Daniel Stopa: Komu potrzebny jest ten zegarek? Rozmowa z Marianem Marzyńskim

2012-04-10. Wróciłem z Krakowa, gdzie na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Instytucie  Sztuk Audiowizualnych prowadzonym przez Tadeusza Lubelskiego  pokazywany był mój nowy film.  Kończący studia filmoznawcze Daniel Stopa zrobił ze mną wywiad dla nowego dwumiesięcznika „Ekran”, który debiutuje w maju.

MM

DS: Spotkanie z Marianem Marzyńskim jest niezwykłym doświadczeniem. Obserwuję jak on, starszy mężczyzna, zbiera na naśliniony palec okruchy ciastka w kawiarni – to było ulubione zajęcie 6-letniego chłopca, gdy ukrywał się w czasie wojny w katolickim sierocińcu pod Warszawą. Potem spacerujemy ulicami Krakowa. On, z ciekawością dziecka zagląda przez uchylone ogrodzenie, gdzie muruje się nowy dom. 

„Czy czas zabliźnił nasze rany?” – z tym pytaniem przyjechał pan do Warszawy, na światową konferencję Dzieci Holocaustu w sierpniu ubiegłego roku. Czy Nigdy nie zapomnij kłamać, najintymniejszy z pana filmów sugeruje, że czas zabliźnił rany?

MM: Trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Z jednej strony, potrafię już obejrzeć fotografie, na które nie mogłem patrzeć po wojnie. Stoję w miejscu, gdzie zabito mojego ojca i opowiadam historię zegarka, o której nigdy wcześniej nie mówiłem, ponieważ za bardzo mnie to bolało. Można powiedzieć więc, że czas zrobił swoje:   tory, którymi pociągi wiozły ludzi na pewną śmierć, porosły trawą, kamienice, gdzie w czasie wojny śmierdziało trupami i tyfusem, niedługo zastąpią luksusowe apartamenty. Z drugiej strony pokazuję, że zagojona rana może się znów łatwo otworzyć. Ed i Halina wracają do Polski po 67 latach i wydaje im się, że tak długa nieobecności zabliźniła ich rany.  A jednak Halina płacze przed drzwiami domu, w którym spędziła swoje dzieciństwo,  Ed rozpacza w Treblince nad fotografią swojego dziadka.

Zawsze pana losom towarzyszą losy innych ludzi. W tym filmie są to, jak pan mówi: „bracia i siostry z podwórek warszawskiego getta”…

Gdy zaczęła się moja tragedia, miałem trzy lata. Przez dwa lata żyłem więc w getcie, pośród śmierci, a moja pamięć tego nie zarejestrowała. Aktywna pamięć dziecka zaczyna się w wieku lat pięciu. Dlatego szukam ludzi, którzy mogą te moje fragmentaryczne wspomnienia wspomóc, dopełnić przebłyski fizycznej pamięci, uzupełnić luki.

To szperanie w pamięci, a także ukazywanie różnych form narracji i interpretacji historii jest stale obecne w pana dokumentach. W Sztetl oglądamy Zbyszka, który opowiada o Holocauście, choć nie jest bezpośrednim świadkiem. Film Żyd pośród Niemców zadaje  pytanie: czy pomnik ofiar może wyrazić tak wielką tragedię? A w Nigdy nie zapomnij kłamać?

Tutaj udało się kamerze znaleźć  się w “środku” Holocaustu. Zosia patrzy na podwórko kamienicy getta i widzi ludzi w oknach, słyszy głosy żołnierzy i czuje śmierć. Celina, w bramie kamienicy, wyobraża sobie  żołnierza, który w 1942 roku wycelował w nią  lufę pistoletu, a potem każe jej uciekać.

Ci ludzie nie opowiadają, ale przeżywają…

Tym różni się dokument fabularny od informacyjnego. Po angielsku, ma to być “it”, nie „about it”. Aby mój film był „it”, bohaterowie muszą wrócić do dzieciństwa, dlatego umieszczam ich w miejscach, w których kiedyś byli i czekam na to, żeby znów stali się dziećmi,

Czasami też odbiorca ma wrażenia, że tragiczna przeszłość wróciła. Mam na myśli scenę, kiedy opowiada pan o pijącym dozorcy z czasów wojny i jednocześnie z kamienicy wychodzi pijany mężczyzna. To przypadek?

