Jerzy Klechta: Październik 56‘zaczął się przed październikiem

Mija 55 lat od odwilży Października 56`, która zresztą zaczęła się nie w październiku , lecz przeszło rok wcześniej. Stalinizm po śmierci Stalina (marzec 1953) nie znikł w jakiś cudowny sposób, w Polsce trzymał się mocno, a nawet nasilił swoją zbrodniczą działalność. Posypały się liczne aresztowania. Do najbardziej spektakularnych wydarzeń należało uwięzienie prymasa  Stefana Wyszyńskiego (wrzesień 1953). Natomiast w Moskwie  (grudzień 1953) rozstrzelano Ł. Berię – głównego wykonawcę zbrodni stalinowskich (m. in. odpowiedzialny za mord polskich oficerów w Katyniu). Znamiennym wydarzeniem miała się okazać ucieczka na Zachód wysokiego funkcjonariusza bezpieki Józefa Światły (grudzień 1953), jego relacje nadawane przez Radio „Wolna Europa” o represjach w Polsce nie pozostały bez wpływu na zachwianie się stalinizmu w  naszym kraju. Niebawem zlikwidowano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Dwa kolejne lata przyniosły przełom.

Kalendarium (1955-1966)

1955 r.

  • styczeń – władze PZPR obradowały nt  organów bezpieczeństwa
  • luty – na forum CRZZ (peerelowskie związki zawodowe) mówiono o demokracji
  • marzec – powstał Klub Krzywego Koła w Warszawie, skupił kwiat polskiej inteligencji
  • sierpień – V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów w Warszawie, po raz pierwszy młodzi Polacy zetknęli się z rówieśnikami ze wszystkich kontynentów
  • 21 sierpnia – „Nowa Kultura” wydrukowała „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka. Poeta wołał: „Nie uwierzę, mój drogi, że lew jest jagnięciem, nie uwierzę, mój drogi, że jagnię jest lwem! Nie uwierzę, mój drogi, w magiczne zaklęcie, nie uwierzę w rozumy trzymane pod szkłem, ale wierzę, że stół ma tylko cztery nogi, ale wierzę, że piąta noga to chimera, a kiedy się chimery zlatują, mój drogi, wtedy człowiek powoli umiera”
  • wrzesień –  tygodnik „Po prostu” ukazuje się z nowym podtytułem:”pismo studentów i młodej inteligencji”
  • 27 października – kardynała S. Wyszyńskiego  przeniesiono  do klasztoru w Komańczy, polepszając mu nieco warunki aresztu

1956 r.

  • 25 lutego – XX Zjazd KPZR, Nikita Chruszczow wygłosił słynny tajny referat o stalinowskim kulcie jednostki i  nadużyciach
  • 11 marca – „Po prostu” drukiem artykułu pt. „Na spotkanie ludziom z AK”, zainicjowało prasową dyskusję o AK  (dotąd był to„karzeł reakcji”)
  • 12 marca – w Moskwie umiera Bolesław Bierut
  • 20 marca – do Warszawy przyjeżdża Chruszczow. Edward Ochab pierwszym sekretarzem partii.
  • 6 kwietnia – uwolnienie Władysława Gomułki
  • kwiecień – sekretariat KC PZPR wydaje polecenie o ograniczeniu udostępniania referatu Chruszczowa, wygłoszonego na XX Zjeździe KPZR. Tekst referatu przedostał się z Polski na Zachód
  • kwiecień –  aresztowanie wysokich dygnitarzy UB i ogłoszenie amnestii, m.in. Najwyższy Sąd  Wojskowy uchylił m.in. wyroki w sprawie gen. Stanisława Tatara i płk Jana Rzepeckiego
  • kwiecień – cały czas toczy się walka stalinowców z prądem odnowy; w Łodzi szef Głównego Zarządu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego gen. Witaszewski zaatakował inteligencję i polecił użycie wobec nich „gazrurek”
  • 3 maja –  ze stanowiska usunięto Jakub Bermana, najwyższego rangą dygnitarza służb bezpieczeństwa
  • czerwiec – na II Zjeździe Ekonomistów Polskich nowym prezesem zostaje wybitny naukowiec prof.  Edward Lipiński
  • 28-29 czerwca – walki uliczne w Poznaniu, „czarny poniedziałek”, zabici, haniebne przemówienie premiera Józefa Cyrankiewicza o „ucinaniu rąk”tym, którzy podniosą je na ludową władzę
  • 18-20 września – Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich  skrytykowało działalność cenzury
  • 27 września – początek procesów sądowych uczestników zrywu poznańskiego
  • 15 października – do najwyższych władz partyjnych dokooptowano W. Gomułkę, Z. Kliszkę, I. Logę- Słowińskiego i M. Spychalskiego
  • 19-21 października – VIII Plenum KC PZPR, poprzedzone nagłym przyjazdem N. Chruszczowa i ruchem wojsk sowieckich
  • 21 października –  przywrócenie nazwy Katowice( zamiast Stalinogrodu)
  • 23 października – powstaje Klub Postępowej Inteligencji Katolickiej z Jerzym Zawieyskim jako prezesem
  • 24 października – wielotysięczny wiec na warszawskim Placu Defilad. Pierwsza interwencja wojsk sowieckich na Węgrzech
  • 26 października – uwolnienie kard. Stefana Wyszyńskiego
  • 30 października – „urlopowanie” K. Rokossowskiego
  • 29-30 listopada – nowym prezesem Związku Literatów Polskich zostaje Antoni Słonimski, zaś Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stanisław Brodzki (zrezygnował ze stanowiska po zamknięciu „Po prostu”)
  • 16 grudnia – zamknięcie list kandydatów na posłów na Sejm

