<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Studio Opinii</title>
	<atom:link href="http://studioopinii.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://studioopinii.pl</link>
	<description>Niezależny portal dziennikarski, w Sieci od 1.10.2008</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 19:58:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Marian Marzyński: Wolnoamerykanka</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6455-marian-marzynski-wolnoamerykanka</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6455-marian-marzynski-wolnoamerykanka#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 19:58:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marian Marzyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Marzyński]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6455</guid>
		<description><![CDATA[Gdyby polscy politycy odbijający piłkę od Ziobry do Tuska, od  Tuska do Palikota, ten w lewo do Millera,   Miller na prawe skrzydło  do Kurskiego, kurski za siebie do Pawlaka, rzut przejmuje Ziobro i znów od początku, znaleźli trochę wolnego czasu, powinni obejrzeć  polityczna wolnoamerykankę ( zapasy, w których wszystkie chwyty są dozwolone),   czyli  kampanie prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, które właśnie się toczą. W polskim tłumaczeniu wygląda [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2011/07/marzynski2.jpg"><img class="size-full wp-image-249 alignright" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="marzynski2" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2011/07/marzynski2.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Gdyby polscy politycy odbijający piłkę od Ziobry do Tuska, od  Tuska do Palikota, ten w lewo do Millera,   Miller na prawe skrzydło  do Kurskiego, kurski za siebie do Pawlaka, rzut przejmuje Ziobro i znów od początku, znaleźli trochę wolnego czasu, powinni obejrzeć  polityczna wolnoamerykankę ( zapasy, w których wszystkie chwyty są dozwolone),   czyli  kampanie prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, które właśnie się toczą.</p>
<p>W polskim tłumaczeniu wygląda to tak:</p>
<p>Mitt Romney, dotychczasowy lider, jest Donaldem Tuskiem:   wybrać się chce tak strasznie i tak za każde pieniądze ( swoje własne), ze jak konik szachowy, skacze od pól lewicowych do prawicowych, zmienia zdanie, jak tylko zorientuje się, ze powiedział cos nie tak, przekonuje wyborców, ze tak jak  jemu udało się zarobić miliony, tak on, reszcie  Amerykanów, zbuduje sukces ekonomiczny, a przecież o to każdemu z nich chodzi.<span id="more-6455"></span></p>
<p>Rick Santorum, który lidera dogania, jest księdzem Rydzykiem, od zakonnika znacznie  młodszym, dużo przystojniejszym i umysłowo hej w górę, łączy ich to, ze państwo pomylili z kościołem. Santorum, ojciec siedmiorga dzieci, z których jedno jest nienormalne, związany żelaznym sakramentem małżeńskim ze swoja świętą zona ( to ważne, bo przeciętny polityk amerykański w łóżku wyprawia figle), proponuje powrót do czystych wartości chrześcijańskich jako sposób na uzdrowienie społeczeństwa, a nawet porządki w państwowej kasie.  Jeżeli wygra nominacje republikańska ( Obama byłby szczęśliwy), szans na prezydenta nie ma, tak Ameryka jeszcze nie zwariowała.</p>
<p>Newt Gingrich, choć dzieli ich 22 lata, powinien być porównany do Janusza Palikota, bo tak jak on, innych republikanów przewyższa umysłem, poczuciem humoru i umiejętnością filozofowania i widzenia tak zwanego “big picture”, czyli wizji dla kraju, której w Polsce, poza Palikotem – brakuje wszystkim politykom.  Newt chce wmówić Amerykanom, ze będzie nowym Reaganem, ale w rzeczywistości jest on aktorem z zupełnie innego filmu ( dramatu heroicznego) podczas gdy Reagan grał w romantycznej komedii o zdrowym, amerykańskim rozsądku. Ma szanse na nominacje, jeżeli okaże się, ze Romney jest za mało, a Santorum za bardzo, konserwatywny.</p>
<p>Lekarz-położnik z Texasu, Ron Paul, w wieku Gingricha (69), nie ma odpowiednika w Polsce, może Janusz Korwin – Mikke, któremu jednak brakuje i wiedzy i autorytetu jakim cieszy się libertyński Dr. Paul.   Stany Zjednoczone według niego powinny mieć  osłabioną  centralna administracje, w sprawach ekonomicznych zdawać się na swoich obywateli (niskie podatki), ale również ( to zazwyczaj argument lewicowy) wyrzec się całkowicie doktryny światowego policjanta, zmieniającego “reżymy”. W przerwaniu operacji wojskowych na świecie, Paul widzi natychmiastowa poprawę sytuacji ekonomicznej kraju. Nie może być ani nominowany, ani wybrany, bo po September 11, wyborca amerykański, zbyt podszyty jest strachem.</p>
