Krzysztof Mroziewicz: Laureaci Nobla uczą pisać

Print Friendly, PDF & Email

pisanie pisarzZarówno Amerykanie jak i Rosjanie uczą pisania prozy na uniwersytetach. Ani w Ameryce ani w Rosji nie wyszedł z tych kursów żaden pisarz.

Co najmniej dwa razy  – w „Historia secreta”[i] i w „Listach do młodego pisarza”[ii] Vargas Llosa wspomina o tym, że pisanie powieści jest odwrotnością  strip-teasu. Dziewczyna rozbiera się od sukienki do zachwycających sekretów a pisarz robi to w drugą stronę, od sekretów ducha do figury ubranej jak spod igły. Czytając „Historia secreta” złapałem się na tym, że po czterech akapitach oczy dalej śledziły tekst a pamięć powędrowała najpierw do jakiejś antropologicznej włóczęgi w górę Amazonki a potem do jego powieści autobiograficznej „El paz en el agua”[iii], („Ten ryb w tym wodzie”). Widziałem oczami tekst o tym, że odkrycie oceanu, kiedy pisarz dojechał do miejscowości Piura, zrobiło na nim większe wrażenie, niż na odkrywcy Panamy w XVI wieku,  panu Balboa, który do dziś patronuje walucie tego kraju.  Vargas marzył w dzieciństwie, że zostanie marynarzem.Wtedy dowiedział się, że dziecin i e (n i e !)  są przynoszone z Paryża w koszyku przez ptaki, których nigdy nie widział, bo w Piurze nie ma cigüeñas, bocianów,  są tylko kondory. Moje oczy czytały nie wiem już dalej co, a pamięć przypominała historię dzieciństwa Vargasa, którego nie przyniósł bocian, a który poczęty został przez znikającego mężczyznę. Rzecz stała się dla mnie naraz  opowieścią sekretną o moim własnym ojcu, który pojawił się w życiu mojej matki jak ojciec Vargas w życiu jego matki. I pomyślałem czytając bez zrozumienia jego opowieść o początkach „La casa verde”, żeby napisać moją własną narrację.  Uświadomiłem sobie nagle, czym jest czytanie równoległe. Czytasz i nie wiesz co czytasz a jednocześnie „piszesz”, to znaczy kontemplujesz pomysł na swoją własną książkę na marginesie tej, o której właśnie robisz notatki. Myślisz o tym, co piszesz, co będziesz pisał. Tak właśnie Vargas uczy pisania a sam odkrywa szczegóły, które zdokumentował a potem przeniósł do powieści. „Historia secreta”  mówi o tym, z czego budowana była „La casa verde”.

Czytanie równoległe do tekstu zdarza się przy lekturach nudnych. Czytam, bo wypada skończyć. Żadnego pożytku z tego nie ma. Niczego nie zapamiętasz. Myśli uciekają w stronę tym nudniejszej rzeczywistości, którą właśnie przeżywasz, im nudniejsza  jest czytelnicza katorga. Teraz uświadomiło mi się  podwójne znaczenie spostrzeżenia „bez czytania nie ma pisania”.

Pisałem w myślach, jak odkryłem, że nie jestem sierotą. Nałożyło mi się to na odkrycie Vargasa, że nie ma bocianów. Temat jest bardzo ważny w powieści. Powinien być określony jednym słowem. Inny noblista,Orhan Pamuk[iv] mówi o tym na wykładach z pisania w Harvardzie, że nie zawsze narrator jest autorem, natomiast często czytelnik jest narratorem.

Vargas, jako dziesięciolatek,  był skrajnym  nacjonalistą. Wydawało mu się, że być Peruwiańczykiem znaczy więcej, niż być w ogóle.  To on potem napisał cytując Samuela Johnsona (1755): „El patriotismo es el ultimo resurso de las canallas” (patriotyzm jest ostatnim schronieniem kanalii). Pozostały mu z Piury dwa wspomnienia. Jedno to zielony dom, burdel na peryferiach. Nie wolno było chłopcom przybliżać się do niego. Natomiast ich ojcom i braciom – tak.

