytucja też jest pod ochroną i co z tego.

Na zdjęciu – mina dyrektora BPN, gdy usłyszał rewelacje pana premiera.

* * *

Używamy tych samych słów, ale dla każdego oznaczają one co innego. Tak jest też z religiami, gdzie wielu używa pojęcia „Bóg”, ale każdy (nawet wyznawcy tej samej religii) rozumie przez to pojęcie coś innego, coś innego sobie wyobraża. To wyobrażenia decydują o wielu naszych wyborach w życiu, a rzadko je weryfikujemy. Zapewne dlatego mamy tyle podobnych organizacji i ruchów, które formalnie wyznają te same wartości (np. „demokracja”, „lewica”, „sprawiedliwość”, „liberalizm” itd.), ale nie potrafią się połączyć.

Czy wiedzą Państwo co to jest czintamani (ćintamani)? To jest cudowny kamień, który ma moc spełniania wszelkich życzeń swego właściciela. W „Yoga Vasishta” opisana jest historia człowieka, który bardzo chciał zdobyć ten klejnot i w tym celu praktykował surową ascezę. I nagle w tajemniczy sposób kamień ten wpadł mu w ręce. Człowiek pomyślał, że to nie może być czintamani, gdyż jego wysiłki trwały zbyt krótko i były zbyt małe do uzyskania klejnotu. Odrzucił go więc i kontynuował praktykę. Później przechodził opodal pewien święty mąż i położył przed nim brylant. Człowiek był pod wrażeniem wyglądu brylantu, uznał, że to jest poszukiwany klejnot, ale stwierdził z rozczarowaniem, że nie spełnia on jego życzeń tak, jak tego przedtem się spodziewał.

* * *

Czy Państwa nie zmęczyło to ciągłe międlenie o Rosji i Niemcach, którzy nam źle życzą? Może dla poprawy zdrowia psychicznego warto byłoby na jakiś czas zmienić wektory nienawiści i podejrzliwości? Przestawmy się z kierunku Wschód-Zachód na Północ-Południe.

Może nie wszyscy pamiętają, ale czeski król Brzetysław I równo 980 lat temu napadł i złupił Polskę, z Gniezna wywiózł do Pragi relikwie św. Wojciecha i pięciu eremitów, krzyż złoty ofiarowany przez Mieszka I, który ważył trzy razy tyle, co on sam, i wiele innych kosztowności. Jak podaje Wikipedia: „Ponadto żołnierze czescy zburzyli budowle sakralne w Poznaniu, a także splądrowali grobowiec tego władcy. Brzetysław zrujnował również gród oraz kościół kamienny na wyspie Jeziora Lednickiego w Wielkopolsce. Z Giecza, którego ludność poddała się bez walki, przesiedlił licznych rzemieślników do Czech, do miejscowości zwanej odtąd Hedčany (od czeskiej nazwy Giecza – Hedeč). W drodze powrotnej przyłączył do Czech Śląsk i Małopolskę”.  Wprawdzie trochę wcześniej Polacy zdobyli Pragę i oślepili króla Bolesława III Rudego, ale nic nie wiadomo, żeby burzyli kościoły.

A co zrabowali w Polsce Szwedzi 353 lata temu – nawet nie będę pisał. Do dziś nie odzyskano tych bogactw.

Może zażądamy kontrybucji? A poza tym Szwedzi się ostatnio zbroją…

* * *

Na placu Piłsudskiego w Warszawie stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego. Ciekawe czy będzie tak brzydki, jak większość jego pomników.

Po wyczekiwanej zmianie władzy nie usuwałbym pomników ani pamiątkowych krzyży, tablic itd. Przeznaczyłbym cały plac na muzeum pomników i podobnych obiektów. To jest nasza historia. Znalazłby się tu pomnik „czterech śpiących”, a także demontowany obecnie pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej, może jakiś Bieruta, a nawet odtworzyłbym pomnik jednego z najbardziej znanych w świecie Polaków – Feliksa Dzierżyńskiego. Dodałbym parę pomników Jana Pawła II. W ogóle od pomników byłoby gęsto. A na obrzeżach placu dałbym pomniki sympatycznych osób, siedzących na ławkach żeliwnych lub z brązu. Sokrates Starynkiewicz, William Lindley, Bolesław Prus, Antoni Słonimski, Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora i jeszcze wielu innych – naturalnej wielkości i wykonane przez dobrych artystów.

Ale czy jest taka władza, która zrealizowałaby ten pomysł?

