Telewizja pokazała (474)

Print Friendly, PDF & Email

07.11.2018

Parlament Europejski uchwalił rezolucję, potępiającą działalność faszystów i neonazistów i wezwał kraje Unii do zakazania działalności takich grup. Przeciw głosowali europosłowie z PiS. Jak wyjaśnił poseł Czarnecki, nie zagłosowano dlatego „za”, bo rezolucja nie potępiała także ekstremizmów lewicowych.

Wydawałoby się, że można było potępić faszystów, a oddzielnie zająć się ekstremistami lewicowymi, ale przecież PiS nie będzie głosował za projektem, którego autorką była Róża Thun.

To ciekawa praktyka – w ten sposób można zablokować każdy projekt, póki wszelkie zło nie zostanie nazwane i potępione.

* * *

Przypomniał o sobie Macierewicz ze swoją wersją katastrofy smoleńskiej. To nawet jest ciekawe, bo kolejnymi wersjami Macierewicza można by obdzielić kilka zupełnie różnych katastrof. A że wciąż pojawiają się nowe wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pobudza to moją wyobraźnię – czym szalony Antek tym razem nas zaskoczy. Może okazać się, że część osób, które jego zdaniem uratowały się z katastrofy, nie została zastrzelona przez Rosjan – jak twierdził, ale gdzieś się ukryła i doszło nawet do kanibalizmu?

Sprawa katastrofy to jedna z najobrzydliwszych twarzyPiS. Nikt się przeciw tym szaleństwom nie buntuje, wszyscy zachowują powagę, słuchając Macierewicza i insynuacji Kaczyńskiego, a 30% Polaków łyka to g.

Nikt też z PiS-u nie reaguje na świrowate chamstwo posłanki (!) Pawłowicz. Oto jej komentarz do wyborów prezydenta w Warszawie, odnoszący się do Rafała Trzaskowskiego: „Trynkiewicz na prezydenta. Wielbiciele zboków, złodziejstwa, zalotnych chamów i zaprzańców wybiorą go już w pierwszej turze… Polsce na złość”.

Jakoś, poza paroma wpisami w Internecie, nie pojawiło się wiele krytycznych komentarzy do chamstwa pani Pawłowicz. Pisowscy politycy na co dzień zachowują się często podobnie.

Ciekawe, jak oni się czują w swoim gronie. Ma się wrażenie, że gdyby nie Kaczyński, to by sobie skoczyli do gardeł (on to lubi i podsyca ambicje i konflikty, bo wtedy rządzi).

W sejmie wybierano Rzecznika PrawDziecka. PiS wystawił kolejną kandydatkę – panią Agnieszkę Dudzińską i oczywiście ją poparł. Ale kiedy doszło do głosowania w senacie, senatorowie PiSzagłosowali przeciw, bo w międzyczasie znaleziono podobno lepszego kandydata nato stanowisko. Miło być tak potraktowanym przez koleżanki i kolegów.

PiS nie jest wyjątkiem, bo co pewien czas dowiadujemy się o machlojkach w różnych partiach, wzajemnym nieczystym zwalczaniu się (pamiętamy usuwanie Schetyny na Dolnym Śląsku i przekupywanie działaczy).

I teraz proszę wytłumaczyć wyborcom, dlaczego mają głosować na taką opozycję. Czemu partie opozycyjne nie zmienią się, nie odsuną skompromitowanych czy byle jakich działaczy?

* * *

W Polsce panuje wolność, a szczególnie wKościele. Każdy ksiądz, poza Bonieckim, może mówić, co chce na tematy politycznei oczywiście nie urazi to nikogo z wiernych.

Ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, profesor teologii moralnej (a więc jest też teologia niemoralna?) na UAM w Poznaniu, członek Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Dudę, wypowiedział się ostatnio na temat Marszu Niepodległości oraz wyborów samorządowych. Widocznie to jakieś religijne tematy.

Polaków podzielił pod względem ich stosunku do ojczyzny: „Dla jednych, tych, którzy szli fizycznie bądź duchowo w tym Marszu, ten stosunek ma jedno imię patriotyzm. Morze biało-czerwonych flag, dumne orły na piersiach”.

