Naród oszukany – naród niespokojny

Print Friendly, PDF & Email

Wszelkie poniższe informacje o Kurdach czerpiemy wyłącznie z dostępnych powszechnie encyklopedii. Niczego tu więc nie odkrywamy. Milczenie mediów staje się tym bardziej niezrozumiałe…

Trzęsienie ziemi we wschodniej Turcji wywołało na światło dzienne pewien przemilczany problem.

Państwo polskie wspiera, jak wiadomo, ideę wejścia Turcji do Unii Europejskiej – to jedyna chyba droga do rozmowy z islamem poprzez kontakt z jego cywilizowaną, pokojową wersją, która właśnie rządzi Turcją. Polacy pamiętają, że Turcja osmańskiego sułtanatu, która wojowała parę wieków z Królestwem Polskim, nigdy nie uznała potem rozbiorów Polski. Od Wiosny Ludów pracowało w Turcji parę tysięcy polskich fachowców – wojskowych, inżynierów i lekarzy. Pamiętają zaś historycy Turcji, jaką rolę w kulturze sułtanatu Osmanów, mówiących złożonym volapuekiem turecko-arabsko-perskim, odegrał Polak turecki, który przyjął islam jak generał Bem, generał Dżelaleddin Pasza, czyli Konstanty Borzęcki. To on pierwszy w drugiej połowie XIX wieku przekonywał, że pogardliwie traktowany przez elity państwa „Turek” nie oznacza prymitywnego człowieka z ludu, lecz przedstawiciela narodu Turków, mówiących swoim czystym tureckim językiem. Stąd mówiło się uszczypliwie, że „wymyślił Turków jako naród”. Turków nie trzeba było „wymyślać”, ale ich poczucie tożsamości wtedy się rodziło. Turcja stała się zaś jedynym krajem Bliskiego Wschodu, który się zeuropeizował – przyjąwszy alfabet łaciński; okazało się, że islam nie przeszkadza nowoczesnej cywilizacji ustrojowej, technicznej i kulturowej.Tym bardziej premier Erdogan postawił teraz w przykrej sytuacji Europę, nie przyjmując pomocy dla – Kurdów, których krainę nawiedziło trzęsienie ziemi. Tak, to Kurdowie żyją w zrujnowanym dziś mieście Wan (Van), z ponad 300 tysięcy mieszkańców – na Wyżynie Armeńskiej, 1725 m powyżej poziomu morza, na wschodnim brzegu wysokogórskiego jeziora Wan (1646 m ppm, 3,7 tys. km kw., zdjęcie z encyklopedii), na południe od masywu wulkanicznego, sięgającego 4,4 tys. m. Wan to jedna z kurdyjskich stolic, powstała w IX wieku (!). W sąsiedztwie leży – Toprak Kale: fascynujące archeologów pozostałości centrum państwa Urartu, ruiny istniejącego do VI wieku miasta, resztki świątyń, obwarowań potężnej twierdzy (zdjęcie z encyklopedii), z inskrypcjami naskalnymi w zamarłym języku urartyjskim.

Europa milczy, ponieważ nikt nie ma pomysłu, co zrobić z tym nieszczęsnym narodem, liczącym ponad 20 milionów ludzi. Który na dobitek – szkodzi sobie. Jedno z ugrupowań kurdyjskich w walce o niepodległość, albo przynajmniej o autonomię, walczy z Turcją – terrorem. Europa interweniowała, gdy przywódcę tego ugrupowania, Oecalana (czytaj Edżalana), skazanego na śmierć, miano powiesić. Dostał dożywocie. Ale to wszystko, na co się Europa zdobyła w sprawie Kurdów. Ale bo też nikt nie wie, co w ich sprawie zrobić. Także dlatego, że w grę wchodzą olbrzymie złoża ropy naftowej w kurdyjskim, północnym Iraku…

Przepisujemy (po prostu, z minimalnymi zmianami stylistycznymi) treść hasła „Kurdowie” z opracowanej przez PWN encyklopedii Gazety Wyborczej – część opowiadającą o ich losach po traktacie persko-tureckim z 1639 r., który utrwalił podział Kurdystanu między Turcję Osmanów i Persję dynastii Safawidów. Nikt nie wymyśliłby historii równie dramatycznej o równie nerwowym kawałku świata (gdzież do tego Europie!). Śródtytuły i wytłuszczenia pochodzą od nas.

