Telewizja pokazała (473) 

Print Friendly, PDF & Email

03.11.2018

Słuchając wystąpień polityków PiS czuję się, jak ta żona w przedwojennym dowcipie:

Mąż, który wyjechał w interesach, telegrafuje do żony: – List w drodze. Zacznij się martwić.

Co oni znowu szykują? Zarzucają nas szalonymi pomysłami i, niestety, część z nich realizują. Groźby, kłamstwa, chamski język.

Wydaje nam się często, że ktoś, kto potrafi zbudować parę zdań, kto potrafi osiągnąć sukces wyborczy, ubierze się ładnie, to już jest inteligentem. Zastanawiamy się, po co tak udaje, co chce osiągnąć, zachowując się jak prostak, bo przecież w głębi duszy jest pewnie podobny do nas i pewnie chce dobrze. To złudzenie. Ci ludzie to często naprawdę prostacy, a język, jakiego używają, to wyćwiczona sprawność. Liczy się egoistyczny cel, a język dostosowany jest do odbiorców, którzy nie są przecież zbyt wymagający.

Można głosić mętne kazania w kościele i ludzie to łykają, mimo że często nie ma w nich treści. Ważny jest rytuał. Jeżeli polityk działa energicznie, mówi tak, jakby znał się na rzeczy, sprawia miłe wrażenie, to wyborcy za nim pójdą. Ciągle wracam do Wałęsy, który miał kiedyś wielkie poparcie, mimo że nie potrafił wtedy sklecić nawet zdania z podmiotem i orzeczeniem.

Unikałem oglądania spotów wyborczych, ale to się wciskało przy okazji na przykład oglądania wiadomości, na ulicach rozdawano kretyńskie ulotki itd. Jakie to wszystko jest umowne – można się przekonać, słuchając polityków, którzy działali w PiS i podobnych partiach, a potem zostali stamtąd szurnięci czy sami odeszli, widząc że ich pozycja maleje. Teraz sprawnie zwalczają dawnych towarzyszy. Wyśmiałem to kiedyś w tekście „Losowanie” mówiąc, że w zasadzie każdy polityk dopasowałby się do partii, do której los by go rzucił.

PiS buduje swoje elity. Będziemy mieli nowych specjalistów od wszystkiego – absolwentów uczelni Rydzyka i podobnych, artystów, dostaną tytuły i stanowiska. Obawiam się, że przy tej zmasowanej propagandzie i obojętności elektoratu to się może w dużym stopniu udać. A Unia Europejska? Bez Unii PiS się też wyżywi.

A październikowy sondaż CBOS zaufania do polityków – przygnębia:

  • Andrzej Duda – 66% (nie ufa mu tylko 24%)
  • Mateusz Morawiecki – 54% (28%, nie wie kim jest ten polityk – 2%)
  • Paweł Kukiz – 50% (21%, nie wie – 5%)
  • Zbigniew Ziobro – 47% (34%, 2%)
  • Beata Szydło – 46% (37%, 1%)
  • Robert Biedroń – 41% (18%, 16%)
  • Jarosław Kaczyński – 41% (44%)
  • Mariusz Błaszczak – 39% (27%, 17%)
  • Elżbieta Rafalska – 38% (17%, 27%)
  • Jarosław Gowin – 31% (28%, 12%)
  • Anna Zalewska – 29% (13%, 28%)
  • Władysław Kosiniak–Kamysz – 28% (18%, 36%)
  • Barbara Nowacka – 26% (18%, 38%)
  • Piotr Gliński – 25% (19%, 36%)
  • Katarzyna Lubnauer – 24% (24%, 33%)
  • Marek Kuchciński – 23% (24%, 36%)
  • Grzegorz Schetyna – 23% (47%, 5%)
  • Stanisław Karczewski – 22% (17%, 44%)
  • Jacek Czaputowicz – 20% (10%, 54%)
  • Joachim Brudziński – 20 (19%, 44%)
  • Jan Krzysztof Ardanowski – 19% (5%, 64%)
  • Włodzimierz Czarzasty – 15% (18%, 42%)
  • Adrian Zandberg – 14% (11%, 60%)