Powiedział, że marsz zabrzmiał mocno i zdecydowanie. „I tego głosu nie da się zagłuszyć. Ale właśnie dlatego rozlega się skowyt, warczenie i ujadanie lewackich mediów i polityków”.  „Z drugiej strony byli i są ci, dla których polskość to nienormalność, patriotyzm to nacjonalizm, godność to patologia”. „Mam głęboki szacunek dla tych narodowców, którzy czy to na marszach, czy na stadionach gromko przypominają o tej właśnie tożsamości”.

O opozycji: „Wielu z nas zapamięta ich jako bandę przygłupów”.

O wyborach samorządowych:  „We wszystkich właściwie większych miastach wygrali ludzie mający bądź na swoim koncie wyroki sądowe, bądź związani z ludźmi oskarżanymi o przestępstwa, bądź sami o takie przestępstwa oskarżali. Wygrali ludzie skorumpowani, uwikłani w mroczne interesy albo populiści, propagandziści”.  

Szkoda, że nie wystąpił z tymi wypowiedziami w filmie „Kler”.

Alleluja i do przodu!

* * *

W jednej dziedzinie PiS się opóźnia, mianowicie powinien ustanowić ordery dla patriotów, szczególnie poległych na froncie walki z wrogami Polski. I już widzę przyszłą pierwszą odznaczoną – to Krystyna Pawłowicz. Sieje ona wielkie spustoszenie w szeregach wrogów, a także przywołuje do porządku tych z własnych szeregów, którzy mają jakieś wahania czy niezbyt dokładnie podążają za linią partii.

Niedawno bojownik prawicy, jedyny który czasem przyznaje się do dylematów moralnych, choć mimo nich podąża niezłomnie razem z towarzyszami – Jarosław Gowin, stwierdził, że wstydzi się za spot PiS, w którym głoszono, że dalsze rządy PO spowodowałyby napływ imigrantów do Polski. Pani Pawłowicz napisała:

J. Gowin niech się wstydzi za swoją ustawę oszkolnictwie wyższym.
Ten spot powinien być CIĄGLE przypomniany aż dowyborów do PE i potem do Sejmu bo Polacy mają krótką pamięć. Zagrożenie ze strPO spr islamskich migrantów jest realne.

Ciągle miałem wrażenie, że działanie pani Pawłowicz coś mi przypomina, jakiś niejasny obraz z dzieciństwa. I teraz nagle sobie przypomniałem – Zoja Kosmodemiańska! Pierwsza kobieta, która otrzymała tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

Warto przypomnieć tę postać. Podaję za Wikipedią:

Zoja urodziła się w rodzinie o wielopokoleniowych tradycjach służby cerkwi. Wstąpiła do Komsomołu, została aktywistką i wybrano ją grupową, ale później pozbawiono ją tej funkcji i skutkiem tego nabawiła się choroby nerwowej. Przeszła zapalenie opon mózgowych. W czasie wojny zgłosiła się jako ochotnik-komsomolec do służby w Armii Czerwonej i została żołnierzem grupy zwiadowczo-dywersyjnej.

Na podstawie rozkazu Stalina o pozbawieniu armii niemieckiej kwater zimowych i niszczeniu w związku z tym wszelkich osad ludzkich w strefie działań frontowych, oddział Zoji otrzymał zadanie spalenia 10 osad i wsi (na terenie zajętym przez Niemców), w tym wsi Pietriszczewo w okręgu moskiewskim.

Niemcy rozbili oddział Zoji. Zoja pozostała sama i ponowiła próbę spalenia wsi. Została zauważona przez jednego z miejscowych gospodarzy – Swiridowa – członka powołanej przez okupantów straży wiejskiej (rozstrzelany później przez partyzantów za kolaborację) i schwytana przez Niemców.

Pomimo bicia, Zoja nie powiedziała na przesłuchaniu nic poza swoim pseudonimem. Przez kilka następnych godzin, boso i w samej bieliźnie, przy mrozie, w asekuracji wartownika, była prowadzana po wsi. Niemcy liczyli, że ktoś z mieszkańców może ją rozpozna lub ona jego i zdradzi to choćby jakimś gestem. Demonstracja ta spotkała się jedynie z wrogą reakcją pogorzelców ze spalonych w dniu poprzednim zabudowań – Soliny i Smirnowej, które obrzuciły ją obelgami i wylały na nią wiadro z pomyjami (obydwie zostały później rozstrzelane przez partyzantów).

