<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Studio Opinii</title>
	<atom:link href="http://studioopinii.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://studioopinii.pl</link>
	<description>Niezależny portal dziennikarski, w Sieci od 1.10.2008</description>
	<lastBuildDate>Fri, 18 May 2012 14:22:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Paweł Wimmer: Studio Opinii w Kindle</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8789-pawel-wimmer-studio-opinii-w-kindle</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8789-pawel-wimmer-studio-opinii-w-kindle#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 14:22:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Wimmer</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka i technika]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[Paweł Wimmer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8789</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-18. Nie wiemy dokładnie, ile egzemplarzy czytnika Kindle jest dziś w Polsce – specjaliści przyjmują, że już blisko 100 tysięcy, ale można się spodziewać, że liczba ta eksploduje wkrótce i zwielokrotni się w ciągu roku czy dwóch. Kindle jest znakomitym czytnikiem ebooków, który stanowi centrum całego książkowego ekosystemu firmy Amazon. Jest zdecydowanie najbardziej popularnym urządzeniem, sprzedawanym co roku już w dziesiątkach milionach egzemplarzy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>2012-05-18. Nie wiemy dokładnie, ile egzemplarzy czytnika Kindle jest dziś w Polsce – specjaliści przyjmują, że już blisko 100 tysięcy, ale można się spodziewać, że liczba ta eksploduje wkrótce i zwielokrotni się w ciągu roku czy dwóch.</p>
<p>Kindle jest znakomitym czytnikiem ebooków, który stanowi centrum całego książkowego ekosystemu firmy Amazon. Jest zdecydowanie najbardziej popularnym urządzeniem, sprzedawanym co roku już w dziesiątkach milionach egzemplarzy. Doskonale się nadaje do czytania nie tylko książek, ale i prasy, a także artykułów z Internetu. Właśnie ta ostatnia funkcja jest przedmiotem niniejszego krótkiego poradnika.<span id="more-8789"></span></p>
<p>Wiele osób twierdzi, że najczęściej czyta w Kindle właśnie teksty przesłane z przeglądarki internetowej na konto w Kindle, skąd trafiają do ich czytników. Po prostu czytanie w fotelu jest przyjemne i wygodne – na pewno bardziej komfortowe niż w komputerze. Zbiór tekstów, na które natrafiliśmy w ciągu dnia, możemy sukcesywnie przesyłać na konto, a wieczorem usiąść wygodnie przy kawie i zagłębić się w lekturę. Równie dobrze można to przenieść na weekend, nie mówiąc już o porcji lektur przygotowanej na urlop – zdumiewająco wytrzymała bateria czytnika (nawet 3–4 tygodnie) uniezależnia nas od ładowania.</p>
<p>Jak więc połączyć przeglądarkę z czytnikiem?</p>
<ul>
<li>Przejdź w przeglądarce na stronę http://www.klip.me/sendtokindle/. Strona zawiera skryptozakładkę (ang. <em>bookmarklet</em>) o nazwie Send to Kindle, która obsługuje przeglądarki Firefox, Chrome Internet Explorer 9, Opera i Safari.</li>
<li>Przewiń stronę na dół, uchwyć myszką widniejący na podlewie link Send to Kindle – tam, gdzie jest napisane <strong>Drag this bookmark</strong> – i przeciągnij ją na pasek zakładek przeglądarki lub do jakiegoś folderu z zakładkami.</li>
<li>Otwórz jakiś artykuł w Studiu Opinii i kliknij tę skryptozakładkę w pasku z zakładkami swojej przeglądarki – otworzy się specjalny podgląd artykułu, a po prawej stronie zobaczysz przycisk <strong>Setting</strong>.</li>
<li>Kliknij przycisk <strong>Setting</strong>, aby otworzyć stronę z ustawieniami skryptozakładki.</li>
<li>W sekcji <strong>My Kindle’s email address:</strong> podaj swoją nazwę na koncie Kindle (np. kowalski), wybierz też jedną z dwóch domen – prawdopodobnie będzie to kindle.com, a nie free.kindle.com.</li>
<li>Skopiuj do schowka adres mailowy kindle@klip.me i kliknij link <strong>Go to your Kindle management page</strong>.</li>
<li>Na stronie <strong>Your Kindle Library</strong> kliknij w lewym panelu link <strong>Personal Document Settings</strong>.</li>
<li>W sekcji <strong>Approved Personal Document E-mail List</strong> kliknij na dole link <strong>Add a new approved e-mail address</strong> I wklej ze schowka skopiowany wcześniej adres kindle@klip.me.  Tym samym zezwalasz, aby artykuły przesłane za pomocą tej skryptozakładki były akceptowane przez twoje konto w Amazonie.</li>
<li>Wróć do ustawień Send to Kindle i kliknij na dole przycisk <strong>Save</strong>.</li>
</ul>
<p>Trochę to skomplikowane, ale na szczęście to jednorazowa procedura. Zobaczmy teraz jak przesłać artykuł.</p>
<ul>
<li>Otwórz artykuł i kliknij skryptozakładkę.</li>
<li>Gdy otworzy się specjalny podgląd artykułu, kliknij przycisk <strong>Send</strong>.</li>
</ul>
<p>Po chwili system potwierdzi przesłanie artykułu na konto w Amazonie – pokazuje to ilustracja.</p>
<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/SO-sendtokindle.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-8790" title="SO-sendtokindle" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/SO-sendtokindle-300x215.jpg" alt="" width="300" height="215" /></a></p>
<p>Otwieramy teraz czytnik i widzimy pobrany już tam zapewne (np. przez domowe WiFi) artykuł – poniższa ilustracja pokazuje ekran przechwycony w czytniku, artykuł przesłany z przeglądarki w komputerze.</p>
<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/SO-kindle.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-8791" title="SO-kindle" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/SO-kindle-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Jak widać, kilka czynności na początku, a potem możemy już wygodnie gromadzić sobie lektury na wolną chwilę.</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p align="right"><strong><em><a title="Paweł Wimmer" href="http://studioopinii.pl/o-redakcji/pawel-wimmer">Paweł Wimmer</a></em></strong></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8789-pawel-wimmer-studio-opinii-w-kindle/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stefan Bratkowski, Bogdan Miś: Alarm w sprawie Muzeum Techniki</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8786-stefan-bratkowski-bogdan-mis-alarm-w-sprawie-muzeum-techniki</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8786-stefan-bratkowski-bogdan-mis-alarm-w-sprawie-muzeum-techniki#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 May 2012 14:11:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stefan Bratkowski, Bogdan Miś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Najnowsze]]></category>
		<category><![CDATA[Nauka i technika]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Miś]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Stefan Bratkowski]]></category>
		<category><![CDATA[technika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8786</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-18. Zlokalizowane w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki Muzeum Techniki jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie zostawiła nam w spadku PRL. W wyniku uchwał Drugiego Kongresu Techników Polskich (1952) powołano je na papierze, powierzając organizację potężnej wówczas Naczelnej Organizacji Technicznej. W trzy lata później muzeum faktycznie uruchomiono w PKiN. Pomieszczenia dla tej placówki zostały specjalnie zaprojektowane; z trudem mogłyby posłużyć innym celom. Kto jednak sądzi, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<dl id="attachment_8787" class="wp-caption alignright" style="width: 485px">
<dt><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/arr.jpg"><img class="size-medium wp-image-8787 " style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="arr" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/arr-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></dt>
<dd class="wp-caption-text">ARR – polski analizator równań różniczkowych, unikatowy eksponat Muzeum</dd>
</dl>
