Jerzy Dzięciołowski: Festiwal wrażliwości

Print Friendly, PDF & Email

dzieciol2013-02-18. Miałem sen: tłukę maczetą czaszkę łysego faceta, który leży na ziemi i nijak nie mogę jej rozłupać.

I wtedy odzywa się we mnie głos: „walnij pan tego obok, może on ma miękką, nie będzie tyle hałasu, ludzie się układają do snu, a tu taki łomot”. Nie wiem, skąd mi się wzięła ta troska o spokój bliźnich. Może stąd, że tak wrażliwi są wszyscy naokoło.

Od kiedy PiS zajmuje się sprawami poważnymi (a nie jakimiś pierdołami w rodzaju Nowicka czy Palikot, jak mawia Adam Hofman, rzecznik tej partii), Artur Górski, poseł PiS, postanowił zatroszczyć się o zdrowie ziomali. Napisał do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, że postawienie przed oknami mieszkań pomnika żołnierzy sowieckich, popularnych „czterech śpiących”, których trzeba przenieść z powodu budowy metra, może się przyczynić do pogorszenia zdrowia mieszkańców. Nie wiem, co się komu pogorszy, ale z pewnością poseł Górski już podupadł na zdrowiu.

Strasznie wrażliwy stał się Zbigniew Ziobro (europoseł). Robił za delfina, potem za szeryfa, a teraz za ofiarę nierozumienia przez społeczeństwo, czym jest jego Solidarna Polska. Pupil obywateli, Ryszard Kalisz (drugi na liście obdarzonych zaufaniem przez naród), nakrzyczał na Ziobrę w Poranku dla Niedospanych w TVN, że gdyby mógł, to wszystkich w tym kraju wsadziłby do więzienia. Wyglądało, że  coś mu się na zdrowiu uszkodzi – tak się wkurzył. Ale się wyciszył. Widać zaświtało mu, że największą krzywdę sam sobie człowiek robi.

Kliczko, bokser i deputowany, w czasie bijatyki w ukraińskim parlamencie, stał z boku i się przyglądał. Może myślał, że jakby się udzielił, to z kilku potykających się partii mogłaby zostać jedna – jego. A to byłoby ze szkodą dla demokracji oraz oznaczałoby utratę szans Ukrainy na zespolenie się z Unią Europejską.

Beata Kempa (wespół z Z.Z.) zażądała, żeby premier Tusk wytłumaczył się przed Sejmem z bezczynności, kiedy policja otoczyła w mieszkaniu w Sanoku podejrzanego o morderstwo i jego 17-letnią dziewczynę, co skończyło się podwójnym samobójstwem. Premier od tego jest premierem, że jak posłanka Kempa doznała emocji, to on ma wrócić z urlopu, podejść pod zabarykadowane drzwi, wezwać PT Bandytę na negocjacje i oddać go sprawiedliwości. Posłanka Kempa jakiś czas nie była na publicznym widoku.

Krzysztof Skiba, opisując w felietonie sytuacje nieobecności zauważa, że najgorsze, co może się nam przytrafić w trakcie orgii, to być pominiętym. Ponieważ posłanka Kempa jest obecnie celebrytką drugiego planu, a życie nie znosi próżni, ulubienicą mediów stała się Krystyna Pawłowiczówna, posłanka i habilitowany doktor prawa. Posłanka Pawłowiczówna tym się wyróżnia wśród przedstawicieli narodu wrażliwych na krzywdę obywateli, zadawaną przez władzę i wrogie otoczenie, że jest nadwrażliwa. Annie Grodzkiej współczuje ona, że w kiblach, do których chadza, nie ma haczyków na torebki.

Marka Baltę, posła SLD, który z mównicy sejmowej nie poparł zaostrzania aborcji, a wprost przeciwnie, mniej polubiła, i poradziła mu, żeby spierdalał, co odnotowane zostało w stenogramach z obrad Wysokiej Izby. Dopóki medialny mainstream nie interesował się jeszcze gwiazdą PiS, a internauci nie doszli do wniosku, że jest niedopieszczona, udzielała się głównie w mediach biznesmena i ojca – Tadeusza Rydzyka. Nie ma co tak wybrzydzać na związki partnerskie – ocenili internauci. Nie wszyscy byli tak wstrzemięźliwi. „Niech wyjdzie za Jarka – radzili – nieszczęścia chodzą parami”.

Nie tylko my mamy kłopoty z wrażliwością. Taki Spielberg, na ten przykład, dyskretnie pominął w swoim filmie „Lincoln”, że zanim prezydent został zastrzelony przez aktora Johna Bootha, któremu nie podobało się, że Abraham Lincoln doprowadził do wpisania do konstytucji 13. poprawki o zniesieniu niewolnictwa, podupadł na zdrowiu po źle leczonym syfilisie – jak utrzymują biografowie. Żeby było sprawiedliwie, święty swojego czasu w tej przestrzeni ziemskiej, w której przyszło nam żyć, towarzysz Włodzimierz I. Lenin, poległ z powodu choroby wenerycznej, którą sobie zafundował w paryskich burdelach.

W tych okolicznościach rzeczywistości odnoszę się ze zrozumieniem do uwagi Aleksandra Kwaśniewskiego, nagabywanego przez Żakowskiego, czy wda się ponownie w politykę, że obecnie trzyma się zasady, którą sformułował Michał Ogórek. Cytuję za „Polityką”: „Ogórek napisał, że wszystkich dotyczy zasada, iż nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, z wyjątkiem polityków, w których przypadku nie wchodzi się dwa razy w te same ścieki”.

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (2 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 4 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Festiwal wrażliwości, 10.0 out of 10 based on 2 ratings