* * *

Zbliża się rocznica odzyskania niepodległości i znowu w mediach uaktywnią się trupojady. To politycy, którzy wykorzystują trupy do swoich celów. Będzie licytacja, który trup ważniejszy, którego trzeba zdegradować w oficjalnej narodowej pamięci, który jest wielki. To ulubiona rozrywka polityków, którzy nawet na śmierci bliskich im osób próbują zrobić karierę. Będą wieńce przy pomnikach, gdzie przez okrągły rok nikt się nie pojawia. Pojawią się dziesiątki nowych pomników wciskanych ludziom przed oczy. Filmy, artykuły, uroczystości, przemówienia.

Główne przemówienie wykrzyczy Duda, a Morawiecki opowie jak to się kiedyś nam źle żyło, a teraz dzięki PiS wszystko rozkwita, Polska rośnie w siłę i ludziom żyje się dostatniej.

Wśród wielu dni w roku, gdzie obchodzone są różne święta, przydałby się Dzień bez Polityków.

* * *

Jak by tu uczcić stulecie odzyskania niepodległości? A może po prostu spełnić niezrealizowane obietnice różnych rządzących?

Pewnych obietnic spełnić się nie da. Nie będzie Polski od morza do morza, nie zbudujemy też komunizmu. Wątpię też, czy udałoby się szybko, a nawet wolno, zbudować drugą Japonię. Ale na przykład gdzie jest 100 milionów obiecane przez Wałęsę każdemu obywatelowi? Gdzie są ci oszuści, których miał puścić w skarpetkach? Gdzie 3 miliony mieszkań, obiecanych przez Kaczyńskiego? Nie wyprodukowano też ani jednego elektrycznego samochodu z miliona obiecanych przez Morawieckiego.

Warto też wrócić do postulatów z 17 sierpnia 1980 roku. Wiele z nich udało się zrealizować, ale warto przypomnieć kilka które wciąż oczekują realizacji:

Znieść represje za przekonania.

Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej.

Poprawić warunki pracy służby zdrowia.

Zapewnić odpowiednią ilość miejsc w żłobkach i przedszkolach.

* * *

Czy nauki Jezusa są uniwersalne, w tym znaczeniu, że trzeba ich przestrzegać zawsze i wszędzie? Dobry chrześcijanin powinien chyba tak czynić i nie odpłacać złem za zło ale dobrem, nadstawiać drugi policzek, miłować nieprzyjaciół itd. Oczywiście, jeśli chce aby jego dusza po śmierci dostała się do nieba. Ktoś z Państwa może spotkał prawdziwego chrześcijanina?

Nie tylko na co dzień wyznawcy nie stosują się do nakazów Nauczyciela, ale też zgadzają się, a nawet pragną, aby politycy, którzy ich reprezentują, kierowali się nawet najgorszymi kalkulacjami, aby tylko zniszczyć przeciwników, wyrwać jak najwięcej dla rodaków, nawet kosztem innych.

Nie jest to sprawa typowa tylko dla katolików. Chrześcijanie wschodniego obrządku – prawosławni – także mają się czym pochwalić. Jakiś czas temu na ekrany kin w Rosji wszedł film „Matylda”, który opowiada o romansie przyszłego cara Mikołaja II z polską baletnicą Matyldą Krzesińską. Ponieważ car Mikołaj II został później ogłoszony świętym męczennikiem Cerkwi, wielu prawosławnych uznało film za świętokradztwo. Swoją miłość bliźniego okazali w ten sposób, że obrzucili studio filmowe reżysera koktajlami Mołotowa, podpalili samochody w pobliżu kancelarii prawnej reprezentującej reżysera i zostawili tam kartki „Za Matyldę będziecie goreć”, podpalono samochód z benzyną i butlami gazowymi przed wejściem do kina itd. Politycy badali czy film nie obraża uczuć religijnych i czy nie można go zakazać.

