Marcin Król : Dobra władza odpowiada za bezpieczeństwo. Dlatego podejmuje decyzje

Print Friendly, PDF & Email

30.03.2012. Dobra władza to taka, która zapewnia bezpieczeństwo fizyczne, zdrowotne, edukacyjne czy emerytalne. Ten, kto ją za to krytykuje, jest krótkowzroczny

Do czego nam jest potrzebna władza? Pytanie to tylko na pozór jest idio­tyczne, gdyż do­skonale można by się obyć bez władzy, a co najmniej z władzą bardzo ograniczoną, gdyby nie niezbędne gwaran­cje bezpieczeństwa wszel­kiego rodzaju. Dobra władza to zatem taka, która zapew­nia bezpieczeństwo fizycz­ne, zdrowotne, edukacyjne czy emerytalne. Zła władza to taka, która tego bezpieczeń­stwa zapewnić nie potrafi. Jeżeli z tego punktu widzenia będziemy oceniali władzę, to często wnioski będą proste. Jednak w wielu przypad­kach nie będziemy w stanie ich sformułować, gdyż dużo procesów społecznych trwa przez dziesięciolecia, zaś inne związane są z naszym postępowaniem i władza nie ma i nie powinna mieć na nie wpływu. Do sfery bezpie­czeństwa należy np. udane małżeństwo, ale władza nie ma na to żadnego wpływu, a i my czasami nie tak wielki, jak sądzimy. Jednak słusznie domagamy się od władzy, by była na tyle przewidująca, na ile jest to w ludzkiej mocy.

Jeżeli z tej perspektywy spojrzymy na propozycje podniesienia wieku eme­rytalnego, to zrozumiemy, że władza musi je formu­łować w radykalny sposób, bo nie może pozwolić na to, byśmy nagle stali się nędzarzami, jeżeli to nagle zdarzy się nawet za dwadzieścia czy trzydzieści lat Nie pa­miętamy o tym, ale przyję­cie przez władzę obowiązku dbania o nasze bezpieczeń­stwo w tym zakresie rozpo­częło się dopiero w końcu XIX wieku. Przedtem władza dbała przede wszystkim o nasze bezpieczeństwo fi­zyczne. Zarówno coraz bar­dziej powszechna publiczna służba zdrowia, masowe szkolnictwo na wszyst­kich poziomach czy masowe i gwarantowane emerytu­ry pojawiać się zaczęły pod koniec XIX stulecia, a pełną formę te gwarancje bezpie­czeństwa osiągnęły w krajach demokratycznych dopiero po II wojnie światowej. Nasi pradziadowie byli zatem zdani na siebie i na los, który bardzo rozmaicie obdzie­lał dobrami, zdrowiem i pie­niędzmi. Ta wielka rewolucja w zakresie bezpieczeństwa jest dla nas już oczywistością. A to w gruncie rzeczy nowinka.

Jak ze wszystkimi no­winkami, żadne państwo, żadna władza nie potra­fi sobie dobrze poradzić od razu i potrzeba wielu lat oraz wielu prób i błędów, by osiągnąć stan zadowa­lający, a o doskonałym nie ma co nawet marzyć. Prze­cież nawet bardzo rozwinię­te państwa demokratyczne rozmaicie rozwiązały pro­blemy bezpieczeństwa, choćby edukacyjnego. Do dzisiaj w Stanach Zjedno­czonych najlepsze uniwersytety są płatne (i to bardzo drogo), a opieka zdrowotna w Szwecji i we Włoszech to niebo i ziemia.

Różnice te wynikają m.in. z zasobności danego kraju, ale nie tylko, bo także z roz­miarów nierówności, poglą­dów na wolność jednostki i wielu innych czynników. Jednak w cywilizowanym świecie nędza stała się niedo­puszczalna, co nie znaczy, że przestała istnieć, a tylko że powszechnie jej występowa­nie potępiamy i staramy się mu przeciwdziałać. Jednym z objawów nędzy jest pozostawienie człowieka samemu sobie, kiedy się starzeje. Stąd koncepcja solidarności po­koleń, na jakiej oparta była dotychczas idea emerytu­ry. Jednak z racji demogra­ficznych solidarność pokoleń utrzymać będzie coraz trud­niej. Dlatego dla naszego bezpieczeństwa, a w isto­cie dla bezpieczeństwa ludzi dziś młodych i tych jeszcze nienarodzonych trzeba bez­względnie przedłużyć wiek emerytalny. I to bardzo przedłużyć.

Władza państwowa, która by tego zaniechała, mu­siałaby spotkać się z po­wszechnym potępieniem. Rozumiem niechęć do dłuż­szej pracy, bo w ogóle praca nie jest przyjemnością, ale innego wyjścia nie ma. Dla­tego wszyscy, którzy potę­piają władzę (czyli Platformę Obywatelską) za upór w tej kwestii, nie tylko nie mają racji, lecz także występu­ją przeciwko dobru społe­czeństwa i zachowują się jak ludzie ciężko chorzy na krótkowzroczność. Od związ­ków zawodowych po Prawo i Sprawiedliwość mamy do czynienia ze skrajną nie­odpowiedzialnością, która dyskwalifikuje politycz­ną powagę tych organiza­cji i partii Oczywiście, może znają inne sposoby na za­pewnienie względnego bez­pieczeństwa emerytalnego, ale jak dotychczas o żadnym takim projekcie nie słyszeliśmy.

Prof. Marcin Król jest filozofem, historykiem idei

 Dziennik Gazeta Prawna, 28.03.2012

 

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)

2 komentarze

  1. kuba 2012-03-31
  2. Aleksy 2012-04-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com