Piotr Rachtan: Tu jest Polska (Rzeczpospolita Ludowa)!

2012-12-10. Za trzy dni na ulice Warszawy wyjdą tysiące ludzi, wezwanych przez Jarosława Kaczyńskiego, by manifestowali w obronie zagrożonej wolności słowa. Jednocześnie ten sam prezes Kaczyński wezwał do – lubię te jego pomysły – do repolonizacji mediów. Dziś rzeczywiście część mediów należy do niepolskich właścicieli. Co to jednak znaczy – niepolski? Czy to oznacza – antypolski? Może dla niektórych tak właśnie jest.

Zapytajmy jednak, jak to się stało, że tyle tytułów prasowych wpadło w łapy antypolskich imperialistów, a zwłaszcza niemieckich odwetowców? Kto kierował tzw. Komisją Likwidacyjną RSW, która oddała lwią część prasy w ręce instytucji, które albo te tytuły zmarnowały (np. Porozumienie Centrum doprowadziło do likwidacji popularnej warszawskiej popołudniówki Express Wieczorny, a KPN – tygodnika Razem). Czy ostatnim przewodniczącym Komisji Likwidacyjnej, który dokończył dzieła, nie był przypadkiem były kandydat na posła z listy PiS i na przewodniczącego SDP – Krzysztof Czabański, chyba też redaktor naczelny Ekspresiaka, a i założyciel oraz udziałowiec spółki Srebrna i innych firm,. Znanych pewnie prezesowi? Prezes mógłby więc łatwo zasięgnąć informacji u tej krynicy mądrości i prawdy, i dowiedzieć się, jak było i dlaczego późniejsze losy mediów potoczyły się tak, jak się potoczyły.

Jeżeli J. Kaczyński pragnie za wszelką cenę dokonać repolonizacji mediów, musi znaleźć właściwy model działania takich repolonizowanych gazet i telewizji, czyli bez obcego elementu, za to z w pełni polskim, o czystych korzeniach i przeszłości, kapitałem. Takim, jakim dysponuje tylko polskie państwo, bo polski kapitalista wprawdzie pieniądze ma, ale – przypomnijmy, jeśli już, to skądś je ma. Repolonizacja oznacza zatem, co logiczne, renacjonalizację. Tylko czysto polska władza może zapewnić dziewiczą czystość mediów. Koniec, kropka. A najlepiej byłoby odtworzyć RSW Prasa – Książka – Ruch.

Dodajmy, że polskie gazety i polskie książki może rozpowszechniać tylko polski dystrybutor. A akcje notowanego na giełdzie Ruchu S.A. mogą wpaść, diabli wiedzą w czyje ręce. Na przykład jakiegoś imperialisty, który uzna, że w Koziej Wólce ludzie będą czytać tylko dopiero co zrepolonizowaną Waszą Gazetę zamiast od zawsze polskiego Naszego Dziennika i z niej czerpać, może wciąż zafałszowaną wiedzę o swojej zbolałej Ojczyźnie i jej Ukochanym Przywódcy.

Prezes za wszelką cenę szuka winnych stanu rzeczy, bo tak już ma. Jego mózg, czyli Wielka Strategiczna Maszyna Losująca, wyrzucił po raz kolejny przyczynę zła w gospodarce – zagranicznych właścicieli banków. Jarosław Kaczyński wzywa więc do – znów to cudne słowo – repolonizacji tych instytucji. I, jak to on, rzuciwszy jakieś hasło pozostawia chórowi swoich przybocznych zadanie objaśnienia mądrości szefa. Pomóżmy im w tym dziele, poddając najprostsze rozwiązanie, albo, do wyboru, nawet dwa.

Pierwsze to model znany z przeszłości: jeszcze niespełna ćwierć wieku temu w Polsce, która wtedy nazywała się Polską Rzeczpospolitą Ludową, system w stu procentach polskiej bankowości wyglądał tak: Narodowy Bank Polski, który miał pewne cechy banku komercyjnego, Powszechna Kasa Oszczędnościowa, w której Polacy trzymali oszczędności na książeczkach oszczędnościowych, Polska Kasa Opieki, źródło dolarowych bonów, za które Polacy zaopatrywali się w dżinsy Rifles, wódkę Wyborową, szynkę konserwową Krakus i papierosy Pall Mall w sklepach Pewex, Bank Handlowy obsługujący transakcje zagraniczne przemysłu w ramach przydziałów dewiz, zaakceptowanych przez Komisję Planowania, BGK S.A., który zajmował się wykupem przedwojennych (tak, tak!) obligacji rządowych, wreszcie – pewna liczba banków spółdzielczych dla rzemiosła, sadownictwa i rolnictwa, które najbardziej przypominały prawdziwe, kapitalistyczne instytucje finansowe. Repolonizacja mogłaby więc polegać na przywróceniu tak skonstruowanego sektora finansowego, ze wszystkimi tego konsekwencjami tak dla klientów indywidualnych, jak i biznesowych. Jeśli ktoś ma pamięć dłuższą niż pamięć rybki akwariowej, to wie, w czym rzecz.

