Telewizja pokazała (483)

Print Friendly, PDF & Email

18.12.2018

Mieszkający od lat w Polsce prof. Klaus Bachmann opisał kiedyś jak wygląda kariera polityka w Niemczech. Kiedy ktoś w Niemczech zaczyna interesować się polityką i pragnie tam zrobić karierę, kończy zwykle prawo lub/i ekonomię. Następnie zaczyna działać na szczeblu lokalnym, a jak się tam sprawdzi to awansuje stopniowo na wyższe szczeble, nabiera doświadczenia. No i stale się dokształca.

W Polsce to wszystko wydaje się niepotrzebne. Wystarczy znać kogoś ważnego lub się czymkolwiek wykazać. Mieliśmy wicepremiera technika samochodowego, ministra, który pracował przedtem jako dozorca i wielu przypadkowych „polityków”. A ostatnio? Pani Szydło (absolwentka etnografii) została premierem, bo sprawnie prowadziła kampanię prezydencką Dudy. Misiewicz, pomocnik w aptece, został ważną figurą w MON, wygłaszał wykłady dla generałów, otrzymał złoty medal. Obajtek, jeszcze niedawno wójt Pcimia, został prezesem PKN Orlen. A ilu ludzi bez wykształcenia i doświadczenia objęło odpowiedzialne stanowiska w spółkach skarbu państwa, w ministerstwach i innych urzędach.

Polska za to płaci i zapłaci jeszcze więcej, ale co to obchodzi „dobrą zmianę” – PiS się zawsze wyżywi i o to chodzi.

Pisowcy jakoś mają trudności z doczytaniem tekstów do końca. Prezydent Duda pochwalił artykuł poświęcony poziomom emisji dwutlenku węgla w krajach europejskich. Porównuje się tam Niemcy i Polskę, i padają takie sformułowania jak „Niemiecka IV Rzesza”, „robienie ekonomicznej laski Niemcom”. Kiedy zrobił się szum, ogłoszono, że prezydent nie doczytał artykułu do końca i stąd ten obciach.

Lenin powiedział kiedyś, że państwo powinno być tak zorganizowane, aby mogła nim rządzić nawet kucharka. To się spodobało w PiS-ie. Nie doczytali o tym, że powiedział, iż „każda kucharka powinna nauczyć się rządzić państwem” i pominęli etap edukacji swoich kadr.

* * *

Pod artykułem Ernesta Skalskiego „Jak się polepszy.” http://studioopinii.pl/archiwa/189984 rozwinęła się dyskusja o tym co powinna zrobić opozycja, że Kosiniak-Kamysz powinien zostać premierem połączonej opozycji itd.

Odniosę się do propozycji, aby pan Kosiniak-Kamysz został premierem, cytując swoje zapiski z 2016 r.:

Rano w audycji Jacka Żakowskiego poseł Kosiniak-Kamysz, przewodniczący PSL, skrytykował ustawę „Za życiem” (4000 zł dla kobiety, która urodzi dziecko z niepełnosprawnością). Powiedział: – „To najbardziej prymitywna realizacja obietnicy złożonej przez premier Szydło”.
Tego samego dnia Kosiniak-Kamysz wraz z całym klubem PSL głosował za przyjęciem ustawy.

Przypomnę propozycję Marka Borowskiego, odnoszącą się do współpracy opozycji, przedstawioną dwa lata temu:

Trzeba się uzbroić w cierpliwość (…) ale nie czekać z założonymi rękami. To już kieruję raczej do moich upartyjnionych koleżanek i kolegów – to bardzo dobrze, że są razem, ale już trzeba zacząć przygotowywać wspólne stanowiska w formie projektów ustaw dotyczących kształtu państwa. Czy nawet jakichś drobnych zmian konstytucyjnych, np. w sprawie przyjmowania przysięgi od sędziów Trybunału. Teraz [opozycja] nie może. Ale powinna mieć pakiet uzgodnionych projektów. Na zasadzie: z tym idziemy do wyborów i to będziemy realizować. Służba cywilna, prokuratura, media, inwigilacja, Trybunał… Taki powinien być przekaz: regulujemy te kwestie nadbudowy, które tworzyły państwo z ukształtowanym trójpodziałem władzy, o wyraźnie zakreślonych kompetencjach, a także państwo sprawiedliwe i uporządkowane, dające szansę ludziom, niepartyjniackie właśnie. Bo wyciągnęliśmy wnioski z tych dwudziestu paru lat. (…) Przydałby się taki opozycyjny parlament, który działałby w formie cyklu konferencji i spotykał się np. w Sali Kolumnowej Sejmu i tam przeprowadzał debaty nad własnymi projektami ustaw. Tak jak należy: z udziałem organizacji społecznych, ekspertów itp. Za trzy lata taki pakiet byłby wspólny dla całej opozycji demokratycznej. To pokazałoby, że opozycja wyciąga wnioski z przeszłości. Bo wprawdzie rząd PO-PSL dość sprawnie przeprowadził walkę z kryzysem, ale inne obszary funkcjonowania państwa (wymienione już służba cywilna, prokuratura, media publiczne, sprawność sądów itp.) – to nieszczęście.

