Stanisław Obirek: Wymiana grzeczności z Waldemarem Kuczyńskim

obirek

2013-12-13. Po jednej z audycji radiowych otrzymałem od Znajomej wpis z fejsbuka, do którego nie mam dostępu, więc nie mogłem się na tym forum do tego wpisu odnieść. Zakładam, że większość Czytelników Studia Opinii też nie ma możliwości zapoznania się z nota Waldemara Kuczyńskiego, więc ją przytaczam. Po  niej natomiast pozwolę sobie na wymianę grzeczności z moim oponentem. Oto rzeczona nota:

„Wysłuchałem dzisiaj audycji Cezarego Łasiczki w TOK-FM „Owczarek”, bo powiedziano mi, że zajął się w niej moją osobą profesor Stanisław Obirek z UW. Nie znam go, nie wiedziałem czym się zajmuje, ale rzuciłem okiem na Wikipedię. Więc wiem, że to teolog itd. W audycji bardzo uczenie, dystyngowanie, pochlebnie, wręcz cmokliwie, no w ogóle z najwyższej półki mową rozmawiano o książce Karola Modzelewskiego „Zajeździmy kobyłę historii”. Jest w tej książce rozdział o transformacji ekonomicznej, bardzo krytyczny, z wieloma argumentami podpierającymi tę krytykę. I z zapewnieniem Karola, że była inna droga, należy rozumieć lepsza. Jednak ani jednego słowa na czym ta istniejąca wtedy lepsza droga miała polegać w książce nie znalazłem. Po prostu była, na mur beton i była lepsza, ale wybrana nie została. Profesor Obirek z emocją zupełnie nie pasującą do naukowego cenzusu, jeśli już to bardziej do roli „eksperta” u Antoniego Macierewicza, orzekł, że polska transformacja była „reformą przez ruinę”. Zrobili ją doktrynerzy mający za złotego cielca „neoliberalizm”, tacy sprytni, chytrzy intelektualiści, którzy oszukali robotników. A najgorszą :”mroczną postacią, był Waldemar Kuczyński” (to cytat), który nieświadomemu o co chodzi Mazowieckiemu podsunął „młodego wilczka” Balcerowicza i stąd ta ruina Polski.

Być może profesor Obirek, jest wybitnym naukowcem w swej specjalności, ale w ekonomii i znajomości transformacji jest po prostu ignorantem. Jak można polską transformację nazywać „reformą przez ruinę” skoro po 25 latach nasz skumulowany PKB jest dwa razy większy i wyprzedzamy pod tym względem i to znacznie wszystkie kraje pokomunistyczne od Łaby po Władywostok? To ruiny go stworzyły? Jak można gadać bzdury o ruinie skoro nasz dzisiejszy eksport na rynki wymagające jest realnie przynajmniej 10 razy większy niż był w roku 1989. Nie ma tu miejsca na rozpisywanie się, ale służę dziesiątkami wskaźników pokazujących bezprecedensowy od kilku wieków postęp gospodarczy i cywilizacyjny kraju. Jak można pisać podobne rzeczy o kraju w którym w okresie transformacji długość życia ludzi wzrosła o 7 lat. Żaden kraj pokomunistyczny nie uniknął kryzysu na przejściu od jednego systemu do drugiego. W Polsce był on najpłytszy i trwał najkrócej. Panie profesorze Obirek, zajmuj się Pan teologią, nie naśladuj Pan profesora Rońdy.”

Panie Kuczyński,

rzeczywiście nie jestem ekonomistą; może i dobrze, że nie jestem, bo przynajmniej od czasów lat 40-tych  i 50-tych XX wieku, gdy w Polsce był instalowany komunizm, bycie ekonomistą nie jest w Polsce, jak sądzę, specjalnym powodem do chwały. Jednak jestem Polakiem, który od wielu lat żyje w Polsce i – jak miliony obywateli – jest zatroskany polskimi sprawami.   Nie dziwię się, że – jak wielu innych wygodnie umoszczonych w nowej rzeczywistości  ojców założycieli III RP – broni Pan swojego życiorysu. Psychologicznie jest to w pełni zrozumiałe, po 1989 r. niewielu – jak Jacek Kuroń – potrafiło uznać własną odpowiedzialność za tragiczne błędy i zło ściągnięte na głowy rodaków. I o tym właśnie pisał we wspomnianym przez Pana rozdziale Karol Modzelewski, i właśnie ten rozdział był dla mnie prawdziwym otwarciem oczu. Panu się to bardzo nie spodobało. Ale przecież to właśnie Modzelewski cytując bodajże Aleksandra Małachowskiego, pisał o „reformie przez ruinę”. Nie był to więc mój wymysł, tylko referowanie omawianej ksiązki.

