Echa wydarzeń

Andrzej Lewandowski: Ostatni gong

Andrzej Lewandowski: Ostatni gong

ECHA WYDARZEŃ: Tade­usz Wala­sek nie żyje. Bole­sna wia­do­mość. Jeden z naj­lep­szych bok­se­rów w histo­rii pol­skiego i świa­to­wego sportu odszedł mając lat 75. Dwa medale olim­pij­skie, pas mistrza Europy; sie­dem tytu­łów mistrza kraju. 421 (!!!) rin­go­wych wystę­pów – 378 zwy­cięstw, 9 remi­sów, tylko 38 pora­żek; w repre­zen­ta­cji Pol­ski 28 wygra­nych poje­dyn­ków. Na przy­to­cze­niu takiego bilansu wła­ści­wie można poprze­stać i powie­dzieć, że jego autor w pełni zasłu­guje [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Kapitan i jego drużyna

Andrzej Lewandowski: Kapitan i jego drużyna

ECHA WYDARZEŃ: Wiem, tematu „Tade­usz Wrona i jego dru­żyna” nie wolno omi­nąć. Także w komen­ta­rzu na spor­tową nutkę. Z tym, że wola­łem pocze­kać, aż „wypi­szą się” i wygło­szą swoje poglądy inni. Bo nie­za­leż­nie od  zasług Osoby oraz kapi­tań­skich part­ne­rów, mamy w ogóle prze­ogromne zapo­trze­bo­wa­nie na idoli. Mało dziś zło­tych i z dia­men­tami (to z szy­bow­nic­twa,   o któ­rym będzie) praw­dzi­wych – jak ten. Za to (i - więc) sztucz­nych, wydmu­cha­nych, wymy­ślo­nych dla nas – [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Światełko pamięci i… przypominania

Andrzej Lewandowski: Światełko pamięci i… przypominania

ECHA WYDARZEŃ: Dzień Wszyst­kich Świę­tych trak­tuję, jako… dzień wizyt. Na cmen­ta­rzach, ale wizyt. U Taty, u Mamy, u Dziadka z Ciotką – głowy zło­żyli przez hitle­row­ców. Dwoje ma led­wie grób sym­bo­liczny– pro­chy gdzieś pod gru­zami sto­licy i na polu KL Auschwitz… U Ninki ze Zbysz­kiem, któ­rzy – losem wielu wojen­nych tuła­czy „popowstańczo-maczkowskich”- żywota doko­nali na Wyspie. Tu mają tablicę… U boha­ter­skiej Babuni, którą wojna dwu­krot­nie wypę­dziła z domu [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Na koniec października

Andrzej Lewandowski: Na koniec października

ECHA WYDARZEŃ: Panna Isia (Agnieszka) Radwań­ska serca pod­biła, choć kortu mistrzyń pod­bić nie zdo­łała.  I tak – szczere gra­tu­la­cje. Waleczna, ambitna. Zdaje się, ze tech­nicz­nie bry­lan­towa (nie będę uda­wał, że sztukę tenisa znam na wylot) nie dała rady tym, które moc­niej, szyb­ciej, i wciąż w ataku. Sztuką siłę daje się poko­nać, ale żeby na miarę wygry­wa­nia całej rywa­li­za­cji, to już nie takie proste… [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Nożyce dały głos…

Andrzej Lewandowski: Nożyce dały głos…

ECHA WYDARZEŃ: Aż korci, żeby mówić o swoim udziale, ale jed­nak nie zgrze­szę zaro­zu­mia­ło­ścią. Gło­sząc, że to wła­śnie dzięki mnie p. Miro­sław Przed­peł­ski, pre­zes siat­ka­rzy wydał oświad­cze­nie. Zna­la­złem je w poczcie – od red. Euge­niu­sza Andre­juka (pozna­łem go, gdy pra­co­wał w PAP, potem chyba było „ Życie War­szawy”, teraz jakby rzecz­ni­ko­wał PZPS) ); oświad­cze­nie jest też na stro­nie Związku. Fakt – pisa­łem [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Korzonki

Andrzej Lewandowski: Korzonki

ECHA WYDARZEŃ: Naj­pierw sport „proz­dro­wotny”. Wczo­raj 60 base­nów, dziś powtórka. W ramach walki z bólem tzw. korzon­ków. Panu Adam­kowi pły­wa­nie przed walką z Kliczko zaszko­dziło (jak orzekł Jerzy Kulej), może ze mną będzie odwrot­nie. Albo ja, albo ono; czyli korzon­ków doskwie­ra­nie…. Chcia­łem się Jerzego pora­dzić – w końcu nie tylko zna się na bok­sie, jest też „magi­strem od fikoł­ków”, ale adres mailowy [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Podwójna krótka

Andrzej Lewandowski: Podwójna krótka

ECHA WYDARZEŃ: Tro­chę zwal­niam tempo pisa­nia. Żeby Czy­tel­ni­ków nie znu­żyć. Bo to jed­nak takie jed­no­stajne – sport i sport, pan Janek i pan Janek… Stop. Tym razem PT Czy­tel­ni­kom, sobie i posłowi-elektowi dam spo­kój. Choć On nam spo­koju dać nie chce i codzien­nie z czymś ata­ku­ją­cym wystę­puje. Ale w tym miej­scu już o tym ani słowa… Będzie o siat­kówce.  Taka „podwójna krótka”… Piękna to gra, do tego zdo­była [Czytaj dalej...]

Andrzej Lewandowski: Rządzenie via Facebook?

Andrzej Lewandowski: Rządzenie via Facebook?

ECHA WYDARZEŃ: Nie będę ory­gi­nalny, ale powiem, że bar­dziej mi odpo­wia­dał dr Adam Giersz, jako tre­ner ping­pon­gi­stów (czas Andrzeja Grubby, Leszka Kuchar­skiego i s-ki), niż jako mini­ster sportu. W dru­giej roli nie zauwa­ży­łem, by nasz sport wyczy­nowy w świe­cie awan­so­wał, zaś powszechny stał się… rze­czy­wi­ście powszech­nym. Żeby wf w szkole wymia­rem i jako­ścią dorów­nało daw­nej Szkole Rycer­skiej i pro­gra­mowi Komi­sji Edu­ka­cji Naro­do­wej i tak [Czytaj dalej...]

 Strona 9 z 11  « Pierwsza  ... « 7  8  9  10  11 »