nathan gurfinkiel: wymarzony etat psa

Print Friendly, PDF & Email

natan sepia2013-03-14.

marian marzyński – jak mało kto ostatnimi czasy – skłonił mnie do zadumy nad kondycją obywatela państwa polskiego. przyjaciel mój dokonuje kilku wyliczeń, wynika z nich, że mieszkaniec szwajcarii, który zechciałby przyjąć do swego domu  psa, musiałby liczyć się z rocznym wydatkiem rzędu 5.000 CHF – bez wiktu, szczepień, wydatków na weterynarza i innych kosztów utrzymania…

jak już kiedyś wspominałem, jeden z oficerów kadry przesławnego studium wojskowego na UW został zatrudniony na etacie konia. dowiedzenie się o tym, nawet w wykoncypowanym przez mrożka  państwie pod nazwą PRL.

było czymś na kształt  niespodziewanego oglądnięcia ciemnej strony księżyca.

opisana przez marzyńskiego psia codzienność w helweckiej konfederacji jest w gruncie rzeczy jednym z jego filmów dokumentalnych,  tym razem na temat losu stworzeń, wyposażonych przez naturę w jedną tylko parę nóg i zamiast w malowniczych alpach, umieszczonych na obszarze między bugiem a odrą.

nawet współczesnemu maturzyście, bez żadnych instrukcji na temat czytania ze zrozumieniem, zaskoczy, że film mego przyjaciela traktuje o polskiej codzienności…

już sam preliminarz budżetowy pozwala rozeznać się w materialnym aspekcie   egzystencji. pięć tysięcy franków w skali roku daje 1400 złotych  miesięcznie (nie licząc wydatków na utrzymanie).byłaby to  to całkiem przyzwoita pensja obywatelska, bo wynosiłaby więcej, niż niejedna emerytura, nie wspominając nawet o zasiłku dla bezrobotnych (którzy mnożą się ostatnio bez opamiętania).

dość jednak o obmierzłej mamonie. dokument druha  mego  zajmuje się również duchowymi aspektami egzystencji. każdy szwajcar, musi odbyć opłacony przez siebie czterogodzinny teoretyczny kurs opieki nad zwierzętami i dwugodzinne praktyczne zajęcia z tego samego przedmiotu. urzędnicy rodzimej administracji publicznej nie mają ani minuty szkolenia na temat obchodzenia się z obywatelem. jakie są tego skutki każdy widzi, a niejeden doświadcza na własnej skórze.

jak z tego wynika, wskaźnik  jakości życia szwajcarskiego psa przewyższa dostępne  dane z tej dziedziny na temat polskiego obywatela.

jeżeli wśród populacji polskiej nie zaobserwowano jeszcze masowego pędu do zamiany losu ze szwajcarskimi czworonogami, to tylko dlatego, że polak wysoko ceni wolność i odczuwałby dyskomfort od chodzenia na smyczy,  często nawet  w kagańcu. ale nie  marudźmy i nie przesadzajmy. władza – nie tylko ta oznaczona rzymską czwórką – najchętniej włożyłaby każdemu kaganiec i trzymała na jak najkrótszej smyczy. państwo nie po to przecież istnieje by zapewniać obywatelowi jakieś wyimaginowane swobody i nadawać mu uprawnienia, z których i tak  nie umiałby  skorzystać. jeszcze tylko należałoby  zorganizować przyśpieszone kursy szczekania dla obywateli, a problem podniesienia jakości życia doczekałby się  realnego rozwiązania.

historia odnotowuje co najmniej  jeden precedens skutecznej nauki szczekania (póki co bez wydawania dźwięku). moja niegdysiejsza koleżanka z warszawskiego  radia miała  austriacką damę za teściową. owa belle-mére mimo, że mieszkała w polsce od niepamiętnych czasów, nigdy nie  uporała się do końca z ojczystą mową swego męża. kiedy zaczęła pobierać emeryturę, listonosz zjawiał się co miesiąc w mieszkaniu i wręczał jej pieniądze za  pokwitowaniem. zgodnie z panującym obyczajem dostawał  w podzięce jakąś niewielką sumę. pewnego razu dama zorientowała się, że zostawiła portmonetkę  w sąsiednim pokoju, poszła więc ją przynieść, zwróciwszy  się przedtem do pocztyliona: proszę niech pan tu zaszczeka …

nathan gurfinkiel

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +3 (from 3 votes)
nathan gurfinkiel: wymarzony etat psa, 10.0 out of 10 based on 3 ratings

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com