Paweł J. Dąbrowski: Innowacyjność gospodarki a lekcje (anty)demokracji

W Polsce w krótkim okresie czasu dostaliśmy kilka istotnych, lekcji antydemokracji:

  • W jednej z najważniejszych polskich partii jej wiceprezes, zawiniwszy zakwestionowaniem „jedynie słusznej” linii swojego prezesa nie zostaje dopuszczony do głosu na zebraniu klubu parlamentarnego.   Gdzie jest w tym elementarne poczucie wartości demokratycznych – już nie mówiąc o poczuciu hmm… sprawiedliwości?
  • W innej, znaczącej partii ginie 15 z 25 milionów złotych.. I nikt nie wie, co się z nimi stało… Gdzie są mechanizmy kontroli wewnątrzpartyjnej, współodpowiedzialności, czy choćby elementarnej gospodarności?  Czy wobec tego, można jakkolwiek zaufać aparatowi takiej partii, że nie „pogubi” naszych, podatników pieniędzy, jeśli nie szanuje pieniędzy swoich członków?
  • Wreszcie sprawa mandatów poselskich dwóch panów prokuratorów w stanie spoczynku.

Dla jasności: PiS – nie będę nazwy rozwijał, bo są w niej słowa które bardzo cenię, a przez tę partię są plugawione i prostytuowane – jest partią najbardziej szkodliwą, jaka Polska miała od upadku PRL.  

PiS świadomie, dla budowania sobie poparcia podgrzewał nastroje nacjonalistyczne, szczując obywateli na wszystkich „obcych” – Rosjan, Niemców, Żydów…

Usiłuje w ten sposób wymazać  w pamięci narodowej zasługi wspaniałych polskich rodów  przedsiębiorców jak Bliklowie, Wedlowie, czy Fibigerowie..

W obrzydliwej nacjonalistycznej zapalczywości wypychał w niebyt wspaniałe osobowości, jak postać generała Josepha von Unruga, bohaterskiego obrońcy Helu, używającego imienia Józef, a pertraktacje z dowództwem Wermachtu prowadzącego przez tłumacza.

PiS odrzucał fakt, że najwspanialsze nazwiska, wsławiające Polskę na całym świecie należały do osób (częściowo przynajmniej) obcego pochodzenia. Wymieńmy tylko Ludwika Zamenhofa, twórcę esperanto, Janusza Korczaka, najwspanialszego polskiego pedagoga, którzy byli Żydami. Wit Stwosz był Niemcem, a Chopin pół-Francuzem..

Twierdzę, że świadomie, bo gdy obserwujemy cudowną przemianowanie, dokonane przez prezesa Kaczyńskiego dawnego  post-komunistycznego betonu na „lewicowego polityka średnio-starszego pokolenia” to nie sposób wierzyć, że motywują nim rzeczywiście względy ideowe.

Wiem, że ponowna wygrana PiS pogrążyłaby Polskę w narodowo-populistycznym chaosie, pełnym imperialnego zadęcia i chorobliwej podejrzliwości wobec sąsiadów.  (Dlaczego nikt nie nazwał do tej pory skojarzeń, które się nasuwają każdemu człowiekowi z odrobiną wyobraźni, gdy obserwuje marsze z pochodniami?)

Ale.. Odbieranie mandatów, legalnie wybranym posłom wydaje mi się bardzo złą,  antydemkratyczną praktyką.

Powiedzmy sobie wyraźnie: szewc to ten co szyje buty, piekarz piecze bułki, a prokurator ściga i oskarża.  Emerytowany szewc, piekarz czy prokurator – nawet noszący dumny tytuł „w stanie spoczynku” są tylko emerytami – albo luksusowymi rentierami w wieku lat 39… Co też jest skandalem, ale innej natury.

Zabawa z zabieraniem im mandatów poselskich jest złą lekcją demokracji.   Gdy patrzymy na negocjacje społeczne w dłuższej perspektywie, to widać, że warto, często nawet trzeba poświęcić doraźne korzyści na rzecz dobrych obyczajów, na rzecz poszanowania prawa – jego ducha, a nie litery.

PiS – w dłuższej perspektywie – jest partią przegraną. Ale jeszcze może zdrowo wierzgnąć.  I w zapalczywej pazerności może się zdobyć na najbardziej księżycowe sojusz, byle dorwać się do władzy.   Niemniej jednak postępowania nie fair jedynie utwierdza jego zwolenników w przeświadczeniu o wrogich spiskach, ale też będzie odpychać milczącą większość z niechęcią patrzącą na politykę.

Inna rzecz, że z moralnego i pragmatycznego punktu widzenia kwestia uprawnień owych prokuratorów jest nader wątpliwa..  Czy na pewno wysoki urzędnik ma prawo – rozdać kolesiom absurdalnie rozbuchane przywileje i nikt nie może tego zakwestionować?  Czy naprawdę nie ma możliwości unieważnienia takiej decyzji – jako podjętej z naruszeniem norm społecznych, jako działanie na szkodę skarbu Państwa, na szkodę pracodawcy?  Jeśli nie ma, to taka możliwość musi być stworzona, bo następny cwaniak da kolesiom województwo koszalińskie w wieczystą dzierżawę za cenę paczki papierosów..  Prawnicy, ruszcie głowami!

A… co ma antydemokratyczność do innowacyjności?   Wbrew pozorom wiele, bardzo wiele.   Istotą innowacyjności w firmach jest chęć szefów do wysłuchiwania sugestii podwładnych.  Pieniądze na badania też są potrzebne, ale nie dokonamy istotnego postępu, dopóki nie zmienimy kultury przedsiębiorstw, gdzie autorytarni szefowie i szefowe uważają sugestie podwładnych za szukanie dziury w całym, naruszanie ich autorytetu czy zawracanie głowy..

Badania autora wskazują, że jedynie ok.15% polskich firm poważnie traktuje innowacyjny potencjał swoich pracowników, wysłuchując ich pomysłów i wykorzystując techniki twórczego myślenia.

Pracownicy Toyoty  – nie tylko w Japonii – zgłaszają rocznie nawet 100 wdrożonych propozycji usprawnień, które obniżają koszty i podnoszą jakość wyrobów.    I tu właśnie, a nie w  poszczególnych decyzjach wysokiego kierownictwa tkwi przyczyna dla której prowincjonalna niegdyś firemka pobiła największego giganta przemysłowego, o którym mówiono „co dobre dla GM, jest dobre dla Ameryki”.

I dopóki nie zaczniemy myśleć w kategoriach prawdziwie demokratycznych, dopóki nie zaczniemy szanować się nawzajem, nie mamy wielkiej szansy na pokonanie dystansu cywilizacyjnego i gospodarczego.

A wszystko zaczyna się w szkole, gdzie nauczyciel wyznacza klasowy samorząd, dając dzieciom mocną, praktyczną lekcję jak się temat „jak się manipuluje demokracją, jak się robi pozorne działania”…

Paweł J. Dąbrowski

PS: wiem, że w jednym artykule łączę sprawy, które zwykle rozważa się osobno: wielką politykę, gospodarkę i wychowanie w szkole. Ale może właśnie o to chodzi, że czas, byśmy patrzyli na te rzeczy w powiązaniu.  Na tym właśnie polega holistyczne podejście.  I to (między innymi) jest nam zapewne potrzebne.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)
Paweł J. Dąbrowski: Innowacyjność gospodarki a lekcje (anty)demokracji, 10.0 out of 10 based on 1 rating

2 komentarze

  1. Stupecki 2011-11-09
  2. PJDąbrowski 2011-11-09