Proletariusze, łączcie się

Print Friendly, PDF & Email

02.11.2018

Wracam, gdzie skończyłem: do hotelu w Płocku. Solidnie zbudowany w socjalizmie ze środków petrochemicznych, w latach 90. w stanie upadku został sprzedany prywaciarzowi.

Nie jestem dziennikarzem śledczym, więc nie wiem komu i za ile, ale na pewno wie to, jeżeli żyje, Marian Woźniak, bardzo partyjny przewodniczący miejskiej rady narodowej w latach 1967–1970,  późniejszy dygnitarz w KC PZPR, pod którego wodzą Płock wygrał „Turniej Miast” z Włocławkiem,

Nie ma to jednak większego znaczenia dla mojego pisania, bo chodzi o to, że po zjedzeniu śniadania, w czasie którego pewien nowobogacki kapitalista, na widok zepsutej maszyny do kawy espresso krzyknął „Jezus, K*”, poszedłem zapłacić rachunek i w takie słowa odezwałem się do szefowej recepcji, która czasów PRL nie pamięta:

–  Świetny hotel, kiedy był odremontowany?

–  Jak go kupił prywaciarz.

–  Kto to był?

–  Miejscowy. Ale nazwiska się pan ode mnie nie dowie.

–  Bufet śniadaniowy był świetny.

–  Nie bardzo, maszyna do kawy się psuje.

–  Łazienka bez zarzutu, dobre ciśnienie wody.

– Jak pan uważa, ja bym nie powiedziała.

– Telewizja ma wszystkie kanały. Nie tak w innych hotelach, gdzie tylko jest TVP i Telewizja Trwam.

–  Niektórym się nie podoba, wielu kanałów brakuje.

–  Jeden z najlepszych hoteli w tej klasie, jakie odwiedzałem.

–  Pańskie zdanie, nie moje.

Opuszczałem Płock zamyślony. Recepcjonistka z pewnością nie życzyła sobie, żebym tu wrócił. Jeżeli zniechęcała tak wszystkich klientów, musiała mieć w tym cel.  Przypomniał mi się miejscowy właściciel innego hotelu w Polsce, w którym się zatrzymałem. Podjeżdżał pod swój hotel Bentleyem, a pracownikom nie chciał podwyższyć stawki godzinowej: 11 złotych. Nienawidzili go, ale nic nie mogli zrobić,  bo w małym mieście się nie strajkuje. Czyżby w Płocku pracownicy znaleźli inny sposób? Zniechęcić klientów, żeby zemścić się na właścicielu?

Temat wrócił na pokładzie SWISS z Zurichu do Bostonu. Wśród stewardów był Polak, Janusz z rodziny polskich emigrantów w Niemczech, tam urodzony, ale, po kościelnej szkole, mówiący po polsku. Podzieliłem się z nim wrażeniem, że SWISS jest najlepszym lotem do Bostonu.

– Najgorszym – powiedział Janusz. Korporacja zmniejszyła załogę stewardów o połowę. Zlikwidowała kabinę dla nas do odpoczynku. Samolot od trzech lat powinien być wyremontowany.  Dziś nie ma telewizji i lamp do czytania. Zepsuła się maszyna do gotowania wody.

– Myślicie o strajku?

– Właścicielem SWISS jest LUFTHANSA. W Niemczech można strajkować. W Szwajcarii nie.

Coś złego dzieje się z kapitalizmem. A może zawsze tak było i z tego powstał „Manifest komunistyczny” Marksa? Ominęły mnie te czasy w PRL, a w Ameryce kapitalizm wydal mi się i do dziś wydaje – idyllą.

Czy nie jest to jeden z powodów sukcesu europejskich populistów?  Z pewnością rozwiązaniem jest empatia polityków, ale nie proponowany przez Kaczyńskiego narodowy socjalizm, który doprowadził do największej tragedii Europy XX wieku.

Autor:

Marian Marzyński (ur. 12 kwietnia 1937) – polski i amerykański dziennikarz, reżyser filmowy i scenarzysta. Mieszka stale w USA. 
Autor książek „Sennik polsko-żydowski” (WAB 2004) i „Kino -ja” (UNIVERSITAS 2017)
Witryna autora

.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 7.6/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 10 votes)
Proletariusze, łączcie się, 7.6 out of 10 based on 8 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com