Wielu wyznawców religii rozumie dobro podobnie jak w anegdocie o tym, że towarzysz Lenin był dobry dla dzieci:

Otóż kiedyś Lenin golił się rano brzytwą, a pod oknem chłopcy grali w piłkę i hałasowali. Lenina to zdenerwowało, wybiegł więc przed dom tak jak stał, skopał dwóch chłopców, jednemu złamał nogę a resztę przepędził.

Pytanie: – Dlaczego uważamy, że Lenin był dobry dla dzieci?

Odpowiedź: – No przecież miał w ręku brzytwę, ale jej nie użył.

* * *

Znowu kolejny wypadek samochodowy z udziałem Służby Ochrony Państwa (dawniej BOR). Jak poprawić bezpieczeństwo? Może trzeba skorzystać z doświadczeń wojska. Już od dawna obiektów wojskowych nie chronią żołnierze – zajmują się tym prywatne firmy. W zeszłym roku na ochronę swoich obiektów MON wydał 537 mln zł. Podobnie można postąpić w przypadku rządowych samochodów oraz samolotów. Po co szkolić ludzi, skoro to nie wychodzi? Lepiej zatrudnić od razu fachowców.

* * *

PiS starał się zniszczyć w wyborach samorządowych PSL, ale teraz, jak gdyby nigdy nic, proponuje PSL–owi koalicje w samorządach.

„Tygodnik NIE”

* * *

W czasie kampanii wyborczej premier Morawiecki kłamał w wielu sprawach, żeby skłonić wyborców do głosowania na kandydatów PiS. W Krakowie zachęcał do głosowania na pannę Wasserman, która zajmie się problemem smogu w tym mieście, bo „ci, którzy rządzili tym miastem, nie zrobili nic lub prawie nic”.

Prezydent Majchrowski wysłał premierowi pismo, w którym wymieniał wszystko, co zrobiono dotychczas w sprawie smogu w Krakowie i poprosił o sprostowanie nieprawdy. Premier to olał, więc sprawa poszła do sądu. Sąd oddalił pozew argumentując, że słowa premiera były tylko opinią, a nie faktem. (W drugiej instancji sąd przyznał rację Majchrowskiemu i Morawiecki zamieścił oświadczenie, że podał nieprawdę. Szkoda że nie musiał, jak w średniowieczu, wejść pod ławę i odszczekać kłamstwo, wołając „łgałem jak pies!”.)

Zastanawiam się, czy gdyby ktoś stwierdził w ramach kampanii wyborczej, że jakiś polityk jest k..as to czy musiałby tego dowieść, np. przytaczając jego wypowiedzi, czy po prostu może mieć taką opinię.

* * *

Nawoływanie, aby się zjednoczyć i w wyborach dać odpór PiS, bo w jedności siła i elektorat to doceni i zagłosuje, nie bardzo się sprawdza. W ostatnich wyborach elektorat nie poparł częściowo zjednoczonej opozycji aż tak, aby PiS zdołował (na koalicję PO–Nowoczesna zagłosowało o 650 tys. osób mniej niż w wyborach powszechnych). Widocznie mechaniczne łączenie, i to po wielu miesiącach braku takiej inicjatywy, nie zachęca do głosowania na opozycję. Tym bardziej że opozycja nie oferuje niczego atrakcyjnego. Trzynasta pensja? Utrzymanie 500 plus?

Partie oderwały się od wyborców. Każda partia powinna mieć swój elektorat, którego interesów broni. I powinna pokazać, że robi to stale i skutecznie. Tymczasem poza PiS nie umiem wymienić takiej partii (PSL głosi że broni interesów rolników, ale w wyborach nie widać, aby rolnicy masowo popierali tę partię). Kogo broni Platforma? Kogo broni lewica? Nie szukają one postępowego elektoratu, apelują do tego samego prostego wyborcy co PiS. Tyle że nie umieją dotrzeć do tych wyborców i skłonić ich do zmiany stanowiska.