Może ktoś z Państwa zaobserwował jakiś postęp od tego czasu?

* * *

Minęły niecałe dwa lata a już służby i prokuratura zebrały dosyć materiału, żeby rozpocząć proces dotyczący wypadku samochodu ówczesnej premier Beaty Szydło. Jest zapis monitoringu, są zeznania świadków. Musiały się tam dziać drastyczne rzeczy, że badania trwały tak długo a zeznania pani Szydło w sądzie zostały utajnione.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Szysdłowypadek.jpg

Mniej więcej tyle samo czasu minęło zanim doszło do procesu posła Wiplera, który po pijaku interweniował w nocy na ulicy, bo mu się wydawało, że policjanci niesłusznie kogoś legitymują. A był dostępny monitoring, zeznania policjantów i prokurator zapewniał, że sprawa lada moment zostanie wyjaśniona.

Również bardzo długo badano wydawałoby się prostą sprawę pęknięcia opony w samochodzie prezydenta.

Podobno prezydent Putin powiedział, że jego ludzie wzorują się na pracy polskich śledczych i służb. I jak tylko u nas te sprawy z panią Szydło i podobne zostaną wyjaśnione do końca to oni już będą gotowi zakończyć swoje badania i oddać wrak samolotu. Oczywiście pod warunkiem, że komisja ds. wypadku pani Szydło stwierdzi jednoznacznie, że ani Putin ani nikt z Rosji nie miał z tym wypadkiem nic wspólnego.

* * *

Co jakiś czas pokazują w telewizji jakieś przestępcze zdarzenie – kradzież, włamanie, bójkę, zderzenie samochodów itp. i proszą, aby ludzie, którzy rozpoznali sprawców na monitoringu, zgłosili się na policję. I okazuje się, że tego nie da się ustalić.

Przede wszystkim, kamery są często tak ustawione, że nie widać twarzy przestępcy, szczególnie kiedy nosi czapkę lub kaptur. A po drugie, obraz z kamer wygląda często tak:

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\monitoring.jpg

Po prostu odfajkowano problem – są kamery, więc wszystko jest OK.

* * *

Na stronie Newsweeka rozmowa z René Hazekampem, holenderskim dokumentalistą, który dwa lata temu wziął udział w ratowaniu nielegalnych migrantów na Morzu Śródziemnym, na pokładzie statku wyczarterowanego przez jedną z organizacji ratujących migrantów z tonących pontonów.

W 2016 r. próbowało przepłynąć do Europy 300 tys. uchodźców, ginęło 13 osób dziennie. Przemytnicy wypuszczali z Libii po kilka tysięcy ludzi naraz, często nawet bez kompasu, na pontonach, z których większość zaczynała wkrótce przeciekać, tak że wiele osób tonęło jeszcze na wodach Libii.

Ratowaniem zajmują się różne fundacje i ochotnicy, także włoska straż przybrzeżna. Wyławiają uchodźców, karmią i udzielają pomocy. Trupy zostawiają na pontonach, bo nie ma miejsca na ich przechowywanie na statkach.

Uchodźcy nie mają szans. Po uratowaniu niemal wszyscy zostają wysłani na powrót do miejsc z których wyruszyli.

Uchodźcy na Morzu Śródziemnym

 Fot.: Marco Panzetti / Forum

* * *

Poniżej tekst wystąpienia Szwedki, uczennicy, na szczycie klimatycznym COP 24 w Katowicach. W każdy piątek, zamiast iść do szkoły, protestuje przed budynkiem szwedzkiego parlamentu w obronie klimatu.

Nazywam się Greta Thunberg i mam 15 lat.

Wiele osób mówi, że Szwecja to tylko mały kraj i to, co robimy, jest nieistotne. Ale ja nauczyłam się, że nigdy nie jesteś zbyt mały by coś zmienić. I jeśli kilkoro dzieci może trafić na okładki gazet z całego świata tylko dlatego że nie poszły do szkoły, to wyobraźcie sobie co moglibyśmy zrobić gdybyśmy naprawdę chcieli. Żeby tego dokonać, musimy wyrażać się jasno. Nieważne jak bardzo niewygodne to będzie.

Ciągle mówicie o zielonym zrównoważonym rozwoju ekonomicznym, tylko dlatego że boicie się utraty popularności. Wciąż powtarzacie żebyśmy szli do przodu, stosując te same złe pomysły które doprowadziły nas do tego chaosu. Nawet wtedy, kiedy jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaciągnięcie hamulca bezpieczeństwa. Nie jesteście nawet na tyle dojrzali by powiedzieć prawdę. Nawet ten ciężar pozostawiacie na barkach nas, dzieci.

Ja nie dbam o popularność. Interesuje mnie sprawiedliwość klimatyczna i żyjąca planeta. Nasza cywilizacja jest poświęcana dla zysków i możliwości niewielkiej grupy ludzi, po to, by dalej zarabiała ogromne sumy pieniędzy. Nasza biosfera jest poświęcana, aby bogaci ludzie w krajach takich, jak mój, mogli żyć w luksusie. Luksus niewielu jest opłacany cierpieniem milionów.