„Historia” to opowieść o strip-teasie dedykowana Carlosowi Fuentesowi, pisarzowi-eseiście. Tak jak zaczęły się rodzić reportaże eseizowane w Europie, tak Latynosi zaczęli pisać powieści eseizowane. Na przykład Lezama Lima – „Raj” i wspomniany już Fuentes – „Terra nostra”. A nawet wiersze eseizowane (ksiądz Ernesto Cardenal), za które papież Wojtyła pogroził duchownemu przy ludziach palcem. Śpiewano je jak pieśni Victora Jary w Chile, czy Mercedes Sosy w Argentynie. „Mszakreolska” Ariela Ramireza też należy do tego gatunku.

Fuentes namówił prozaików swego kontynentu do napisania opowiadań o dyktatorze. Każdy  obiecał napisać o swoim. Meksyk miał Porfirio Diaza.  Był na tym polu pierwszy. Kuba miała Batistę, który jako prezydent pełnił funkcję  ochroniarza pana Meyera Lansky’ego rodem z Grodna,  gangstera i krupiera władającego wszystkimi kasynami i burdelami Hawany. Teraz ma Fidela. Haiti wydała doktora Duvaliera. Gwatemala miała Jorge Ubico, któremu przypisuje się literacką historię zamachu stanu, po którym wezwał ambasadorów i kazał ich natychmiast powiesić. Kostaryka nie miała dyktatora, bo jako jedyna nie posiada armii. Miała za to prezydenta o polskich korzeniach, Picado Michalskiego. Don Alfredo Stroessner rządził  Paragwajem, Argentyną Juan Domingo Peron, który domagał się dla Evity, kurewki z kabaretu, aureoli świętej, co Watykan uznał za aberracyjny kaprys, skarcił Perona i zerwał stosunki dyplomatyczne a nawet go wyklął (podobnie jak Fidela, którego ekskomunikował Jan XXIII, święty, co jest kolejną opowieścią literacką, bo wyklęty Fidel stał obok papieża Jana Pawła II w czasie mszy kanonizacyjnej Matki Boskiej z Cubre, którą Kościół wyniósł do godności Królowej Kuby). Chile miało Pinocheta, trudno go pominąć w panteonie dyktatorów wszechczasów. Wenezuelą rządził po dyktatorsku Simon Boliwar, ojciec narodów Ameryki Łacińskiej. Kolumbia czci do dziś narko-dyktatora Pablo Escobara. Peru wspomina opisywanego przez Vargasa Odrię. Dominikaną rządził Trujillo, bohater inspirujący pisarzy z tak odległych kultur (choć może się mylę) jak Andrzej Wydrzyński. W Panamie generał Omar Torrijos wchodził do Kanału usuwając Amerykanów. U jego boku stał pułkownik Manuel Noriega, Richelieu Karaibów, szef wywiadu Torrijosa, a potem przemytnik, po którego Amerykanie wyprawili się zbrojnie, wchodząc do księgi Guinnessa, bo nie było jeszcze takiej powieści, jak epopeja armii supermocarstwa, która wypowiada wojnę jednemu człowiekowi i wojnę tę… wygrywa! W Ekwadorze nie było dyktatorów, bo bandyci nie daliby im żyć. Jest to najbardziej, po Republice Południowej Afryki, bandycki kraj na świecie. Pobił pod tym względem USA i  Federację Rosyjską! Brazylia to osobna sekwencja dynastyczna generałów. Każdy kraj piórem swojego najlepszego pisarza miał więc o czym pisać. I ma dalej. Nie wszystkie portrety są już odstawione na półkę. García Márquez wyłamał się z  antologii Fuentesa i wydał swoją „Jesień patriarchy”, żeby uwolnić się od tematu i jednocześnie od prześladującego go ducha największego poety hiszpańskojęzycznego „baroku” z XX wieku, Rubéna Dario, Nikaraguańczyka, który gdyby żył później, mógłby pisać wiersze o generale Sandino przeciwko generałowi Somozie. Drugim pisarzem, którego zamówienie Fuentesa zmobilizowało do powieści zeseizowanej był Vargas Llosa. W „Święcie kozła” opisał i potwora i system stworzony ku jego chwale. Machina przetrwała dyktatora i upodobniła  się do innych tyranii. Vargas napisał zresztą także inne powieści zeseizowane – doktorat o Flaubercie i monografię „Historia de un deicidio” („Historię bogobójstwa” o Garcíi Márquezie). To tak jak gdyby Andrzejewski napisał apologetyczną książkę o Gombrowiczu. Albo Różewicz hagiografię Mrożka.

