Cezary Bryka: Sałatka

„Pro­te­sty, jak na przy­kład w ostat­niej spra­wie LOT-u, poka­zują, że można sku­tecz­nie wal­czyć o swoją, nie­po­prawną wizję świata. O to, by w samo­lo­tach nosić krzyż, a w sali szpi­tal­nej na niego spoj­rzeć, by na sta­dio­nach móc spro­wo­ko­wać kon­tro­wer­syjną oprawą i prze­kląć w ner­wach, by móc zapa­lić papie­rosa w swoim barze, by wresz­cie móc jasno pre­cy­zo­wać dobro i zło, prawdę i kłam­stwo. Rze­czy­wi­stość, która nas ota­cza, może i jest chora, ale to od nas zależy, czy damy radę ją uzdro­wić” – stwier­dził w por­talu wPolityce.pl stu­dent Uni­wer­sy­tetu Kar­dy­nała Ste­fana Wyszyń­skiego, Mar­cin Fijołek.

Prze­wod­ni­czący Epi­sko­patu Pol­ski, metro­po­lita prze­my­ski abp Józef Micha­lik w liście paster­skim na pierw­szą nie­dzielę Wiel­kiego Postu pod­kre­ślił, że Kościół jest dziś „pla­nowo ata­ko­wany” przez „różne śro­do­wi­ska liber­tyń­skie, ate­istyczne i masońskie”.

- Metodą sza­tana jest kłam­stwo. A ileż tego kłam­stwa, mani­pu­la­cji, fał­szy­wych oskar­żeń i nie­do­trzy­ma­nych obiet­nic krąży mię­dzy nami i po całym świe­cie. Jakże łatwo ludzie idą za fał­szy­wymi pro­ro­kami także dziś – słusz­nie zauwa­żył prze­wod­ni­czący Epi­sko­patu Polski.

Pan Stu­dent, jak na mło­dego czło­wieka przy­stało, wal­czy o nie­ogra­ni­czoną (do czasu) wol­ność czło­wieka. Wal­czy z absur­dal­nymi zaka­zami w rodzaju zakazu pale­nia w pry­wat­nych restau­ra­cjach i z potę­pia­niem przez femi­nistki nazwa­nia pro­sty­tutki  pro­sty­tutką. Wal­czy o prawo do nacjo­na­li­stycz­nych napi­sów na sta­dio­nach i o „zakaz peda­ło­wa­nia”. Wal­czy o prawo do spoj­rze­nia na krzyż w szpi­tal­nej sali (jeśli kie­dy­kol­wiek – czego mu oczy­wi­ście nie życzę – znaj­dzie się w szpi­tal­nej sali, to praw­do­po­dob­nie zauważy, że przy łóż­kach stoją szafki, na któ­rych można sta­wiać krzyże i patrzeć na nie do woli). Wal­czy o prawo do mówie­nia o czło­wieku per Murzyn, co jest pew­nym uprosz­cze­niem zacho­wa­nia jed­nego posła wobec innego posła, a jed­no­cze­śnie zdaje się wska­zy­wać, że Pan Stu­dent wygła­sza zaka­mu­flo­waną obronę szka­lo­wa­nego byłego pre­zy­denta Moł­da­wii. Poli­tyk ów użył mia­no­wi­cie prze­ciw innemu poli­ty­kowi argumentu:

- Tylko ten Murzyn, który nie­dawno zlazł z drzewa, broni lide­rów Sojuszu.

Nie należy oce­niać czy­je­goś zacho­wa­nia, a już broń Boże, uży­wać tak prze­brzmia­łych słów jak grzech czy po pro­stu zło” – ubo­lewa Pan Stu­dent, nie­jako prze­cząc sam sobie.

