Jerzy Dzięciołowski: Starać się trzeba

dzieciol2013-11-30.

Człowiek się budzi i przychodzi mu do głowy, że mógłby zrobić coś dla ludzkości.  Nie każdy jest gigantem jak Jurek Owsiak, ale starać się trzeba, jak w rosyjskim porzekadle: wsiech diewuszek nie pier*sz, no stremitsa nada.

We własnym zakresie wymyśliłem, jak radzić sobie z facetami, którzy narzekają na pracę kasjerek w supermarketach, że mogłyby się bardziej przyłożyć, chociaż padają na twarz. Należy zauważyć: – rozpiął się panu rozporek. Trzeba to powiedzieć głośno i z przyjaznym wyrazem twarzy. Trudno facetowi odpowiedzieć: – nie pana interes!

Miałem kolegę w akademiku, z którym dzieliłem piętrowe łóżko. On na  górze,  ja na dole. Kolega był żywą reklamą skutecznej diety. Spożywał wszystko, co mu trafiało pod rękę i był chudy. Taki metabolizm. Miał ksywkę „kościotrupek”. Wiercił się na tym wspólnym łóżku nieprzytomnie. Przemawiałem do niego na zmianę pieszczotliwie i że mu przyłożę. Nie skutkowało. Wpadłem w końcu na pomysł, że będę puszczał bąka. Jakąś chwilę działało. Kolega zamarł w bezruchu. Po czym wychylił głowę za krawędź łóżka i oświadczył: – Panie Boże, spuść nogi i kopnij tego faceta, bo nie wie co czyni. Wyszło, że kolega jest także leniwy.

Po referendum warszawskim, gdzie lud Warszawy rozprawił się z opozycją, społeczeństwo, w liczbie miliona podpisów obywateli, wniosło na wokandę sejmową, że trzeba obalić aktualny system edukowania młodzieży oraz nie upychać sześciolatków w szkołach. Nie wiem po co ten wysiłek, skoro jesteśmy w stanie porozumiewać się za pomocą czterech słów, a nawet jednego. Na przykład powszechnie używane słowo „k…a”. Możemy wyrazić nim ból, wściekłość, zdziwienie, a nawet miłość.

Znawca przedmiotu, dr Piotr Fąka z Uniwersytetu Łódzkiego, preferuje taki związek frazeologiczny: „pier..l Barbi, aż się zgarbi”, co znaczy „nie przejmuj się”. Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej, opowiada, jak kiedyś pewna krakowska dama, po herbatce i ciasteczkach, zaproponowała, że odwiezie go na dworzec. W pewnej chwili ktoś zajechał jej drogę: – ty, k…o, ch..u w d..ę je..y – oznajmiła dama. Po czym zamknęła okno, przeprosiła, i wyjaśniła Rusinkowi, że za kierownicą wyłazi z niej mężczyzna.

Prezes Kaczyński, przyszły twórca świetlanej przyszłości, zaraz po tym jak premier Tusk znowu nie przegrał, bo upadł wniosek o referendum dla ratowania maluchów, poinformował, że PIS po swojej linii wniosek złoży. Poseł Rozenek w dzień  potem zauważył, że jest to podczepianie się partii politycznej pod ruch obywatelski i że Twój Ruch tego nie poprze. Politycy sobie, a maluchy sobie. Pięciolatka zapytana „skąd się biorą dzieci?” – odpowiedziała: – dzieci biorą się z uprzejmości taty. Po tym oświadczeniu dyskusja o tym, że sześciolatki nie nadają się jeszcze do szkoły – jest nieporozumieniem.

Krzysztof Kąkolewski, który dawno temu pisał świetne reportaże, zauważył kiedyś, że jak się chce wiedzieć, czego brakuje ludzkości, to należy pogadać z szaleńcami. Zwłaszcza nie zaszkodzi posiadaczom tajnej wiedzy, jak rozwiązywać wszystkie problemy ze służbą zdrowia, bezrobociem, deficytem budżetu, demografią i w ogóle egzystencją Rzeczypospolitej.

Prof. Marek Belka, szef NBP, na kongresie Ryzyka Bankowego, jak już się uporał z prezentacją wskaźników, szczerze wyznał, że trochę szczęścia też trzeba mieć, bo to, że Polska nie popadła w recesję i się rozwijaliśmy cały czas od początku kryzysu, to dlatego, że z powodu zapóźnienia nie dobrnęliśmy do urwiska. Miło się słucha faceta, który ma zdrowy ogląd rzeczywistości i dystans do siebie. Nadymanie się prędzej czy później źle się kończy. Pochwaliłem się kiedyś w geriatrycznym otoczeniu, że  dźwigałem 110 kg i mi się zrobiła  przepuklina. Na to kolega z tej samej wiekowej półki: – a ja ostatnio kichnąłem i też mam przepuklinę. Starać się trzeba, ale nie aż tak, żeby odbiło się to na zdrowiu i ogólnej witalności.

Piotr Gabryel w felietonie w tygodniku „Do Rzeczy” przypomina, że w Traktacie z Maastricht zapisano, iż deficyt finansów publicznych nie może przekroczyć 3 proc. PBK, a maksymalne zadłużenie 60 proc. PBK. Najważniejsze państwo Eurolandu te zasady olewają: Niemcy mają dług publiczny przekraczający 81 proc. PKB, Francja ma dług publiczny na poziomie 92 proc. PKB, a Włochy dorobiły się długu w wysokości 130 proc. PKB. W tej sytuacji Piotr Gabryel uważa, że najważniejszą zaletą UE jest to, że jest niepoważna.

Może i jest, ale nie zamieniłbym Unii Europejskiej na związek niepodległych państw: Rosja–Białoruś–Azerbejdżan–Kazachstan.

Rzeczywistość zmienia się szalenie trudno. Mimo starań Janusz Głowacki, mój ulubiony autor, w „Przyszłem”, opowieści o tym, jak pisał  scenariusz o Lechu Wałęsie, we wprowadzeniu opisuje taką scenkę: „kiedy się mój parkingowy dowiedział, że piszę scenariusz o Lechu Wałęsie, zapytał: – Panie Januszu, Bolek czy nie Bolek?

Więcej pytań nie miał. Skoro dotarliśmy do Gdańska, to odbył się tam w okolicach Dnia Niepodległości protest związkowców  pod hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa”. Najbardziej przebojowy był Tadeusz Chwałka. Ogłosił program: „Odetniemy tę bandę od koryta”. Patrząc na Tadeusza Chwałkę, którego głowa  tylko nieco wystawała nad brzuchem, pomyślałem, że pan przywódca koryta już nie potrzebuje.

Jerzy Dzięciołowski

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 9.0/10 (10 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +7 (from 13 votes)
Jerzy Dzięciołowski: Starać się trzeba, 9.0 out of 10 based on 10 ratings

7 komentarzy

  1. Alina Kwapisz-Kulińska 2013-11-30
  2. Kot Mordechaj 2013-11-30
    • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-11-30
    • BM 2013-11-30
  3. ikka133 2013-11-30
  4. nathan gurfinkiel 2013-11-30
  5. Jerzy Łukaszewski 2013-11-30