Odwilż październikowa zaczęła się  w połowie 1955 r.  Z więzień zaczęli wychodzić  AK-owcy, wszczynano procesy rehabilitacyjne. Uniewinniono legendę polskiego podziemia z czasów II wojny światowej Kazimierza Moczarskiego (autora „Rozmów z katem”) – „zdrajcę Narodu Polskiego”, oskarżonego na karę śmierci, zamienioną na dożywocie, za „zbrodnie  faszystowsko-hitlerowskie” i inne „zabójstwa”  . To były wielkie chwile, gdy na wolność wychodzili wielcy Polacy, bohaterowie z szeregów Armii Krajowej oraz ci żołnierze i oficerowie armii gen. Władysława Andersa, którzy po wojnie wrócili do kraju, aby po sfingowanych o zdradę  procesach znaleźć się w więzieniach (wyroki śmierci zamieniano  niekiedy na dożywocie).  Na wolność wypuszczano także tych, którzy za tzw. szeptaną propagandę (np. za opowiadanie dowcipów politycznych ) dostawali wyroki od pięciu do dziesięciu lat.

Noc stalinowska trwała 5 lat, od 1948-49 roku do 1955  r. Powiedzieć można –  tylko tyle. Nie było okresu w czasach PRL bardziej ponurego. Na jednych wykonywano wyroki śmierci, innych mordowano podczas przesłuchań, tysiące kierowano do niewolniczej pracy,  np. w kamieniołomach, zaś  górników ze Śląska (przeszło 20 tysięcy), w ramach „przyjaźni z Krajem Rad”, zsyłano w głąb ZSRR. Był to mrok, z którego nie było widać najmniejszego światełka nadziei. Jeszcze w pierwszym, powiedzieć można kiełkującym okresie rodzącego się Października doszło do dramatu Czerwca 56` w Poznaniu. Bohaterski zryw robotników z zakładów „Cegielskiego” reżim krwawo spacyfikował.

Można mówić o kilku znakach rozpoznawczych polskiego Października 56`. Pierwszym znakiem były właśnie procesy rehabilitacyjne. Drugim, wielce znaczącym, odwilż w życiu kulturalnym. Najpierw doszło do swoistej rewolty prasowej. Pisma kulturalne i społeczne ( „Przegląd Kulturalny”, „Kultura” , „Po prostu”) przeszły większą lub mniejszą metamorfozę. Drukowano teksty polemiczne, filozoficzne, zaczęto podejmować tematy dotąd zabronione (AK-owskie). Jednocześnie przywracano tytuły wcześniej zlikwidowanie („Tygodnik Powszechny”, „Znak”), zaczęły ukazywać się nowe („Współczesność” skupiającą młodych poetów i prozaików, lubelski „Pod wiatr”, poznańskie „Wyboje” itd.). Jednak sztandarowym symbolem Października 56` było „Po prostu”. To właśnie od niego rozpoczął się ożywczy bunt w prasie.

Młodych dziennikarzy władza najpierw nie dostrzegała,  zlekceważyła ich. Najpierw było to bowiem peryferyjne  pisemko studenckie. Jednak błyskawicznie przerodziło się w pismo młodej inteligencji na krajową skalę. Zaczęto w nim podejmować tematy dotąd zakazane. Rozpoczęło  walkę ze stalinowskim aparatem partyjnym. „Po prostu” przejęło duchowo-medialny ster polskiego Października. Największy odzew społeczny przyniósł artykuł „Na spotkanie ludziom z AK”.

