Piotr Rachtan: Chemia naprawdę wielka

Print Friendly, PDF & Email

azoty_pulawy2013-03-03.

Rozmowa z Jerzym Marciniakiem,
prezesem zarządu Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach S.A.

Trwa wielka, bodaj największa operacja koncentracji w polskiej gospodarce – w 20-letniej historii niczego na taką skalę nie było, może w sektorze bankowym albo w przemyśle hutniczym. Czy podejmując decyzję o połączeniu Grupy Azoty z Puławami, mógł się pan oprzeć na jakichś wzorach?

Oczywiście, analizowaliśmy efekty fuzji i konsolidacji firm na świecie, niemniej jednak mogę powiedzieć, że sami stworzyliśmy dobry wzorzec konsolidacji. Doświadczenia zdobyte w konsolidacji Zakładów Azotowych w Tarnowie-Mościcach z ATT Polymers, ZAK S.A. i ZCH Police są unikalne i bezcenne. Rozpoznane i uzyskane synergie świadczą o tym, że teraz możemy kontynuować ten proces w większej skali,  mechanizm działania będzie podobny. Skonsolidowaliśmy już sprzedaż biznesu nawozowego, co przy pozostawieniu odrębności prawnej spółek w Tarnowie, Kędzierzynie i Policach było procesem niezwykle skomplikowanym. Obecnie mamy jeden departament na poziomie korporacyjnym, odpowiedzialny za politykę handlu nawozami, a w sieci sprzedaży w kraju i poza granicami klienci mają do dyspozycji pełną gamę nawozów, które mogą kupować od jednego opiekuna klienta. To jest rynkowa wartość dodana konsolidacji – ułatwienie klientom procesu zakupowego, przy znacznie większej dyspozycyjności asortymentu produktów. Podobne działania prowadzone są w biznesie tworzywowym.

Dopiero co nastąpiło połączenie Tarnowa z Policami. Czy przed rozpoczęciem tworzenia Grupy Azoty obie firmy zdążyły i zdołały dokonać faktycznego zjednoczenia? Czy nowa fuzja nie zaburzy równowagi i spójności wcześniej powołanego bytu?

Należy wspomnieć, że wcześniej, bo w 2010 roku, przejęliśmy kontrolę nad kędzierzyńskim ZAK, również jednym z największych przedsiębiorstw sektora WSCH w Polsce. Połączenie jest procesem ciągłym, ale najważniejsze jego etapy dokonały się w naszej grupie na tyle, aby widzieć pozytywne efekty synergii. Podam tylko dwa przykłady. W 2011 roku po awarii zachowaliśmy ciągłość produkcji nawozowej w Tarnowie dzięki dostawom kwasu azotowego z Kędzierzyna. Wkrótce skorzystaliśmy ze zwiększonych zdolności produkcyjnych amoniaku w grupie po uruchomieniu w Policach drugiej linii do produkcji amoniaku.

Oczywiście, zarówno Grupa Azoty, jak i Puławy mają swoje biznesy poukładane, niemniej jednak w perspektywie mamy korzyści synergii na większą niż dotąd skalę.

Nie jest tajemnicą, że decyzja o utworzeniu grupy została podjęta niejako w obronie przed wrogim przejęciem przez rosyjski koncern  Acron, za którym stał sterowany z Kremla bank Vnesheconombank. Czego właściwie obawiał się pan i minister skarbu państwa? Czy tamta operacja nie otwierała nowych rynków dla polskich nawozów? A może miało być odwrotnie?

O ZA Puławy myśleliśmy w Tarnowie już w latach poprzednich i nie jest to pomysł nowy. Ale faktycznie, uzasadnione obawy przed przejęciem Tarnowa i Puław zmotywowały nas do zdecydowanych działań, które miały doprowadzić do stworzenia jeszcze silniejszego organizmu, a zarazem polskiego i europejskiego lidera w sektorze chemicznym.

To raczej my otwieraliśmy rynki w UE. Mamy ugruntowaną pozycję jako dostawca produktów wysokiej jakości, spełniających normy bezpieczeństwa, np. REACH. Jesteśmy w gronie producentów stosujących kryteria bezpieczeństwa i oddziaływania na środowisko, m.in. BAT, co w UE uwiarygodnia dostawców. Odbywa się to nakładem znaczących środków przeznaczanych na modernizację i inwestycje, aby technologie stosowane w naszych firmach spełniały kryteria obowiązujące w UE. Także, aby były innowacyjne.

Operacja „Grupa Azoty” polega na połączeniu Tarnowa z Puławami w drodze emisji nowych akcji, objętych przez Skarb Państwa i wymienionych na akcje Puław. Oznacza to, że w połączonym akcjonariacie skarb będzie miał ponad 40 proc. akcji. (w ZA Puławy ma ponad połowę papierów) i w ten sposób wzmocni zaporę przed wrogim przejęciem. Czy polskiej chemii wciąż zagraża zewnętrzny inwestor?

