Andrzej Lewandowski: Strategia…

Print Friendly, PDF & Email

zasada2013-11-07.

ECHA WYDARZEŃ: Zaczynam od apelu. Do prezesa Bońka, do selekcjonera Nawałki, do młodszych kolegów po zawodzie. Mniej wielkich słów, mniej szukania sensacji, mniej podniecania się kasą, mniej pompowania balonu nadzieją…! Poczekamy – ocenimy.

Więcej spokoju i normalności. Czas się wykazać, że rytm walenia w bęben za sprawą nominacji Beenhakera, potem Smudy, potem Fornalika był rytmem sztucznym, i teraz wiemy, że trzeba w słowach zapowiedzi oszczędniej. Za to w skutkach boiskowych…

Że kogoś mianował, a kogoś się chce pozbyć? Cóż to wielkiego – takie uprawnienia. Że wziął kogoś z niższej klasy? Wolny wybór, kwestia wiedzy, oka i poczucia odpowiedzialności… Zaraz robić z tego sensację tygodnia – z wywiadami, mądrościami itd.? Wielki w swoim czasie Feliks Stamm też dokonywał wyborów. Bywało, że… posłuchał innych, i wziął do reprezentacji nie tego, na kogo miał większą ochotę, a ten odpłacił się mistrzostwem. Bo skutek będzie ważny, nie słowa, czy w ogóle szczeble drabiny… Nie moralizuję, proponuję.

…Strategia. Coraz modniejsze i przywoływane określenie. A strategii rozwoju sportu nie widzę. Kiedyś – była; lepsza, gorsza, ale była… Z medalami, tytułami, tysiącami imprez, z mediami w roli współorganizatorów (kolarstwo, lekka atletyka!); z tzw. upowszechnieniem nie na miarę potrzeb cywilizacyjnym, ale i tak chyba większym niż obecnie. Gdy dostatek większy i obiekty – marzenie wobec „tamtych”…

Gdzie więc strategia? Odbywa się bez przerwy w… wezwaniach by ją stworzyć. Odkryć znów Amerykę, zamiast dawne odkrycia przełożyć na język i metodę współczesności. Dającej szanse nie do porównania…

Ostatnio dyskutowano o strategii w PKOl. Sumiennie przeczytałem, co na portalu olimpijskim, i stąd… właśnie refleksja, jak wyżej. Że od Sasa do Lasa, czyli – o wszystkim, więc o niczym. Chyba, że autor sprawozdania czegoś nie zauważył z mądrości wypowiedzianych i projektów zgłoszonych. Bo to też możliwe (wtedy zapytam, gdzie się podziali w PKOl spece od PR?), jeśli zdanie wstępne prezesa komisji, Waldemara Dąbrowskiego zacytowali nie w ramach żartu, lecz „na poważnie”: Wklejam dosłownie: „Sport jest aurą, w której wszyscy się rozwijamy, spełniamy, czerpiemy emocje w związku z wynikami naszych sportowców, które są powodem do dumy i radości – powiedział na początek obrad minister Waldemar Dąbrowski. – Kiedy wygrywał Górnik Zabrze, rosło wydobycie węgla – przypomniał o znaczeniu sportu dla codziennego życia.”

Fakt, bywały takie slogany, hasła i tezy, ale – ponieważ wiem, że minister ma – poza wiedzą i urokiem osobistym – wielkie poczucie humoru, w takiej zapewne intencji „przeszłość propagandową” zacytował… Bo, że duma, radość itd. – niezmiennie oczywiste… Jeszcze dodam – zdrowie i wychowanie…

A mistrz Robert „ od maszerowania” strategicznie zaproponował, by PKOl odpowiadał za przygotowania olimpijskie, ale o kasie na to nie wspomniał  albo dziennikarz zapomniał), i nie powiedział, że strategia to nie tylko sporty olimpijskie…

…Świetny kiedyś koszykarz, Andrzej Pstrokoński dzielnie wojuje o swój sport. I bezlitośnie wytyka wady. Ostatnio przywołał statystykę. Wg. międzynarodowej tabeli osiągnięć w koszykówce młodzieżowej jesteśmy na 17 miejscu w Europie. 25 na 116 pkt. prowadzących Hiszpanów – 4 złote, 2 brązowe medale ME. Polska – Hiszpania, niby potencjał podobny, a jakże różne barwy obrazu… Trochę to nawiązuje do strategii, o której – wyżej…

Gdy byłem młodziutki w zawodzie już emocjonowałem się warczącymi sukcesami Sobiesława Zasady. Z przyjemnością odnotowuję więc, że – mimo siwienia metryki – pan Sobiesław wciąż prezentuje wysoką formę sportową. O biznesie nie mówię, bo to działka mi obca; zauważam ją jedynie po to, by przypomnieć starą prawdę, że i sportowe kariery bywają bardziej błyszczące, gdy się ma (i miało) kasę. Wklejam, co pożyczyłem:

„Zasada od lat przyzwyczajony jest do kierowania ludźmi oraz samochodami. I do bicia kolejnych rekordów. Uczestniczył w wyścigach na całym świecie, zajeździł prawie 100 aut, w tym ok. 50 porsche. Lubił udowadniać, że jest w stanie dokonywać rzeczy z pozoru niemożliwych. Trasę z Krakowa do Warszawy pokonał w 1 godz. 40 minut. Było to w 1967 r., na pustej drodze, a on prowadził porsche 911. Dziś skóra mu cierpnie na myśl o tym, co mogło się stać. Tego rekordu nikt do tej pory nie pobił. Pieniądze z wygranych rajdów umożliwiły Zasadzie wejście w biznes. Zasada niedawno świętował 83. urodziny, a zaledwie przed dwoma laty przepłynął jachtem z Wysp Kanaryjskich na Karaiby. A 26 października po raz kolejny wygrał tzw. Rajd Żubra…”

Czytam tę dziennikarską prozę jak bajkę. Podziwiam – jak kiedyś… Jako wyjątek od innej reguły. Niezależny od strategii rozwoju sportu…

 Andrzej Lewandowski

 

Jedna odpowiedź

  1. andrzej Pokonos 2013-11-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com