Więc – wracając do Vargasa – opisał ci on zielony dom w Piurze.  Był to jedyny dom w mieście pomalowany na zielono, dlatego kolor jako unikalny trafił do tytułu. Sekrety zielonego domu i „Zielonego domu” znajdujemy w „Historii sekretnej pewnej powieści”, która zresztą, podobnie jak dzieła o Flaubercie i Garcii czeka jeszcze na przekład polski.

W pobliżu miasteczka Piura misjonarki wychowywały dziewczynki z plemienia Aguaruna. Jedna z pensjonarek domu  była właśnie wychowanicą misjonarek. W powieści znajdujemy też torturowanego Indianina Jum, a potem bandytę o imieniu Tushia, Japonczyka. Japończyków nie brakowało w Peru, jeden nawet, Fujimori,  został prezydentem, wygrywając wyścig do pałacu ni mniej ni więcej, tylko z Vargasem Llosą. Pisarz opowiedział o bandziorze lata przed wyborami, mszcząc się na zapas, bo Fujimori zachował się w stosunku do swego kontrkandydata jak bandyta, kradnąc mu program wyborczy. W „Historia secreta” znajdujemy także opowieść o bandyckiej, ale już nie z powodu Japończyków, dzielnicy Piury, Mangacheria, gdzie mieszkali złodzieje i nożownicy. Policja bała się tam wchodzić. Dzielnica biła się z inną dzielnicą peryferii, Gallinacera, co przetłumaczywszy usłyszymy nazwę Koguciów lub Kogucin, podczas gdy Mangacheria oznacza Rękawniżeria. W obydwu tych slumsach rodzili się liderzy partii faszystowskich.  W Piurze walk na noże już nie ma, przeniosły się do Hondurasu.

Sąsiedztwo misjonarek w klasztorze Santa Maria de Nieva (Matka Boska od…). Od? Nie ma w hiszpańskim „nieva”, jest „nieve”, co znaczy  śnieg. Ale odkształcenia tego „śniegu” mogą oznaczać różne rzeczy, od oślepiająco białej bielizny, po kokainę. W Peru można sobie wyobrazić obydwie Matki Boskie – zarówno Majtek Misjonarek jak i Narkotyków.

W „Historia” pojawia się jeszcze jeden bohater „Zielonego domu” – kontroler Marote, który został przysłany do rejonu Santa Maria de Nieva, żeby opisać wszystkie draństwa i łajdactwa, kradzieże, gwałty, oszustwa i morderstwa.  Samotny wędrowiec. Nie zabili go, zagryzły nieszczęśnika komary, mosquitos. Tam właśnie Vargas spotkał 10 letnią Ester Chuwik, Indiankę, która trafiła najpierw do siostrzyczek a potem do burdelu. To jedna z tych dziewczynek, które porywano, wywożono i przekształcano w służące-niewolnice. Vargas w „Historii” opisał swoje powieściowe archetypy. Podał skąd się wzięły.