Mło­dzi ludzie mają prawo mie­szać myśli w coś w rodzaju cate­rin­go­wej sałatki. Jesz­cze nie wie­dzą, że smak sałatki bie­rze się z doboru skład­ni­ków, przy­praw i sosu, a byłoby dobrze gdyby zaczęli „uzdra­wiać rze­czy­wi­stość” dopiero po osią­gnię­ciu tej doj­rza­łej wiedzy.

Pan Arcy­bi­skup jest już duży i wie, co mówi.

- Nie oszczę­dzają Kościoła libe­ralne tele­wi­zje i takież pisma. Nawet rzą­dowe insty­tu­cje, niby pro­mu­jąc plu­ra­lizm medialny, ostat­nio zdy­skry­mi­no­wały kato­licką tele­wi­zję, co na szczę­ście budzi świa­do­mość narodu – w ten spo­sób, nawią­zu­jąc do nie­przy­zna­nia tele­wi­zji Trwam miej­sca na mul­ti­plek­sie cyfro­wym, roz­wi­nął Pan Arcy­bi­skup twier­dze­nie, jakoby Kościół był dziś „pla­nowo ata­ko­wany” przez „różne śro­do­wi­ska liber­tyń­skie, ate­istyczne i masońskie”.

Według metro­po­lity prze­my­skiego Wielki Post powi­nien »pogłę­bić naszą wie­dzę i wiarę« oraz pomóc »odczy­tać wyzwa­nia cza­sów, w któ­rych żyjemy, i prze­nik­nąć je tym, co tylko chrze­ści­ja­nie posia­dają i czym mogą ubo­ga­cić świat«” – cytuje Pol­ska Agen­cja Prasowa.

Jakoś trudno mi uwie­rzyć, żeby doro­sły Pan Arcy­bi­skup był cał­kiem serio prze­ko­nany że Tele­wi­zja Trwam może „pomóc odczy­tać wyzwa­nia cza­sów, w któ­rych żyjemy”.

Gdyby Hie­rar­cha nagi­nał prawdę w celu wpro­wa­dza­nia w błąd wła­snej żony, nie miał­bym ani prawa ani ochoty się wtrą­cać. Jed­nak są to stwier­dze­nia, zawarte w liście paster­skim na pierw­szą nie­dzielę Wiel­kiego Postu, a więc sta­no­wią skład­niki sałatki dla Narodu. A potem bied­nemu Panu Stu­den­towi wszystko się myli.

Opo­wiem aneg­dotkę” – powie­dział w wywia­dzie dla „Gazety Wybor­czej” prof. Tade­usz Cegiel­ski, histo­ryk z UW, badacz dzie­jów nowo­żyt­nych, histo­rii kul­tury i idei. Wol­no­mu­larz i znawca tej pro­ble­ma­tyki – Z ks. pra­ła­tem Józe­fem Majem toczymy od dawna przy­ja­ciel­ski spór, czy w pod­zie­miach kościoła św. Kata­rzyny, naj­star­szego kościoła na Mazow­szu, była loża, czy nie. On twier­dzi, że była, ja – że nie. Raz na popar­cie swo­ich argu­men­tów doda­łem, że w końcu z nas dwóch to ja jestem maso­nem, a nie on. Ks. Maj spoj­rzał na mnie zasko­czony: »Pan, panie pro­fe­so­rze? Pan nie jest maso­nem«. Stu­denci w śmiech. Zasta­na­wiam się, co miał na myśli. Widzę dwie moż­li­wo­ści. Pierw­sza – że nie wyglą­dam na takiego, który pożera chrze­ści­jań­skie dzieci, jak zapewne sądzi arcy­bi­skup. I druga – o tym, kto jest maso­nem, orze­kamy tak naprawdę my, Kościół”.