Następnego dnia o 10.30 rano Kosmodemjańską wyprowadzono na główną ulicę wsi i publicznie powieszono z tabliczką z napisem w języku rosyjskim i niemieckim: „Podpalacz domów”. Według świadków do końca zachowywała niezłomną postawę i wykrzykiwała propagandowe frazesy do tłumu oraz groźby pod adresem oprawców. Jej ciało około miesiąca wisiało na szubienicy ku przestrodze i niejednokrotnie było poddawane bezczeszczeniu ze strony przechodzących przez wieś oddziałów niemieckich.

Czy postawa pani profesor nie kojarzy się nam z tą postacią?

Apeluję do prezesa, żeby ją odznaczyć jeszcze za życia, choć oczywiście po tym jak wrogowie Polski sprawią że zginie na posterunku, zostanie jeszcze raz odznaczona i postawi się jej pomnik.

* * *

Są już obrazy namalowane przez sztuczną inteligencję. Jeden z nich (patrz poniżej) został sprzedany w domu aukcyjnym Christie’s za 432,5 tys. dolarów – 45 razy drożej niż spodziewali się eksperci.

Ciekawe czy sztuczna inteligencja kupiłaby ten obraz za taką cenę.

* * *

Czytam:

– W jednej z warszawskich podstawówek rodzice wymyślili sposób na tłok w szkole. Chcą zmniejszenia liczby lekcji religii. Większość jest „za”, znaleźli nawet odpowiedni przepis. Ale ostateczna decyzja w tej sprawie należy do biskupa.

– Rodzice nie rozumieją, dlaczego w piątej klasie są dwie lekcje religii i tylko jedna biologia, a w czwartej klasie przy dwóch lekcjach religii tylko jedna lekcja historii – mówi mama jednego z uczniów.

Teraz się dopiero zorientowali???? Przedtem wszystko było w porządku i dopiero kiedy pani Zalewska swoimi „reformami” spowodowała tłok w szkołach, rodzice zaczęli się zastanawiać?

Poza bezwładem myślowym rodziców, którzy nie oponowali grubo wcześniej, kiedy wtłoczono religię do szkół, można podać kilka wyjaśnień.

Pierwsze, że religia jest bardzo trudna, bo nie jest nauką, i dlatego trzeba ją wprowadzać już do przedszkoli, a w szkołach zajmuje więcej lekcji niż matematyka, fizyka, biologia i chemia. (Liczba godzin lekcyjnych w szkołach od pierwszej do ostatniej klasy: religia 736, fizyka 320, chemia 160, biologia 443). 

Zalety religii w szkole są takie, że dzieci nie muszą uczęszczać do ośrodków katechetycznych, mogą mieć dwa w jednym, jak w reklamie: szkołę i religię. I to widocznie rekompensuje wszelkie inne mankamenty.

Poza tym, czego może rodacy nie zauważyli, Kościół jest silny i dyktuje swoje warunki. Stąd religia w szkołach, a choć miała być bezpłatna, to opłacana jest z pieniędzy państwowych. To jakoś rodakom nie przeszkadza, uważają, że to sprawiedliwe – dlaczego mieliby sami płacić za nauczanie swojej religii?  

Lekcje religii miały być na pierwszej lub ostatniej godzinie szkolnej, aby dzieci nie uczęszczające na religię nie musiały w czasie tych lekcji tułać się po szkole nie wiadomo gdzie. Oczywiście lekcje religii są w środku dnia, żeby uczniowie nie uciekli z nich do domu. Miały być lekcje etyki dla nieuczęszczających na religię ale przez prawie 30 lat nie wprowadzono etyki do szkół. Choć pewien krok w tym kierunku został zrobiony – podręcznik do etyki napisał ksiądz profesor.

Zresztą, inne podręczniki szkolne także piszą księża. Przytaczałem uwagi czytelnika podręcznika do języka polskiego dla klas szóstych, także napisanego przez księdza:

Z książki dowiesz się np. dlaczego należy świętować niedzielę czyli dzień Boży (w tym dlaczego źli są ci, którzy nie świętują); poczytasz o tym, że Pismo Święte jest dziełem boskim i dlatego odgrywa wyjątkową rolę w dziejach, zapoznasz się z homilią Jana Pawła II i kilkoma religijnymi hymnami.