* * *

Berlin ma mniej więcej dziesięć razy więcej ludności niż Lublin. W Lublinie odbyła się Parada Równości. Wzięło w niej udział 1.500 osób. Sporo. W Berlinie w Paradzie Równości bierze udział 1,5 mln osób. Nasze władze (i nie tylko one), które utrzymują, że w takiej paradzie biorą udział wyłącznie homoseksualiści, mają dodatkowy argument na zepsucie krajów Zachodu – tam jest 1.000 razy więcej homoseksualistów niż u nas! 

* * *

Polecam gorąco wywiad Andrzeja Saramonowicza w rozmowie z Katarzyną Zdanowicz

Poniżej fragmenty wywiadu.

Zawężenie pojęcia „patriota” tylko do obskuranckiej wersji miłości do ojczyzny, jaką partia Jarosława Kaczyńskiego od kilku lat prezentuje, jest w mej ocenie jedną z największych niegodziwości, jakie ci ludzie wyrządzili polskiej wspólnocie. Nie wolno się na to godzić, nie wolno przyjmować tej ich prymitywnej wykładni patriotyzmu, bo jeśli patriotyzm ma się kojarzyć wyłącznie z ciemnogrodem, wymachiwaniem symboliczną szabelką i marszami łysych troglodytów w oparach dymu z rac, pozostali ludzie, przyzwoici obywatele, będą się od Polski i miłości do niej odsuwać. Więc mówię wyraźnie: PiS to partia nastawiona wyłącznie roszczeniowo. Jej elity uznały, że populizm to najlepszy wehikuł, by sięgnąć po władzę, rozumianą przez nie jako państwowe łupy. By to osiągnąć, wykorzystują hasła pseudopatriotyczne, bo na nie znaczna część elektoratu jest wrażliwa.

Krew mi się w żyłach gotuje, kiedy chuligani w koszulkach z napisem „Pamiętamy” stawiani są za wzór patriotów, a prezydent podlizuje się im, mówiąc, że „są solą naszej ziemi”. Jak niezależność sądów niszczona jest przez niskich karierowiczów i potakiwaczy. Jak chamstwo podnosi głowę i rozpycha się łokciami. Jak preferuje się ludzi „miernych, ale wiernych”. Jak niszczone są autorytety. Jak przedefiniowuje się cnoty, by niegodziwość stała się cechą pozytywną. Jak zakłamuje się historię niczym w „1984” Orwella. To wszystko jest trucizną, która systematycznie – dawka po dawce – niszczy Polskę.

Opozycja w dzisiejszym kształcie jest całkowicie bezideowa. I intelektualnie miałka. Przegrywa, bo próbuje prowadzić walkę na boisku, które wytyczył Kaczyński i wedle reguł gry, którą stworzył. Trzeba wyznaczać własne pola sporu. Zdefiniować na nowo Polskę, polskość, patriotyzm czy obywatelskość. Żeby zbudować własną narrację, trzeba najpierw wyznaczyć i zdefiniować słowa klucze. Nie jest wcale jakąś rzeczą obiektywną, że patriotyzm ma się wiązać z oddawaniem życia za ojczyznę, walką, bohaterstwem wojennym i tego typu rzeczami, którymi karmi nas dziś pisowska narracja historyczna. Ale dopóki będziemy się biernie godzić, że to propagandziści PiS-u tworzą pojęcia klucze, dopóty będziemy przegrywać w walce o polską świadomość. A bez pobudzenia świadomości nie można wygrać wyborów. Zwłaszcza w czasach, gdy polityka ogranicza się niemal wyłącznie do emocji, a nie programów.

Dziś, w dobie niezwykle rozwiniętych mediów, dla których oglądalność i klikalność jest podstawowym celem, bo dzięki temu zarabiają na reklamach, rodzi się naturalna platforma, by kwitły populizmy wszelkiej maści. To jest proces ogólnoświatowy. I nawet jeśli media są krytyczne wobec działań polityków, także ograniczają się w swojej krytyce do sfery emocjonalnej, bo poruszanie ludzkich emocji jest znacznie łatwiejsze niż odwoływanie się do sfery zachowań racjonalnych i analiz intelektualnych. Myślę, że jesteśmy w nieszczęśliwej pułapce, bo i politycy, i media widzą sferę publiczną wyłącznie jako przestrzeń gry politycznej. Tymczasem demokracja – o czym mówili greccy filozofowie – musi opierać się na wartościach i cnotach. Bez nich jest tylko demagogią i retoryczną manipulacją.