Myśla­łem, że Pan Arcy­bi­skup Micha­lik świet­nie wie, czym jest maso­ne­ria, a brak zgody na przy­zna­nie Tele­wi­zji Trwam na mul­ti­plek­sie cyfro­wym przy­pi­sał „róż­nym śro­do­wi­skom liber­tyń­skim, ate­istyczny i masoń­skim” bo komuś musiał przy­pi­sać (prze­cież nie wypada mu publicz­nie powie­dzieć, że jest to medium marne i szo­wi­ni­styczne). Jed­nak aneg­dota prof. Cegiel­skiego suge­ruje, że być może nie­wie­dza jest natu­ralną cechą Panów Arcybiskupów.

Temat zbrod­ni­czych doko­nań maso­ne­rii ostat­nio wycią­gnięto w lipcu 2011 roku, kiedy trudno byłoby mia­no­wać mordercę z nor­we­skiej wyspy Utoya Żydem, więc por­ta­lowi niezalezna.pl (my infor­mu­jemy – oni kła­mią) udało się na chwilę prze­kształ­cić zbrod­nię  Andersa Beh­ringa Bre­ivika w spi­sek wolnomularski.

Mia­łem już wów­czas o maso­ne­rii wie­dzę na pozio­mie mini­mal­nym, czyli wyż­szym od poziomu wie­dzy więk­szo­ści nie­zwią­za­nych z tym ruchem Pola­ków. To mini­mum wie­dzy zawdzię­cza­łem szczę­śli­wemu tra­fowi, że jeden z moich naj­bliż­szych przy­ja­ciół jest maso­nem. Kiedy więc zaczęto wyol­brzy­miać fakt że Bre­ivik, zapre­zen­to­wał się wśród innych prze­brań rów­nież w masoń­skim far­tuszku, popro­si­łem przy­ja­ciela o pomoc w prze­ka­za­niu mojego mini­mum wie­dzy jesz­cze więk­szym igno­ran­tom ode mnie.

Kon­sty­tu­cja Ander­sena z 1723 roku, będąca pod­stawą maso­ne­rii i wszyst­kich świa­to­wych orga­ni­za­cji Wol­no­mu­lar­skich oraz Kon­sty­tu­cji i regu­la­mi­nów róż­nych lóż, głosi: „Wol­no­mu­larz powi­nien, z tytułu swo­jej przy­na­leż­no­ści, prze­strze­gać Prawa Moral­nego i jeżeli dobrze rozu­mie zasady Sztuki nie będzie nigdy bez­myśl­nym ate­istą ani liber­ty­nem nie-uznającym żad­nej reli­gii”. („W daw­nych cza­sach wol­no­mu­la­rze we wszyst­kich kra­jach musieli prak­ty­ko­wać reli­gię ich kraju czy narodu, jaka­kol­wiek by ona była; obec­nie, kiedy każdy ma prawo do wła­snych poglą­dów, bar­dziej wska­zane jest nakła­nia­nie do prze­strze­ga­nia reli­gii, co do któ­rej wszy­scy ludzie są zgodni. Polega ona na tym, aby być dobrym, szcze­rym, skrom­nym i hono­ro­wym, nie­za­leż­nie od tego, jak się czło­wiek nazywa i jakie jest jego wyzna­nie” – wyja­śnił mój przyjaciel).

Nie mam ambi­cji prze­ko­na­nia Panów Arcy­bi­sku­pów – tym bar­dziej, że moim zda­niem wie­dzą nie­mniej ode mnie i tylko żar­tują że tak nie jest. Jed­nak jeśli prze­ko­nam choć jed­nego Pana Stu­denta do uważ­niej­szego przy­glą­da­nia się czy mar­chewka w sałatce z cate­ringu nie jest roz­go­to­wana, to uznam że odnio­słem sukces.

Jest też dobra wia­do­mość: War­szawa zaczyna uła­twiać życie cykli­stom.    

 

Cezary Bryka

Nienalezna.pl



Dodany: 23 lutego 2012r.
Autor: Cezary Bryka
Dział: Bryka bryka
Rozmiar liter: A A A

Współpracujemy z...

Reklama z sympatii

Polecamy