Czego można się z „Historia de una novela” nauczyc? Że materiał reporterski na kilka różnych tekstów  przerabia się jako tworzywo powieściowe a jeszcze z odprysków i ścinków, zostanie sporo materiału na kilka opowiadań.  Dlaczego ta historia jest „secreta”? Bo pisarz rzadko ujawnia tajemnice warsztatu. Zarówno pisarz Vargas jak i pisarz w ogóle. Ujawnił je po części dopiero w „Listach do młodego pisarza”[v]. Ale tam objaśnił  tylko teorię. Niczego nie podał z własnej praktyki.  Napisał tylko skąd się co wzięło. Powtarza za Garcíą Márquezem, że pisarz uczy się pisania pisząc. Mówi, że „Listy” to pomysł wydawcy, aby wydać książkę, w której pisarz uczy pisarza, malarz uczy  malarza a muzyk uczy  muzyka czym jest granie. Nic z tej książki nie wyszło. Został skrawek w postaci „Listów”.

Czym jest pisanie? Układaniem opowieści. Wybierzmy z książek Vargasa o pisarstwie, w tym o pisarstwie innych pisarzy, rodzynki z ciasta.

  • Pierwsza tajemnica: Opowieści są zmyślone, lecz po prawdzie – nie są. Każda ma swój początek w prawdzie.
  • Druga tajemnica: pisanie jest zajęciem sekretnym.
  • Trzecia tajemnica: nagrody otrzymuje się za złe opowieści. A w każdym razie – nie za dobre.
  • Czwarta tajemnica: pisanie jest powołaniem. To sposób życia. Nie mylić z chorobą, którą jest grafomania, czyli przymus pisania dla przyjemności (mniejsza o czytającego), jak nałóg.

Trudno się z tą tajemnicą zgodzić.  Powołania mamy w religii. Pisanie może być nabożeństwem ale nie religią. Liturgia ośmieszy pisarza.

  • Piata tajemnica: wieszczów rodzi romantyzm. To zgoda.
  • Tajemnica szósta: powołanie nie jest wyborem.
  • Tajemnica siódma: pracowitość może ale nie musi owocować geniuszem.
  • Ósma: nie przejmuj się tym, że skłonność do konfabulacji nazywana jest kłamstwem. Konfabulacja mówi prawdę.
  • Dziewiąta: źródłem pisarstwa jest bunt.
  • Dziesiąta: nie może być więcej tajemnic.

Wystarczy. Choć może jeszcze na podmianę wyliczymy: „życie opisane nigdy nie było udziałem pisarzy”. Czytelnika mogło być. Czytamy przecież książki, zwłaszcza poezje, o sobie. „Fikcja to kłamstwo skrywające głęboką prawdę”[vi]. Nie pisze się aby żyć,  ale żyje się aby pisać.  Odwrotnie jest z życiem i jedzeniem.

Vragas bagatelizuje inne sekrety, albowiem mają one charakter techniczny. Nie mówi, jak wpadł na pomysł wykorzystany w „Rozmowie w ‘Katedrze’”, gdzie tasuje wątki jak dwie talie kart. Jak gdyby nikt tego nie robił wcześniej, choć „Rayuela” („Gra w klasy”) Cortazara oparta jest na podobnym pomyśle. Demaskuje Vargasa dopiero Orhan Pamuk[vii] przypominając, że techniką tą posługiwał się Faulkner (w „Dzikich palmach”), pisarz, który wywarł przemożny wpływ na autorów z Trzeciego Świata. W istocie najwięksi, poza Borgesem, przyznają się do niego.

Każdy wielki pisarz był kiedyś czeladnikiem. Talent rodzi się i rozwija z czasem. Choć nie u poetów – Rimbaud i nie u muzyków – Mozart.