Uznałem, że zapanowała właściwa atmosfera, aby odświeżyć dyskusję o pedofilii księży, którą usiłowałem rozpocząć długich szesnaście lat temu.  W 2002 roku napisałem w „Przekroju” artykuł „Milczenie jest grzechem”, w którym opisałem, jak w połowie lat 70. byłem jako 10-letnie dziecko molestowany seksualnie przez księdza Olgierda Nassalskiego, marianina, proboszcza warszawskiej parafii Matki Bożej Królowej Polski. Z grupą ministrantów oraz innych chłopców, którzy po prostu chodzili do kościoła na religię, padliśmy ofiarą seksualnych praktyk duchownego pedofila. Nikt z przełożonych księdza ze zgromadzenia marianów ani ludzi związanych z parafią tego nie powstrzymał. Dziś wiem, że wiedzieli o tym dobrze i że za wszelką cenę starali się to ukryć. Ksiądz Nassalski był przenoszony z miejsca na miejsce i wszędzie – mam takie relacje – podejmował działania pedofilskie. Piszą dziś do mnie ludzie, wówczas dzieci, które były jego ofiarami. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki. Z parafii na Marymoncie, na Stegnach, w Puszczy Mariańskiej. Tam Olgierd Nassalski kontynuował nikczemny proceder.  Myślę, że postępowanie jego zwierzchników obciąża Kościół katolicki jako instytucję. I wymaga ekspiacji. A nade wszystko ujawnienia tego, co do tej pory było skrywane. Szczególną hańbą jest, iż ks. Nassalski to autor wielu książek dla dzieci o wartościach katolickich, że do dziś jest wydawany, a katecheci podsuwają jego „prace” dzieciom na lekcjach religii. To iście diabelski chichot, nieprawdaż?

[Mój tekst] został ordynarnie wyciszony. Kościół, mimo mojej deklaracji, że wszystko opowiem i dołączę świadectwa innych, nabrał wody w usta. Ku mojemu zaskoczeniu najbardziej zawiodła „Gazeta Wyborcza”, do której z ówczesnym naczelnym „Przekroju” Romanem Kurkiewiczem zgłosiliśmy się, by pomogli nagłośnić sprawę. Jedyną reakcją „Gazety” był satyryczny tekst Michała Ogórka, że „Przekrój” tak bardzo chce zwiększyć nakład, że Saramonowicz z Kurkiewiczem wymyślili molestowanie seksualne, by to osiągnąć. To było wyjątkowo haniebne. Co więcej, Rada Etyki Mediów wydała oświadczenie, że rzekomo naruszyłem standardy uczciwości dziennikarskiej. I tak ukręcono sprawie łeb. Uważam, że tym samym wszystkie wymienione przeze mnie ośrodki medialne i stojące za ich decyzjami osoby przyczyniły się do powiększenia zła w świecie. Bo uwrażliwiając opinię publiczną na problem molestowania seksualnego przez polskich duchownych, można było znacznie zniwelować ten proceder i zmniejszyć krzywdę dzieci już po 2002 roku.

Jednym z najbardziej niszczących skutków molestowania dzieci jest wbijanie ofiar w poczucie winy i niszczenie godności. To, co chcę powiedzieć przez ujawnienie własnych traum, jest zawołaniem: „Nie lękajcie się!”. Nie ma w tym najmniejszej waszej winy, że padliście ofiarą przemocy seksualnej. Wina jest zawsze po stronie oprawcy.  Jeśli był to ksiądz, byliście szczególnie bezbronni, bo system wartości, jaki wam wpajano, mówi, że księża to autorytety, że należy im ufać. Wina za waszą krzywdę leży wyłącznie po stronie dorosłych – waszego prześladowcy i jego instytucjonalnych protektorów ze strony Kościoła, którzy tolerowali takie zachowania. I wszystkich tych, którzy wiedzieli – lub się domyślali – ale nie zrobili nic, by powstrzymać zbrodnię i zmniejszyć krzywdę w świecie. Więc jeśli wam zależy, by inne dzieci – te, które żyją dziś, i te, które się narodzą – nie cierpiały tego, co wy, zdobądźcie się na odwagę i mówcie głośno o swoich prześladowcach. Nie wstydźcie się wymieniać ich nazwisk. Nie wstydźcie się oskarżać Kościoła, który w haniebny sposób pozwalał, by ktoś was krzywdził. To nie ma nic wspólnego z walką z chrześcijaństwem.  Ma za to wiele wspólnego z tym, by chrześcijaństwo nie kojarzyło się z występkiem. Jeśli możecie uczynić świat lepszym przez głośne piętnowanie tych, którzy uczynili wasze życie gorszym, nie wahajcie się tego robić. Wierzę, że taka postawa jest właściwa, do niej zachęcam. I dlatego gorąco popieram akcję, której celem jest zbudowanie mapy kościelnej pedofilii w Polsce, wierząc, że wszyscy uczciwi księża i katolicy będą ją wspierać. Bo prawdziwa uczciwość zawsze odżegnuje się od nikczemności.

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (35 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +33 (from 35 votes)
Telewizja pokazała (471), 9.9 out of 10 based on 35 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com