Operacja polegała na włączeniu Puław do Grupy Azoty. Wspomnianą operację, tzn. emisję nowych akcji, już sfinalizowaliśmy. Zdajemy sobie sprawę, że  jako spółka publiczna możemy być narażeni na wrogie przejęcia. Obserwowaliśmy już przecież przykłady prób wrogich przejęć spółek notowanych na warszawskiej GPW. Spółka publiczna ma możliwości obrony przed przejęciem i my z tego prawa skorzystaliśmy.  Ale nie boimy się zewnętrznych inwestorów. Jednak chcemy pokazać, że polski koncern chemiczny może być atrakcyjny dla akcjonariuszy, klientów i dostawców, a jego działalność ma korzystny wpływ na gospodarkę kraju i regionów, w których funkcjonują poszczególne spółki grupy.

Największym rywalem Grupy Azoty w dziedzinie produkcji nawozów jest norweska Yara. Czy były wcześniej jakieś sygnały o jej zainteresowaniu polskimi nawozami i chemią?

Tak, w 2005 Yara była na liście kilku potencjalnych inwestorów w prowadzonym wówczas przez spółkę Nafta Polska procesie prywatyzacji spółek sektora wielkiej syntezy chemicznej, ale proces został wstrzymany przez MSP.

A jakie może być zagrożenie ze strony giganta, jakim jest BASF, który też próbuje wejść do Polski, przejmując produkcję TDI od Ciechu, oraz przeznaczając 160 mln euro na fabrykę katalizatorów w Środzie Śląskiej?

Polska chociażby tylko ze względu na dynamiczny rozwój gospodarczy i strategiczne położenie jest, i długo jeszcze będzie, atrakcyjnym miejscem inwestowania. Zdajemy sobie sprawę, że w sektorze chemicznym takie próby będą się pojawiać. Polska chemia zjednoczyła się  między innymi dlatego, by sprostać coraz mocniejszej walce konkurencyjnej.

Oczywiście, doceniamy BASF na rynku europejskim w zakresie plastyfikatorów i tworzyw konstrukcyjnych.

Katalizatory to trochę inny segment rynku. Poza tym projekt firmy BASF obejmuje budowę fabryki katalizatorów samochodowych, a Grupa Azoty nie produkuje tego typu katalizatorów.

Po wzroście udziału Azotów Tarnów w kapitale ZA Puławy do 83,7 proc (w wyniku objęcia w styczniu 2013 przez Tarnów 73,4 proc. akcji ZA Puławy), tarnowska spółka zgodnie z prawem będzie musiała ogłosić wezwanie na sprzedaż pozostałych akcji ZA Puławy. Kiedy może to nastąpić?

Zamierzamy przeprowadzić wezwanie następcze w terminach wynikających z obowiązujących przepisów prawa.

Komisja Europejska wyraziła zgodę na koncentrację, w efekcie dokonuje się konsolidacja czterech wielkich firm chemicznych (Azotów Tarnów, Zakładów Azotowych Kędzierzyn, Zakładów Chemicznych Police i Zakładów Azotowych Puławy). Polska ma 8 mld euro deficytu w handlu chemikaliami. Czy konsolidacja umożliwi takie inwestycje, które ułatwią ekspansję na rynki zagraniczne? Jakie są w tej mierze plany?

Konieczne jest podjęcie dalszych działań, których celem będzie zwiększenie konkurencyjności sektora wielkiej syntezy chemicznej, jednego z najważniejszych w polskiej gospodarce. Skupiamy się na naszym core-buisiness, a więc na sektorze produktów dla rolnictwa, zaawansowanych technologicznie tworzywach konstrukcyjnych, sektorze chemikaliów organicznych oraz nieorganicznych.

W tym zakresie chcemy zwiększać skalę operacji oraz pogłębiać integrację pomiędzy podmiotami grupy. Skupiamy się także na obniżaniu kosztów wytwarzania poprzez modernizację głównych ciągów produkcyjnych. W dłuższej perspektywie zaowocuje to niższymi kosztami wytwarzania i poprawą efektywności wykorzystania surowców.

W dalszym ciągu importujemy wiele surowców dla chemii. Dlatego dużo obiecujemy sobie w związku z porozumieniem z Grupą Lotos, programem Inwestycje Polskie. Projekt ten ma ograniczyć deficyt surowców petrochemicznych w kraju. Chcemy być odbiorcą produktów wytwarzanych przez nowo powstałą wytwórnię. Na tym projekcie skorzystać mają obie strony.

Poważną barierą jest cena i dostęp do podstawowego surowca – gazu ziemnego, w dużej części importowanego z Rosji. Same Puławy zużywają ok. 1 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Wspólne zakupy pozwalają negocjować niższe ceny. Jaka jest skala możliwych oszczędności?

