Ludwik Turko: 12 godzin z życia marionetki

Print Friendly, PDF & Email

01.11.2018

15 października 2018 roku do Kancelarii Trybunału Konstytucyjnego wpływa stanowisko Jacka Czaputowicza, Ministra Spraw Zagranicznych w związku z wnioskiem Zbigniewa Ziobry, Prokuratora Generalnego, o stwierdzenie przez TK niezgodności art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z  Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej.

Przedłożenie stanowiska MSZ w tej sprawie było obowiązkiem wynikającym z ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, jako że wniosek Prokuratora Generalnego dotyczył umowy międzynarodowej już ratyfikowanej w przewidzianym Konstytucją trybie.

W ciągu kilkunastu godzin, które upłynęły od upublicznienia owego stanowiska na polskiej scenie polityczno-publicznej rozegrały się sceny kojarzące się mi nieodparcie z karceniem szczeniaka, któremu zdarzyło się zasikać troskliwie wypucowaną podłogę – od pełnych oburzenia pokrzykiwań „coś ty tu paskudo narobił”, aż po wycieranie kałuży psim pyszczkiem – „żeby mi się to już nie powtórzyło” i „won stąd!”, popartego wyrzuceniem przez otwarte (parterowe) okno. 

Rzecz bowiem w tym, że „eksperymentalny” – jak to określają niektórzy pisowscy notable – minister spraw zagranicznych, Jacek Czaputowicz, stwierdził w swym stanowisku

No Title

No Description

że na podstawie konstytucyjnych zapisów o TK „nie ma wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny (…) nie jest uprawniony do badania prawa wtórnego (tu – Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, przyp. L.T.) z Konstytucją”.

Najpierw Beata Mazurek, rzeczniczka Prasowa PIS, zapewniła, że wniosek Zbigniewa Ziobry do TK jest w swej istocie wnioskiem PIiS. Nota bene – rzeczniczka prasowa PiS jest jednocześnie wicemarszałkiem Sejmu RP. Jeśli ktoś szuka przykładu poniżenia i upodlenia polskiego parlamentaryzmu nie musi szukać daleko.

Niemalże jednocześnie złotousty i znany z prawdomówności premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że ministrowie rządu Jego Prezesowskiej Mości (JPM) pracują zgodnie, bezkonfliktowo i wydajnie dla dobra kraju i pomyślności zwykłego (prostego) człowieka, a wniosek ministra Ziobry oddaje wiernie stanowisko rządu JPM JK.

Jeszcze nim wieczorne całkiem zgasły zorze mister Jacek Czaputowicz pośpieszył z zapewnieniem, że poniektóre prasowe sformułowania zostały wyrwane z kontekstu i niekoniecznie oddają edukacyjno-ekspercki w swej istocie charakter stanowiska MSZ.  A żeby nie było już żadnych, ale to żadnych wątpliwości minister spuentował – „w pełni popieram wniosek Prokuratora Generalnego do Trybunału Konstytucyjnego”.

Nie mając jednak nadmiernego zaufania ani do enuncjacji prasowych w sprawach prawnych, ani do zapewnień partyjnych funkcjonariuszy, przeczytałem i przeanalizowałem w skupieniu 16 stron ministerialnego stanowiska dla TK.  W istocie rzeczy – jest to materiał informacyjno-ekspercki. Po stwierdzeniu na str. 3 o niemocy Trybunału Konstytucyjnego w sprawie badania zgodności prawa unijnego z Konstytucją RP następuje dalsze dwanaście stron, zawierających bardzo przejrzystą i fachową analizę dotychczasowego orzecznictwa zarówno polskiego Trybunału Konstytucyjnego jak i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSEU) w analogicznych sprawach.  Wszystkie te orzeczenia mają wspólną cechę – prawo unijne związane z przyjętym przez dane państwo traktatem akcesyjnym ma pierwszeństwo przed prawem krajowym, nie podlega jurysdykcji lokalnego sądownictwa konstytucyjnego i co więcej – celem zapewnienia zgodności stosowania europejskich norm prawnych sądy krajowe w razie wystąpienia interpretacyjnych wątpliwości mają obowiązek wystąpienia z przedprocesowym zapytaniem do TSUE.

I tyle w sprawie stanowiska, okazującego się ekspertyzą ministra spraw zagranicznych dla Trybunału Konstytucyjnego.

Co zaś do wcześniej przywołanego sikającego szczeniaka – po kilku takich lekcjach wreszcie pojął. Po nasikaniu na podłogę sam już wycierał kałużę pyszczkiem i wyskakiwał przez otwarte (parterowe) okno.

I jeszcze taka sobie uwaga końcowa – co poniektórzy, niczym pijani płota, a premier Morawiecki faktów – uparcie trzymają się tezy o tym, że przecież w innych krajach EU sądy konstytucyjne badały zgodność prawa europejskiego z prawem krajowym. Zwykle przywoływany jest tu niemiecki Sąd Konstytucyjny w Karlsruhe, rzeczywiście rozpatrujący kiedyś takie właśnie zagadnienie.

Tyle tylko, że … No właśnie, rozpatrywał, ale w dość niezwykłym kontekście. Chodziło wtedy o sprawę związaną z prawami obywatelskimi, a lokalne (niemieckie) prawo szło tu dalej, niż odpowiednia norma europejska. Sąd Konstytucyjny orzekł podówczas, że w takim przypadku obowiązująca jest norma niemiecka.   

Ludwik Turko

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.8/10 (26 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +38 (from 38 votes)
Ludwik Turko: 12 godzin z życia marionetki, 9.8 out of 10 based on 26 ratings

Jedna odpowiedź

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com