Paweł J. Dąbrowski: Krótkie nóżki grubej pały, czyli owoce strategii skruszonego grzesznika

Print Friendly, PDF & Email

kiejkuty cia2013-02-16. Dwa wydarzenia – wznowienie afery amerykańskich więzień w Polsce i pożałowania godny spór pomiędzy Januszem Palikotem a marszałkinią Nowicką, tak odległe w swej naturze, łączy jedna, istotna rzecz:  przekonanie, że można skutecznie rozstrzygać spory przez proste użycie siły.

Wojsko amerykańskie łamało normy międzynarodowe i prawa swojego kraju torturując  osoby podejrzane o wspieranie Al Kaidy.   Uzasadniano to prostym pragmatyzmem „to przynosi rezultaty” – mówiono.   Oczywiście – na pewno tak.     Niektórzy mówili – jeśli dzięki temu mogliśmy dopaść  kilku terrorystów, jeśli mogliśmy uratować choćby jednego amerykańskiego żołnierza, to warto było…

Pytanie jednak – jak zwykle – o mało widoczne koszty uboczne.  Nikt nie policzył, ilu młodych muzułmanów, oburzonych zdjęciami z bazy Qantanamo zgłosiło się w szeregi Al Kaidy, ile setek tysięcy dolarów przekazali na rzecz organizacji ekstremistycznych ci, którzy nie mogli znieść świadomości, że ich współwyznawcy są traktowani jak podludzie…

Socjologiczne badania, związane z represyjnymi działaniami wojsk amerykańskich w Iraku i Afganistanie wskazują, że w miejsce każdej osoby która ginie wśród sympatyzującej ludności cywilnej pojawia się dwudziestu chętnych do podjęcia broni…

Czy jednak nawoływanie do pokoju – zanim pokonamy przeciwnika – nie jest naiwnością?   Nie – zobaczmy, że Irlandczycy i brytyjscy lojaliści – mimo wielu zbrodni popełnionych przez obie strony potrafili jednak się dogadać.

Ale wróćmy do polskiego udziału w aferze przesłuchań…  Większość polityków twierdzi: „lepiej iść w zaparte”, bo to jest polską racją stanu, bo inaczej grozi nam zemsta fundamentalistów.. 

Pytanie jednak, czy ktokolwiek rozsądny wierzy w „czystość rąk” polskiego rządu, czy ktokolwiek wierzył w to kilka lat temu?  Nie bądźmy naiwni.  A dokładniej – nie łudźmy się, że inni będą tak kosmicznie naiwni.

Powiedzmy sobie wyraźnie – mleko się rozlało…  Złudzenie, że „idąc w zaparte” dajemy  Polsce przewagę negocjacyjną/polityczną/moralną jest dokładnie tym.  Tylko złudzeniem.

Wywijając grubą pałą tortur z jednej i wznosząc zbrukany sztandar zakłamanej „wyższości moralnej” jedynie antagonizujemy sytuację, i zrażamy tych, którzy są kluczowi w tej grze – umiarkowanych muzułmanów..

Bo przecież prawdziwy kulturowy spór toczy się nie pomiędzy chrześcijaństwem i islamem, ale pomiędzy tymi, którzy uważają, że mają prawo narzucać innym swoją religię, a tymi, którzy wierzą w możliwość  harmonijnej koegzystencji…

A gdy spojrzymy na konflikt pomiędzy Januszem Palikotem i Wandą Nowicką jawią się wyraźne, choć odległe podobieństwa..  Janusz Palikot – czy to w euforii stycznościowej krucjaty, czy dla zrobienia sobie PR postawił członkini swego klubu daleko idące żądania. Po pierwsze – oddania nagrody (której przyznanie budziło, jeśli nie wątpliwości, to na pewno irytację wielu ludzi), po drugie ustąpienia ze stanowiska.

Presja, której poddana była Wanda Nowicka doprowadziła ją do deklaracji złożenia mandatu.  Presja jednak, jak każde użycie siły ma jedynie krótkotrwały efekt (no, chyba, że zniszczymy oponenta całkowicie).

I mamy kłopot.

„Palikotowcy” mają prawo uważać, że ich oszukano, że Nowicka nie dotrzymała słowa, a Janusz osobiście, że został zlekceważony, że podważono jego pozycję jako lidera..

P. Wanda z kolei ma prawo uważać, że obietnica wymuszona ma wątpliwą wartość, że w sejmie reprezentuje nie tylko, nawet nie przede wszystkim, partię Palikota, ale swoich wyborców, środowiska feministyczne..

I cóż… Paradoksalnie okazuje się, że konflikt wzmocnił Wandę Nowicką, dał jej poparcie nie tylko jej wyborczyń, ale i całej rządowej koalicji..

A przecież, gdyby na spokojnie się zastanowić była do dyspozycji dużo korzystniejsza strategia…

Czyż nie byłoby lepiej, gdyby – nawet po wybuchu afery – pani marszałkini wystąpiła ze specjalnym oświadczeniem? Z oświadczeniem, w którym mówiłaby, że choć przyjmując nagrodę postąpiła zgodnie z prawem, zgodnie z wieloletnią praktyką, to dała się przekonać, że było to niewłaściwe, i zwraca nagrodę, wzywa do tego samego kolegów i postuluje zmianę zasad?   Zauważmy, że w takim zagraniu Wanda Nowicka wychodziła by na bohatera, który zmienia rzeczywistość, przoduje przeobrażeniom…

Takie rozegranie sprawy wzmocniłoby Ruch Palikota i zyskało dlań sympatię..

Podobnie Polska powinna powiedzieć „tak, zrobiliśmy to, ale doszliśmy do wniosku, że nie chcemy tak więcej robić, że potępiamy takie praktyki.”  Na pewno byłoby to bardziej wiarygodne.

W obu przypadkach.

Przecież nikt z nas nie jest bez winy, chyba każdy zrobił czasem coś głupiego, może nawet wrednego…

A tylko uczciwe przyznanie się stanowi społeczną rękojmię naszej rzetelności i umożliwi budowanie symbiotycznych relacji – w pracy, w polityce, czy w domu.

A fala poparcia dla Jakuba Śpiewaka,  która przewaliła się przez Internet pokazała jak wielką popularność mogą mieć takie gesty…

Dr Paweł J. Dąbrowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 6.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 6 votes)
Paweł J. Dąbrowski: Krótkie nóżki grubej pały, czyli owoce strategii skruszonego grzesznika, 6.0 out of 10 based on 5 ratings

6 komentarzy

  1. SAWA 2013-02-16
  2. bisnetus 2013-02-16
  3. Dąbrowski 2013-02-17
  4. Stupecki 2013-02-17
  5. nexton 2013-02-17
  6. PIRS 2013-02-19