Andrzej Lewandowski: Księga cytatów

Print Friendly, PDF & Email

04.12.2018

ECHA WYDARZEŃ: Będzie … więcej od innych, mniej słów od siebie. Mądrości i poczucia humoru trzeba przecież szukać także poza sobą…

  • Dr Justyna Kowalczyk:

„Ale jaja! Po czterech latach jestem na podium maratonu, w którym się tylko pcha „…. „Kiedyś ktoś mi powiedział, że gdy biegnę klasykiem jestem swoją najelegantszą wersją …Siła i wytrzymałość już nie te, ale luz i technika – ciężko wypracowane – pozostaną na lata. Wtedy się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz widzę, dlaczego były takie trzy lata (!), gdy nikt na świecie nie potrafił ze mną wygrać 10 km klasykiem”.

Piszą o niej „najszybsza trenerka świata”. Trochę jak mama, troskliwie i czule opiekująca się „pisklętami”, pomagając im sportowo wydorośleć; nadal jak olimpijka, dla której meta nie oznacza, że co było – już nie jest… Tylko żółknie na stronach kronik.

  • Było losowanie piłkarskich mistrzostw Europy 2020. Reprezentacja Polski zagra w grupie G. Jej rywalami w drodze do finałów będą Austria, Izrael, Słowenia, Macedonia oraz Łotwa. Premię da z jedno z dwóch czołowych miejsc premiowanych awansem. Pierwsze starcie już w marcu.

Dyskusje kibiców, jak najczęściej różami ścielą drogę… „Grzechem byłoby nie wygrać eliminacji, Prezes Boniek też tak myśli, ale studzi głowy. Na pewno losowanie nie było najgorsze, wszystkie drużyny są w naszym zasięgu, ale one też myślą, że Polska jest w ich zasięgu, jeżeli czegoś będzie nam w tych spotkaniach brakowało”…

Czegoś nas jednak mistrzostwa świata nauczyły. Do optymizmu dorzuciły szczyptę wstrzemięźliwości.

  • Zacytowałem prezesa PZPN, to jeszcze przypomnę, co w sieci żartobliwie zaproponował Ryszardowi Czarneckiemu, który także w sporcie cieniowi szansy nie odpuści. A Boniek skończy drugą kadencję, więc:…

Na Twisterze szef związku postanowił sprawdzić, czy kandydowania w wyborach nie rozważa Ryszard Czarnecki, wiceprezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej, często wypowiadający się w temacie polskiej piłki.

Przy okazji udostępnienia przez niego swojego felietonu na temat futbolu, Boniek zapytał europosła Prawa i Sprawiedliwości czy ten nie chce zostać jego następcą. – Fotel wolny za dwa lata. Startujesz? – zapytał rozbawiony, na co Czarnecki odpowiedział: – Zbyszku, wolę być wiceprezesem PZPS niż prezesem PZPN…Nie zrobię Ci tego.

Dodajmy, że Czarnecki dwukrotnie, w 2008 i 2012 roku deklarował chęć startu w wyborach na prezesa PZPN, jednak jego kandydatura nie została zgłoszona.

  • Myślę zresztą, że „Obatel” wybrał inną drogę. Idzie twardym krokiem przez ruch olimpijski, więc może PKOl… ALBO…

Minister sportu coraz odważnej głosi publicznie, że ma ochotę szefować „światowemu antydopingowi”, a jeśli głośno to mówi, pewnie w wiedzy o szansach ma mocne podstawy… Może być wolne miejsce.

Zapowiedzi pana R. Cz, zwykłem traktować ostrożnie. Lubi mówić, recenzować, kocha samochwalstwo. Chociaż teraz jakby się rysowała nieco inna droga. Szturmem – przy pomocy siatkówki – wszedł do PKOl, więc może przyśniła się ta prezesura…

A może ministerstwo sportu? Obecny minister głośno, (więc pewnie wie, że szansa leży nie tylko w osobistej ochocie) mówi o szefowaniu światowemu antydopingowi, więc fotel ministra może się zwolnić, a wtedy… Z „Obatelem” widać związki – razem „bywają”, załatwiają, firmują… Nawet wiele dodatkowych milionów od premiera dla siatkówki wykukali… A że równocześnie najlepszy siatkarz mistrzostw świata rozwiązuje (po dżentelmeńsku – z obu stron) umowę z klubem, bo ten finansowo pada i nie ma na pensje, to… To jakby ledwie tło dla ważniejszych gier i gierek…

A minister, to minister. Godność, kasa, sponsorzy na smyczy zależności… No i własne kadry. Właśnie przybyła nowa pani wice. Czyli – pensja, gabinet, sekretariat, auto z kierowcą…