W 2078 roku będę obchodziła swoje 75. urodziny. Jeżeli będę miała dzieci, być może spędzą ten dzień ze mną. Być może zapytają mnie o was. Może zapytają, dlaczego nic nie zrobiliście, kiedy wciąż była szansa, by działać. Mówicie, że kochacie swoje dzieci ponad wszystko, a mimo to, na ich oczach kradniecie im przyszłość. Dopóki nie skupicie się na tym, co trzeba robić, zamiast na tym, co jest „politycznie wykonalne”, nie będzie nadziei na zmianę. Nie poradzimy sobie z kryzysem bez traktowania go jak kryzys. Musimy pozostawić paliwa kopalne pod ziemią i skupić się na równości. I skoro rozwiązania w ramach systemu są tak trudne do znalezienia, może powinniśmy zmienić system?

Nie przyszliśmy tu po to by błagać światowych przywódców o uwagę. Ignorowaliście nas w przeszłości i będziecie ignorować dalej. Wam skończyły się wymówki, nam kończy się czas. Przyszliśmy tu, by powiedzieć wam, że zmiana nadchodzi. Czy wam się to podoba czy nie. Prawdziwa siła leży w ludziach.

Dziękuję.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Greta Thunberg.png

* * *

Państwo jest organizacją opartą na pewnych zasadach, uzgodnionych przez obywateli. Dlatego wszelkie zmiany w jego funkcjonowaniu powinny być logicznie uzasadniane i akceptowane przez obywateli. Tymczasem wprowadza się często zwariowane ustawy i przepisy, dając im jakieś wydumane uzasadnienia, na zasadzie, że naród wybrał sejm, więc posłowie wiedzą najlepiej.

Czytam o obawach związanych z zaostrzeniem w przyszłym roku ograniczeń handlu w niedziele. Na jakich zasadach wprowadzono dotychczasowe przepisy i wprowadzi się dalsze? Czy zrobiono badania i przedstawiono je opinii publicznej, aby rozważyła argumenty? Ależ skąd. Wiadomo, że te ograniczenia spowodowane są naciskiem Kościoła, który chce wymusić na ludziach „święcenie niedzieli” i odciągnięcie ich od sklepów a przyciągnięcie do kościołów. Daje się do tego kłamliwą argumentację, że chodzi o odpoczynek pracowników sklepów, tak jakby nie mogli wymieniać wolnych dni od pracy. Chodzi o pracowników dużych sklepów, bo inni dalej mogą pracować.

Ulegając Kościołowi wzmaga się restrykcje dotyczące praw kobiet w ciąży, dążąc nawet do barbarzyńskiego zmuszania ich, aby rodziły dzieci z gwałtu, dzieci dotknięte kalectwem, a nawet takie, które po urodzeniu na pewno umrą. I tu już posłowie powołują się na swoje katolickie sumienie wsparte nakazami kleru. Jeśli kobieta nie chce posłuchać nakazów księży to ma być do tego zmuszana przez państwo. Więcej – mają być zmuszane kobiety niewierzące lub innej wiary. A już wyjątkowo obrzydliwe jest premiowanie urodzenia takich dzieci.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\medycyna.jpg

Religia jest sprawą prywatną, tymczasem wprowadzono ją do szkół, mimo że nie jest żadną nauką, i wystawia się stopnie, a katecheci nie podlegają władzom oświatowym. Następnym krokiem jest dopuszczenie, aby ci ludzie byli wychowawcami w klasach, no bo skoro nauczają w szkole… I jeszcze za to wszystko państwo płaci, a to są osobiste sprawy wyznawców religii.

Znalezione obrazy dla zapytania poświęcanie tornistrów

Poświęcanie tornistrów w szkole

Mamy więc państwo wyznaniowe. A o pomijaniu praw mniejszości Jerzy Wojciech Borejsza powiedział ostatnio:

Kiedy polityk przekracza granicę między populizmem a faszyzmem? Gdy zaczyna mówić, że w imię suwerena można odebrać prawa mniejszości.

* * *

Sondaż CBOS z przełomu listopada i grudnia wykazał, że 34 proc. Polaków popiera rząd, 27 proc. to jego przeciwnicy, a 34 proc. ma obojętny stosunek do rządu.

To gdzie są ci wyborcy, którzy mają dość PiS i chętnie zagłosowaliby na opozycję?

Po to, żeby w Polsce się coś zmieniło, musi się zmienić mentalność ludzi, muszą pojawić się nowe perspektywy, idee, nowy język. Przy tych partiach opozycyjnych nic się nie zmieni. To jest ciągle mieszanie tej samej herbaty z cukrem, tymi samymi łyżeczkami. Nie robi się od tego słodsza, a kierunek mieszania, tak ważny dla władzy i opozycji, jest drugorzędny.

PIRS

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com