<p>2012-05-18. Zlokalizowane w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki Muzeum Techniki jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie zostawiła nam w spadku PRL. W wyniku uchwał Drugiego Kongresu Techników Polskich (1952) powołano je na papierze, powierzając organizację potężnej wówczas Naczelnej Organizacji Technicznej. W trzy lata później muzeum faktycznie uruchomiono w PKiN. Pomieszczenia dla tej placówki zostały specjalnie zaprojektowane; z trudem mogłyby posłużyć innym celom.</p>
<p>Kto jednak sądzi, że ta zasłużona instytucja jest wyłącznie dzieckiem PRL-u – jest w głębokim błędzie. Jej genealogia sięga XIX wieku: już bowiem w roku 1875 powstało w Warszawie <a title="Muzeum Przemysłu i&nbsp;Rolnictwa w&nbsp;Warszawie" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Muzeum_Przemys%C5%82u_i_Rolnictwa_w_Warszawie">Muzeum Przemysłu i Rolnictwa</a>, którego założycielami byli książę Jan Tadeusz Lubomirsk<a title="Jan Tadeusz Lubomirski" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Tadeusz_Lubomirski">i</a>, hrabia Józef Zamoyski, Jakub Natanson i K. Dietrich. W roku 1929 , w odrodzonej Polsce, powstaje z kolei  <a title="Muzeum Techniki i&nbsp;Przemysłu w&nbsp;Warszawie (strona nie istnieje)" href="http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Muzeum_Techniki_i_Przemys%C5%82u_w_Warszawie&amp;action=edit&amp;redlink=1">Muzeum Techniki i Przemysłu</a>, zorganizowane przez wybitnego polskiego inżyniera Kazimierza Jackowskiego, który był też jego dyrektorem do śmierci w Katyniu w kwietniu 1940 r. Dopiero w wyniku wojny to muzeum przestaje istnieć. Tak więc bez przesady można powiedzieć, że<strong> obecne Muzeum Techniki jest instytucją historyczną – i, dodajmy, arcywarszawską.<span id="more-8786"></span></strong></p>
<p>No i teraz nad tą niesłychanie zasłużoną, od 1972 roku nieprzerwanie kierowaną przez inż. Jerzego Jasiuka placówką wisi miecz. Nie można wykluczyć, że jutrzejsza Noc Muzeów (we wszystkich kolejnych Muzeum Techniki budziło ogromne zainteresowanie publiczności i lokowało się w czołówkach statystyk zainteresowania publiczności) będzie ostatnim sukcesem frekwencyjnym placówki.</p>
<p><strong>Od lat muzeum cierpi na brak pieniędzy</strong>. Właściwie dla wszystkich kolejnych rządzących ekip jego działalność stanowi nieistotny margines. Brak funduszy na remont; śmieszne, głodowe pensje personelu, nie sięgające średniej krajowej (może dlatego, że stanowiska kierownicze w muzeum nie są łakomym kąskiem dla działaczy partyjnych kolejnych ekip, a w dodatku by tu pracować – trzeba mieć odpowiednie wykształcenie i talent…); o modernizacji czy rozbudowie nie ma co wspominać.</p>
<p>No i teraz <strong>Ministerstwo Nauki (hańba i wstyd!)  odrzuca wniosek o dotację dla placówki.</strong> Prawdopodobnie zwolnienia pracowników będą nieuniknione, zbiory zostaną zapewne rozprzedane. Wyjaśnijmy: chodzi o kilka milionów złotych w skali roku, sumę po prostu humorystyczną w skali budżetu.</p>
<p>Jako placówki Naczelnej Organizacji Technicznej – a więc formalnie prywatnej – nie chroni bowiem MT ustawa o muzeach. Pod młotek może więc trafić 11 000 eksponatów i ponad 40 000 książek. Niektóre z tych eksponatów są unikatami w skali światowej i europejskiej, jak lotnia Lilienthala (jedna z czterech, które przetrwały na świecie), kamera Prószyńskiego (pierwsza w historii kamera reporterska), fragmenty pierwszego polskiego komputera XYZ, czy pierwsze wydanie Wielkiej Encyklopedii Francuskiej z XVIII wieku.</p>
<p>Pan<strong> Bartosz Loba</strong>, rzecznik Ministerstwa Nauki, mówi: „<em>Zadanie nie uzyskało rekomendacji zespołu ds. finansowania z uwagi na ogólnie sformułowany wniosek niepozwalający odnieść się do zasadności kosztów. Znaczna część kosztów, zdaniem zespołu, dotyczy utrzymania Muzeum Techniki i nie jest związana z działalnością upowszechniającą naukę”.</em></p>
<p>Czyli: remonty pomieszczeń, zakup nowych gablot, płace dla pracowników – oraz inne koszty utrzymania instytucji, którą w ciągu roku odwiedza ponad 150 000 ludzi, a w 3 000 lekcji muzealnych bierze udział ponad 70 000 uczniów, nie są „związane z działalnością upowszechniającą naukę”…</p>
<p>Wstyd. Trzeba doprawdy mieć miedziane czoło, by wyartykułować publicznie podobnie zawstydzające brednie.</p>
<p><strong>Brońmy Muzeum Techniki.</strong> Jest nie tylko częścią naszej przeszłości, ale działa na rzecz naszej przyszłości, jest elementem budowania nowoczesnej gospodarki, opartej na wiedzy. Zaryzykujemy stwierdzenie, że jego dalsze istnienie jest cywilizacyjnie znacznie ważniejsze od jakiegoś EURO2012.</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><strong><em>Stefan Bratkowski, Bogdan Miś</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8786-stefan-bratkowski-bogdan-mis-alarm-w-sprawie-muzeum-techniki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Daniel Passent: Stankiewicz mówi Kaczyńskim</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8782-daniel-passent-stankiewicz-mowi-kaczynskim</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8782-daniel-passent-stankiewicz-mowi-kaczynskim#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 20:55:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Daniel Passent</dc:creator>
				<category><![CDATA[Cudze opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Passent]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[przedruk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8782</guid>
		<description><![CDATA[  2012-05-17. Nie wszystkim jest znany dorobek Ewy Stankiewicz, dziennikarki „Gazety Polskiej Codziennie”, autorki filmów dokumentalnych, współzałożycielki „Solidarnych 2010”, kata i ofiary Stefana Niesiołowskiego. Ewa Stankiewicz jest nie tylko dziennikarką. Jest bojowniczką, aktywistką polityczną, gorącą orędowniczką telewizji Trwam, uważa ona Polskę za kraj okupowany przez reżim Tuska i złowrogi układ. Nie dziwi mnie, że zmierzała do zwarcia z posłem Niesiołowskim, który z kolei [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<header><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/passent.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6409" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="passent" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/passent-300x262.jpg" alt="" width="300" height="262" /></a>2012-05-17. Nie wszystkim jest znany dorobek Ewy Stankiewicz, dziennikarki „Gazety Polskiej Codziennie”, autorki filmów dokumentalnych, współzałożycielki „Solidarnych 2010”, kata i ofiary Stefana Niesiołowskiego. Ewa Stankiewicz jest nie tylko dziennikarką. Jest bojowniczką, aktywistką polityczną, gorącą orędowniczką telewizji Trwam, uważa ona Polskę za kraj okupowany przez reżim Tuska i złowrogi układ. Nie dziwi mnie, że zmierzała do zwarcia z posłem Niesiołowskim, który z kolei niepotrzebnie dał się sprowokować. Oto fragmenty jej wypowiedzi w dyskusji na łamach poważnego skądinąd, konserwatywnego rocznika filozoficznego „Teologia Polityczna” (nr 6/2012), który się właśnie ukazał.</header>
<div>
<p>„Język dzisiejszej polityki jest absolutnym językiem propagandy, i to bardzo świadomym. Katastrofa (smoleńska) to bardzo dokładnie obnażyła, natomiast to jest proces wieloletni, bardzo groźny, bo to znacznie skuteczniejsza propaganda niż ta w stanie wojennym. Dlatego, że wtedy nie było pozorów dyskusji. Wtedy było wiadomo, że telewizja kłamie. Teraz są pozory dyskusji. Że jest ileś tam telewizji, że one są niezależne, że są prywatne itd. Ta choroba (…) grozi reżimem. Wydaje mi się, że w takim państwie w tej chwili żyjemy. I nie są to słowa zbyt ostre. Ten język propagandy nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. (…) Na jednym z murów pod warszawską starówką jest napis: ‘Michnik morduje powtarzaniem’. Coś w tym jest…<span id="more-8782"></span></p>
<p>…to jest tyrania mniejszości. To tyrania manipulacji establishmentu, który ma w rękach media.</p>
<p>…Ta dyskusja jest ustawiona. Także jeżeli chodzi o pochodzenie mediów, które reprezentują konkretne interesy. Wiadomo, że media to są wielkie pieniądze, że powstawały w 1989 roku, gdzieś te kariery się kształtowały.</p>
