Pod koniec XIX wieku istniała w krajach Europy Łacińskiej, od Francji po Rumunię, unia walutowa, polegająca na tym, że moneta złota w każdym kraju musiała zawierać taka samą ilość złota próby 90. Podobnie było ze srebrnymi monetami. Ułatwiało to niesamowicie handel, bo we Francji można było płacić lirami, a we Włoszech drahmami. Niestety, dwa kraje zaczęły kantować na próbie metalu użytego do bicia monet. W ten sposób można było wymienić 100 kg czystego złota za jedynie 80 kg. Obydwa kraje z hukiem wyrzucono z unii walutowej. Jakie to były kraje?
Każdy od razu krzyknie: – Grecja!. Faktycznie, Grecy fałszowali złote monety. A drugi kraj? Trochę trudniej zgadnąć. Był to Watykan, który fałszował srebrne monety.
Jeżeli jest ktoś zdziwiony, to polecam najrozmaitsze książki o dziejach papiestwa, na przykład, „Watykan Sp.z.o.o.” autorstwa Gianluigi Nuzziego. Czasem ludzie, którzy je czytają, komentują: „Zupełnie jak mafia”. Nie, to raczej mafia uczyła się od Watykanu, a nie odwrotnie.
W „Gazecie Wyborczej” ukazał się niedawno artykuł o przekrętach Komisji Majątkowej, która załatwiała zwrot majątków zrabowanych polskiemu Kościołowi. Na przykład, zakon cystersów dostał w 1994 roku grunty w Krakowie. W ugodzie „zapomniano” napisać, że to wyczerpuje roszczenia. W 2004 roku cystersi znowu złożyli wniosek i dostali 66 mln odszkodowania. Przykładów machlojek jest więcej.
Pamiętajmy jednak, że te wszystkie sprawy majątkowe to są fistaszki (ang. peanuts) w porównaniu z pieniędzmi jakie idą na lekcje religii w państwowych szkołach, na emerytury dla księży-nauczycieli, na ordynariaty, na uczelnie katolickie.
Nic mi do tego, czy ktoś wierzy w Boga, czy to Allacha, czy Manitou. Jednak, jako podatnik, mam prawo domagać wytłumaczenia sensu pompowania rocznie kilku miliardów złotych (tak, kilku miliardów, łatwo to policzyć) z budżetu Państwa do instytucji kościelnych.
Pedofilia wielu tysięcy księży i jej ukrywanie przez instytucje kościelne to ewidentne łamanie szóstego przykazania. Kradzież to naruszenie przykazania siódmego. Bądźmy świadomi, że każdy, kto posyła dziecko na religię, czy wspiera instytucjonalny Kościół obecnością na mszach świętych, ma na sumieniu łamanie obydwu przykazań.
Michał Leszczyński




















