Jerzy Dzięciołowski: Fabryka z Nowogrodzkiej

Print Friendly, PDF & Email

dzieciol2013-04-20.

Mam taką obsesję: ciągle uganiam się za pieniędzmi. Po miesiącu kolejny numer NŻG pożera to, co uciułam, i zabawa zaczyna się od początku. Niektórzy nazywają to żebraniem, co nie jest uwłaczające, bo tak funkcjonuje całkiem znaczna liczba rodaków starających się uwolnić państwo od uciążliwej czynności wypłacania im zasiłku.

Jest zrozumiałe, że w tych okolicznościach przyrody z należytą uwagą śledzę, jak do pieniędzy dochodzą inni. Ogólnie jest tak, że trzeba mieć pomysł i znaleźć niszę. Ważna jest też charyzma i kreatywność szefa. Z analizy rynku wynika, że pomysłem na biznes nie do pobicia jest Fabryka na Nowogrodzkiej (spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, powszechniej znana jako PiS). Sporej liczbie obywateli Fabryka przy Nowogrodzkiej wadzi. Niesłusznie. Nie należy kierować się emocjami. Trzeba czerpać wzory z funkcjonowania tego przedsiębiorstwa.

Majątek

Fabryka przy Nowogrodzkiej nie ma majątku: hal, maszyn, środków transportu, pracowników przy taśmach, milionowych wydawnictw, własnej telewizji, oblężonych poszukiwarek internetowych itd. Nic z tych rzeczy. Nie ma więc faktur, dłużników, niezamykających się bilansów generowanych przez posiadane dobra materialne i ich użytkowanie. Biznes kręci się bez majątku trwałego.

Finanse

Fabryka – zgodnie z zapisami w konstytucji – otrzymuje dotacje, w zależności od liczby zwolenników jej produktu. Wystarcza na utrzymanie zarządu, ochronę, marsze promocyjne, działalność w terenie. Część projektów jest sponsorowana. Również przez banki.

Produkt

Ogólnopolski. Przeznaczony wyłącznie na rynek wewnętrzny. Na produkt składają się treści typu: zabrać bogatym, obniżyć podatki, zagrożone bezpieczeństwo energetyczne, drogi donikąd, zamach pod Smoleńskiem. Te produkty kupuje coraz więcej Polaków. Janusz Głowacki, pytany dlaczego 36 proc. dorosłych Polaków dopuszcza myśl, że katastrofa pod Smoleńskiem to był zamach, tak odpowiada („Gazeta Wyborcza” 6–7 kwietnia): polska strona rządowo-niewybuchowa uznała, że racjonalne argumenty do ludzi trafią. Odpuściła. To był błąd. Polak to nie jest żadne stworzenie racjonalne, tylko głęboko emocjonalne. W wampiry, upiory, zdrady uwierzymy. W to, że córka sąsiada się puszcza, też. Zdradzeni o świcie – proszę uprzejmie. Prezes Jarosław powiedział, że cieszy się, iż słowo „zdrada” wraca do polskiego języka. Na szczególne okazje (wybory) wytworzą się szczególne produkty. Na przykład „dziadek z Wehrmachtu”. Autor tego produktu już nie pracuje dla Fabryki przy Nowogrodzkiej, wybrał wolność w Brukseli, ale niewiele brakowało, żeby nabywcy tego gadżetu zdobyli władzę nad rynkiem.

Strategia

Nie przeinwestować. Charyzmatyczny szef z Nowogrodzkiej „pomoczył” sześć razy, a firma nie upadła. Wniosek: strategia się sprawdza! Rozwój firmy to same straty. Trzeba będzie odpowiadać za budżet państwa, dług publiczny, służbę zdrowia, emerytury, zmagać się z ogólnym kryzysem, nawiązać szorstką przyjaźń z sąsiadami, pojawią się oczekiwania, a nawet pretensje. Po co to komu, skoro można wygodnie egzystować i za nic nie odpowiadać!

Siły specjalne

Wydzielona grupa do reprezentowania firmy z Nowogrodzkiej. Na co dzień operuje w składzie trzech funkcjonariuszy:  Błaszczak, Brudziński, Hofman. Specjalnością tej grupy jest działanie na rzecz oddzielenia odbiorców produktów z Nowogrodzkiej, czyli patriotów, od reszty, która jest masą bez zrozumienia wartości, oraz przekonanie, że zarząd państwem jest nieudaczny i należy go wygonić. Panowie są tak zaprogramowani, żeby powtarzać własnymi słowami, co wymyślił charyzmatyczny przełożony.

Kto nami kręci?

Wiktor Orban, który rządzi na Węgrzech niepodzielnie, zauważył, że jak Fabryka z Nowogrodzkiej chce się wybić na korporację, z możliwością zawładnięcia krajowym rynkiem, to musi postarać się o liczące się media, przede wszystkim telewizję. Istnieje dość rozpowszechnione przekonanie, że światem rządzi nie żaden Biały Dom, a telewizja i Federalny Urząd Rezerw, czyli amerykański bank centralny. To gremium jest dostatecznie silne, żeby prowokować konflikty na świecie, nabijać kasę, a z nas robić głupków. Wiktor Orban o tyle myli się co do telewizji dla Fabryki na Nowogrodzkiej, że ona już tę telewizję ma bez ponoszenia kosztów. Funkcjonariusze z Nowogrodzkiej promują produkty firmy na okrągło we wszystkich ważnych programach, a jak ich jakiś czas nie ma na wizji, zwłaszcza szefa, to ludzie się dopytują, co się stało. W telewizji wiedzą, że to jest nienormalne, iż w Polsce mamy tylko trzy osoby, w porywach do pięciu, które objaśniają nam rzeczywistość. Ale czego nie robi się z lenistwa i żeby sklecić wiadomości czy program. Wynika z tego, że kręci nami grupa trzymająca władzę na Nowogrodzkiej. Przewidywać trzeba, że jeśli komunikowanie powszechne dalej się rozwinie i będziemy już wszyscy mieli wszczepione czipy, to grupa trzymająca władzę, jak im się zbuntują konsumenci, odłączy ich zwyczajnie od centrali i będzie miała spokój.

Jerzy Dzięciołowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.9/10 (7 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +11 (from 11 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Fabryka z Nowogrodzkiej, 9.9 out of 10 based on 7 ratings

Jedna odpowiedź

  1. Angor 2013-04-20