<p>…To, co się wydarzyło po katastrofie, sposób postępowania rządu polskiego po katastrofie, demonstracyjna nieudolność czy wręcz niechęć do wypełnienia swoich podstawowych obowiązków, to był bezkarny akt niszczenia państwa, niezwykle szkodliwy przekaz dla młodych pokoleń.</p>
<p>…Postawa rządu po katastrofie wpisała się w tę cywilizację wschodnią, takiej dziczy, i wdrukowała w kolejne pokolenia młodych Polaków pewien zły standard postępowania, pewną normę moralną opartą na bardzo niezdrowych zasadach”.</p>
<p>Przytoczone fragmenty, np. ten o mediach, które powstały w 1989 roku (czyli wyrosły z PRL), o pieniądzach, (- Jeżeli ktoś ma pieniądze, to skądś je ma – jak mówił prezes PiS), o karierach, które „gdzieś się kształtowały”, są jak gdyby wyjęte z ust Jarosława Kaczyńskiego. „Wschodnia dzicz” to wkład własny autorki. Całość do przeczytania w „Teologii Politycznej”, str. 97–99. Przyjemnej lektury!</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Daniel Passent</strong></em><br />
blog w portalu Polityka.pl</p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8782-daniel-passent-stankiewicz-mowi-kaczynskim/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bogdan Miś: Wicemistrzostwo Świata dla UW!</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8773-bogdan-mis-mlodzi-programisci-zaczeli</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8773-bogdan-mis-mlodzi-programisci-zaczeli#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 14:32:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dobra nowina]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Miś]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8773</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Akademickie Mistrzostwa Świata w Programowaniu Zespołowym – rozegrano dziś w Warszawie; wielki to zaszczyt dla Polski i całkowicie zasłużony, bo nasza młodzież od lat jest w światowej czołówce informatyków. Oto wyniki: Studenci Uniwersytetu Warszawskiego zajęli II miejsce na Mistrzostwach Świata w Programowaniu Zespołowym 2012 ACM ICPC World Finals in Warsaw Gratulujemy! To ogromny sukces! Tabela wyników uczelni z całego świata. Pierwsze miejsce zdobył zespół rosyjskiego państwowego Uniwersytetu Technologii Informacyjnych, Mechaniki i Optyki z St. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/icpc.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8774" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="icpc" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/icpc-300x224.jpg" alt="" width="300" height="224" /></a>2012-05-17. Akademickie Mistrzostwa Świata w Programowaniu Zespołowym – rozegrano dziś w Warszawie; wielki to zaszczyt dla Polski i całkowicie zasłużony, bo nasza młodzież od lat jest w światowej czołówce informatyków. <strong>Oto wyniki:</strong></p>
<p>Studenci <strong>Uniwersytetu Warszawskiego</strong> zajęli II miejsce na Mistrzostwach Świata w Programowaniu Zespołowym <a href="http://www.facebook.com/icpc2012" data-hovercard="/ajax/hovercard/page.php?id=242318549176920">2012 ACM ICPC World Finals in Warsaw</a> Gratulujemy! To ogromny sukces!<br />
<a href="http://www.icpclive.com/">Tabela wyników uczelni </a>z całego świata.</p>
<p>Pierwsze miejsce zdobył zespół<strong> rosyjskiego państwowego Uniwersytetu Technologii Informacyjnych, Mechaniki i Optyki z St. Petersburga. I</strong>nformatycy rosyjscy – podobnie jak polscy – rozwiązali bezbłędnie 9 zadań, zrobili to jednak w nieznacznie krótszym czasie. Po 8 zadań rozwiązali studenci <strong>Politechniki Moskiewskiej (3 m.), po 7</strong> trzy drużyny chińskie, Amerykanie<strong> ze słynnego Harvardu (7 miejsce) i Białorusini. 24 miejsce zdobyli studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego, 32 miejsce zajęli studenci Uniwersytetu Wrocławskiego, 58 – Politechniki Poznańskiej. </strong></p>
<p>Oto informacja wstępna PAP, którą dla porządku warto przytoczyć:</p>
<blockquote><p><strong>Trzyosobowe drużyny informatyczne ze 112 uczelni z całego świata rozpoczęły w czwartek na Uniwersytecie Warszawskim, zmagania o tytuł Akademickich Mistrzów Świata w Programowaniu Zespołowym.</strong> Na rozwiązanie 12 zadań młodzi informatycy mają pięć godzin.</p>
<p>Zespoły uczestniczące w zawodach powinny rozwiązać od ośmiu do 12 zadań programistycznych. Każda drużyna dysponuje przy tym tylko jednym komputerem i kartkami, na których prowadzi wyliczenia.</p>
<p>Każde zadanie jest formułowane w postaci historyjki. Rozwiązanie polega na wydobyciu z niej problemu algorytmicznego, ułożeniu stosownego algorytmu i zaprogramowaniu go w wybranym języku informatycznym.</p>
<p>O miejscu drużyny w końcowym rankingu decyduje liczba rozwiązanych zadań, a w przypadku takiej samej liczby zadań – łączny czas poświęcony na ich rozwiązanie.</p>
<p>Zwycięzcy zawodów otrzymają tytuł mistrzów świata w programowaniu zespołowym. Przyznane będą także po cztery złote, srebrne i brązowe medale.</p>
<p>Zwycięskie zespoły poznamy po godz. 16, jednak obserwujący zawody, już wcześniej będą mogli zorientować się, kto ma największe szanse na zwycięstwo. Kibicowanie drużynom umożliwią bowiem… kolorowe balony.</p>
<p>Każde zadanie ma przypisany balon w innym kolorze. Taki balon jest doczepiany do stanowiska drużyny, która rozwiąże zadanie poprawnie. Im baloników jest więcej, tym lepszy jest wynik zespołu.</p>
<p><strong>Polskę w finałach reprezentują cztery drużyny: mistrzostwie Europy Środkowej czyli studenci Uniwersytetu Warszawskiego, a także zespoły z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Politechniki Poznańskiej.</strong></p>
<p>„Nie denerwujemy się. Elementem strategicznym jest rozdysponowanie komputera. Trzeba przekonać partnerów z zespołu, że zrobię dane zadanie szybciej niż oni” – powiedział PAP przed rozpoczęciem rywalizacji Karol Pokorski, jeden z członków drużyny Uniwersytetu Wrocławskiego.</p>
<p>Akademickie Mistrzostwa Świata w Programowaniu Zespołowym (ACM ICPC) to najstarszy i najbardziej prestiżowy konkurs informatyczny na świecie, skierowany do studentów. Zawody odbywają się po raz 36., a Warszawa to 4. europejskie miasto, które jest ich gospodarzem.</p>
<p>Polska po raz pierwszy uczestniczyła w konkursie w 1994 roku. Nasze drużyny zwyciężyły w konkursie dwukrotnie: w 2003 roku w Beverly Hills i 207 roku w Tokio. Za każdym razem byli to informatycy Uniwersytetu Warszawskiego.</p>
<p>Zawody organizuje Association for Computing Machinery, międzynarodowe stowarzyszenie informatyków, skupiające ponad 80 tys. członków, zarówno naukowców, jak i informatyków-praktyków.</p></blockquote>
<p>Zawody są zorganizowane przez polskich gospodarzy perfekcyjnie. Jeśli kopanina EURO2012 wypadnie w jednej czwartej podobnie, to będzie to wielki sukces organizatorów tamtej imprezy.</p>
<p>Poniżej – specjalny film promujący Mistrzostwa:</p>
<div class="myvideotag" style="width: 320px;"><iframe width="320" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/Gj3gqzY_9o4" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div>
<p><strong> 2012-05-18.</strong> <a href="http://www.naukapolska.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&amp;_PageID=1&amp;s=szablon.depesza&amp;dz=szablon.depesza&amp;dep=390031&amp;data=&amp;lang=&amp;_CheckSum=-853202583">Uzupełnienie</a></p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Bogdan Miś</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8773-bogdan-mis-mlodzi-programisci-zaczeli/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title></title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8770-8770</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8770-8770#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 12:25:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Stefan Bratkowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z boku]]></category>