Partie opozycyjne nie formułują też celów „ogólnopolskich” czy „europejskich”. Widocznie uważają, że jak Pan Bóg da przejąć władzę, to ktoś tam usiądzie i wymyśli, co zrobić z energetyką, smogiem i paroma innymi sprawami. (PO ma Gabinet Cieni, który mógłby się tym zająć, ale widocznie jest zajęty, bo nie słychać aby cokolwiek zdziałał, ot ładna nazwa).

Partie opozycyjne przestały być wyraziste, unikają programów które mogłyby sprowokować PiS do energiczniejszego ich zwalczania i podbechtywania ludzi przeciw nim. Widoczne to jest nie tylko w ostrożnym formułowaniu stanowisk partii, ale także w głosowaniu posłów opozycji w sprawach światopoglądowych, tam, gdzie dochodzi do naginania prawa. W gruncie rzeczy ograniczają się one do krytykowania PiS i obiecywaniu, że jak zdobędą władzę, to naprawią to co PiS zepsuł.

A na razie mają program na przyszłość taki jak w „Panu Tadeuszu”: – Szlachta na koń wsiędzie, my z synowcem na czele i jakoś to będzie.

I dodam, że nie bardzo wierzę w rozliczenie PiS po ewentualnym zwycięstwie opozycji. Po pierwsze, wielu pisowców znajdzie się w parlamencie i będzie miało immunitet. Ale nawet gdyby to było możliwe, to PO, i nie tylko PO, nie skrzywdzi PiS–u. Przez osiem lat nie zajęli się postawieniem Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu, a premier Tusk wyśmiewał Ryszarda Kalisza (przewodniczącego komisji sejmowej) że chce się „mścić” na PiS-ie. A kiedy już doprowadzono do głosowania nad wnioskiem w sprawie Ziobry to ani premier Kopacz, ani minister Sikorski, ani minister Rostowski nie znaleźli czasu, żeby wziąć udział w tym głosowaniu i wniosek upadł.

Mój pesymizm co do możliwości pozytywnych zmian w Polsce nieco się zmniejszył po przeczytaniu wywiadu w Gazecie Wyborczejdr Marcinem Anaszewiczem, współpracownikiem Biedronia, prezesem jego think tanku – Instytutu Myśli Demokratycznej. To jest zarys programu, pod którym bym się podpisał, bo nie tylko opisuje rzeczywiste bolączki, ale też proponuje strukturalne zmiany dla ich usunięcia. Poza tym jest to chyba jedyny ruch polityczny, który apeluje do postępowych wyborców. Poniżej kilka fragmentów wywiadu.

Dr Anaszewicz stwierdza, że przez kilkanaście ostatnichlat ani PO ani PiS nie zrobili prawie nic dla kobiet:

Są w Polsce na terenach wiejskich kobiety, które do ginekologa dojeżdżają po 50 kilometrów. Są gminy, gdzie na jedną poradnię ginekologiczną przypada nawet 27 tys. kobiet, gdzie jedna kobieta na 251 miała badania cytologiczne. Województwa, gdzie 99 proc. kobiet nie miało znieczulenia przy porodzie naturalnym. Zgwałcone kobiety czekają na przesłuchanie nawet trzy miesiące. To nie jest efekt „dobrej zmiany”. To są zaniedbania z całego okresu transformacji.

O współpracy z partiami:

Kluczowy jest program i pewność, że nasza wizja państwa jest podobna. Realistycznie rzecz biorąc, przed wyborami do europarlamentu korzystne byłoby stworzenie dużego progresywnego bloku w kontrze i do nacjonalistycznego PiS, i konserwatywnej Koalicji Obywatelskiej. Polska potrzebuje trzeciej siły: sama KO nie jest w stanie odsunąć PiS od władzy. (…) Żeby zabrać Kaczyńskiemu władzę, trzeba wygrać nie tylko w Warszawie, Łodzi, Poznaniu czy Lublinie. KO przegrała z PiS w sejmikach, przegrywa w mniejszych miastach, i to mimo że autorytarna, populistyczna Zjednoczona Prawica od trzech lat psuje państwo. A nawet gdyby KO jakimś cudem przejęła władzę, to nie wierzę, że chciałaby odpartyjnić państwo, naprawić służbę cywilną, media, spółki skarbu państwa. Przecież działacze PO tylko czekają na powrót!