<p>Na kogo ja bym głosował, gdybym był republikaninem ( a nie jestem)?  Na Palikota.</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Marian Marzyński</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6455-marian-marzynski-wolnoamerykanka/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title></title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6449-6449</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6449-6449#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 18:40:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mirosław Malcharek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowy Malcharek]]></category>
		<category><![CDATA[Malcharek]]></category>
		<category><![CDATA[publigrafika]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6449</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.youblisher.com/p/245880-Malcharek-2012-luty-4/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-6450" title="MIS-7" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/MIS-7-204x300.jpg" alt="" width="204" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6449-6449/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bogdan Miś: Ruszył Lis</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6443-bogdan-mis-ruszyl-lis</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6443-bogdan-mis-ruszyl-lis#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 17:12:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinia na dziś]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Miś]]></category>
		<category><![CDATA[Lis]]></category>
		<category><![CDATA[portal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6443</guid>
		<description><![CDATA[Z wielkim zainteresowaniem i życzliwością czekałem na portal Tomasza Lisa. Z tym większym, że – jak wielokrotnie pisałem – uważam Lisa za dziennikarza Nr 1 w Polsce: jest to człowiek nadzwyczajnie inteligentny, piekielnie zdolny, niebywale operatywny i z jednakową łatwością (i powodzeniem!) poruszający się po studiach telewizyjnych czy radiowych, jak i posługujący się piórem – zarówno jako autor, jak redaktor. W dodatku facet ma tzw. warunki: jest do oglądania i do słuchania. Słowem, dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/2012-02-22_18-03_NaTemat.pl_.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6444" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="2012-02-22_18-03_NaTemat.pl" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/2012-02-22_18-03_NaTemat.pl_-300x206.jpg" alt="" width="300" height="206" /></a>Z wielkim zainteresowaniem i życzliwością czekałem na portal Tomasza Lisa. Z tym większym, że – jak wielokrotnie pisałem – <strong>uważam Lisa za dziennikarza Nr 1 w Polsce</strong>: jest to człowiek nadzwyczajnie inteligentny, piekielnie zdolny, niebywale operatywny i z jednakową łatwością (i powodzeniem!) poruszający się po studiach telewizyjnych czy radiowych, jak i posługujący się piórem – zarówno jako autor, jak redaktor. W dodatku facet ma tzw. warunki: jest do oglądania i do słuchania. Słowem, dla mnie <strong>Lis jest dziennikarzem totalnym.</strong> Ci, którzy wyrzucili go z „Wprost”, są – w mojej opinii – bardzo delikatnie rzecz nazywając, nierozsądni. Strzelili sobie w stopę i prawdopodobnie zarżnęli kurę, znoszącą złote jaja. Ale – ich pies, ich pchły.<span id="more-6443"></span></p>
<p>Lis się zaangażował w Internet. Marketingowo powstanie nowego portalu rozegrane zostało brawurowo. Napięcie zbudowano jak należy: Steve Jobs, który jest dla mnie w tej branży niedościgłym wzorem, tej roboty by się nie powstydził.</p>
<p>Ale – <em>iPhone</em> z tego nie wyszedł. Portal nie powala. Jego twórcy (nie mówię: Lis, bo jego są tu chyba przede wszystkim pieniądze, nie pomysły) postawili na obrazek kosztem tekstu; nasza współczesna cywilizacja jest oczywiście silnie ikoniczna, ale bez przesady: gdy chodzi o percepcję w kręgach ludzi z IQ większym od 100, to jednak my chcemy troszkę mieć do czytania i myślenia.</p>
