nathan gurfinkiel: szkoła prasowania kołnierzyków

natan sepia2014-02-03.

podobnie jak wszyscy zdrowi na ciele studenci szkół wyższych w PRL korzystałem ze swego obowiązku uczęszczania na Studium Wojskowe.

korzystanie z obowiązku wyborczego było genialnym określeniem ówczesnego systemu władzy. autor tej definicji, andrzej goryński wzniósł się tym powiedzeniem na poziom curzio malapartego z jego definicją totalitaryzmu: wszystko, co nie jest zakazane – jest przymusowe.

po zakończeniu studiów mieli nas zoficerzyć. ostatnim aktem szkolenia wojskowego był miesięczny pobyt na poliginie. miałem na turnusie za kolegów kilka późniejszych znakomitości: krzysztofa pomiana, wiesława juszczaka, ernesta brylla, józefa waczkowa, andrzeja dobosza – siebie samego przemilczę, bo jestem niemożebnie skromny, choć nie mam po temu najmniejszych bodaj powodów…

to cud wszyscy wymienieni przeżyli tamto spoligonienie, bo kiedyś zostaliśmy poderwani przed świtem. dowództwo chciało urządzić nam live show żebyśmy na własne oczy zobaczyli jak to na wojence ładnie. nasz dowódca kompanii albo potraktował te manewry zbyt dosłownie, albo – co jest najprawdopodobniejszą wersją – nie zdążył wytrzeźwieć, źle odczytał miejsce na mapie i wyprowadził nas w miejsce, na które za chwilę miały zacząć spadać ostre pociski. tylko dzięki temu, że zaczęło szarzeć zostaliśmy dostrzeżeni przez jakiegoś niskiego stopniem oficera, który ryzykując dalszą karierę wojskową wstrzymał w ostatniej chwili zaprogramowaną operację.

kiedy dowiedzieliśmy się o tym zażądaliśmy rozmowy z którymś wyższych dowódców na szczeblu dywizji. gdy oficerstwo nasze jęło wyjaśniać, że nie mamy prawa wysuwać żadnych żądań, bo wyższe dowództwo samo wie kiedy i z kim ma rozmawiać , doszło do regularnego buntu. w czasie obiadu nie tknęliśmy jedzenia. wszyscy bez słowa wstaliśmy od stołów i wyszli z kantyny.

nazajutrz zostaliśmy pośpiesznie objęci samowiedzą wyższego dowództwa w przedmiocie kiedy i z kim ono rozmawiania. stało się więc tak, że zamiast rutynowych zajęć zostaliśmy doprowadzeni przed oblicze podpułkownika, który przedstawił się jako z-ca dowódcy dywizji do spraw politycznych.

spodziewaliśmy się, że usłyszymy jakieś wyjaśnienie dlaczego o mało co nie polegliśmy podczas pokoju w jego obronie. zamiast tego musieliśmy wysłuchać przemówienia.

– przyjechałem tutaj, żeby poruszyć i wyjaśnić wspólnie z wami ważne sprawy i co widzę? jest wielka liczba takich, co mają niewyprasowane i źle przyszyte kołnierzyki w mundurach, a jeszcze więcej żołnierzy nie dopina ostatniej szlufki. wojsko, które dopuszcza się czegoś takiego nie jest w pełni sprawne.

narzekacie też na jedzenie. zupa przy dzisiejszym obiedzie była jakoby niejadalna, więc zaraz na miejscu wyświetlimy sprawę.

– poruczniku, proszę sprowadzić lekarza…

– i jak z tą zupą, doktorze? – mógł po chwili zapytać dywizyjny politruk – da się zjeść?

– jak się odsunie od nosa, to i można, choć bywają lepsze zupy.

– dziękuję, doktorze, możecie odmaszerować.

– no więc macie opinię lekarza. a wiecie w ogóle co musieliśmy jeść od lenino do berlina?

– ale wojna skończyła się dość dawno temu, odezwał się jeden z naszych kolegów.

politruk spurpurowiał. – kto udzielił wam głosu!…

jak to dobrze, że nie wierzę w reinkarnację, bo byłbym przekonany że na dopiero co odbytej w ostatni weekend konferencji bezpieczeństwa w monachium, nasz dywizyjny zastępca do spraw wcielił się w rosyjskiego ministra spraw zagranicznych.

Odnosząc się do sytuacji na Ukrainie, Ławrow zapytał, „co wspólnego z demokracją ma podżeganie do niepokojów?”. „Dlaczego nie słyszymy słów potępienia ze strony UE wobec osób okupujących budynki publiczne, atakujących milicję, propagujących rasistowskie, antysemickie i nazistowskie hasła? – pytał Ławrow.

„Jak to możliwe, że działania takie są wspierane przez polityków UE, podczas gdy w ich krajach macierzystych takie zachowania są ścigane?” – kontynuował minister. (GW)

kiedy czytałem te słowa, wydało mi się przez moment, że słyszę podpułkownika z dawno minionej epoki, który beszta europejskich polityków za niedoprasowane kołnierzyki.

nathan gurfinkiel

VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 8.0/10 (8 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +8 (from 10 votes)
nathan gurfinkiel: szkoła prasowania kołnierzyków, 8.0 out of 10 based on 8 ratings

3 komentarze

  1. andrzej Pokonos 2014-02-03
  2. A. Goryński 2014-02-04
  3. Roman Strokosz 2014-02-04