W tym roku z tytułu importu gazu w samych tylko Policach udało się zrealizować znaczne oszczędności. Zaopatrzeniem w gaz ziemny zajmuje się zespół gazowy. W ramach wspólnych zakupów w Grupie Azoty rozpoznano rynek gazowy w zakresie możliwych kierunków dostaw, oferentów, zasad i mechanizmów nim rządzących. Efektem tego było zawarcie kilku umów na zakup gazu od nowych dostawców oraz zapoznanie się z ofertą handlową jeszcze kilku potencjalnych kontrahentów. Rozpoznajemy też rynek ciekłego gazu, tak aby być przygotowanym na otwarcie gazoportu w Świnoujściu.

W Tarnowie już od wielu lat mamy znaczne oszczędności z tytułu zużywania gazu lokalnego ze źródeł zlokalizowanych w bliskim sąsiedztwie fabryki. Biorąc pod uwagę, że po fuzji z Puławami zużycie gazu w ramach Grupy Azoty podwoi się, spodziewane oszczędności dzięki zakupom tańszego gazu będą odpowiednio większe.

Czy grupa ma plan dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia w gaz?

W zasadzie odpowiedziałem na to pytanie w poprzednich zdaniach. W kolejnych latach chcemy jeszcze bardziej dywersyfikować dostawy gazu, bowiem zmiany w prawie gazowym umożliwią nam w przyszłości sterowanie strumieniami gazu pomiędzy zakładami w okresach awarii i postojów remontowych i dzięki temu zapewnią dodatkowe oszczędności.

Przed nami także nowe perspektywy dla polskiej chemii w związku z poszukiwaniem złóż gazu łupkowego oraz inwestycjami związanymi chociażby z budową gazoportu w Świnoujściu. Ale to perspektywa.

Na jakie synergie liczycie?

Jesteśmy w trakcie rozmów z zarządem Puław o kluczowych aspektach synergii. Będziemy również usprawniać logistykę i zakupy, zarządzanie.

Każda firma musi działać, opierając się na zaplanowanej strategii. W przypadku Azotów jest to strategia na okres do 2020 roku. Jakie cele rynkowe, korporacyjne i inwestycyjne (giełdowe) chce pan osiągnąć w tej perspektywie?

Grupa Azoty będzie jednym z filarów polskiego rynku kapitałowego, wchodząc w skład podstawowego indeksu WIG 20. Liczymy, że nastąpi to jeszcze w tym roku. Wejście do indeksu największych spółek WIG 20 na warszawskim parkiecie będzie konsekwencją zwiększenia płynności akcji i rozpoznawalności nowej grupy na międzynarodowych rynkach finansowych. O celach rynkowych powiedziałem wcześniej.

Tak wielka firma, w której znaczący udział ma Skarb Państwa i która ma takie znaczenie i pozycję rynkową, nie może być całkiem wolna od wpływu polityki. Czy odczuwa pan nie tylko zainteresowanie, całkiem naturalne, ale i jakieś naciski polityków, których interesy niekoniecznie muszą być zbieżne z interesami korporacji?

Wzrost zainteresowania szeroko rozumianej opinii publicznej oraz sfery administracyjno-politycznej jest zrozumiały. Nigdy nie było w Polsce tak szeroko zakrojonego projektu dla przemysłu chemicznego. Przede wszystkim jesteśmy spółką publiczną, notowaną na warszawskim parkiecie, w związku z tym jesteśmy niejako zobligowani do rzetelnej informacji o każdym aspekcie naszej działalności.

Mamy określone postępowanie CSR. Dbamy o społeczności lokalne w tych miastach, w których są nasze spółki.

Czy – zważywszy udział grupy w rynku europejskim i skalę handlu zagranicznego – byłby pan zainteresowany wprowadzeniem w Polsce euro? Czy w firmie szacowano, jakie korzyści mogłoby to przynieść grupie?

Grupa Azoty zawiera istotną część swoich transakcji handlowych w euro – zarówno po stronie zakupów, jak i sprzedaży, co skutkuje też realizacją bardzo dużego wolumenu walutowych transakcji finansowych w tej walucie, które przede wszystkim polegają na bieżącej i terminowej sprzedaży euro, na poziomie dodatniej ekspozycji walutowej grupy. A więc wprowadzenie  euro w Polsce pozwoliłoby na minimalizację ryzyka walutowego, tj. wpływu zmian kursu EUR/PLN na poziom wyniku finansowego osiąganego przez grupę.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Rachtan

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Piotr Rachtan: Chemia naprawdę wielka, 10.0 out of 10 based on 1 rating

Jedna odpowiedź

  1. Aleksy 2013-03-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com