Andrzej Lewandowski: Piłka – czy i jak bardzo kanciasta?

Print Friendly, PDF & Email

ECHA WYDARZEŃ: Kipiało, kipiało w tym kociołku, teraz pokrywka podskoczyła i spadła. Prezes dostał absolutorium, kilku bardzo znanych – nie… Nawet Antoni Piechniczek.  Czas pokaże, ile pary poszło w gwizdek, a ile do napędzania dobrej sprawy…

Wiadomo, że mowa o PZPN. O zjeździe, o upowszechnieniu potajemnie nagranych rozmów osób pewnie możliwych do identyfikacji. Rozmów – dla jednych pewnie biznesowych, dla większości – takich z biznesowego marginesu. Bez cudzysłowu… Niestety, możliwość kantu wyziera zza słów, a w ogóle sposób stawiania spraw oraz argumentacja są –przepraszam – chwilami odrażające. Nawet, jeśli by się miało w końcu okazać, że „normalny biznes” wziął górę nad korupcją, a złe gry kilku zawiedzionych psują smakowitą potrawę,  to ja dziękuję za taki klimat prowadzenia interesów oraz kucharzenia… I tę zuchwałą pewność siebie – że się jest pępkiem świata.

Nie oszczędzają na starcie Pani Minister Joanny Muchy, oj – nie oszczędzają. Ale nowa szefowa sportu wystartowała, jak należy. Jak kiedyś Marian Woronin na setkę (10sekund).  Nie została w dołkach, ani falstartu nie zrobiła… Natychmiast przekazała sygnał oraz posiadane już materiały tzw. właściwym organom. Wedle kompetencji i zadań…

Mądrze i słusznie. Jeśli jest cień podejrzenia wykroczenia korupcyjnego, nie dyskusja daje rozwiązanie, lecz  fachowa weryfikacja informacji plus poszukiwanie jeszcze brakujących. Sygnał- to początek,  dowody- ciąg dalszy. Pojawią się, to i na wniosek ministerialny do sądu, o wyznaczenie kuratora- też pewnie nie będzie się długo pichcił.

Odpowiada mi takie rozumowanie. Kto szybko daje – dwa razy daje, głosi przysłowie. Inne coś mówi o łapaniu pcheł, ale tu zastosowania nie widzę. Chyba, że w gorączce niektórych polityków…

  A że jest przykro oraz głupio- też święta prawda. To już wiadomo, że niesmak zostanie niezależnie, jak się dalej sprawy potoczą. Klimat, stan wyobraźni; nawet słownictwo… I tu ma być źródełko zasilające klasą sportową rodzimy futbol???!!! Panie, widzisz i nie grzmisz? No, trochę zagrzmiałeś…

Jeszcze zdania o wybranej metodzie brania byka za rogi. Przez powierzenie wyjaśniania podejrzeń organom, które za to biorą pensję. A politycy niech nie stają za aparat ścigania, za wniosek ministerialny i sąd i nie wyznaczają komisarza ni kuratora.  Niech kontrolują bieg spraw i popędzają, ale  nie zastępują. Ale  jako władza ustawodawcza niech popracują nad taką modernizacją reguł, by odebrać „ malarzom” pędzle do tworzenia takich obrazów, jaki nam w piłce zmalowano…

 Siatkarze pokonali w Pucharze Świata Japończyków – 3:1. Znów są bliżej wrót olimpijskich. Irańczycy ich nie rozbroili, lecz podrażnili. Nawiasem- rewelacyjni Irańczycy. Nie tylko nam dali się we znaki.  

Notatka zapisana na marginesie: Nie wiem, kiedy i nie wiem skąd wzięła się teoria, że każda, nawet wielka drużyna ma w turnieju jeden dzień kryzysu. Może przypadł akurat na 2: 3 z Iranem? Jeśli tak- to może kryzys jest już z głowy? No, ale bez przesady – dobrze idzie, lecz kolejne schody strome…

Jeszcze refleksja. Uczę się nowej formy kibicowania. Kiedyś był monopol radia ( „szkoda, że państwo tego nie widzą”), słowa opisu w gazetach. Potem telewizja przyniosła obraz.  Czarnobiały, wielobarwny… Teraz mam jeszcze „transmisje w Internecie”. Gdy telewizja zawiedzie, a czyni to często – zostaje sieć. Pal sześć opisy – często „po polskiemu”, ale te cyferki! Prowadzą nasi, tracą przewagę. Remis – cholera. Setbol dla rywali – skuś baba… Za łatwo wygrali tego seta – to może uśpić czujność – z Irańczykami tak nie było. Piłka meczowa – żeby tak wygrać za pierwszym razem… I łapię się na tym, że przez taniec cyferek widzę mecz, którego przecież nie oglądam. Nie nowa jakość?

Andrzej Lewandowski

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)