Powiew odwilży wyrażał się również w otwarciu na nieznaną dotąd na polskim rynku literaturę zachodnią (książki Hemingwaya, Camusa, Faulknera)  oraz na zakazaną literaturę rosyjską ( książki Dostojewskiego, Babla). Ozdrowieńcze było  odblokowanie pisarzy rodzimych (Gombrowicz, piłsudczyk Kaden, Witkacy) oraz możliwość podejmowania przez historyków tematów dotąd uważanych za wrogich, niebezpiecznych dla systemu; głównie chodziło o pozycje poświęcone tradycji kultury i historii Polski. Jak grzyby po deszczu rosły kabarety studenckie: Bim-bom w Gdańsku ze Zbyszkiem Cybulskim i Bogumiłem Kobielą, STS w Warszawie, Pstrąg w Łodzi, trochę później krakowska Piwnica pod Baranami z niezwykłym Skrzyneckim w Krakowie i warszawska Stodoła.  Ważną rolę w procesie wydobywania się ze  stalinowskiej niewoli słowa   odegrali ci, którzy wracali do ojczyzny z Zachodu. Powroty te (S. Cata -Mackiewicza, Melchiora Wańkowicza) rozszerzały horyzont kulturowo-ideowy. Nadto powstawały w całym kraju kluby twórcze, dyskusyjne, w historii  zapisało się przede wszystkim „Krzywe Koło” na Starym Mieście w Warszawie – kuźnia wybitnych postaci drugiej połowy XX wieku. Dopuszczono także do głosu jazz. Wcześniej był zakazany, słuchało się go  w zagłuszanym przez lata Radiu Luxemburg oraz  w prywatnych mieszkaniach  i piwnicach. Mieliśmy wspaniałych muzyków. Teraz wypłynęli na powierzchnię.

Kolejnym znakiem rozpoznawczym Października 56`były zmiany personalne we władzach, do których doszło na VIII plenum partii (19-21 października 1956).  Przywódcą wybrano Władysława Gomułkę;  jako więzień czasów stalinowskich cieszył się popularnością. Moskwa na ten wybór zareagowała znamiennym artykułem w „Prawdzie” o antysocjalistycznym nurcie w Polsce. Gdy stacjonujące w Polsce wojska sowieckie ruszyły na Warszawę, fala patriotyzmu i poparcia dla Gomułki  była ogromna. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że polscy generałowie (mimo zwierzchnictwa nasłanego przez Moskwę kilka lat wcześniej marszałka Konstantego Rokossowskiego) poprowadzili rodzime wojsko do obrony stolicy.

Gdy „polski październik” zaczął odradzać życie kulturalne, społeczne i polityczne , rodziła się nadzieja na głębsze zreformowanie systemu, o jego całkowitym pokonaniu nie było jeszcze mowy, co potwierdzić miały krwawe wydarzenia na Węgrzech. Węgrzy zachęceni wydarzeniami w Polsce ruszyli do obalenia ciągle u nich trwającego reżimu stalinowskiego. Polacy ruszyli z pomocą  charytatywną dla zrewolucjonizowanych „bratanków Węgrów”. Gdy jednak nowy rząd węgierski wypowiedział Układ Warszawski (1 listopada 1956 r.) i zapowiedział wprowadzenie systemu wielopartyjnego, Moskwa nie wytrzymała. Dość szybko militarna interwencja sowiecka zakończyła się rzezią.  Jan Nowak-Jeziorański w książce „Wojna w eterze” porównując powstanie na Węgrzech z polskim październikiem  wyjaśnia dlaczego u nich doszło do rzezi, a u nas nie – i dlaczego on, jako dyrektor RWE, na falach eteru osobiście apelował do Polaków o spokój, o umiar. Ano dzięki temu, że w Polsce Październik 56` nie wybuchł z dnia na dzień, to nie była rewolta, rzucanie się z motyką na słońce, lecz marsz stopniowy i wyważony.  Zaczął się kilkanaście miesięcy przed październikiem 1956, zmiany u nas zachodziły krok po kroku. Węgrzy natomiast wzniecili powstanie i  z dnia na dzień doszło do krwawej konfrontacji. Finał był tragiczny. Polacy ponadto mieli w pamięci straszliwą hekatombę Powstania Warszawskiego. Pamięć o Powstaniu ciążyła, wiązała ręce i gorące umysły. Przed powstańczym zrywem przestrzegał kardynał Stefan Wyszyński.