W rozdziale ? „Dbam o Polskę” dowiesz się jak za Polskę umierać (mali powstańcy, rozkazy wojskowe, obrona Częstochowy, Westerplatte itd.).

Nie dowiesz się niczego o różnorodności kulturowej, o tym, że istnieją też inne religie i światopoglądy, nie nauczysz się krytycznej analizy treści…

I co, nikt tego z rodziców dzieci wcześniej nie zauważył? Nie zaprotestował?

No to trudno, pozostaje jedno wyjście: zlikwidujcie niepotrzebne lekcje matematyki czy fizyki i nie będzie tłoku.

Albo może wystarczy się pomodlić, aby Bóg skłonił biskupa do wyrażenia zgody na to, żeby zmniejszyć liczbę lekcji religii w szkołach. Jeśli jesteście ludźmi silnej wiary – ufajcie.

Ach, byłbym zapomniał – jeszcze jedna ważna informacja dla rodziców uczniów: religia nie jest przedmiotem obowiązkowym.

* * *

W czasach Związku Radzieckiego poważna gazeta zamieściła list pewnego doktora habilitowanego, w którym odnosił się on krytycznie do wierszyka dla dzieci, opisującego niefrasobliwe zachowanie pewnej muchy. Jaki to wzór dla młodzieży, pisał uczony, podczas gdy w ZSRR…

Redakcja wyśmiała pryncypialność naukowca (były to już późne lata ZSRR i za krytykę krytyki nie groziło zesłanie do łagru).

Pryncypialność jest jednak zaraźliwa. Pani poseł Małgorzata Zwiercan (koło Wolni i Solidarni) złożyła do ministra finansów interpelację w sprawie profanacji godła. Napisała:

Na banderolach akcyzy – alkoholu i papierosów jest polskie godło. Tymczasem jesteśmy świadkami jak puste paczki po papierosach, kapsle od butelek i butelki są wyrzucane do śmieci, a wraz z nimi zerwana banderola na której jest godło. To profanacja. Ze względu na przeznaczenie opakowań po wyrobach alkoholowych i tytoniowych godło należy zastąpić innym znakiem graficznym.

Minister odpowiedział:

„Wizerunek orła przedstawiony na znakach akcyzy nie wypełnia definicji godła”.

Na szczęście są to dopiero pierwsze lata rządów PiS i minister nie zostanie rozstrzelany.  Ale jeżeli za kilka lat ktoś sobie o tym przypomni…

* * *

Wydawałoby się, że wyborcy wybierają ludzi mądrzejszychod siebie, z doświadczeniem, aby mądrze zarządzali sprawami państwa czy ichokręgu. To złudzenie. Może w niektórych przypadkach tak bywa, ale corazczęściej widać, że parlamentarzyści niczym się nie różnią od wielu nie najmądrzejszych wyborców. Wystarczy posłuchać wypowiedzi posła Żalka, aby mieć dylemat, czyjest większym durniem czy chamem. Jak skomentował to ktoś w Szkle Kontaktowym: Może pan Żalek ślubował ubóstwo umysłowe?

Aleinni posłowie nie ustępują panu Żalkowi. Widać to nie tylko po ichwypowiedziach, ale też po ustawach, które produkują. Ponieważ zostającparlamentarzystą, człowiek uważa, że zna się na wszystkim, więc wypowiada sięswobodnie o medycynie, ruchu drogowym, ekonomii, edukacji.

W końcu to nie jest wstyd być durniem, choć w przypadku polityka nie należałoby się tak z tym obnosić. Ale zdaje się, że elektoratowi to nie przeszkadza, nawet chyba nie zauważa często ciemnoty czy chamstwa polityka. Nie powierzylibyśmy remontu takiemu człowiekowi, nie chcielibyśmy leczyć się u takiego lekarza, a powierzamy im decydowanie o najważniejszych sprawach.

* * *

PIRS

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (26 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +30 (from 30 votes)
Telewizja pokazała (474), 9.9 out of 10 based on 26 ratings

3 komentarze

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com