		<category><![CDATA[Ste]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8770</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Sąd nie wyrokuje o podłości – o uwiedzeniu kobiety, nawet niemądrej, by podjęła się korupcji darowanymi jej pieniędzmi. Sądu wymaga za to podżeganie i pomocnictwo. Jak i w przypadku podłości zwierzchnika. Że media obu odpuszczają, to mało. Nie one mają pilnować prawa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>2012-05-17. Sąd nie wyrokuje o podłości – o uwiedzeniu kobiety, nawet niemądrej, by podjęła się korupcji darowanymi jej pieniędzmi. Sądu wymaga za to podżeganie i pomocnictwo. Jak i w przypadku podłości zwierzchnika. Że media obu odpuszczają, to mało. Nie one mają pilnować prawa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8770-8770/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jerzy Dzięciołowski, Piotr Rachtan: Od dziennikarza do menedżera</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8767-jerzy-dzieciolowski-piotr-rachtan-od-dziennikarza-do-menedzera</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8767-jerzy-dzieciolowski-piotr-rachtan-od-dziennikarza-do-menedzera#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 12:22:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jerzy Dzięciołowski, Piotr Rachtan</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe Życie Gospodarcze]]></category>
		<category><![CDATA[Dzięciołowski]]></category>
		<category><![CDATA[NŻG]]></category>
		<category><![CDATA[Rachtan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8767</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Rozmowa z Markiem Klatem, prezesem spółki Hotele Olsztyn  Od dziennikarza do menedżera to droga niezbyt częsta. Jak ona się zaczęła? Przez kilkanaście lat pracowałem etatowo, jako dziennikarz w pismach Wybrzeża – „Dzienniku Bałtyckim” i „Wieczorze Wybrzeża”, byłem też współpracownikiem tygodnika „Polityka”. W latach 1992–1993 pojawiły się kłopoty finansowe gazet i z dziennikarstwa nie dawało się wyżyć. Przez te wszystkie lata, obok [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/olsztyn_9.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8768" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/olsztyn_9-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>2012-05-17.</p>
<p style="text-align: right;"><em>Rozmowa z Markiem Klatem, prezesem spółki Hotele Olsztyn</em></p>
<p><strong> Od dziennikarza do menedżera to droga niezbyt częsta. Jak ona się zaczęła?</strong></p>
<p>Przez kilkanaście lat pracowałem etatowo, jako dziennikarz w pismach Wybrzeża – „Dzienniku Bałtyckim” i „Wieczorze Wybrzeża”, byłem też współpracownikiem tygodnika „Polityka”. W latach 1992–1993 pojawiły się kłopoty finansowe gazet i z dziennikarstwa nie dawało się wyżyć. Przez te wszystkie lata, obok pracy w gazetach, zajmowałem się współpracą z organizatorami różnych masowych imprez kulturalnych. Byłem rzecznikiem prasowym, dyrektorem biura prasowego Międzynarodowego Festiwalu w Sopocie. Tam zacząłem się angażować jako menedżer – trzeba było organizować, kupować, sprzedawać – jeździłem na przykład na targi MIDEM. To powoli zaczynało się składać w nową całość.</p>
<p><strong>Czy miał pan już jakąś orientację w dziedzinie finansowej, w końcu sprzedaż czy kupno wymagają znajomości zasad handlu?</strong></p>
<p>Nie, jeszcze nie. To była praca organizacyjna. Natomiast pierwszym przedsięwzięciem bardziej biznesowym było sprowadzenie do Polski Księgi Guinnessa: utworzenie jej biura. Współpracowało przy tym kilkaset osób, to było duże przedsięwzięcie, duża sprawa. Nie ukrywam, że także bardzo opłacalna. Pierwsze trzy wydania, których byłem redaktorem naczelnym, opublikowane przez firmę Reprom, okazały się dochodowe. I nadszedł absolutnie kryzysowy dla całego rynku prasowego w kraju rok 1993. Wtedy ze znanym gdańskim dziennikarzem, Jarosławem Mykowskim, utworzyliśmy Oficynę Pomorską, jedno z większych wydawnictw na północy kraju. Wydawaliśmy książki, w dużej części naszego autorstwa, albumy oprawne w skórę. Przez kilkanaście lat była to ciężka praca menedżerska: współpraca z najlepszymi grafikami, fotografikami, autorami. Współpracowaliśmy z Ryszardem Kapuścińskim, Januszem Tazbirem, Henrykiem Samsonowiczem, Tadeuszem Chrzanowskim, Maciejem Płażyńskim, Stanisławem Bogdanowiczem, Franciszkiem Starowieyskim, Zbigniewem Jujką i Andrzejem Pągowskim – top-lista po prostu. I, prawdę mówiąc, do dzisiaj żałuję, że nie posłuchałem głosu serca i nie zostałem przy tej aktywności, bo to było to, co naprawdę kochałem. W tym okresie wydaliśmy i sprzedaliśmy około stu albumów i książek, które bardzo dobrze się sprzedały i miały świetne recenzje.</p>
<p><strong>A jak trafił pan do Ciechu, który przecież był przedsiębiorstwem z zupełnie innej branży niż wydawnictwo książkowe?</strong></p>
<p>W wydawnictwie działałem, aż nastał rok 2002, kiedy mój kolega – Ludwik Klinkosz – został prezesem Grupy Kapitałowej Ciech i zaproponował, bym pokierował promocją i komunikacją. Okazało się, że  zasady współpracy z mediami są wszędzie takie same. Tworzenie i przekazywanie informacji powtarza się wszędzie, ja miałem duże doświadczenie z kontaktów z prasą przy wielkich imprezach krajowych, o renomie międzynarodowej, przy których organizacji działem (a to był nie tylko festiwal w Sopocie, ale np. konkursy Miss Polonia czy obchody 1000-lecia Gdańska, których byłem dyrektorem). Tego się nie zapomina i to doświadczenie procentowało w Ciechu.</p>
<p><strong>Jak się potoczyła pańska kariera w tej korporacji? Musiał pan przenieść się do Warszawy?</strong></p>
<p>Firma dobrze działała, ale istniała potrzeba nowych wyzwań. Ciech był wówczas jedną z największych firm produkcyjno-handlowych w kraju. Kiedy prezes Klinkosz go przejmował, Ciech był w trudnej sytuacji – miał potężny deficyt. Klinkoszowi udało się zmontować ekipę ludzi, którzy wierzyli w sukces.</p>
<p>W naszej grupie panowały doskonałe relacje: był szef, obdarzony charyzmą, który dawał duże możliwości pracy kreatywnej. Kiedy zacząłem pracować w Ciechu, sytuacja zarówno finansowa, jak i medialna spółki były takie sobie. A po trzech latach spółka była już notowana na GPW.</p>
<p><strong>Jak doszło do IPO?</strong></p>
<p>Sformowała się w Ciechu grupa ludzi jeszcze młodych, która to przeprowadziła. Raportowanie giełdowe, stosunki z inwestorami, przygotowanie komunikatów prasowych spoczęły na dwóch biurach: Biurze Inwestycji Kapitałowych, na którego czele stał Michał Łotoszyński, i Biurze Komunikacji, na czele którego ja stałem.</p>
<p><strong>Czego się pan nauczył od Ludwika Klinkosza?</strong></p>
<p>Przede wszystkim tego, że jeżeli się o czymś marzy, to można do tego dojść. Ludwik marzył – i starał się nam to marzenie zaszczepić – że możemy stać się czołowym europejskim koncernem, choć może lepsze byłoby określenie: grupa kapitałowa – na rynku wybranych chemikaliów. Nie tylko Polski, ale i Europy. I w dużej mierze to się udało; niestety, w pewnym momencie polityka wzięła górę, przerwano te prace i w bardzo krótkim czasie doprowadzono firmę na skraj przepaści.</p>
<p><strong>Jak to jest, gdy z dnia na dzień taki menedżer jak Ludwik Klinkosz i jego zespół tracą pracę? Jak by pan opisał mechanizm, który prowadzi do tego, że cały zespół zdolnych menedżerów przestaje być potrzebny?</strong></p>
<p>Zespół rozpadł się tylko formalnie, bo przestaliśmy razem pracować i każdy musiał pójść swoją drogą. Natomiast została sympatia i kontakty utrzymywane do dziś. Ciekawe jest to, że każdy z nas dał sobie w życiu radę. Ludwik Klinkosz jest w tej chwili czołowym producentem kruszyw, Michał Łotoszyński działa w bankowości, inni też znaczą swe ślady w wielkim biznesie. Nikt nie wylądował gdzieś na obrzeżach. Wszyscy wynieśliśmy z Ciechu wielkie doświadczenie, jak można taką firmę wyprowadzić z głębokiego dołka i doprowadzić do jej upublicznienia.</p>
<p><strong>A jak pan trafił do Olsztyna?</strong></p>