W końcu jednak Październik 56` rozczarował. Gomułka dość szybko wszedł w buty partyjnego dygnitarza – nieuka zresztą. Sprzeniewierzył się   tym, którzy niesieni nadzieją gotowi byli na każde poświęcenie. Gdy po raz pierwszy Gomułka jechał do Moskwy miał w społeczeństwie ogromny kredyt zaufania. Na trasie przejazdu gromadziły się samorzutnie zorganizowane tłumy. Zatrzymywano pociąg, którym jechał. Obsypywano „Wiesława”  – taki był jego pseudonim –  kwiatami. W gorących dniach Października 56`, otrzymał poparcie zarówno od Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego jak i Jana Nowaka – Jeziorańskiego. Gomułka rodził nadzieję. Łudzono się, że poprowadzi system „polską drogą”. „Król” okazał się nagi. Został pierwszym zaufanym Moskwy. Gomułka  miał ograniczony horyzont myślenia, mówiąc najkrócej miał mentalność powiatowego aparatczyka. Nie miał żadnego pomysłu „na Polskę” , poza tropieniem przeciwników ustroju „sprawiedliwości społecznej” , chorym antyklerykalizmem ( do historii przeszły jego metody walki z organizowanymi przez Kościół katolicki uroczystościami1000-lecia Chrztu Polski), bezmyślnymi decyzjami ekonomicznymi, które  doprowadziły do robotniczego buntu – do Grudnia 70`.   Gomułka  w grudniu 1970 roku sięgnął po broń. Dopuścił się czynu, za który nie ma przebaczenia. Doszło do  rozlewu rodzimej krwi. Wcześniej, w 1968 r. nie powstrzymał  nagonki antysemickiej.

Dopiero co zdałem maturę, ale w październiku 56` byłem już na pierwszym roku  studiów, zatem jak większość studentów włączyłem się w wir wydarzeń. Na tyle czynnie, że z uczelni łódzkiej wyleciałem i na pewien czas znalazłem schronienie na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.   Najmłodsi marzyli o kolejnym powstaniu. Opowiadaliśmy wówczas taką anegdotkę: Węgrzy zachowali się jak Polacy (wzniecili powstanie i je przegrali), Polacy jak Czesi ( uszy po sobie i coś tam jednak uzyskali), zaś Czesi jak świnie (w Pradze rządzili stalinowcy, więc postawili na nogi wojsko gotowe do interwencji w Polsce). Co prawda za lat kilka, wojsko polskie nie tylko było gotowe do wkroczenia, lecz do Czechosłowacji istotnie wkroczyło.

Studenci – mówię o starszych rocznikach – wnieśli do Października 56` serce i rozum. Stali się aktorami głównych wydarzeń. W Łodzi prym wiedli Jerzy Grotowski ( późniejszy wielki nowator  teatralny), także Janek Skotnicki – współzałożyciel „Pstrąga” ( z czasem mój wspaniały przyjaciel), na Politechnice Łódzkiej brylował Zdzisław Stasiak. Warszawscy studenci znajdowali wspólny język z robotnikami Żerania z legendarnym przywódcą odwilży, charyzmatycznym mówcą  Leszkiem Goździkiem. Zapisywali swoje życiorysy patriotycznym uniesieniem a potem rozczarowaniem. Wymienię jedną z postaci, nie od dziś mi bliską, Stefana Bratkowskiego. Jego ”październikowy” życiorys potwierdza tytuł tego tekstu, że Październik 56` zaczął się na długo przed październikiem. Stefan swoje odwilżowe harce zaczął w Krakowie jako student UJ, działał tam w   Studenckim Komitecie Rewolucyjnym.  W czasie studiów był pupilem wykładowców; to była stara gwardia, jeszcze z czasów przedwojennych, z prof. Ludwikiem Ehrlichem na czele. Natomiast  „podsłuchujący” uważali go za  element podejrzany. Nic dziwnego – Stefan chciał socjalizmu prawdziwego, uczciwego, demokracji, suwerenności. Podobnie jak i inni „październikowcy” wiedział, czego nie chce. Nie chciał tego, co jest!  Z Krakowa Stefan Bratkowski przyjechał do Warszawy, gdzie  rozpoczął kolejne studia, tu wypatrzył go Eligiusz Lasota – pierwszy redaktor naczelny odnowionego,  odwilżowego „Po prostu” (nazywanego od koloru nowej winiety – zielonym). I tak zaczęła się droga dziennikarska dzisiejszego honorowego przewodniczącego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Ile to już lat? 55! Czy nie jest  naturalne, że Studio Opinii w swoim ideowym przesłaniu sięga do tradycji „Po prostu” ?

Polski Październik 56`  przegrał.  Nie był to jednak zryw całkowicie zmarnowany. Zostawił pokoleniu, które wzrastało i uczestniczyło w odwilży październikowej oraz kolejnym rocznikom przekonanie i wiarę, że choć teraz się nie udało, uda się za kolejnym zrywem. Przekonanie to miało się spełnić po latach, w 1989 roku, gdy narzucony przez Moskwę system już na całej linii i nieodwołalnie przegrał z narodem. Niedługo potem rozpadł się blok sowiecki prawie w całym komplecie.

Jerzy Klechta

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)