<p>Na obrazek postawiono zatem zbyt silnie: grafika zdecydowanie w nowym portalu miażdżąco dominuje nad treścią.</p>
<p>Co gorsza, do treści też się mogę przyczepić. Jest pod pewnym względem niebezpiecznie eklektyczna. Jestem mocno rozczarowany: nie mogę być kibicem medium, w którym sąsiadują na łamach niejaki Bosak (jak kto pamięta, to taki chyba weszpolak spod znaku mec. Giertycha) czy pani Kępa albo Mariusz Kamiński (na szczęście nie ten z CBA, tylko ten tzw. spin doktor od ryngrafu dla Pinocheta…) z jednej strony – z Aleksandrem Kwaśniewskim czy Andrzejem Blikle z drugiej. Nie ta klasa, nie ten rozmiar kapelusza.</p>
<p><strong>Coś, co jest adresowane „do wszystkich” – może się okazać „dla nikogo”; warto o tym pamiętać.</strong> Udostępnianie łamów byle komu – to nie „demokratyczne wysłuchiwanie obu stron”, ale zwykły oportunizm; pogoń za czytelnikiem bez wyboru jest tu aż nadto widoczna.</p>
<p>Przy okazji: czcionka portalu jest brzydka i za duża. Gigantyczna liczba blogerów – przy czym znakomita większość to klasyczni ludzie znikąd i ”panny Nikt” – zdecydowanie przesadna.</p>
<p>Sprzyjam Lisowi. Lubię go. Ale <strong>nie będę śledził tego portalu.</strong> Zajrzę co jakiś czas, oczywiście – ale nie mam tymczasem zbyt wielkich spodziewań. Choć biznesowo pewno rzecz panu Tomaszowi wypali: z takim nazwiskiem i takim <em>brandem</em> trudno sobie wyobrazić, by było inaczej. Bo jednak publika jest, jaka jest…</p>
<p>Nie powiem, jaka.<br />
<a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong><a title="Bogdan Miś" href="http://studioopinii.pl/o-redakcji/bogdan-mis">Bogdan Miś</a></strong></em></p>
<p> </p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6443-bogdan-mis-ruszyl-lis/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Antoni Kopff: Zabezpieczanie bezpieczeństwa</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6440-antoni-kopff-zabezpieczanie-bezpieczenstwa</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6440-antoni-kopff-zabezpieczanie-bezpieczenstwa#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 16:35:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Antoni Kopff</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kopff]]></category>
		<category><![CDATA[Antoni Kopff]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6440</guid>
		<description><![CDATA[Ileż to razy słyszałem ten piękny zwrot, wyrażający dążenie do odsunięcia od obywateli czyhających na nich niebezpieczeństw, gdyż nic bardziej nie sprzyja temu jak owo zabezpieczanie. Nikt z równie precyzyjną składnią nie potrafi o zabezpieczaniu opowiadać, jak przedstawiciele odpowiednich służb. „Zabezpieczyliśmy miejsce wypadku”- z poważną miną stwierdza facet w mundurze – szkoda tylko, że zanim do wypadku doszło, nikt nie zabezpieczył dziury w jezdni, przyczyny nieszczęśliwego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2011/08/kopff_antoni.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1729" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="kopff_antoni" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2011/08/kopff_antoni-266x300.jpg" alt="" width="266" height="300" /></a>Ileż to razy słyszałem ten piękny zwrot, wyrażający dążenie do odsunięcia od obywateli czyhających na nich niebezpieczeństw, gdyż nic bardziej nie sprzyja temu jak owo zabezpieczanie. Nikt z równie precyzyjną składnią nie potrafi o zabezpieczaniu opowiadać, jak przedstawiciele odpowiednich służb. „Zabezpieczyliśmy miejsce wypadku”- z poważną miną stwierdza facet w mundurze – szkoda tylko, że zanim do wypadku doszło, nikt nie zabezpieczył dziury w jezdni, przyczyny nieszczęśliwego „zdarzenia”.<span id="more-6440"></span></p>