Nie jestem zatem ekonomistą, więc tylko powtórzę krótko kilka oczywistości. Niewątpliwa modernizacja kraju po 1989 r. nie jest zasługą Pana i Pańskich kolegów, lecz raczej korzystnej koniunktury historycznej uruchomionej przez upadek komunizmu. To jego grabarz Rakowski i jego minister Wilczek, a nie zwykle pozbawione normalnego wykształcenia ekonomicznego pacynki  różnych Jeffreyów Sachsów,  umożliwili Polakom zakładanie prywatnych firm. Rachityczny wzrost nieinnowacyjnej gospodarki, napędzany eksportem niepolskich montowni zlokalizowanych na polskim terytorium, który przyszedł
W autoapologetycznym zapale pisze Pan tak, jakby nie znał danych statystycznych o tempie wzrostu także kroczących od planu do rynku gospodarek Chin czy Wietnamu. Kiedy oni rośli w tempie 10% rocznie, my pełzaliśmy w tempie 2%-3%, zadłużając się przy tym na setki miliardów złotych, i to mimo roztrwonionego majątku peerelu. Wie Pan również, że skala społecznych kosztów towarzyszących instalowaniu przez Pana i Pana kolegów po 1989 r. dzikiego dziewiętnastowiecznego kapitalizmu nie ma w Polsce precedensu od wojny domowej w latach 40., która umożliwiła w Polsce budowę realnego socjalizmu.po bezprecedensowej co do rozmiarów recesji lat 1990-1991, trwał raczej wbrew niż dzięki wyczynom polskich „reformatorów”.

Przykłady są powszechnie znane: przemilczana tragedia wielu tysięcy osób, które  z przyczyn ekonomicznych zabiły się w latach 90. ponad normę epoki stanu wojennego i gospodarczego kryzysu schyłkowego peerelu, trwająca wciąż ucieczka milionów najlepszych Polaków za pracą, chlebem i prawdą w świat i towarzyszący jej masowy drenaż najlepszych polskich mózgów, demograficzna katastrofa, której skutki dopiero nadejdą. W powszechnym odczuciu Polaków bezprecedensowa jest również skala niesprawiedliwości i korupcji, które sprowokowali nieudolni reformatorzy. A przecież prawda o naturze polskiej prywatyzacji dopiero zaczyna wychodzić na jaw, podobnie jak szczegóły takich przedsięwzięć jak dotycząca przepływów setek miliardów złotych osobliwa polska reforma emerytalna. Na takim tle moralną tragedią są doniesienia o wielomilionowych dochodach Pańskich politycznych kolegów w rodzaju premiera Bieleckiego, czy o wygodnym brukselskim życiu odpowiedzialnego za los setek tysięcy byłych pracowników pegieerów ministra Lewandowskiego.

Czy naprawdę muszę dodawać, że po tym, co latami pisał np. Tadeusz Kowalik, nie da się dziś poważnie twierdzić, jak Pan, że po 1989 r. nie było przed Polską innej drogi (polecam Pana uwadze np.  Jak przegralismy Polskę  (http://lewica.pl/index.php?id=9398&tytul=Kowalik:-Jak-przegrali%B6my-Polsk%EA), Polski kapitalizm i Unia Europejska (http://lewica.pl/index.php?id=20463&tytul=Tadeusz-Kowalik:-Polski-kapitalizm-i-Unia-Europejska), Plan Balcerowicza – operacja niepotrzebna i chybiona (http://lewica.pl/index.php?id=20963&tytul=Tadeusz-Kowalik:-Plan-Balcerowicza—operacja-niepotrzebna-i-chybiona), Cięciobsesja (http://lewica.pl/index.php?id=22354&tytul=Tadeusz-Kowalik:-Ci%EAciobsesja))?

Pamięta Pan te słowa: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego, śmiechem nad jego krzywdą wybuchając, gromadę błaznów wokół siebie mając, na pomieszanie dobrego i złego”? Jest paradoksem najnowszej polskiej historii, że ten wiersz Miłosza, który – zdaje się – był kiedyś bliski Panu i Pańskiemu środowisku, można dziś obrócić przeciwko Wam. Nadchodzą Święta. Życzę Panu zdolności do autorefleksji, zadumy, spokoju sumienia.

Stanisław Obirek

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 6.6/10 (31 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: -7 (from 49 votes)
Stanisław Obirek: Wymiana grzeczności z Waldemarem Kuczyńskim, 6.6 out of 10 based on 31 ratings

112 komentarzy

  1. Herzog 2013-12-17
    • Qstan 2013-12-18
      • Celiński 2013-12-19
  2. A.K-B 2013-12-17
  3. andrzej Pokonos 2013-12-17
    • Celiński 2013-12-19
      • andrzej Pokonos 2013-12-20
  4. Waldemar Kuczyński 2013-12-19
  5. Herzog 2013-12-19
    • andrzej Pokonos 2013-12-19
      • Celiński 2013-12-19
        • andrzej Pokonos 2013-12-20
  6. Herzog 2013-12-19
    • Celiński 2013-12-19
  7. Celiński 2013-12-19
    • andrzej Pokonos 2013-12-20
    • Incitatus 2013-12-20
  8. kwiatkowska 2013-12-21
  9. Celiński 2013-12-23
  10. Celiński 2013-12-23