humoreska
Nawet jeśli jestem masonem, to i tak nic nie powiem. Ale już np. historyk prof. Tadeusz Cegielski, który miał wysoki stopień masońskiego wtajemniczenia (był Wielkim Mistrzem) od lat się z tym nie kryje. Dodam, że w telewizyjnym filmie dokumentalnym o Wielkiej Loży Narodowej Polski, który zrealizowałem w latach dziewięćdziesiątych XX w., narratorem był właśnie prof. Cegielski.
Natomiast żydowskiej krwi mam jedną piątą, tak jak każdy statystyczny Polak . Takie obliczenia przeprowadzili naukowcy amerykańscy, były to badania obejmujące ostatnie 500 lat, jeśli jest to nawet bujda to osobiście przy 1/5 pozostaję . Cyklistą zaś jestem zawołanym, siadam na rower niezależnie od słoty, mrozu czy żaru , z tego m.in. powodu słyszę jak mówią, że jestem wariatuńcio. Mason, Żyd czy cyklista - na jedno wychodzi.
Wdepnąć w towarzystwo masońskie nie jest zresztą łatwo. Kto ma za sobą szkolne lektury wie doskonale z „Popiołów” Stefana Żeromskiego jaka to mordęga. Inicjacja masońska to istne tortury, no ale do odważnych świat należy. Dzięki temu w szeregach tej tajemnicą osnutej organizacji, która niby to w małym paluszku ma świat cały i nim rządzi znaleźli się najznakomitsi. Nasza narodowa legenda Naczelnik Józef Piłsudski nie tylko otaczał się generałami – masonami, lecz nie należących do tego zachęcał. Wiedział co robi. Jako wódz – państwowiec chciał pociągać wszystkimi możliwymi sznurkami nie tylko na krajowej arenie. Marszałek utrzymywał bliskie kontakty z Wielkim Mistrzem WLNP Andrzejem Strugiem. Po śmierci Dziadka – Marszałka sanacyjna prawica zdelegalizowała polską masonerię i lepiej nie mówić jak na tym wyszyliśmy.
Nie lękali się masońskich fartuszków i murarskich narzędzi ich ceremonii – nawet kapłani. Niektórzy, z kilkoma biskupami włącznie byli masonami. Nie bez powodu abp prof. Józef Życiński zwracając się kiedyś do tych księży, którzy w masonach widzą czarta powiedział, że lepiej by zamilkli zamiast mówić o tym, o czym nie mają zielonego pojęcia. Polscy wolnomularze z Loży Narodowej reprezentują nurt dogmatyczny, tzw. „angielski”, w którym obowiązuje wymóg wiary w Boga. Transcendencja jest źródłem etyki polskich wolnomularzy. Byli nimi między innymi Janusz Korczak, partner życiowy Marii Dąbrowskiej Stanisław Stempowski, prof. Klemens Szaniawski.
O spisku masońsko–żydowskim prawica krzyczy od stuleci. Od czasu do czasu do tego grona włączano jezuitów. Antymasońska i antyjezuicka propaganda ogarnęła w XIX w. całą Europę, kwitła głównie w Niemczech. Demaskuje ją w swoich esejach i dziełach prof. Janusz Tazbir . W intrygach masonów i mędrców Syjonu widziano również źródło rozbiorów Polski. Nie dość na tym. Tajne kierownictwo spiskowców miało sprowokować Powstanie Listopadowe i Powstanie Styczniowe. Po to, aby Polacy przegrali. Wywody, że masoni i Żydzi wespół z carską i pruską agenturą doprowadzili do klęski powstańczej historyk Powstania Styczniowego Stefan Kieniewicz nazwał „czystą fantazją”. Tych „fantazji” nie brak i dziś. Nawet w czasie II Soboru Watykańskiego ( 50 lat temu) przeciwnicy reform wydali broszurę o spisku masońsko-żydowskim w łonie Kościoła.
Miała być humoreska. Gdzieś się rozpłynęła, gdy do głosu doszły fakty. Spiskowa teoria dziejów rodzi demony. Demony wcale nie są śmieszne. Aczkolwiek – proponował Józef Ignacy Kraszewski – można je wyśmiewać. Skala ich grozy równa się skali głupoty twórców „fantazji”. Autor „Starej baśni” kpił z tych wszystkich „ co wzajem się straszą, sami nie wiedząc czym; jedni skrytą potęgą Lojoli, drudzy masonami… dziś są to straszydła na wróble”. Są to strachy na Lachy. Jednak w istocie wcale nie są takie śmieszne. To nie humoreska, to wstyd.
Jerzy Klechta




















