Kuba Benedyczak: Mistrz kierownicy, czyli instruktaż transportu miejskiego w Rosji

moskwa metro2013-02-05.

– A nie możemy sprawdzić rozkładu jazdy w Internecie?

– Świetny dowcip. Jesteś już gotowy?!

Znowu zdenerwowałem Lenę. Nie lubi mnie ponieważ…

Lena: Nienawidzę!

No właśnie, Lena mnie nienawidzi. Nasza dzika namiętność naładowana ujemnie ma genezę w jajku na miękko. Natura lubi zadrwić z każdego. Zdecydowana większość rosyjskiej populacji niezależnie od tego, w której z dziewięciu stref czasowych otwiera zaspane oczy wolałaby wyrywanie paznokci na Łubiance niż poranek bez kawy. Mój żołądek natomiast gardzi podobnym kołtuństwem, okazyjnie wyrażając zgodę na niewielką filiżankę. Dlatego nigdy nie doświadczyłem piękna kawowych celebracji, a tym bardziej nie dostąpiłem tajników odpowiedniego przygotowania napoju uwalniającego aksamitny obłok gorąca. W przeciwieństwie do Leny.

Uwaga: tekst został podzielony na strony. Dostęp do kolejnych stron u dołu artykułu.

Niemalże każdy rosyjski dom zaopatrzony jest w „turkę”, czyli srebrny garnuszek do parzenia kawy zwany niekiedy „dżiezwą”. Nuworysze używają jeszcze „kafiewarki” (czajniczek) lub „kafiemolki” (elektryczny młynek), ale na szczęście Lena do nich nie należy. Moja niewiedza- złodziej rozsądku i trzeźwej refleksji- przekonała mnie, że „turki” nie przeznaczono wyłącznie do parzenia kawy. Wobec braku niewielkich garnuszków uznałem figlarne naczynie z długim wąskim uchwytem za idealne, by zagotować w nim jajko. Powiedzieć o mnie bydlę – to nic nie powiedzieć, okazałem się zwyrodnialcem bez serca, tak wobec Leny, jak i rosyjskiego status quo. Status quo, wiadomo, jeśli jesteś gościem lepiej go nie tykaj, a już na pewno niech do głowy ci nie przychodzą żadne insurekcje w kuchni narodu goszczącego. Co do Leny. Chyba na kilka sekund straciła przytomność choć wyglądała raczej na bliższą śmierci klinicznej. Nawet jej szlafrok w lot pojął sytuację, nieomal w całości zsuwając się na podłogę. Lena z grymasem bólu opuściła kuchnię, pozostawszy w pokoju przez następne 3 godziny. Migrena nie ustępowała kilka dni.

Teraz, kiedy zapytałem o rozkład jazdy jej policzki oblał marchewkowy rumieniec tak idealnie akompaniujący rudym włosom, jakby wyszedł spod boskiej ręki mistrza paryskiego wizażu. To naturalna barwa ostrzegawcza. Zniknij, nie mów, wejdź do szafy. Ładna buzia Leny mimo sporej otyłości przechowała coś dziecinnie kapryśnego, emblemat jej wewnętrznego rozdrażnienia zawsze gotowego wypełznąć i ukąsić do krwi. Stąd milczę i stapiam się z podłogą, każde dodatkowe słowo wypchnie mnie za barierkę ochronną. Tylko widzicie, tym razem Lena ma rację. Bardziej idiotycznego pytania zadać chyba nie mogłem…

Lena: Bez komentarza.

Komunikacja miejska w Rosji pozostaje sceptyczna wobec wynalazku rozkładu jazdy. Co ważniejsze, ten sam rodzaj niewiary podziela większość Rosjan. A skoro nie ma rozkładu, nie ma czego zamieszczać w Internecie.

Lena: Łżesz!

Średnia ocena
VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.9/10 (15 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +12 (from 12 votes)
Kuba Benedyczak: Mistrz kierownicy, czyli instruktaż transportu miejskiego w Rosji, 8.9 out of 10 based on 15 ratings

4 komentarze

  1. narciarz 2013-02-05
  2. andrzej Pokonos 2013-02-06
    • nexton 2013-02-06
  3. de mowski 2013-02-09