Naszukałem się z CV informacji o doświadczeniu „w temacie”, osiągnięciach zawodowych i podobnych zaletach. Trudno znaleźć coś więcej niż informację z gatunku „sami swoi”… Nie autorytet na miarę wspomnianej pani Justyny, czy pani Agnieszki, która zawodowe granie w tenisa zakończyła, i podobno minister „ jest zainteresowany współpracą” jakąś, kiedyś…

Wpadłem na ministra Witolda Bańkę, więc jego osobą wpis sfinalizuję. Nie znam osobiście, zapewne nie poznam, bom „ze starego portfela”: do tego jeszcze kiedyś Stefanowi Paszczykowi społecznie trochę doradzałem. Ale znajomy czy nie – czytam, i słucham uważnie. Z jednym się zgadzam w pełni, z innym częściowo. Jak to w życiu!

  • Gdy np. dowiaduję się o bardzo krytycznym poglądzie, jeśli chodzi o związki sportowe i czytam – jako zgoła nowość w diagnozie, że są słabieńkie (merytorycznie), stareńkie (metrykalnie oraz pod względem przyzwyczajeń i poglądów), to… jakbym czytał, co publikowałem lat temu tyle, że ministrowi bieganie się jeszcze nie śniło, a może i obecność na świecie. A pisało się o słabych i słabnących związkach; o tym, że spod pokrywki para się wydobywa, ale tak w ogóle to jest hermetycznie i zmiany nie nadążają za potrzebami.

Pamięć podrzuca, że raz tylko – kiedy się trochę sztucznie doprowadzono do zwycięskich startów kilkudziesięciu młodych działaczy, co dało powiew ożywczy. Ja nazwiska pamiętam, z Piotrem Nurowskim szefem PKOl (Smoleńsk!) włącznie…

  • Dzisiejsza diagnoza (plus też pradawna ochota administracji by panować nad związkami) to żadna dla mnie nowość, lecz zaległość wielopokoleniowa. Tylko sport był kiedyś inny. Olimpijski paragraf 26 tak opisywał amatorstwo i profesjonalizm, że świat cały kantował jak mógł. Ponad podziałami i geografią. Na stole, pod stołem, premia w formie mieszkania, „premie na związek” i tak dalej. Za przygotowania olimpijskie odpowiadała materialnie administracja, więc dyktat (i kontrola) via kieszeń były jednak prostsze.

Gdy sport został oficjalnie zawodem – ramy się zmieniły. A ludzie i przyzwyczajania – nie bardzo. Kontrakt, wzajemne zobowiązania, powinności pracownicze, ubezpieczenie, prawa emerytalne, droga sądowa i tak dalej. A to wszystko wpisane w inny schemat organizacyjny.

Z jednej strony związek – rzeczywiście słabnący – m.in. dlatego że tzw. działacz społeczny dawno przestał coś znaczyć. Żeby coś znaczyć, a nawet kandydować trzeba był byłym sędzią, trenerem, zawodnikiem; no, czasem „mieć chody” … Z drugiej –administracja, która nie tylko włada częścią budżetu Państwa, ale jeszcze zarządza każdym wielkimi sponsorami. Dasz IM, jeśli otrzymasz moje zlecenie, zabierzesz, gdy uznam, ze trzeba dyscyplinować… I to jest ta nowość – dodana do siwizny na strukturze, do łysienia włącznie. Odrzucam też „sitko ideologicznie”, bo to inna opowieść na inny temat…

Cytat – z Ministra:

Mój zarzut do polskiego sportu jest taki, że przez wiele lat wszyscy zamykali oczy na nieudolnych działaczy. Na wielu z nich nie wpływa nawet groźba zmniejszenia lub zatrzymania finansowania, bo są przyzwyczajeni, że ostatecznie zawsze je dostaną. >Co z tego, że zmarnowaliśmy pieniądze, skoro i tak pojawią się nowe?< – tak to działało, bo kolejni ministrowie zgrzytali zębami i faktycznie dawali, tym bardziej, że działacze zasłaniali się nierzadko „dobrem” zawodników. Dzisiaj zakręcamy kurki z finansowaniem niektórym związkom, a one i tak do końca w to nie wierzą. Dopiero gdy to następuje, przychodzi otrzeźwienie. To jest nasze główne narzędzie wpływu. Czasami działa.

A jeśli nie działa, to… sankcjonuje bałagan, Bo „moje nie wierzchu” samo przez się medali olimpijskich nie niesie…

Autor

Andrzej Lewandowski


senior polskiego dziennikarstwa sportowego, b. szef działu sportowego „Trybuny Ludu”.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +2 (from 2 votes)
Andrzej Lewandowski: Księga cytatów, 10.0 out of 10 based on 1 rating

4 komentarze

  1. Andrzej Lewandowski 2018-12-04
  2. Andrzej Lewandowski 2018-12-07

Odpowiedz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com