Vargasa nurtują zagadki. Skąd się biorą wątki? W jaki sposób znajduje się temat? „Historia secreta” wyręcza w tej kwestii „Listy”. Ale: „Autentyczne doświadczenie jest krwią fikcji”[viii]. Ten odwrócony strip-tease to zajęcie polegające na nakrywaniu punktu wyjścia coraz wymyślniejszymi strukturami. W kwestii wyboru tematu wolność pisarza jest względna – pisze, bo widział. Kłania się teza o literaturze podmiotowej Wańkowicza – każdy pisze o swoim doświadczeniu. Przeżycie jakieś dręczy mnie. Opiszę je, żeby się uwolnić. Ale można przeżywać obsesje także na punkcie zwykłości. Proust przekształcił ją w genialny opis kondycji człowieka.

Zaczynając powieść nie masz wiedzieć, do czego dojdziesz. Chyba że piszesz pod puentę. Iwaszkiewicz musiał znać ostatnie zdanie, wtedy zaczynał pisać.  Hemingway przerywał pisanie, kiedy wiedział, co będzie dalej. Fikcja musi żyć własnym życiem. „Historie, które nie oderwały się od autobiografii to powieści nieudane”. Bunt jedne wydarzenia wyolbrzymia inne banalizuje. Są pisarze płodni do granic utraty kontroli, na przykład Aleksander Dumas ojciec, Calderon de la Barca, Józef Ignacy Kraszewski.  XVIII wieczny Restif de la Bretonne.

Autentyczność pisarza polega na akceptowaniu szalejących w nim demonów i służeniu im ze wszystkich sił[ix]. Wybieranie z własnego doświadczenia tematów na chłodno prowadzi do złej literatury. W powieści temat nie przesądza o niczym. Decyduje forma. Czyli styl i porządek.  Czasem styl musi być napuszony, nomen omen  stylizowany,  aby był skuteczny.

„Szczerość albo nieszczerość nie jest w literaturze sporawą etyki a estetyki”[x].

Autor nie musi być wszystkowiedzącym manipulatorem. Może być „my”, może być duchem schizofrenicznym. Mówiąc to wszystko  Vargas zamieszcza za chwilę rozważania o czasie linearnym. Gubi się w opowieściach o punkcie widzenia czasu. Punkt widzenia, z którego spoglądam na czas czy punkt widzenia, z którego czas spogląda na mnie?

Ponieważ w dyskursie używa słowa paradygmat, wiemy że jest to materiał na kolokwium habilitacyjne.  Rozpatruje poziomy realności. Obiektywne jest realne jak u Hemingwaya czyli w udoskonalonym reportażu.  Subiektywne jest nierealne, jak w realizmie magicznym Garcíi Márqueza. Czyli w poezji. A przecież GGM wychodzi z reportażu?

Vargas plącze się dalej, nazywając jednozdaniowe opowiadanie arcydziełem, klejnocikiem: „Gdy się obudził, dinozaur wciąż tam był”. Nie dziwiłbym się, gdyby arcydziełem nazwał pierwsze zdanie Bibli: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”. Ale depeszę agencyjną o przebudzeniu?

Zmiana to zabieg odpowiadający cięciu w montażu filmowym. Czym jest? Realistyczny z początku świat staje się metaforą. Przekształcenia bywają czasem dokonywane bez użycia widocznych środków. Niekiedy stosowany jest prosty, stary jak świat model chińskiej szkatułki: „Don Kichot”, „Opowieści z tysiąca i jednej nocy”, „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego.

Cervantes był jednorękim pisarzem. Czy dowiadujemy się tego z jego prozy? W przypadku kompozytorów jest inaczej. Britten stracił na wojnie prawą rękę. Był pianistą. Zaapelował do kompozytorów, swoich kolegów, aby pisali mu koncerty na lewą rękę. Cendrars stracił rękę i napisał o obciętych rękach całą książkę. Cervantes nie zamieścił na ten temat ani słowa. Don Kichot i Sancho Pansa poruszają się „oburącz”. Czy pisarz jednoręczny pisze inaczej? Traumą?