<p>Przyznać jednak trzeba, że od czasu do czasu zdarzają się akcje wyprzedzające katastrofę. Do takich należy zaliczyć osadzenie w zakładzie psychiatrycznym pewnego właściciela nieruchomości położonej przy rozbudowywanej trasie szybkiego ruchu. Z tego powodu wywłaszczono go (i jego sąsiadów); niestety, nie skoordynowano tej decyzji z odszkodowaniem – nad nim odpowiedzialny urzędnik będzie się jeszcze długo zastanawiał, a byli właściciele przez ten czas mogą sobie wynająć hotel lub wybudować igloo. Targany rozterką biurokrata (czy im dać, czy nie dać?), ślepy i głuchy na prośby poszkodowanych, zaniepokoił się dopiero kiedy stojący na czele ich delegacji facet oświadczył impulsywnie, że by coś w tym jego ważnym urzędzie załatwić – trzeba się podpalić. Od razu zapaliła się czerwona lampka ostrzegawcza –trzeba zapobiec niebezpieczeństwu, bo na terenie urzędu pojawił się wariat! Policja odwiozła więc potencjalnego desperata do Drewnicy – tam po zaledwie pięciu dniach stwierdzono, że jest całkowicie zdrowy, tylko był trochę zdenerwowany sytuacją. Dlaczego – nie podano, gdyż owego urzędnika nie przebadano. A szkoda!</p>
<p>Do zabezpieczania bezpieczeństwa służy także technika, a konkretnie porozstawiane gdzie się da kamery. Trwa wszechogarniający społeczeństwo Big-Brother. Policja widzi wszystkich, którzy na ulicach protestują przeciw naruszaniu prywatności oraz tych, którzy prywatność nagminnie naruszają. System ma jednak pewne wady – wystarczy założyć kominiarkę lub kaptur – i już sprawca zamieszania staje się nierozpoznawalny, co skwapliwie wykorzystywali dotąd szalejący w mieście kibole. Teraz mamy nowość – niejaki Jacek T. wykorzystał tę właściwość i dlatego uniknął odsiadki za podpalanie samochodów, z czego już kilka razy uczynił sobie spektakularną formę rozrywki. Ponieważ sąd nie mógł dociec, czy to on, czy nie on – chłopca z zapałkami szybciutko wypuszczono z aresztu i nawet do Drewnicy nie zawieziono na badania. Zabezpieczeniem bezpieczeństwa właścicieli pojazdów zajmie się teraz policja, na której posterunku ma się co dwa dni meldować hipotetyczny podpalacz. Co w tak zwanym międzyczasie – sąd nie orzekł. Dzięki tej decyzji nie zwiększono jednak zagęszczenia w przeludnionych więzieniach, zapchanych sprawcami stłuczek, alimentacyjnymi dłużnikami i innymi groźnymi przestępcami, zagrażającymi bezpieczeństwu obywateli. To duży plus!</p>
<p>Troska o bezpieczeństwo stanowi priorytet dla władzy. To dlatego na nowo otwartym stadionie narodowym nie mają szans odbywać się mecze krajowych drużyn, bo jak tu rozdzielić walczących szalikowców np. Legii i Polonii, kiedy na poziomie parkingu nie działają policyjne krótkofalówki? Kupić im porządne? Łatwiej przebudować stadion, dostosowując obiekt do specyfiki polskiego sposobu kibicowania, dość odległego od norm cywilizowanego świata. Kraty, kamery i zakuci w zbroje funkcjonariusze – to symbole przegranej najczęściej walki o zabezpieczenie bezpieczeństwa na stadionach. Tylko, cholera, w czasie EURO będzie trochę wstydu…</p>
<p>Ofensywa na odcinku bezpieczeństwa rozwija się i obejmuje coraz większy krąg obywateli. Niestety, napotyka również na przeszkody. Pomysł premiera, aby w ramach dbałości o wysokość emerytur, stwarzający bezpieczeństwo ekonomiczne dla wysłużonych staruszków podnieść im o parę lat czas przymusowej pracy oprotestowują nie tylko politycy opozycji, ale nawet koalicyjny wicepremier. Twierdzi on bowiem, że państwo nie jest w stanie zapewnić odpowiednich apanaży dla weteranów i że powinni oni zapewnić sobie minimum środków na byle jaką egzystencję własnymi metodami. Tylko jak? Pisania felietonów nie polecam! Ale ostatnio wysłuchałem wypowiedzi jednego z telewizyjnych mądrali, który sugerował uzupełnienie chudej emeryckiej kasy przez podejmowanie pracy w ochronie. Wspaniale! Armia zbawienia staruszków, wyposażona w eleganckie mundurki i środki bezpośredniego przymusu na pewno zabezpieczy nasze bezpieczeństwo lepiej, niż szwadrony funkcjonariuszy wielu instytucji, broniących nas dotąd nieudolnie od wszelkiego złego, bo może emeryci choć samochodów przypilnują…</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><a href="mailto:a.kopff@wp.pl">a.kopff@wp.pl</a></em></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6440-antoni-kopff-zabezpieczanie-bezpieczenstwa/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sezon na sondaże</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6435-sezon-na-sondaze</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6435-sezon-na-sondaze#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 17:29:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Alina Boguszewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rysuje Alina Boguszewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Boguszewicz]]></category>