Kiedy oglądam zdjęcia w muzeum, to wyobrażam sobie moich bliskich przeznaczonych do transportu. Kiedy pijany mężczyzna wychodzi z kamienicy, w której się ukrywałem, dostrzegam dozorcę. Najpierw montuję obrazy, które  nakręciłem, bo  obraz sam musi zrobić wrażenie;  dopiero, gdy to się stanie dodaję narrację, ewentualnie jeszcze muzykę.

Wróćmy jeszcze do różnych form narracji i interpretacji historii. W „Senniku polsko-żydowskim” skomentował pan Listę Schindlera, na swoim blogu W ciemności. Czy w opowiadaniu o Holocauście film fabularny stoi na straconej pozycji wobec filmu dokumentalnego?

Temat Holocaustu składa się właściwie z dwóch tematów. Historyczny dotyczy tego, co się zdarzyło i jak do tego doszło, psychologiczny tego, jak człowiek w obliczu tragedii radzi  sobie ze  stratą bliskich, a potem z własnym zżyciem..  Historycznie  dokument zawsze jest górą, ponieważ żaden Spielberg czy Polański, nawet uruchomiając największą machinę widowiskową, nie zrekonstruują prawdy.  Natomiast film fabularny może oddać dobrze stan psychologiczny człowieka w takim dramacie. I to się udało na przykład Agnieszce Holland w Gorzkich żniwach czy Europa, Europa.

W filmie pojawia się również Felicja, pana rówieśniczka, która daje filmowi tytuł swojej książki „Nigdy nie zapomnij kłamać”…

Spotykam ją w jej mieszkaniu w Miami – zapala świece chanukowe i rozmawia ze mną na wygodnej kanapie. Nie sfilmowałbym jej w tej sytuacji, jej sparaliżowany mąż nie znajdował się  w sąsiednim pokoju, wywołuje emocje  tej kobiety. Tragedia, z jaką się dziś Felicja mierzy, to ta sama sprawa życia i śmierci, zachowania się i zdobywania energii do dalszej walki – jak w czasie wojny.

„To, czego nie byliśmy w stanie wykrzyczeć światu, zakopaliśmy pod ziemią” – przywołuje pan wspomnienie z getta, znalezione w zakopanym pod ziemią archiwum. Wydaje mi się, że swoim filmem dopisuje pan kilka słów do tego zdania: …pod ziemią, czyli tam gdzie czas rozkłada pamięć. Czy to ma być puenta filmu?

Jedna z puent. Mówię, że moje dzieci nie potrzebują zegarka, który przed śmiercią, dał mi ojciec. Rozpadają się kamienice, na konferencji z każdym rokiem jest nas coraz mniej, maż Felicji, który przeżył zagładę, umiera w Miami w jej ramionach. Ile jeszcze zdążymy opowiedzieć zanim odejdziemy? –  To po stronie pesymizmu. A po stronie optymizmu jest to, że wciąż robię filmy, w których zapisuję skrawki pamięci, że Felicja napisała swoją książkę. Na końcu zasiadamy razem przy stole szabasowym. Ostatni naoczni świadkowie, którym wojna zabrała dzieciństwo,  próbują wskrzesić przeszłość.

A co  z nawykiem kłamstwa?

Felicja mówi, ze już od dawna nie musi nie musi kłamać,  a od czasu śmiertelnej choroby  męża,  odzyskała spokój, jej życie stało się święte.  “Prawda Natanku?, pyta chłopca, który jak ona,  przeżył zagładę, “wyzdrowiejesz i razem pojedziemy do Polski”.  Takie są ostatnie słowa filmu.

Daniel Stopa

Ekran (w przygotowaniu)


VN:F [1.9.22_1171]
Oceń artykuł
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0 (from 0 votes)