Vargas porusza kluczową kwestię w montażu. Ukryty fakt. To scenariusz Machulskiego w „Vabank”. Pełno tam ukrytych faktów, które łączą sekwencje w całość. Widz jest zaangażowany do współtworzenia fikcji. „Wszystkie dzieła literackie są spowinowacone”[xi]. Ukryta prawda wybuchnie jak lawa przechowywana w przemilczeniu.

Nie można napisać powieści o znalezisku nut pozostawionych przez kompozytora, który za życia nie wystąpił ani razu. Pozostał nieznany. Nikt go nigdy nie słyszał. I teraz odkrywszy dorobek, muzykolodzy widzą, że historię muzyki trzeba pisać na nowo, bo był on większym twórcą od Bacha i Chopina, choć to wydaje się niemożliwe. A czy możliwe jest, że taki muzyk pojawi się za naszego życia naprawdę? Napisze coś doskonalszego od arcydzieł? Matematyka uczy, że jeśli coś jest możliwe, to się stanie.

Czy można opisać w powieści Boga? Bóg-bohater, alter ego. Przecież to jedna z postaci najlepiej znanych czytelnikom. Każdy o nim myśli, nawet jeśli nie wierzy. Mann opisywał Wagnera ale nie opisał kogoś większego. Opisywał Nietzschego ale nie sięgnął Boga.  Temat ciągle czeka. Ktoś to będzie musiał zrobić.

Sir Simon Rattle, kiedy to piszę,  dyryguje w telewizji Mezzo koncertem fortepianowym f-moll Chopina. Nagle zatrzymuje się na solówkę pianisty. Odwraca się od pulpitu w stronę fortepianu. Zastyga i słucha. Orkiestra milknie. Przestał dyrygować żeby nie przeszkadzać!

U Pamuka[xii] występuje coś takiego jak siła powieściopisarza.”…posiada dar wyrażania uczuć, których nigdy nie doświadczył i potrafi przekonać nas, że przeżył coś, co jedynie sobie wyobraził”.

I dalej: jakaś część naszej świadomości – ta, która czyni z nas czytelników naiwnych – może nawet zapomnieć, że książka którą trzymamy w rękach została wymyślona i stworzona przez człowieka.”[xiii]

Vargas jest genialnym pisarzem, a Pamuk tylko wielkim. Ale w esejach o pisaniu muza musnęła Turka piórkiem skrzydła. Vargasa ominęła.

Krzysztof Mroziewicz

 


[i] Mario V a r g a sL l o s a Historia sekreta de una novelaFabula Tusquetes, Barcelona 2001.

[ii] MarioV a r g a sL l o s aListy domłodego pisarzaZnak, Kraków 2012

[iii] Mario V a r g a sL l o s a El pez en El aguaSeix Barral Biblioteca BreveBarcelona 1993.

[iv] OrhanP a m u kPisarz naiwny i sentymentalnyWL Kraków 2012.

[v] Mario V a r g a s L l o s aListy do młodego pisarzaZnak, Kraków 2012.

[vi] V a r g a s „Listy” op.cit. s. 12.

[vii] OrhanP a m u kPisarz naiwny i sentymentalnyWL Kraków 2012.

[viii] Op.cit. s.18.

[ix] Op.cit. s. 25.

[x] Op.cit.38.

[xi] Op.cit. 111.

[xii] Op.cit. s.47.

[xiii] Op.cit. s.48.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.3/10 (3 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +4 (from 6 votes)
Krzysztof Mroziewicz: Laureaci Nobla uczą pisać, 9.3 out of 10 based on 3 ratings

4 komentarze

  1. Marcin Fedoruk 2013-11-20
  2. nathan gurfinkiel 2013-11-20
  3. wersy 2013-11-20
  4. nathan gurfinkiel 2013-11-20