<p>Po powrocie z Warszawy do Gdańska próbowałem nadal prowadzić wydawnictwo. Ale był rok 2008 i głębokie tąpnięcie. Kryzys. I było bardzo ciężko. Skorzystałem więc z propozycji Edwarda Gwoździa, który był w Olsztynie prezesem Przedsiębiorstwa Usług Hotelarskich i Mieszkaniowych, a była to największa spółka Skarbu Państwa na obszarze Warmii i Mazur. Założyłem, że będzie to bardzo krótka przygoda, bo miałem inne, warszawskie plany, ale okazało się, że spółka jest bardzo fajna, chociaż trudna w prowadzeniu. Edward odszedł w zeszłym roku  z firmy i Skarb Państwa ogłosił konkurs na prezesa zarządu. Zostałem prezesem, a teraz dostałem powołanie na kolejne trzy lata. W tym czasie firma się przeorganizowała. Jej nazwa odzwierciedla główny biznes: Hotele Olsztyn i jest ona nadal największą spółka Skarbu Państwa w regionie. <em>Toutes proportions gardées</em>, ale Hotele Olsztyn przypominają trochę Ciech: prowadzą  różne rodzaje działalności. Są trzy obiekty hotelowe, jest ośrodek wczasowy, są mieszkania, mamy tereny powojskowe, działki deweloperskie. Majątek jest bardzo zróżnicowany. Spółka jest w trakcie głębokiej restrukturyzacji i wszczętego procesu prywatyzacji. To jest duże wyzwanie i zobaczymy, jak się nam uda. Mamy ambitny plan inwestycyjny.</p>
<p><strong>Region warmińsko-mazurski jest dotknięty chronicznym bezrobociem. Mówi pan o restrukturyzacji firmy, a ta w nieunikniony sposób pociąga za sobą zwolnienia. Jak pan sobie z tym radzi?</strong></p>
<p>Restrukturyzacja w naszym przypadku nie polega na zwalnianiu, a wręcz przeciwnie, na rozwijaniu biznesu. Kiedy przyszedłem do firmy, prowadziła 3 obiekty, czwarty był w dzierżawie, dziś powadzi 4 obiekty, dzięki czemu nie było zwolnień. Restrukturyzacja polega na tym, że chcemy pozbyć się elementów najbardziej kosztotwórczych, obniżających rentowność, zaś chcemy skupić się na tym, co jest najbardziej prawidłowe w planie biznesowym. Tak więc, nie było żadnych zawirowań w zatrudnieniu. Wręcz przeciwnie, myślę o znalezieniu nowych ludzi, na przykład dobrych kucharzy. Słyszałem, że kucharze to największa grupa bezrobotnych w Olsztynie. Ale sztuką jest znaleźć dobrego kucharza. Minęły już czasy, gdy przyjmowano byle kogo do pracy, teraz dobrzy fachowcy są w cenie i nieraz trudno ich znaleźć.</p>
<p><strong>Czy wasze hotele mogą wygrać konkurencję z hotelarskim sektorem prywatnym?</strong></p>
<p>Są szanse, są i zagrożenia. Wszystkie nasze hotele mają jedną przewagę nad prywatną konkurencją: rentę lokalizacji. Można mieć cudowny, tani obiekt, ale co z tego, jeśli położony jest gdzieś na peryferiach bez łatwego dojazdu? Hotel Kopernik prosperuje, ale jest to obiekt za mały, trzeba go rozbudować. W tym roku rusza duża inwestycja, która doprowadzi do tego, że to będzie największy hotel w mieście o poszerzonej bazie rekreacyjnej i bardzo nowoczesnym zapleczu. Nasze hotele są to typowe obiekty miejskie, do których przyjeżdża się na jeden–dwa dni. Nasz klient nie jest turystą ani wczasowiczem. Zatrzymuje się tu biznesmen, przyjeżdża naukowiec na uczelnię, lekarz do pobliskiego szpitala uniwersyteckiego. Nasi klienci to handlowcy, ludzie interesu. I żaden z naszych obiektów hotelarskich nie ma charakteru turystycznego.</p>
<p><strong>A standard?</strong></p>
<p>Dobry standard za niską cenę, na poziomie dwóch–trzech gwiazdek.</p>
<p><strong>A jakie macie obłożenie?</strong></p>
<p>Powiem tak: ono jest wystarczające. Zmienia się w ciągu tygodnia bardzo wyraźnie: hotele są zapełnione od poniedziałku do piątku. Nie ma wtedy wolnych miejsc, aż przychodzi koniec tygodnia i nie ma klientów. Do Olsztyna przyjeżdża stosunkowo mało turystów. Miasto można zwiedzić w dwie, trzy godziny i pojechać dalej. Olsztyn jest przystankiem w drodze na Mazury.</p>
<p><strong>Warmińsko-mazurskie otwiera się na przygraniczną turystykę z Kaliningradu. Czy bierze pan pod uwagę ten kierunek?</strong></p>
<p>U nas struktura gości zagranicznych jest bardzo nietypowa. Zgadnijcie, jakich cudzoziemców mamy najwięcej, a kto jest na drugim i trzecim miejscu?</p>
<p><strong>Niemcy, Rosjanie, Litwini?</strong></p>
<p>Nigdy byście nie zgadli: u nas najwięcej jest obywateli Arabii Saudyjskiej. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski podpisał umowę z z tym krajem o utworzeniu szkoły językowej dla ich obywateli. I przez cały rok mamy w hotelach olsztyńskich kilkuset Saudyjczyków. Grupa numer dwa to Włosi.</p>
<p><strong>…?</strong></p>
<p>Włoskie firmy prowadzą różne inwestycje i ich pracownicy mieszkają głównie w moich hotelach, również w Koperniku.</p>
<p><strong>A Niemcy?</strong></p>
<p>Na 6. miejscu. Na trzecim są Rosjanie.</p>
<p><strong>W jakim stopniu spółka, firma jest uzależniona od decyzji władz miasta, województwa?</strong></p>
<p>Jeżeli, to tylko w takim zakresie, jak decyzje o inwestycjach w infrastrukturę, szczególnie komunikacyjną. Do Warszawy jedzie się około sześciu godzin pociągiem, do Gdańska – z przesiadką. Drogi są budowane, ale można się zapłakać, tak wolno to idzie. Nie ma lotniska. Są jakieś imprezy, ale nie ma już Tour de Pologne, nie ma też innych imprez, które kiedyś tu się odbywały, ale to nie jest całościowa oferta. Jak popatrzymy na ofertę Sopotu, Gdańska, Wrocławia, to nie ma czego porównywać.</p>
<p><strong>Nie ta liga?</strong></p>
<p>Właśnie, nie ta liga. Tam imprezy trwają nie tylko w sezonie letnim, ale przez cały rok. A w Olsztynie można mówić o 2–3 imprezach rocznie. Tymczasem obiekty hotelowe mogą też wygrywać na imprezach.</p>
<p><strong>Wracając do planu biznesowego, jak długo może potrwać proces prywatyzacji Hoteli Olsztyn?</strong></p>
<p>Trudno powiedzieć, ponieważ sytuacja na rynku nieruchomości jest bardzo skomplikowana, i to niezależnie od naszych planów. Po prostu tak jest. Na razie firma dobrze sobie radzi, nie ma kłopotów z płynnością, nie grozi jej upadłość i na pewno jej majątek wart jest dobrych pieniędzy. Wobec tego szukamy i zapraszamy potencjalnych klientów – poważnych inwestorów. Jak długo to potrwa – trudno powiedzieć. W tej chwili trwa aktualizacja wyceny.</p>
<p><strong>Czy ścieżka prywatyzacji została już wybrana?</strong></p>
<p>Jeszcze nie, jest na to za wcześnie.</p>
<p><strong>Jak – pana zdaniem – firmy hotelarskie radzą sobie z sytuacją na rynku?</strong></p>
<p>Chyba dobrze, nie było spektakularnych upadków firm, natomiast muszą one przechodzić ciągłą restrukturyzację. Jeszcze niedawno hotele charakteryzowały się tym, że same prowadziły pełną działalność; dzisiaj szuka się innych rozwiązań, wiele działalności wyprowadza się na zewnątrz, dzielimy je i szatkujemy – ktoś inny prowadzi gastronomię, kto inny sprząta, zatrzymuje się tylko to, co jest najbardziej rentowne. Po latach 2008–2009, kiedy większość firm hotelarskich w Europie została zmieciona przez kryzys, zaczęto nagle szukać nowych rozwiązań, i znaleziono je. Wielkie sieci zaczęły działać na zupełnie nowych zasadach, okazało się, że jest miejsce dla mniejszych właścicieli mniejszych grup, którzy mają po kilka czy kilkanaście obiektów, a nie kilkaset, jak dotychczas, i że można znaleźć swoją niszę. Ten kryzys nauczył chyba wszystkich szukania nowych rozwiązań, a nas samych większej giętkości i odwagi. Wydaje mi się, że w przyszłości trudno będzie nas czymś zaskoczyć.</p>
<p><strong>Dziękujemy za rozmowę.</strong></p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Jerzy Dzięciołowski, Piotr Rachtan</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8767-jerzy-dzieciolowski-piotr-rachtan-od-dziennikarza-do-menedzera/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cezary Bryka: Trzy wyroki</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8763-cezary-bryka-trzy-wyroki</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8763-cezary-bryka-trzy-wyroki#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 12:10:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Bryka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bryka bryka]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Bryka]]></category>
		<category><![CDATA[Sawicka]]></category>
