Jerzy Dzięciołowski: Jaja po Polsku

Świat się rozpada, a w kraju nad Wisłą Ziobryści wzięli się za Kaczystów. Na razie 0:1. Główny Kaczysta najpierw przeczołgał tercet, a zaraz potem wylał z partii. Tego się nie spodziewali. Po tylu oświadczeniach, że kochają PiS i prezesa mogli się spodziewać, że prezes się ugnie i pozwoli im się obalić. Posłanka Beata Kempa ćwiczyła już wokal u ojca Rydzyka, żeby zanucić pieśń zwycięstwa – a tu takie niepowodzenie. W dodatku koleżanka zastępczyni ze struktury świętokrzyskiej oskarżyła koleżankę Kempę o zdradę ideałów partyjnych, dodając, że struktury się naharowały na wynik wyborczy Kempy, a ta nie okazała się wdzięczna. I chadza za Ziobrą, jak niegdyś Begerowa za Lepperem.

Mózg (podobno) operacji, puczysta europoseł Jacek Kurski, któremu znudziło się jeść mule w restauracjach w Brukseli, zapragnął wskoczyć na czołg, jak kiedyś Jelcyn, ale pomylił czołg z taczkami. Teraz będzie mógł szykować plan B. Punkt pierwszy: wszystkiemu winna PO, która siedziała cicho, kiedy oni szli po władzę z hasłem miłości do ojczyzny, a zwłaszcza do ukochanego przywódcy. Żal ściskał patrzeć na Cymańskiego. Przesłuchiwany w programie „Piaskiem po oczach”, sprawiał wrażenie jakby nie piaskiem, a obuchem go zdzielili. T. Dudziński, były zawodnik PiS-u, potem w barwach PJN, który uwolnił się ostatnio od polityki i odetchnął z ulgą, doszedł do wniosku, że bycie posłem odmóżdża. To może i prawda. Tyle że Cymański nie jest zwykłym posłem, lecz europosłem. A na mózg mu padło, że zwyciężymy, zanim jeszcze zwycięży słońce narodu po tej stronie Karpat. Smutna jest pani prof. Jadwiga Staniszkis.

Taki numer wyciął jej pupilek! Pewno nie ze swojej winy, a pod wpływem miernot, które go otaczają. Kazimierz Marcinkiewicz, były premier, człowiek doświadczony w relacjach z prezesem, ma na tę okoliczność proste wytłumaczenie: jego były przełożony ma zwyczaj traktowania ludzi jak przedmioty, z których się wyciska, co mu potrzebne i odrzuca. Że też pani profesor na to nie wpadła i zaliczyła kolejne pudło. Pod tym względem dobrała się z prezesem jak w korcu maku. SLD, kolejny kandydat do popadnięcia w niebyt jak Unia Wolności czy AWS – pod nieustającym przewodnictwem Grzegorza Napieralskiego, który nabrał wigoru, oglądając Gwiezdne Wojny i pod wpływem doznanych wrażeń, przemyśliwa jakby tu mieć ciastko i zjeść ciastko – chce się lewarować z pomocą Okrągłego Stołu.

Aleksander Kwaśniewski uważa, że hasło dla zebrania się w całość lewicy: „kapitalizm tak, wypaczenia nie” – brzmi dobrze. Już się cieszę, gdy Leszek Miller ogłasza, że nie chce dźwigać tego sztandaru, ale musi. I co na to żołnierze Napieralskiego?! W tych okolicznościach przyrody premier Tusk to ma dobrze.

– Co go rzeczywistość chciała pogrążyć, to go opozycja wyciąga na powierzchnię. Aż stał się hegemonem. To jest władza na wszystkich szczeblach – mówi w wywiadzie dla ,,Polityki’’ (nr 45 z 2.11.2011 r.) Aleksander Kwaśniewski – od samorządu poczynając, na najwyższych szczeblach kończąc, ta władza istnieje we wszystkich instytucjach państwowych, w mediach. Teraz jest problem, jak z niej korzystać. Wyborcy wiedzieli, co robią. Spławili opozycję, żeby nie robiła Tuskowi wbrew. Jak się im Tusk narazi, to sami wyjdą na ulicę. Milion młodych bezrobotnych na razie nie wie, jak to się robi. Ale szybko się nauczą i skrzykną na Facebooku. Dla nich ciepła woda w kranie to dopiero cel. Ale wierzę, że sobie poradzimy. Grecja, która tak nam dolega (a Angela Merkel nawet zauważyła, że niech spadają, jak im się w Unii Europejskiej nie podoba) jest seryjnym bankrutem, jak twierdzi Kenneth Rogoff, profesor z Harvardu, autorytet od zadłużonych państw. Jest niewypłacalna przez połowę czasu od ogłoszenia niepodległości w 1829 roku. Mało kto wie, dodaje prof. Rogoff, że Francja, która tak się dzisiaj nadyma, ogłaszała bankructwo 9 razy, a Hiszpania – 13 razy. Podczas wielkiego kryzysu zbankrutowało 40 proc. krajów świata, w tym Niemcy i Japonia. Wniosek: nie ogłaszać co chwila końca świata. Poza tym my, Polacy, mamy dodatkowe atuty. Jesteśmy sprytni i pomysłowi.

Obywatel Środoń w „Domu zła”, filmie Wojciecha Smarzewskiego, opowiada, że woził do Niemiec słoiki z kurzym gównem. Jaja kupował w Berlinie, smarował je tym gównem sprzedawał jako wiejskie, świeżo z Polski. Agencja Standard and Poors ma rację, że chce nam podnieść rating.

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1 (from 1 vote)

Jedna odpowiedź

  1. Alina Kwapisz-Kulińska 2011-11-13