Piotr Pacewicz pyta, komu ruch Biedronia chciałby uszczknąć wyborców, bo według sondażu GW byłaby to połowa elektoratu Razem, a także część PO i Nowoczesnej i ci, którzy wcześniej nie głosowali.

Naszą inicjatywę na pewno adresujemy do progresywnych wyborców i wyborczyń, którzy poszukują nowej oferty i widzą, że PO jest dzisiaj głęboko konserwatywna i nie gwarantuje realizacji wizji nowoczesnego i liberalnego państwa. To nie znaczy, że chcemy żeby znikła, na taką partię jest miejsce w Polsce i dobrze by było, by konserwatyzm był kojarzony z PO, a nie PiS. Adresujemy go też do wyborczyń i wyborców, którzy wycofali się z polityki, ale również do obecnych wyborców i wyborczyń PiS, którzy są zawiedzeni stylem ich rządów.

Czy po wejściu do Sejmu złożą projekt liberalizując aborcję:

Problemem nie jest jedynie prawo, które obowiązuje, tylko system który nie działa… Od lat funkcjonujemy w sytuacji, w której administracja, szpitale, szkoły nie realizują ustawy antyaborcyjnej. (…) Problemem jest to, że mamy restrykcyjną ustawę, która w tych nielicznych przypadkach dopuszczających przerywanie ciąży też nie jest realizowana. W Polsce wykonuje się tylko tysiąc legalnych aborcji, to oczywiście nierealna liczba i statystyki organizacji kobiecych pokazują całkiem inną skalę. No i prawa reprodukcyjne to także edukacja seksualna i dostęp do nowoczesnej antykoncepcji. Dziś żaden z tych elementów nie działa.

Czy wyprowadzą religię ze szkół:

Tak. Zadbamy o świeckie państwo, bo tego domagają się ludzie na spotkaniach w całej Polsce. W 2018 roku udział państwa w Funduszu Kościelnym osiągnął rekordowy poziom 156 mln zł. Nauczanie religii w szkołach to nieporozumienie. Wycofanie się z finansowania religii przyniesie oszczędności rzędu 1,8 mld zł rocznie. To straszne, ale państwo wydaje na katechetów więcej niż na alimenty dla dzieci.

Dalej, duchowni średnio przekazują do budżetu państwa zaledwie 1/9 podatków przez zwykłych obywateli. Zbiórki publiczne organizowane przez kościół nie są poddane regulacjom i kontroli. Nie wiemy ile trafia na „tace”.

O działaniach państwa i koniecznych zmianach:

Obecnie błędnie łączymy sferę administracji ze sferą służb mundurowych, a to są obce sobie światy. Chciałbym się zająć administracją i koordynacją polityk rządowych, bo polskie struktury zarządzania bardzo wolno zmieniały się przez ostatnie 30 lat. (…) Do tego polityki publiczne nie są planowane w długiej perspektywie, co ma wpływ na jakość tworzonego prawa i jakość usług państwowych, które są oderwane od realnych potrzeb ludzi. W kancelarii premiera już od lat nie ma komórki odpowiedzialnej za planowanie strategiczne. Nie śledzimy trendów, nie prowadzimy analiz, nie planujemy, więc jak możemy sprawnie zarządzać państwem w XXI wieku? (…)

Brakuje koordynacji. Od lat premier stoi na czele niezależnych „księstw”, federacji resortów. Nie mamy sprawnego i silnego centrum, nie szukamy synergii w działaniu całej administracji publicznej. W świecie, który premiuje współpracę, przenikanie, takie pofragmentowane, nieskoordynowane organizacje przegrywają. Przykład: jeśli w rządzie rozpoczyna się dyskusja o profilaktyce zdrowotnej, to musi w niej uczestniczyć nie tylko Ministerstwo Zdrowia, lecz także Ministerstwo Nauki, Edukacji, Ministerstwo Pracy itd. Tak musi wyglądać tworzenie każdej polityki państwa.