		<category><![CDATA[rysunek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6435</guid>
		<description><![CDATA[]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/notowania.jpg"><img class="size-medium wp-image-6436 aligncenter" title="notowania" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/notowania-300x259.jpg" alt="" width="300" height="259" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6435-sezon-na-sondaze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Azrael: Pisanie historii na nowo</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6431-azrael-pisanie-historii-na-nowo</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6431-azrael-pisanie-historii-na-nowo#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 14:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Azrael</dc:creator>
				<category><![CDATA[Państwo]]></category>
		<category><![CDATA[Azrael]]></category>
		<category><![CDATA[Bolek]]></category>
		<category><![CDATA[IPN]]></category>
		<category><![CDATA[Wałęsa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6431</guid>
		<description><![CDATA[Lecha Wałęsy nie lubię; właściwie to nigdy go nie lubiłem. Za pierwszej „Solidarności”, za tej drugiej, także w czasach kiedy był prezydentem. Złym prezydentem, otaczającym się ludźmi miernego formatu. Nie lubię go za zarozumialstwo, za brak taktu, za zawiść, brak klasy. A ruch „Solidarności” nie był moim ruchem, pomimo, że przez kilka miesięcy do związku należałem. Zraził mnie jako prezydent, nie znosiłem jego wystąpień, miałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/2012-02-21_15-42_Prezydent-Lech-Wałęsa.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6432" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="2012-02-21_15-42_Prezydent Lech Wałęsa" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/2012-02-21_15-42_Prezydent-Lech-Wałęsa-300x223.jpg" alt="" width="300" height="223" /></a>Lecha Wałęsy nie lubię; właściwie to nigdy go nie lubiłem. Za pierwszej „Solidarności”, za tej drugiej, także w czasach kiedy był prezydentem. Złym prezydentem, otaczającym się ludźmi miernego formatu. Nie lubię go za zarozumialstwo, za brak taktu, za zawiść, brak klasy. A ruch „Solidarności” nie był moim ruchem, pomimo, że przez kilka miesięcy do związku należałem. Zraził mnie jako prezydent, nie znosiłem jego wystąpień, miałem za złe otaczanie się ludźmi w stylu Wachowskiego, Drzycimskiego, czy bracia Jarosław  i Lech Kaczyńscy.<span id="more-6431"></span></strong></p>
<p>Ale Wałęsa jest symbolem przełomu, jest człowiekiem, który wyniesiony na szczyt przysporzył Polsce splendoru – i dzięki temu jest jak jest, od dwudziestu dwóch lat żyjemy w normalnym, demokratycznym państwie. Nie on stworzył „Solidarność”, tak jak nie uczyniła tego suwnicowa Walentynowicz i Andrzej Gwiazda. To tylko elementy. Nie oni tworzyli ideę i prawidła, nie są autorami 21 postulatów, nie wnieśli do ruchu pierwiastka intelektualnego. Ruch społeczny był dziełem doradców pierwszego komitetu strajkowego – a jego korzenie to ROPCiO, KOR, i inne związki opozycyjne. Także Kościół Katolicki. I setki tysięcy aktywnych działaczy w kraju.</p>
<p>Lech Wałęsa jest popularny w Polsce i takim pozostanie już nie jako polityk, lecz jako pewien symbol. I nie chodzi tu tylko o jego przeszłość opozycyjną, czasy „Solidarności”, ale również chodzi o sprawy najnowsze, o nagonkę, jaką na niego uczyniono w ciągu ostatnich lat. Po konflikcie z braćmi Kaczyńskimi, a przede wszystkim po awanturach z publikacjami IPN, jego popularność w społeczeństwie znacznie wzrosła. Gdyby był umieszczany w rankingach, zapewne byłby w pierwszej piątce. Gdyby był dalej aktywny politycznie, jego znaczenie byłoby minimalne, ale popularność – dalej wielka.</p>
<p>Kilka lat temu w wywiadzie dla jednej ze stacji radiowych profesor socjologii z Torunia, Andrzej Zybertowicz, były doradca Lecha Kaczyńskiego do spraw bezpieczeństwa, także doradca Jarosława Kaczyńskiego, jeden z ideologów IV RP, człowiek, któremu wszystko się kojarzy ze służbami, a głównie z komunistycznymi służbami specjalnymi – powiedział, że historię „Solidarności” i historię jej przywódcy, Lech Wałęsy trzeba napisać na nowo. Proszę zwrócić uwagę na sformułowanie – „napisać na nowo”. Cóż za stalinowskie podejście do sprawy! Pisanie historii – i to najnowszej, na nowo! Bo o to właśnie chodzi w systematycznej nagonce na Lecha Wałęsę, której mamy teraz kolejną odsłonę, pod postacią artykułów w „Naszym Dzienniku” i tygodniku „Uważam Rze”. Osią mają być dokumenty tak zwanej komisji Ciemniewskiego, badającej materiały esbeckie po tak zwanej „nocy teczek”, sprokurowanej przez Antoniego Macierewicza w czerwcu 1992 roku.</p>
