Aleksander J. Wieczorkowski: Paszkwil na media

Staś przechodził różne stadia, zanim przestał słuchać radia” – napisał przeszło 70 lat temu Janusz Minkiewicz. Podobnie było ze mną. W końcu prócz poranka czwartkowego i w piątek przestałem słuchać Radia Tok FM. Tylko bowiem wtedy, gdy program prowadzą Janina Paradowska lub Jacek Żakowski mam pewność, że w studiu nie pojawi się nikt z pisowskiej stajni „publicystów” od siedmiu boleści. Rozgłośnia ta dostarcza odbiorcom niezwykle ubogiego serwisu informacyjnego, ale za to głośno, wyraźnie, dobrą polszczyzną głosi pięćdziesiąt razy na dobę: „Radio Tok FM, pierwsze radio informacyjne”. Jest to najbardziej nierzetelna reklama wśród rozlicznych innych, równie ogłupiających, dla których funkcjonuje ta komercyjna rozgłośnia.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego w środy omijam Radio TOK FM: to Jan Wróbel. Jest nieustannym wesołkiem, chichocącym po każdym wypowiedzianym zdaniu, jakby było w nim cokolwiek dowcipnego. Uchodzi za dziennikarza, choć nie ma w tym fachu żadnego dorobku, prócz funkcji administracyjnych. Jest nauczycielem i dyrektorem szkoły, ale to trochę mało, by uważać się za publicystę. Reprezentuje w swoich poglądach wyłącznie siebie, czyli nikogo.

Prócz radia zapraszany bywa do TVN24, chyba na zasadzie, żeby było nie tylko serio, ale i trochę cyrku. Niezrozumiała jest natomiast łaskawość red. Tomasza Lisa, który w świetnym „Wprost” udostępnił jedna szpaltę naszemu wesołkowi. Jeszcze mniej zrozumiała jest decyzja publikowania w tygodniku wynurzeń naczelnego „Playboya”, którego jedynym walorem jest nazwisko po znakomitym ojcu, a tytułem do chwały było publiczne oświadczenie, że nie będzie glosował na Donalda Tuska, co – jak widać – premierowi nie zaszkodziło.

Moje antypatie

Wspomniana stacja TVN24 ma jeszcze trzy programy, które omijam szerokim łukiem. To „Kawa na ławę”, „Loża prasowa” oraz „Drugie śniadanie mistrzów”.

W „Kawie” mamy jazgot polityków-celebrytów mówiących jednocześnie ( ja panu ni przerywałem!), chyba że wypowiada się poseł Kłopotek. Wtedy wszyscy milkną, bo zaraz będzie coś durnego i do śmiechu.

„Loża” być może się polepszy z chwila wyrzucenia z Rzeczypospolitej pana Pawła Lisickiego, który udawał obiektywnego publicystę. Miejmy nadzieję, że w ślad za szefem znikną zarówno z Rzepy, jak i z „Loży” pozostali zaciekli pismacy, a Rzepa i „Uważam Rze” przestanie naśladować „Volkischer Beobachtera” oraz „Der Stürmera”…

Uczestnicy „Drugiego śniadania” na ogół są autentycznymi fachmanami w przeciwieństwie do prowadzącego, tego specjalisty od gołych bab i oświadczeń, że nie lubi premiera Tuska.

Tak więc z przyjemnością intelektualna i emocjonalną czytuje „Politykę”, „Wprost”, nieco mniejszą „Newsweeka”, (choć dla rewelacyjnych felietonów Jastruna warto ten tygodnik kupować!). Na koniec „Przegląd”, szczególnie dla publicystyki profesorów ŁagowskiegoWidackiego warty jest pochwał.

 Samokrytycznie

Taka jest moja subiektywna ocena niektórych polskich mediów, ale obiektywni i nieomylni są jedynie Pan Bóg oraz Jarosław Kaczyński. O ile Bóg wyznał, że się srodze pomylił i żałował, że stworzył człowieka (stąd potop), o tyle Jarosław nie myli się nigdy, czego Bóg może mu zazdrościć.

Errare humanum est, ale nie dotyczy to Übermenscha, sorryPiSmensza.

Aleksander J. Wieczorkowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

8 komentarzy

  1. Hazelhard 2011-10-28
  2. jureg 2011-10-29
  3. Stefan 2011-10-29
  4. Magog 2011-10-30
  5. Alina Kwapisz-Kulińska 2011-10-30
  6. jacek2 2011-10-30
  7. elkaem 2011-10-31
  8. PAK 2011-11-29