Daniel Passent: Kanikuły nie będzie

Przejechałem autostradą A2 z Berlina do Warszawy, byłem w dobrym nastroju, że po tylu latach doczekaliśmy wreszcie drogi na europejskim poziomie, ale lądowanie w Warszawie było twarde. Wszyscy walczą tu ze wszystkimi, dookoła wybuchy i niewypały.

Gazeta Wyborcza przejrzała wydatki partii politycznych. Jeśli chodzi o finansowanie partii, to nie widzę lepszego sposobu niż obecny, tj. z budżetu państwa, może tylko mniej szczodrze. System ten wymaga doskonalenia, powinien mniej faworyzować partie największe, wspierać partie mniejsze. Jeśli chodzi o wydatki, to konieczna jest większa jawność, np. coroczne ich ujawnianie na stronach internetowych i w sprawozdaniach partii. Co się tyczy dziennikarzy wspieranych przez PiS i PO, to nie będę się tu nad nimi pastwił. Członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, na czele którego stoi człowiek współfinansowany przez PiS, muszą sami zdecydować, czy to jest OK.

Przy okazji „dyskusji” nad wydatkami partii politycznych ujawniono wydatki trudne do uzasadnienia, ale i dużo populizmu.

Populizm, ten co zawsze, ujawnił się też przy kolejnej naradzie na temat samolotów dla VIP-ów. Tym razem było to posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego,  nie bardzo rozumiem po co. Okazuje się, że już kolejny rząd, i to w drugiej kadencji, nie może podjąć decyzji. U źródeł niemocy leży strach przed mediami, populizmem, alarmem, że oto mamy kryzys, nie ma na przedszkola, a rząd „sobie” kupuje samoloty wyposażone w najnowsze osiągnięcia techniki. Sprawa będzie się ślimaczyła przez kolejnych kilka lat, wyłącznie z powodu braku odwagi cywilnej rządzących.

Odbył się kongres lewicy a la SLD. Dobrze, że lewica podnosi głowę, ale kongres  miałby większy sens  gdyby lewica dała przykład i wystąpiła wspólnie – od Millera do Kwaśniewskiego i Palikota. Niestety, do tego nie doszło, co źle świadczy o formacie liderów i  napawa smutkiem. Lewica zajęta jest walką między sobą, podczas gry prawica jest w nieustannym natarciu: Jarosław Kaczyński dwoi się i troi, łączy wysiłki z Solidarnością Piotra Dudy, co zapowiada gorący wrzesień, na Jasnej Górze domaga się pana Boga w Konstytucji, grunt pod Hanną Gronkiewicz-Waltz się chwieje, jeśli przegra referendum to będzie to cios w Platformę, Kościół grzmi na temat ateizacji i domaga się religii na maturze, bredzi o wykluczeniu katolików,  mnożą się i rozwijają media prawicowe, narodowcy obradują i pohukują, a tymczasem Platforma zajęta jest sobą (trójkąt bermudzki Tusk – Schetyna – Gowin), zaś rząd się cofa – a to w sprawie 6-latków, a to w sprawie związków partnerskich, a to w sprawie urlopów macierzyńskich, Platforma przecieka i nabiera wody jak tunel pod Wisłostradą.

Niektóre wydarzenia są  żałosne. Mam na myśli lament Jana Maria Rokity, który nie wykonał prawomocnego wyroku sądu i wypłakuje się przed kamerami TVN. Moim zdaniem, wyroki trzeba szanować, bez względu na to, z kim się proces przegrało. A  propos: może ktoś wie, jak się skończył konflikt Rokity  z Lufthansą? „Ratunku, Niemcy mnie biją!”.

Jedno w tym wszystkim jest pocieszające: w polityce kanikuły nie będzie.

Daniel Passent

Blog Autora w portalu Polityka.pl

Weź udział w naszej ankiecie

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 10.0/10 (5 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +6 (from 8 votes)
Daniel Passent: Kanikuły nie będzie, 10.0 out of 10 based on 5 ratings

2 komentarze

  1. andrzej Pokonos 2013-06-22
  2. PK 2013-06-30