		<category><![CDATA[Tomek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8763</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Nieładna, niemłoda, zakompleksiona kobieta złapała pana Boga za nogi: zwrócił na nią uwagę przystojny młody mężczyzna, poważny biznesmen. Takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach. Może już nie oczekiwała randek, kwiatów, pocałunków? Początek wielkiej miłości powinien być trochę w złym guście… Z miłości można jeździć na motorze z szybkością światła, odkryć trzecie prawo Newtona, wydepilować okolice bikini, albo nawet rzucić palenie. Posłanka Beata [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/marzenie.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8764" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="marzenie" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/marzenie-300x242.jpg" alt="" width="300" height="242" /></a>2012-05-17. Nieładna, niemłoda, zakompleksiona kobieta złapała pana Boga za nogi: zwrócił na nią uwagę przystojny młody mężczyzna, poważny biznesmen. Takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach. Może już nie oczekiwała randek, kwiatów, pocałunków? Początek wielkiej miłości powinien być trochę w złym guście… Z miłości można jeździć na motorze z szybkością światła, odkryć trzecie prawo Newtona, wydepilować okolice bikini, albo nawet rzucić palenie. Posłanka Beata Sawicka, być może chcąc zaimponować idolowi, narobiła głupot które doprowadziły ją do popełnienia przestępstwa.</p>
<p><strong>Warszawski Sąd Okręgowy ogłosił <a href="http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sad-sawicka-winna-korupcji,1,5132766,wiadomosc.html"><span style="text-decoration: underline;">wyrok</span> </a>w sprawie byłej posłanki, Beaty Sawickiej: uznał ją za winną płatnej protekcji, oraz żądania i przyjęcia łapówki i skazał ją na 3 lata kary pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny. Adwokat zapowiada apelację.<span id="more-8763"></span></strong></p>
<p><strong>Było przestępstwo – jest kara. Nie ma dyskusji. Ale pozostają refleksje. </strong></p>
<p>Znawcy tematu kwestionują postępowanie agenta CBA wobec Beaty Sawickiej: ich zdaniem prowokację policyjną stosuje się w stosunku do osoby, co do której istnieją uzasadnione podejrzenia, że popełnia przestępstwo. Przypadek Beaty Sawickiej ich zdaniem należałoby uznać bardziej za podżeganie do przestępstwa niż za prowokację policyjną.</p>
<p>W uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sędzia zakwestionował wpływ, jaki na postępowanie skazanej mógł mieć adorujący ją biznesmen, który okazał się prowokatorem CBA: <em>„Zdaniem sądu nie znalazły potwierdzenia zarzuty o przekroczeniu »bariery cielesności« przez agenta CBA wobec Sawickiej, gdy wspólnie bawili się na dyskotece. Jak podkreślił sędzia, nie potwierdza tego przesłuchana jako świadek osoba, która była z nimi tego dnia na tańcach”. </em><strong>Choć nie twierdzę, że stan uczuć skazanej powinien być okolicznością łagodzącą, ta część uzasadnienia budzi moje wątpliwości. Wiele faktów wskazuje na podkład emocjonalny postępowania posłanki, a „nieprzekraczanie »bariery cielesności«” na dyskotece moim zdaniem nie oddaje istoty dramatu, który doprowadził kobietę do miejsca, gdzie się teraz znajduje</strong>. Choć została słusznie ukarana, nadal mi jej żal.</p>
<p><strong>Uzasadnienie wyroku zdaje się sankcjonować metody postępowania CBA, polegające na prowokowaniu praworządnych obywateli do popełniania przestępstw. Co łamie życie tych obywateli, nawet jeśli się oprą pokusom</strong>.</p>
<p>Była też inna kobieta, która żadnych głupot nie narobiła. Weronika Marczuk – <a href="http://fakty.interia.pl/news/slawa-lapowka-i-areszt,1374496"><span style="text-decoration: underline;">zatrzymana</span> </a>przez CBA we wrześniu 2009 r., uwolniona od zarzutów w styczniu 2011. W przeciwieństwie do Beaty Sawickiej oparła się urokom tego samego mężczyzny, co nie uchroniło jej od poważnych problemów. Po zatrzymaniu przez CBA wyrzucona z dwóch programów w TVN, odwołana ze stanowiska prezesa Zarządu WSEInfoEngine S.A, niech opowie o tym osobiście. Oto wypowiedź, jakiej udzieliła mediom po umorzeniu śledztwa:</p>
<blockquote><p><em>- Wszystkich strat, jakie poniosłam, nie jestem nawet w stanie wyliczyć. Honoraria są tu jedną sprawą, ale są też takie rzeczy jak utrata możliwości rozwoju zawodowego, pozycji w środowisku, na którą ciężko pracowałam latami, dobrego imienia. Straty moralne są o wiele trudniejsze do oszacowania i o wiele bardziej dotkliwe. Dodatkową przykrością było to, że zawieszono mnie w prawach członka Rady Fundacji Współpracy Polsko-Ukraińskiej. Oczywiście nie do władz Fundacji mam o to żal, bo te i tak zachowały się dobrze, że nie usunęły mnie z tej organizacji całkowicie. Wycofałam się również z prowadzenia kancelarii prawniczej, bo zapowiadało się, że będę ciężarem dla mojej wspólniczki i klientów.</em></p>
<p><em>Chciałam także powiedzieć ludziom, o co jestem oskarżana, bo właściwie co wie o mojej sprawie zwykły obywatel? Że spotykałam się z jakimś przystojnym biznesmenem, ukrytym agentem, który na spotkaniu wręczył mi gustowną papierową torebkę Armaniego, a w niej było ukryte 100 tysięcy złotych. Rysuje się scena jak z filmu. Ale sedno sprawy jest gdzie indziej.</em></p>
<p><em>Pieniądze, które wtedy otrzymałam były wynagrodzeniem dla mojej firmy za pracę radcy prawnego reprezentującego interesy spółki agenta Tomka. Mam na to dokumenty i tak to wyglądało. Nikt, nawet sam agent, nie kwestionuje tego, że za moją pracę należała mi się zapłata. Nie ja naciskałam, by się w taki sposób rozliczyć. Ktoś mi może zarzucić, że nie chciałam ich opodatkować. Miałam na to 7 dni. Nieopodatkowanie to nie przestępstwo, na to są odpowiednie przepisy skarbowe.</em></p>
<p><em>Do mediów natychmiast trafiła informacja, że to co do mnie trafiło jako zapłata za pracę, jest łapówką – i skupiono się na tym. A to, że nie było nawet takiej możliwości, by ten przetarg ustawić, już nikogo nie interesowało. To, że CBA przygotowało absurdalną prowokację, oszukując mnóstwo ludzi, bezpodstawnie, również prawie nikogo nie zastanowiło. I to pomimo tego, że Ministerstwo Skarbu od razu zabrało głos w sprawie i oświadczyło, że nie ma możliwości, aby ustawić taką aukcję.</em></p>
<p><em>W Polsce takich ludzi, których niesłusznie oskarżono o naruszenie prawa, jest mnóstwo. Nie wszyscy jednak mają środki i siłę na walkę o swoje dobre imię. Raz rzucone podejrzenie potrafi naznaczyć człowieka na całe życie. Jeśli nawet po czasie zostanie oczyszczony z zarzutów, kogo to już obchodzi?</em></p></blockquote>
<p>W przeciwieństwie do Beaty Sawickiej – Weronika Marczuk <em>(zatrzymana pod nazwiskiem Marczuk-Pazura)</em> nie musi się wstydzić że dała się nabrać oszustowi, za to ma prawo  wstydzić się za byłego męża, który niemal od razu po jej zatrzymaniu wydał <span style="text-decoration: underline;"><a href="http://www.lansik.pl/15282/cezary-pazura-zaluje-ze-weronika-nosi-moje-nazwisko/">oświadczenie</a></span>:</p>
<blockquote><p><em>„Ubolewam nad faktem zatrzymania Weroniki Marczuk-Pazury pod zarzutem korupcyjnym i wierzę w uczciwe, zgodne z prawem i jak najszybsze wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Jednocześnie proszę o nie identyfikowanie mnie z tą sytuacją i osobą Weroniki Marczuk-Pazury. Od trzech lat<strong> </strong>jesteśmy w separacji, a od grudnia 2007 jesteśmy rozwiedzeni. Nie posiadam żadnej wiedzy na temat jej życia prywatnego<strong> </strong>i zawodowego. Mam swoją Rodzinę, której poświęcam czas i zainteresowanie. Żałuję jedynie, iż przez to, że Weronika Marczuk-Pazura nie zgodziła się na zrezygnować z mojego nazwiska, negatywny wydźwięk jej zatrzymania przez CBA, spada na Rodzinę Pazurów”.</em></p></blockquote>
<p>Wiedza o podłości człowieka z którym była przez kilkanaście lat związana, wydaje się dodatkową pozycją w bilansie strat kobiety która nie dała się wrobić.</p>
<p>Obie panie, i naiwna i rozsądna, poważnie ucierpiały na kontaktach z tajemniczym biznesmenem. Ale jest i trzeci poszkodowany – on sam:</p>
<p align="center"><strong><span style="text-decoration: underline;">
<div class="myvideotag" style="width: 320px;"><iframe width="320" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/IwWO_FI4bFY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div>