<p>Lech Wałęsa był uwikłany we współpracę z SB. Więcej, Lech Wałęsa był w pełni świadomym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, zarejestrowanym w grudniu 1970 roku i wyrejestrowanym w roku 1976.  Został zarejestrowany, prawdopodobnie pod groźbą kary więzienia za drobny czyn kryminalny. Tylko, że nigdzie, i nikt nie widział dowodów bezpośrednich tej współpracy – i nawet Sławomir Cenckiewicz z Piotrem Gontarczykiem, w swojej pracy “SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” nie postawili tezy, że uwikłanie młodego robotnika miało wpływ na jego dalszą działalność. Inaczej – zabrakło im odwagi na postawienie tezy, że właśnie wyzwolenie się Lecha Wałęsy ze współpracy z SB dało mu siłę do działalności opozycyjnej w Wolnych Związkach Zawodowych, w trakcie strajku, potem w podziemiu lat ‘80. Autorzy takiej tezy nie mogli jej postawić, ponieważ nie po to pisali swoją książkę. Oni ją pisali dla “prawdy historycznej”. Prawdy tak zwanej IV RP, takiej jak ją widzi profesor Zybertowicz.</p>
<p>Lech Wałęsa jest w trudnej sytuacji. Nie, nie trudnej z punktu widzenia siebie, jako symbolu “S” w Polsce i na świecie. Tego mu nikt nie zabierze, nikt nie jest w stanie, nawet jego wrogowie, zanegować jego pozycji. Ludzie tacy, jak Krzysztof Wyszkowski, małżeństwo Gwiazdów, stada pseudo-patriotów – nie są wstanie wymazać go z fotografii lat 70. Lechowi Wałęsie jest trudno, psychologicznie jest trudno, ponieważ nie panuje nad sytuacją – a zawsze, nawet kiedy przegrywał w wyborach z Kwaśniewskim – miał poczucie, że jednak nie wszystko stracone. Tu jest inaczej – każda jego reakcja na oskarżenia i oszczerstwa, każda wypowiedź będzie interpretowana i analizowana – i odwracana na jego niekorzyść.</p>
<p>Z punktu widzenia dyskusji o tym, czy Wałęsa był donosicielem, czy nie – dla stron sporu nie będzie miało to znaczenia. Jasne jest, że były prezydent był uwikłany przez kilka lat, co najmniej do 1973 roku, w kontakty z funkcjonariuszami służb. Nie zmienia to osądu (i historycznej prawdy) na rolę tego człowieka we współczesnej historii Polski i jego znaczenie w odzyskaniu przez nasz kraj pełnej suwerenności. Zwolennicy teorii spiskowych, dla których Wałęsa był narzędziem w rękach SB, zdania nie zmienią. Bo dla nich nie ma to znaczenia, dla nich WSZYSTKO było spiskiem i takim pozostaje, od samego Sierpnia ‘80, poprzez Okrągły Stół, na III Rzeczpospolitej kończąc. Dla nich “współpraca” Wałęsy jest tylko “przyczynkiem”, potwierdzającym ich chore rojenia i teorie.​</p>
<p>Atakujący Lecha Wałęsę mają kolosalną przewagę. Mają za sobą akta SB. Akta ubeckie, twórczo i przekonywająco wykorzystywane do sformułowania oskarżeń. Mają za sobą także cześć mediów, tych prawicowych. Dal nich prawda może być tylko jedna – w tym wypadku prawda oparta na teczkach i potwierdzona przez funkcjonariuszy SB. Są jeszcze robotnicy, koledzy Lecha Wałęsy z wydziału W-4 stoczni im. Lenina, którzy pamiętają, co i kiedy mówił Wałęsie prawie 40 lat temu, a właściwie – pamięć odświeżyły im materiały IPN, które usłużnie podsunęli Cenckiewicz z Gontarczykiem.</p>
<p>Dziwne, ale Jerzy Borowczak, były szef „S” w stoczni, który był blisko Wałęsy, mówi, że nie wierzy…</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong><a title="Azrael Kubacki" href="http://studioopinii.pl/o-redakcji/azrael-kubacki">Azrael</a></strong></em></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6431-azrael-pisanie-historii-na-nowo/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piotr Rachtan: To nie przedsiębiorcy zatrudniają Polaków!</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6426-piotr-rachtan-to-nie-przedsiebiorcy-zatrudniaja-polakow</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6426-piotr-rachtan-to-nie-przedsiebiorcy-zatrudniaja-polakow#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 14:26:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Rachtan</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinia na dziś]]></category>