Miało ich nie być

„Do XIX wieku w obu częściach Kurdystanu istniało wiele samodzielnych małych księstw kurdyjskich. W tureckim Kurdystanie 1826-1885 wybuchały liczne powstania. Zwycięstwo ruchu młodoturków Kurdowie wykorzystali do propagowania idei utworzenia państwa kurdyjskiego – 1908 powstał w Stambule Kurdyjski Komitet Narodowy, ukazywała się prasa w języku kurdyjskim. Po klęsce Turcji w I wojnie światowej traktat w Sevres przewidział powstanie niepodległego państwa Kurdów na terenach przez nich zamieszkanych. Ale traktatem w Lozannie 1923 podzielono te tereny między Republikę Turecką, Iran i brytyjski mandat Iraku – do którego włączono bogaty w ropę naftową wilajet Mosulu (przedmiot długotrwałego sporu między Turcją a Wielką Brytanią, rozstrzygniętego ostatecznie w roku 1926; wszystko razem – pierwsze oszustwo – przyp. SO).

Rząd turecki (cywilny, postępowy, europeizujący kraj – przyp. SO) nie akceptował odrębności narodu kurdyjskiego, który oficjalnie uznano za tzw. „Turków górskich” i poddano przymusowej asymilacji – m.in. usunięto język kurdyjski ze szkół i urzędów oraz zakazano publicznego posługiwania się nim. Liczne powstania Kurdów bezwzględnie stłumiono. Przymusowo przesiedlano Kurdów do Anatolii, wielu ich zbiegło do Syrii – w 1929 r. na mocy francusko-tureckiego układu granicznego przyznano francuskiemu mandatowi Syrii część terytorium zamieszkanego przez Kurdów. Zawarty w 1926 r. turecko-iracki układ graniczny, podpisany przez Wielką Brytanię, Turcję i Irak, ostatecznie podzielił Kurdystan. Do II wojny światowej w Iraku, gdzie uznano ich za odrębną grupę etniczną, i w Iranie, gdzie nie mieli żadnych praw jako mniejszość narodowa, Kurdowie wywołali wiele powstań.

Pacyfikacja zamiast autonomii

W 1946 r. w Azerbejdżanie Irańskim, na terenie stacjonowania wojsk sowieckich w czasie II wojny światowej, w Mahabadzie powstała Republika Kurdyjska, do której przyłączył się ród al-Barzani, przewodzący Kurdom irackim. Zlikwidowała Republikę armia irańska, przywódców stracono. M. al-Barzani po walkach z rządową armią iracką zbiegł do ZSRR, powrócił do Iraku po przewrocie republikańskim 1958 r. W latach 1961-1970 partia al-Barzaniego – Demokratyczna Partia Kurdystanu, założona w 1946 r., stała na czele powstania o autonomię irackiego Kurdystanu, zakończyło je podpisanie układu z rządem Iraku, uznającym prawo Kurdów do autonomii.

Spór o przyłączenie terenów naftowych do Kurdystanu wywołał w 1974 r. nowe powstanie, które stłumiono – rząd iracki rozpoczął pacyfikację terenów granicznych z Iranem, Turcją i Syrią, przesiedlając Kurdów w głąb kraju. W czasie wojny iracko-irańskiej (1980-1988) Kurdowie iraccy zjednoczyli się, popierani przez Iran, we wspólnej walce przeciw rządowi. Zawieszenie broni w wojnie z Iranem umożliwiło jednak rządowi irackiemu przeprowadzenie ofensywy przeciw powstańcom kurdyjskim, „peszmergom”. Tysiące Kurdów uciekło do Iranu i Turcji. Rząd iracki został oskarżony o użycie broni chemicznej przeciwko ludności kurdyjskiej (to był jeden z nielicznych skandali, które wyszły na forum międzynarodowej opinii publicznej – Saddam Husajn truł ludność cywilną gazami bojowymi – przyp. SO).

Następne powstanie Kurdów w 1991 r., po przegranej przez Irak wojnie o Kuwejt, również stłumiła armia iracka, spowodowało to ucieczkę za granicę ok. 2 milionów Kurdów. Pacyfikację tę potępiła międzynarodowa opinia publiczna, zaś akcja militarna Francji, Wielkiej Brytanii i USA umożliwiła Kurdom powrót i zapewniła względny spokój. Przywódcy ugrupowań kurdyjskich rozpoczęli negocjacje z rządem irackim o wprowadzenie autonomii dla Kurdów irackich zgodnie z układem z 1970 r.

 Niepokojące i… niespokojne państwo

W maju 1992 r. odbyły się pierwsze wybory – nie uznane przez rząd iracki – do 105-osobowego  Kurdyjskiego Zgromadzenia Narodowego. Demokratyczna Partia Kurdystanu al-Barzanich (ojca, Meli Mustafy, i syna, Masuda – przyp. SO) i Patriotyczna Unia Kurdystanu Dżalala Talabaniego (założył ją w 1975 r. – przyp. SO) uzyskały po 50 mandatów oraz połączyły swe siły zbrojne w jedną armię autonomicznego państwa irackich Kurdów, składającego się z prowincji: As-Sulajmanija, Irbil, Kirkut i Dahuk.

