Jerzy Klechta: Zazdrość i wstyd

merkel2013-09-24. Od  kilku tygodni przebywam zagranicą, z uwagą obserwowałem przedwyborcze zmagania w Niemczech (wybory kanclerskie), także w Szwajcarii (wybory kantonalne). Ogarnęła mnie fala wstydu i zazdrości. Powiem więcej: jest to uczucie narodowej, patriotycznej wściekłości. W niemieckich i szwajcarskich wyborach partyjni przeciwnicy ostro walczyli. Tak aby zwyciężyć. Ale w jakim stylu walkę tę prowadzili!

Styl to człowiek – jako pierwszy, myśl tę sformułował grecki mędrzec, Dionizjusz z Halikarnasu (przełom poprzedniej i naszej ery). Za nim powtarzali  ją inni, na czele z wielkim przyrodnikiem G.L. Buffonem, który ujął to nieco inaczej: c’est l’homme – styl charakteryzuje człowieka.

Powie nasz krajowy ogłupiony do reszty oglądacz telewizyjnej młócki: co nam tutaj ktoś prawi za banialuki. Właśnie trzeba walczyć do upadłego. Liczy się tylko zwycięstwo. Za każdą cenę, na wszelkie możliwe sposoby. Dokopać, aby przeciwnik nie wstał.

Gdy obserwowałem styl, w jakim walczyli ze sobą kandydaci czołowych partii niemieckich o fotel kanclerski najbogatszego kraju europejskiego, towarzyszyły mi więc wstyd i zazdrość. Główni kandydaci,  kanclerz Angela Merkel i kandydat socjaldemokratów Peer Steinbrück, nie bali się stanąć obok siebie, uśmiechnąć się do siebie, życzliwie zażartować, zrobić wspólne zdjęcie.

I tak oto znowu Niemcy okazali się od nas lepsi. Dali nam lekcję, co to jest demokracja.

Jak to jest możliwie, że kraj i naród o tak brunatnej przeszłości dziś może być wzorem? Nie tylko zresztą dla nas. Demokracja niemiecka może wzbudzać zazdrość u Włochów, nawet u Francuzów, chełpiących się najstarszą kulturą polityczną w Europie. Co nie znaczy, że najlepszym dla nas wyjściem byłoby – jak dość zaskakująco  zaproponował Lech Wałęsa – połączenie Polski z Niemcami. Należę do zwolenników Lecha, jednak tym razem pierwszego wodza „Solidarności” uniosła za daleko idąca – ujmując rzecz najdelikatniej – swoista  licentia poetica.

W konfrontacji polskiej demokracji z niemiecką wyglądamy jak zbłąkany Kopciuszek, który  pomacha szabelką, powrzeszczy na drugiego Kopciuszka i dalej każdy z nich bawi się w piasku, wołając coś tam pod nosem sobie, a Muzom. W Europie coraz  głośniej o nas jako społeczeństwie skłóconym, o politykach nie potrafiących po ludzku rozmawiać, opluwających tych, którzy mają odmienne poglądy.

Nie jest tak, iż brudy własnego podwórka można prać bez obaw, że nikt o tym się nie dowie. Nie jesteśmy zamkniętą twierdzą. Nasza klasa  polityczna wystawia fatalne  świadectwo nie tylko sobie, pal ją licho! Wystawia złe świadectwo nam wszystkim.

Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie! Kto cię niszczy i dobija? Ci, którzy powinni być naszą wizytówką na świat! A kim są? Widzimy to każdego dnia. A co będzie się działo, gdy nadejdzie dzień wyborów? Będzie to wielki wstyd na cały świat! Jest jeszcze czas. A nuż się uda zatrzymać strumień nienawiści i oszczerstw…

Jerzy Klechta

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.1/10 (14 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +13 (from 17 votes)
Jerzy Klechta: Zazdrość i wstyd, 9.1 out of 10 based on 14 ratings

24 komentarze

  1. Chełstowski Walter 2013-09-24
  2. Marian. 2013-09-24
  3. Marek Twardowski 2013-09-24
  4. Jerzy Łukaszewski 2013-09-24
    • Therese Kosowski 2013-09-25
  5. Wojtek Sperl 2013-09-24
  6. SAWA 2013-09-24
    • Incitatus 2013-09-27
  7. adam furtak 2013-09-24
  8. PIRS 2013-09-25
    • af 2013-09-25
  9. Rapid 2013-09-25
  10. MR E 2013-09-25
  11. Jerzy Łukaszewski 2013-09-25
  12. MR E 2013-09-25
  13. Jerzy Łukaszewski 2013-09-26
  14. MR E 2013-09-27
  15. Jerzy Łukaszewski 2013-09-27
  16. andrzej Pokonos 2013-09-28
  17. Jerzy Łukaszewski 2013-09-28
  18. A.F 2013-09-28
  19. Jerzy Łukaszewski 2013-09-28
  20. andrzej Pokonos 2013-09-29
  21. adam furtak 2013-09-30