		<category><![CDATA[ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Rachtan]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6426</guid>
		<description><![CDATA[W 22 lata po rozpoczęciu transformacji i zaprowadzeniu w Polsce kapitalizmu Polacy wciąż chyba błądzą we mgle, rozpylanej kiedyś przez Wydział Prasy KC PZPR, a w czasach Trzeciej RP przez siejących lęk i nieufność populistycznych polityków, w kwestiach gospodarczych niebezpiecznych idiotów. Oto komunikat PKPP Lewiatan, która przeprowadziła badania opinii publicznej na temat wiedzy Polaków o stanie świadomopści procesów gospodarczych i roli przedsiębiorców. „Na pytanie, czy polscy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/kapitalista.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-6427" title="kapitalista" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/kapitalista.jpg" alt="" width="270" height="320" /></a>W 22 lata po rozpoczęciu transformacji i zaprowadzeniu w Polsce kapitalizmu Polacy wciąż chyba błądzą we mgle, rozpylanej kiedyś przez Wydział Prasy KC PZPR, a w czasach Trzeciej RP przez siejących lęk i nieufność populistycznych polityków, w kwestiach gospodarczych niebezpiecznych idiotów.</p>
<p>Oto komunikat PKPP Lewiatan, która przeprowadziła badania opinii publicznej na temat wiedzy Polaków o stanie świadomopści procesów gospodarczych i roli przedsiębiorców.</p>
<p>„Na pytanie, czy polscy przedsiębiorcy wytwarzają większość dochodu naszego kraju – tylko 28 proc. respondentów odpowiedziało zdecydowanie tak lub raczej tak, 61 proc. zdecydowanie nie lub raczej nie, a 11 proc. nie wiem.</p>
<p>Tylko 33 proc. respondentów, na pytanie czy polscy przedsiębiorcy dają zatrudnienie większości Polaków, stwierdziło zdecydowanie tak lub raczej tak, a aż 62 proc. zdecydowanie nie lub raczej nie. 5 proc. odpowiedziało nie wiem.<span id="more-6426"></span></p>
<p>”Wiedza o tym co jest źródłem dochodu wytwarzanego w każdej, nie tylko polskiej, gospodarce, jest jak widać dość nikła. Dlatego warto przy każdej okazji informować, że ponad 70 proc. PKB (w 2009 r. – 72,3 proc) wytworzona była przez przedsiębiorstwa. Pozostałe 27–28 proc. wypracowały inne podmioty, a także pochodziło z cła i podatków.<br />
Przedsiębiorstwa zatrudniają także prawie 70 proc. osób pracujących w gospodarce narodowej (nie uwzględniając zatrudnienia w jednostkach budżetowych obrony narodowej i bezpieczeństwa publicznego, bo te dane nie są dostępne). Bez firm nie ma dochodu narodowego, nie ma miejsc pracy, nie ma dochodów obywateli. Bo, żeby zatrudniać w sektorze publicznym, potrzebne są wpływy do budżetu z podatków, których nie byłoby, gdyby nie firmy i zatrudnieni w nich pracownicy” – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.</p>
<p>Badanie na ogólnopolskiej reprezentatywnej grupie 2000 osób, w wieku 15 + przeprowadził instytut GfK Polonia na zlecenie PKPP Lewiatan. Badanie odbyło się w dwóch falach, w drugiej połowie stycznia br. Wykorzystano wywiady bezpośrednie w domach respondentów.”</p>
<p>Tyle ów przerażający – mnie przynajmniej – komunikat. W tle słyszę echo słynnego powiedzenia: jak ktoś ma pieniądze – to skądś je ma (co miało znaczyć, że je ukradł), co jest współczesną wersją niegdysiejszego, że prywaciarz i badylarz to spekulant, przestępca i wróg pracującego ludu miast i wsi. Cisną się jeszcze pod pióro pytania: czy Polak pracujący w przedsiębiorstwie wie w ogóle, gdzie pracuje? Jak ludziom to się składa w logiczną, spójną całość? I na koniec: co ztym stanem świadomości zrobić?</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Piotr Rachtan</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6426-piotr-rachtan-to-nie-przedsiebiorcy-zatrudniaja-polakow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jan Cipiur: Poplujmy w ten medialny ściek, ulży — choć lepiej nie będzie</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6421-jan-cipiur-poplujmy-w-ten-medialny-sciek-ulzy-choc-lepiej-nie-bedzie</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6421-jan-cipiur-poplujmy-w-ten-medialny-sciek-ulzy-choc-lepiej-nie-bedzie#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 14:16:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Cipiur</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wokół mediów]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Cipiur]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6421</guid>