 

Powstanie tego państwa przyjęły z niepokojem Turcja i Iran. W Turcji organizacje kurdyjskie od początku lat 70. wywołały wiele rozruchów. Najbardziej w tym aktywna była – marksistowska Kurdyjska Partia Robotnicza, dążąca do uzyskania przez Kurdów niepodległości. Po zakończeniu wojny nad Zatoką Perską w irackim Kurdystanie wybuchło powstanie przeciwko władzy w Bagdadzie – z jednoczesnym konfliktem między Demokratyczną Partią Kurdystanu (DPK) Masuda Barzaniego i Patriotyczną Unią Kurdystanu (PUK) Talabaniego. Powstała w efekcie strefa ochronna na północy Iraku. 19 maja 1993 r. obie frakcje kurdyjskie podpisały traktat pokojowy, po czym odbyły się wybory do parlamentu kurdyjskiego.

W 1994 r. wybuchła długotrwała, wieloletnia wojna domowa z udziałem DPK, proirańskiej PUK i działającej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu (PPK) Abd Allaha Oecalana – konflikt między różnymi ugrupowaniami kurdyjskimi stał się przyczyną interwencji zbrojnej Turcji, Iraku i Iranu na terenach irackiego Kurdystanu. Niezdecydowane próby negocjacji państw zachodnich, głównie USA, nie przyniosły żadnych efektów.

 Czy spokojniejszy ciąg dalszy (?)

W 1995 r. powstał w Brukseli parlament kurdyjski na uchodźstwie. W 1996 r. Niemcy zdelegalizowały na swoim terenie PPK. W 1998 r. doszło do dyplomatycznego konfliktu włosko-tureckiego o ekstradycję do Turcji Oecalana, oskarżanego o terroryzm (jego zwolennicy porywali turystów – przyp. SO). W lutym 1999 r. schwytały go tureckie służby specjalne i skazano go na karę śmierci.

Po interwencji koalicji antyterrorystycznej w Iraku Kurdystan iracki znalazł się w północnej strefie stabilizacyjnej, kontrolowanej przez wojska amerykańskie”.

Tyle ta encyklopedia. Dalszy ciąg informacji z haseł „Wielkiej Encyklopedii Oxfordzkiej”. „W lipcu 2003 r. Masud Barzani wszedł w skład ustanowionej przez USA Irackiej Rady Zarządzającej, której pracom przewodniczył w kwietniu 2004 r.” Opracowała ta Rada tymczasową konstytucję Iraku. „W 2005 r. obie partie utworzyły Demokratyczno-Patriotyczny Sojusz Kurdystanu, który odniósł duży sukces w irackich wyborach parlamentarnych w styczniu 2005 r. W efekcie w kwietniu 2005 r. Dżalal Talabani został wybrany na prezydenta Iraku. Zwolennik jedności Iraku w formie federacji, a także sekularyzmu i demokracji”. Na terenach kurdyjskich językiem urzędowym jest kurdyjski.

Postęp. Nic dodać, nic ująć z tych wszystkich komplikacji. Nikt jednak nie wie, co dalej. Nikt nie chce, jak widać, nawet tknąć tematu. Turecki Kurdystan (mapa z  encyklopedii) to jedna dziesiąta, jedna jedenasta terytorium państwa tureckiego. Bogata w ropę iracka część Kurdystanu to jeszcze mniejszy ułamek ziem Iraku. Części Iranu i Syrii – marginesowe. Przewidywać przyszłość trudno, tyle emocji kryje się w problemie Kurdów. Nawet na zjednoczonych swych ziemiach będą musieli czerpać jakąś stabilizacyjną pomoc, uczącą normalnego życia w pokoju.

Inicjatywa rozwiązania problemu przypadnie zapewne Turcji – nie tylko dlatego, że zechce się uwolnić od ciągłego zagrożenia i od… opinii państwa uciskającego mniejszość. Turcja chce wstąpić do Unii Europejskiej, a z chwilą jej przyjęcia granice Unii przesunęłyby się na ziemie kurdyjskie. Jeśli nie dzieliłaby Kurdystanu od Turcji solidnie strzeżona granica, miałaby Unia Europejska u siebie, jak się łatwo zorientować, cały Bliski Wschód. Dlatego trzeba liczyć na mądrość polityczną Turcji – skoro Kurdowie iraccy potrafili się na nią zdobyć.

 Wybrał i opracował Stefan Bratkowski

Studio Opinii

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

Jedna odpowiedź

  1. Jan Cipiur 2011-11-03