<p></span></strong></p>
<p>Działający w dobrej wierze<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Kaczmarek_%28funkcjonariusz%29"> <span style="text-decoration: underline;">Tomasz Kaczmarek</span></a> istotnie po zmianie kierownictwa CBA został z przyczyn <a href="http://media.wp.pl/kat,1022941,wid,11614531,wiadomosc.html?ticaid=1e751"><span style="text-decoration: underline;">politycznych</span> </a><em>(ujawnienie tożsamości na fotografiach prasowych)</em> przeniesiony do pracy biurowej.</p>
<p><em>- Nie ma takiej możliwości, żeby dostał od nas jakiekolwiek zadanie operacyjne. On jest spalony. W CBA panują takie zasady jak w służbach specjalnych. W przyszłości również nie ma co liczyć na operacyjne „uwodzenie” kobiet czy wizyty w klubach, za które płaci CBA. To koniec takiego agenta Tomka, jakiego zna opinia publiczna –</em> wyjaśnił anonimowo „Super Expressowi” wysoki rangą funkcjonariusz CBA.</p>
<p>Poszkodowany Tomasz Kaczmarek przeszedł więc jako trzydziestosześciolatek na emeryturę i przedstawił opinii publicznej zupełnie nowego agenta Tomka: sportowca, celebrytę, wreszcie autora książki o swojej dotychczasowej pracy. Książka wywołała następną falę czysto politycznych ataków: Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie ujawniania tajemnicy państwowej oraz wykorzystania niejawnych informacji przez byłego agenta. Poszkodowany Tomasz Kaczmarek przedstawił więc opinii publicznej kolejne oblicze: zamiast na luksusowych motocyklach, w komfortowych samochodach i w slipach – zaczął pokazywać się w towarzystwie polityków. Zapisał się do PiS, z listy partii wystartował w wyborach i został posłem.</p>
<p><strong>Wyrok Beaty Sawickiej to trzy lata odsiadki, wyrok Tomasza Kaczmarka – cztery. Kara musi być.</strong></p>
<p><strong>Weronika Marczuk mozolnie odbudowuje swój świat. Jej wyrok jest bezterminowy: w oczach Prawdziwych Polaków już na zawsze pozostanie zbrodniczą Ukrainką, która przyjechała żeby okradać przybraną ojczyznę.  </strong></p>
<p align="center"><strong><span style="text-decoration: underline;">
<div class="myvideotag" style="width: 320px;"><iframe width="320" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/rpTrvJeMnD8" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div>
<p></span></strong></p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p align="right"><em><strong>Cezary Bryka</strong></em></p>
<p align="right"><strong>Nienalezna.pl</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8763-cezary-bryka-trzy-wyroki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agnieszka Wróblewska: Toksyny czyhają, czyli historia pewnego szwindla</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8760-agnieszka-wroblewska-toksyny-czyhaja-czyli-historia-pewnego-szwindla</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8760-agnieszka-wroblewska-toksyny-czyhaja-czyli-historia-pewnego-szwindla#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 12:02:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Agnieszka Wróblewska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nauka i technika]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Wróblewska]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[oszustwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8760</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Rozmnożyły mi się ostatnio w domu telefony z zaproszeniami na darmowe badania. Skąd mają numer – nie wiadomo, gdzieś podłapany. Na jeden z nich skusiłam się z zawodowej ciekawości. Do wyboru miałam dwa terminy i dwa adresy, oba w prestiżowych miejscach stolicy. Przed wizytą  miły głos dwa razy jeszcze dzwonił żeby przypomnieć. Organizacja super. W wybranym miejscu witają dwie uśmiechnięte osoby, młody człowiek prosi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/laboratorium.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8761" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="laboratorium" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/laboratorium-300x218.jpg" alt="" width="300" height="218" /></a>2012-05-17. Rozmnożyły mi się ostatnio w domu telefony z zaproszeniami na darmowe badania. Skąd mają numer – nie wiadomo, gdzieś podłapany. Na jeden z nich skusiłam się z zawodowej ciekawości. Do wyboru miałam dwa terminy i dwa adresy, oba w prestiżowych miejscach stolicy. Przed wizytą  miły głos dwa razy jeszcze dzwonił żeby przypomnieć. Organizacja super.</p>
<p>W wybranym miejscu witają dwie uśmiechnięte osoby, młody człowiek prosi o dowód osobisty – musi spisać dane bo będzie losowanie nagród, karteczkę wrzuca do szklanej kuli. Sala niewielka, zajmujemy krzesła, jest nas 10 osób, średnia wieku po siedemdziesiątce. Pani przed trzydziestką ma na imię Teresa, najpierw przedstawia swoich trzech asystentów, też młodzi, w krawatach, też serdecznie nas witają. Asystenci siadają pod ścianą a pani Teresa rozpoczyna wykład.<span id="more-8760"></span></p>
<p>Słuchamy o tym jaki świat jest obecnie zatruty toksynami które czyhają na nas dosłownie wszędzie. Zresztą widzimy to wyraźnie na przezroczach – jedzenie, środowisko, zewsząd organizm człowieka jest atakowany, już w łonie matki zatruwane są dzieci, a choroby nas wykańczają. Chorujemy, ponieważ nasze komórki są brudne. Ale, na szczęście, jest na to rada! Otóż w Ameryce, w 2003 roku pewien uczony (nazwisko mi wyleciało) wynalazł urządzenie, które w 2010 weszło na rynek, najpierw do sanatoriów, a teraz, proszę państwa –  można je już nabyć nawet do domu! Na przezroczach widzimy jak to urządzenie działa – dzięki jonizacji wody trucizny z naszych komórek są wypłukiwane. Najpierw z mózgu i kolejno z innych organów.</p>
<p>Dwie panie z naszej grupy podnoszą ręce – chcą się poddać badaniu. Asystenci ruszają spod ściany, żeby przynieść wodę w miskach a jeden pan idzie z nimi – będzie świadkiem że to woda zwyczajna, z kranu. Teraz panowie dosypują trochę zwykłej soli, panie zdejmują skarpetki, nogi zanurzają, a pani Teresa opowiada dalej – urządzenie wyceniono na 6900 złotych, może się to wydawać drogo, ale proszę zważyć na korzyści! Cała rodzina może używać, a nawet sąsiedzi. Jak się wyjedzie, można komuś wynająć, a nawet otworzyć mały gabinet rehabilitacji. Na masaże wydalibyśmy tyle, na rehabilitacje tyle, można oszczędzić na lekach, do lekarza specjalisty wiedzą państwo jak się trudno dostać – tu jedna z pań potwierdza: dwa lata jej proponowano w przychodni. A tu wszystko mamy w domu, oczyszczane komórki pozwolą uniknąć choroby, bóle miną, zresztą na przezroczach widzimy wyraźnie – przed stosowaniem urządzenia MORA mamy w organizmie 800 jednostek toksyn ołowiu a po serii zabiegów i oczyszczeniu organizmu tylko 30, dioksan było 1000, a zostało 7. Widzimy też wiele innych wskaźników.</p>
<p>Oprócz urządzenia które podłącza się do wody w misce, są też pasy rozgrzewające – zabiegi ciepło –lecznicze. Na pas reflektuje jedna pani, bo od rana kręgosłup ją dziś boli. Są też kapcie z impulsami elektrycznymi – jeden pan się zgłosił i został podłączony. Pani Teresa zwraca się teraz do pań moczących nogi i pyta  czy już coś czują.  – Może trochę, odpowiadają niepewnie, ale pani z kręgosłupem zadowolona bo pas naprawdę rozgrzewa.</p>
<p>Najciekawsze jest po pół godzinie – wtedy panie kończą moczenie a my podchodzimy bliżej i co widzimy – woda która była czysta jest teraz ciemno-brunatna. Dziwimy się, ale na przezroczach jest wytłumaczenie – to właśnie toksyny wypłynęły z naszych komórek! W zależności od koloru wody widać na przezroczach jakie organy były głównie atakowane – czy to wątroba, czy cholesterol, czy cukrzyca.</p>
<p>Urządzenie można nabyć też na raty – wypada tylko po 220 złotych miesięcznie. Niektórym wydaje się to drogo, ale na przezroczach widzimy, że ludzie się z tego śmieją po doświadczeniu – pani Magda nie może się nachwalić –mogła wrócić do swojej ulubionej turystyki górskiej, pani Helena wylicza ile oszczędziła dzięki urządzeniu na lekach i masażach i jeszcze córkę ochroniła. Jedna z naszych pań, która moczyła nogi, mocno otyła, mówi że ma cukrzycę, ale prędzej męża się wyrzeknie niż cukru, więc takie urządzenie bardzo by jej się przydało.</p>