Ciekawi mnie, jak prezes i jego ekipa wzięliby się za zmianę pozycji i roli Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej, choć – nie wątpię – pomysły na to już są. Dowodzi tego projekt konstytucji, opublikowany blisko 3 lata temu przez PiS, w którym partia ta zamierza znacznie okroić uprawnienia RPP, jak zresztą i wielu innych demokratycznych instytucji…

Drugie rozwiązanie nie jest tak łatwe, choć będzie ono bliższe sercu prezesa Kaczyńskiego. Niektórzy niedowiarkowie twierdzą, że w Polsce nie ma dość kapitału, by przejąć sektor bankowy. Kto twierdzi, że tak jest, może być potraktowany co najmniej jak człowiek niepoinformowany (przez media?): otóż czysto polski kapitał finansowy istnieje i znajduje się w Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowo-Kredytowych. Myślę, że prezes – senator Grzegorz Bierecki wyjaśni prezesowi Prawa i Sprawiedliwości, że to jest możliwe, że SKOK-i, jeśli nawet trochę kasy im zabraknie, mają dość savoir faire w zarządzaniu i poradzą sobie bez trudu.

Oburzenie polityków prawicy wywołał ostatnio projekt grupowych zwolnień w Polskim Fiacie. Niepokoić się trzeba, praca jest jednym z najcenniejszych dóbr, ale zła w postaci utraty pracy przez część załogi żadne pokrzykiwania na zagranicznych właścicieli nie odwrócą. Tu trzeba szukać rozwiązania systemowego, najlepiej – wspomnianej wyżej repolonizacji. Jeśli PiS i prezes chcą wiedzieć, jak to uczynić – podpowiem: rząd może skłonić warszawską FSO, by przejęła tyską fabrykę. Proste, jak konstrukcja znanego narzędzia chłopów pańszczyźnianych. Potem będzie już z górki: fabryka Opla, fabryka MAN i Volvo, Skody, silników Toyoty itd. Szkoda, że już nie ma Stara, Jelcza, Tarpana ani Żuka z Lublina, bo te przedsiębiorstwa, niegdyś przecież państwowe, mogłyby dokonać upragnionej repolonizacji…

Wreszcie, ostatni element życia publicznego, który skłania do myślenia o powrocie do przeszłości. Dowiedzieliśmy się oto, że tzw. mniejszość niemiecka ma zbyt wiele praw w naszej wciąż nie dość polskiej ojczyźnie. Że publikacja Białej Księgi niemieckich nieprawości ujawni jej prawdziwe oblicze, za którym kryją faszystowscy rewizjoniści i zachodnioniemieccy odwetowcy. Myślę, że prezes spóźnił się trochę, bo złowrogie postaci Hupki i Czai odeszły w zaświaty, a Erikę Steinbach spacyfikowali sami jej rodacy.

Skoro prezes żyje w minionej dawno epoce i wciąż śni o niej, próbując zaleczyć swoje kompleksy, pozostaje zadać mu ostatnie pytanie: jak przywrócić w dzisiejszych – gdy zabrakło miłującego pokój Związku Radzieckiego –  okolicznościach RWPG i Układ Warszawski?

Piotr Rachtan

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.4/10 (30 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +26 (from 36 votes)
Piotr Rachtan: Tu jest Polska (Rzeczpospolita Ludowa)!, 9.4 out of 10 based on 30 ratings

25 komentarzy

  1. parol jacek 2012-12-10
  2. nexton 2012-12-10
  3. TadeuszK. 2012-12-10
    • Angor 2012-12-10
      • Aleksy 2012-12-11
  4. Cezary Bryka 2012-12-10
  5. mirek 2012-12-10
  6. mirek 2012-12-10
  7. andrzej Pokonos 2012-12-10
  8. Krzyś 2012-12-10
  9. Józek 2012-12-10
    • Anna Malinowska 2012-12-10
      • Józek 2012-12-10
      • kuba 2012-12-11
        • Alina Kwapisz-Kulińska 2012-12-13
        • kuba 2012-12-13
    • nexton 2012-12-10
    • Marek M. 2012-12-11
  10. Natenczas Wojski 2012-12-10
    • Cezary Bryka 2012-12-11
  11. Roman Strokosz 2012-12-10
  12. medard 2012-12-10
  13. bisnetus 2012-12-10
  14. andrzej Pokonos 2012-12-11
  15. qstan 2012-12-11