Jedno jest pewne: że jeśli w koalicji, która zabierze PiS władzę, nie będzie nowej progresywnej siły politycznej, to nic się nie zmieni.

Planując naprawę państwa po PiS, musimy uczyć się na błędach, bo wcześniejsze rządy nie przygotowały systemowo Polski na pojawienie się politycznych barbarzyńców. Przez całą transformację nauczyliśmy się, że to normalne, że partie zatrudniają swoich bez kompetencji w administracji i spółkach skarbu państwa. No to PiS poszedł jeszcze dalej! Jeżeli chcemy tego uniknąć, musimy zabrać politykom zabawki. Ograniczyć ich wpływ na wymiar sprawiedliwości, spółki skarbu państwa, służbę cywilną, wojsko i policję. Musimy tak ustawić system, aby nigdy więcej jedna partia nie mogła mieć takiego wpływu na działanie państwa, na sądownictwo, na środowisko, administrację jak PiS.

Potrzebujemy też polityki skupionej na ludziach, a nie na państwie i strukturach. (…) Niestety, poprzednie ekipy postawiły na państwo, które się wycofuje ze swoich konstytucyjnych obowiązków, przerzucając różne obowiązki na rodziny. W koncepcji choćby Platformy rynek i społeczeństwo mają poradzić sobie same. Otóż w wielu kwestiach wcale sobie nie radzą. Ale z drugiej strony mamy etatystyczny, centralistyczny model Kaczyńskiego: wielkie państwo, które decyduje o wszystkim i za wszystkich. My proponujemy wizję państwa, które wyznacza kierunek i jasne standardy, ale ogranicza swoje funkcje wykonawcze na rzecz samorządów i partnerów społecznych.

O programie 500 plus:

Bezdyskusyjnie ten program przywrócił godność wielu osobom i należy go kontynuować. Ale my wierzymy w polityki społeczne realizowane selektywnie., kierowane do tych, którzy najbardziej wsparcia państwa potrzebują. A w Polsce, niestety, wszystko jest robione akcyjnie, bez analiz, dla wszystkich. Tak nie można zarządzać nowoczesnym państwem.

Podczas protestu osób z niepełnosprawnościami w Sejmie wyszło na jaw, że rząd sam nie wie, ile tych osób jest i czego potrzebują! Nadal, po tylu latach, nie ma jednolitego systemu orzecznictwa, co powoduje, że system nie jest sterowalny, funkcjonują różne bazy, mnożą się i dublują koszty. My naprawdę mamy niezły bałagan w państwie i nie potrafimy zarządzać wiedzą. Brak długoterminowego planowania powoduje, że rząd co roku zaskakuje wysokością płacy minimalnej, tak jak zmianą polityki VAT albo wolnymi niedzielami. Jak przedsiębiorcy mają planować inwestycje w długiej perspektywie? Jak można prowadzić skuteczne polityki społeczne?

A wyrównywanie szans to najlepsza inwestycja do stabilnego systemu politycznego. Marnujemy potencjał setek tysięcy osób starszych, kobiet, osób z niepełnosprawnościami. A bez zmiany struktury demograficznej na rynku pracy szybciej wpadniemy jeżeli już w niej nie tkwimy – w pułapkę średniego rozwoju.

Państwo musi wiedzieć, gdzie mieszkają i jak żyją ludzie potrzebujący wsparcia. Dzisiaj państwo nie ma takiej wiedzy, nie prowadzi analiz, nie planuje. No to jak ma skutecznie działać?

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.5/10 (29 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +34 (from 38 votes)
Telewizja pokazała (473) , 9.5 out of 10 based on 29 ratings

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com