<p>Następuje losowanie nagród, trzy osoby dostają dyplomy i wielkie nagrody – po 3 tys. złotych! Teraz wszyscy po kolei mają się udać do konsultanta. Nie wiem ile osób z naszej grupy dało się skusić na kupno cudownego aparatu. W czasie pokazu trzy osoby miały miny sceptyczne, ale to nie znaczy że inni gotowi byli sięgać do kieszeni, nawet jeśli cena proponowana u konsultanta okazała się niższa. Dla szczęśliwców którzy wylosowali nagrody – nawet o trzy tysiące. Z konsultanta już zrezygnowałam, chociaż pan asystent bardzo nalegał, ale i tak się boję że rewelacyjny sprzęt dopadnie mnie jeszcze w domu – spisali przecież adres pod pretekstem losowania.</p>
<p>W przedstawieniu tym brało udział 7 – 8 osób. Nie wiadomo dlaczego tak dużo, ale co dziwniejsze, w Internecie  pod hasłem RH MEDIC można zobaczyć że firma wciąż poszukuje do pracy młodych ludzi na posady „handlowców”.  Firma zatrudnia – znaczy się rozwija. Nie wiem ile było w naszej grupie amatorów cudownego urządzenia, ilu przekonał konsultant i jakie zaproponował upusty. Na moje oko urządzenie podłączane do miski z wodą nie jest warte więcej niż 200–300 złotych. Do zabiegu potrzebna tylko szczypta soli – bez tego proces t.zw. jonizacji nie nastąpi, czyli woda nie zmieni koloru, czyli toksyny z komórek nie wypłyną.</p>
<p>Z Internetu nie dowiadujemy się w jaki sposób komórki są oczyszczane, musi nam wystarczyć wiara. A że wiara czyni cuda media wszelkie, razem z telefonami, służą jej umacnianiu. Interes się kręci, bo zdrowie to grunt, a inwestycja w grunt, jak wiadomo, najpewniejsza.</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Agnieszka Wróblewska</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8760-agnieszka-wroblewska-toksyny-czyhaja-czyli-historia-pewnego-szwindla/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Witold Kustra: Tak dalej nie można. Niedoinformowanie</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8755-witold-kustra-tak-dalej-nie-mozna-niedoinformowanie</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8755-witold-kustra-tak-dalej-nie-mozna-niedoinformowanie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 11:47:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Witold Kustra</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Witold Kustra]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8755</guid>
		<description><![CDATA[2012-05-17. Dołączam się do dyskusji i bardzo chętnie do całej akcji. Spośród wielu trafnych wypowiedzi chciałbym odnieść się do jednego wątku z postu p. Anny Malinowskiej pod artykułem „Tak dalej nie można” i go nieco rozwinąć. Nawiązuję do wątku „Niedoinformowania” w kontekście tytułu szerokiej dyskusji „o stanie umysłów w Rzeczpospolitej”. Z mojej (niekoniecznie obiektywnej) perspektywy rysuje się taki oto obrazek, że umysły tendencyjnie i interesownie mijające się z prawdą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/info.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-8756" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="info" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/05/info-300x196.jpg" alt="" width="300" height="196" /></a>2012-05-17. Dołączam się do dyskusji i bardzo chętnie do całej akcji.</p>
<p>Spośród wielu trafnych wypowiedzi chciałbym odnieść się do jednego wątku z postu p. Anny Malinowskiej pod artykułem „<a title="Jacek Bocheński: Tak dalej nie można" href="http://studioopinii.pl/artykul/8338-jacek-bochenski-tak-dalej-nie-mozna">Tak dalej nie można</a>” i go nieco rozwinąć. Nawiązuję do wątku „Niedoinformowania” w kontekście tytułu szerokiej dyskusji „o stanie umysłów w Rzeczpospolitej”.</p>
<p>Z mojej (niekoniecznie obiektywnej) perspektywy rysuje się taki oto obrazek, że <strong>umysły tendencyjnie i interesownie mijające się z prawdą mają zdecydowanie silniejszy głos </strong>(dzięki  natężeniu czy ilości gardeł ?) niż umysły rozsądnie ważące słowa i inwektywy. Prawdopodobnie przewaga ta wzmacniana jest dodatkowo przez „pudła rezonansowe” mediów. Znając doskonale zróżnicowaną wrażliwość naszej uwagi, media podkręcają te wydarzenia i wypowiedzi, które chociażby swoją absurdalnością są wstanie przebić się przez masę normalnych, zwykłych, pozytywnych – ale przez to mdłych – informacji.<span id="more-8755"></span></p>
<p>Tylko to chyba jeszcze nie są wystarczające warunki do osiągnięcia takiego jak obecnie poziomu ogłupiającego absurdu. I tu przychodzi <strong>NIEDOINFORMOWANIE</strong>. Tak jak przyroda nie znosi pustki i wypełnia każdą wolną (uwolnioną) przestrzeń czym popadnie, tak największe brednie zajmą miejsce w ludzkich umysłach, jeśli nie będą tam konkurować z żadną lub prawie żadną alternatywą rzetelnej informacji. Rzetelnej i podanej w przystępnej, prostej ale i (daj Boże talent) interesującej formie. (Poprawka – w miejsce „prostej” wstawiam „zróżnicowanej do poziomu odbiorcy”).</p>
<p>I teraz moja zgoda ze zdaniem Pani Anny – również uważam, że w świadomości przeciętnego Polaka mizerne jest wyobrażenie co osiągnęliśmy i przez lata transformacji i jakie są dokonania obecnego rządu. Niestety trudno jest na chłodno ocenić i jego (rządu) porażki – w zalewie wzajemnych (prawdziwych i nie) oskarżeń z każdej strony – zamiast miarodajnego, rzetelnego podsumowania. Ale mnie szczególnie doskwiera <strong>NIEDOINFORMOWANIE</strong> w obszarze wprowadzanych czy planowanych zmian – ich podłoża, przyczyn, alternatyw, skutków zaniechania itp. ! Ich często brutalnych matematyczno-ekonomiczno-społeczno-politycznych realiów, których krzykiem (choćby nie wiem jak wzmacnianym) nie zmienimy !</p>
<p>Niewątpliwie ogromna w tym rola i odpowiedzialność rządu, ale czy tylko ? Czy to oznacza że poza rządem „stan umysłów Rzeczpospolitej” jest stanem hibernacji ?! Mamy wszyscy nadzieję, że nie… Więc co się dzieje?</p>
<p>Popularny także w Polsce Terry Pratchett ustami jednego ze swych książkowych bohaterów mówi: „kłamstwo obiegnie dookoła świat, zanim prawda wciągnie buty…” . U nas obiegło już wiele okrążeń – przy okazji rozchlapując coraz odważniej i coraz dalej błoto na wszystkie strony. Niewiele jest autorytetów i świętości, których to błoto by jeszcze nie sięgnęło… I mam wrażenie, że ”stan umysłów” bliski jest stanowi zdumienia wbijającego w ziemię ! Nie możemy wyjść z odrętwienia – jak to jest możliwe że to się dzieje naprawdę!</p>
<p>Czas nakładać buty prawdy.</p>
<p>Każdy z nas może to zrobić i przejść z nią mały lub większy kawałek. Na ile starcza nam kreatywności, możliwości; może i odwagi… Każdy z nas ma umysł więc i każdy ma odpowiedzialność za ułamek „stanu umysłu w Rzeczpospolitej”</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p align="right"><strong><em>Witold Kustra</em></strong></p>
<p align="right"><em>Tytuł pochodzi od redakcji</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8755-witold-kustra-tak-dalej-nie-mozna-niedoinformowanie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title></title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/8751-8751</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/8751-8751#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 22:01:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mirosław Malcharek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowy Malcharek]]></category>
		<category><![CDATA[Malcharek]]></category>
		<category><![CDATA[publigrafika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=8751</guid>
		<description><![CDATA[A tu suplement]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.youblisher.com/p/332325-Malcharek-2012-maj-2a/" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://www.youblisher.com/files/publications/56/332325/200x300.jpg" alt="Malcharek 2012 maj 2a" /></a></p>
<p><strong><a href="http://www.youblisher.com/p/332328-Malcharek-2012-maj-2b/">A tu suplement</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/8751-8751/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