		<description><![CDATA[Można, a nawet wypada obywać się bez większości polskich mediów. Poziom żenujący, a w wyścigu ku otchłani bierze udział tłum stacji i tytułów. W dającej się przywidzieć przyszłości nie ma szans na jakąkolwiek poprawę, ponieważ intelektualna niemoc nie nadaje się do leczenia ze środków NFZ na szpitalnych oddziałach. Gdyby jeszcze chorzy na pustkę w głowie tak pracowicie w swym zapamiętaniu nie wierzgali, w tłumieniu ADHD pomagałyby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/madzia.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6422" title="madzia" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/madzia-300x125.jpg" alt="" width="300" height="125" /></a>Można, a nawet wypada obywać się bez większości polskich mediów. Poziom żenujący, a w wyścigu ku otchłani bierze udział tłum stacji i tytułów. W dającej się przywidzieć przyszłości nie ma szans na jakąkolwiek poprawę, ponieważ intelektualna niemoc nie nadaje się do leczenia ze środków NFZ na szpitalnych oddziałach. Gdyby jeszcze chorzy na pustkę w głowie tak pracowicie w swym zapamiętaniu nie wierzgali, w tłumieniu ADHD pomagałyby zimne okłady. A tak co? Nico! Jak tu więc ponad poziomy wylatywać, skoro na horyzoncie nic, poza mogiłką Madzi, premią p. Kaplera i krzykami ministra Rostowskiego z mównicy, sporo więcej nie majaczy?<span id="more-6421"></span></p>
<p><strong>W świecie szerokim jest nieco lepiej.</strong> Tam nie wszyscy rozum i wstyd postradali. Znajomość podstawowych języków obcych potrafi dzięki temu wydobyć poniektórego rodaka z otchłani pozoru, lansu, ignorancji i najpowszechniejszej przypadłości – głupoty <em>vulgaris</em>, czyli zwykłej, tudzież pospolitej. Są też jednak skutki „apostazji” i lingwistycznego zarazem obycia uboczne.</p>
<p>Coraz większa u nas znajomość angielszczyzny, lecz trudniej przekonać młodych do niemczyzny, francuszczyzny lub uroków mowy Cervantesa. Dziwią się potem ludzie naokoło, że w rynkowym pędzie wyprzedzamy niekiedy anglosaskich mistrzów. Teza przykładowa jest mianowicie taka, że mniej byłoby u nas poparcia dla rynku kosztem omnipotencji (po naszemu – wszechmocy) zakodowanej w genotypie każdego państwa, gdyby na biurkach polskich „yuppies” i „after-yuppies” zamiast <em>The Financial Times</em>, <em>The Wall Street</em> i The Economist leżał <em>Der Spiegel. Süddeutsche Zeitung, Libération, Le Nouvel Observateur</em> albo <em>El Pais.</em> To była uwaga na boku, do nauki i pogłębiania znajomości języków obcych zachęcająca.</p>
<p>Nikt na świecie, poza Koreańczykami z północy, nie jest wolny od medialnej degrengolady w rozumieniu takim o jakim tutaj mowa. Sporo narodów zachowało wszakże to szczęście i ma nadal dość szeroki wybór, gdy wespną się na palcach sięgając do najwyższej półki. W niektórych, od sromoty, sumieniami łomota i tyrpie od afery do afery tak mocno, że nawet próbują coś zrobić „w temacie sprawy” wstydu za media.</p>
<h2><strong>News of the Screws</strong></h2>
<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/news_of_the_world_4.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6423" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="news_of_the_world_4" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/news_of_the_world_4-300x168.jpg" alt="" width="300" height="168" /></a>Brytyjska afera po której latem ubiegłego roku zamknięty został brukowy tygodnik „<em>News of the World</em>” (Wieści z całego świata) odbiła się u nas także, ale nie tak znowu gromkim echem, więc może warto przypomnieć. Osią i esencją były podsłuchy i włamania do skrzynek pocztowych dokonywane przez „dziennikarzy” „<em>News of the Screws</em>” lub „<em>Screws of the World</em>”, jak przekręcano nazwę szmatławca. Słowo <em>screw</em> ma wiele znaczeń, ale tu znaczy latać, w sensie takiego latania, żeby w końcu przelecieć. Przestępczej inwigilacji poddanych było co najmniej kilka tysięcy osób – głównie prominentów, celebrytów i osób dotkniętych dobrze sprzedawalnym w mediach nieszczęściem w rodzaju sprawy naszej biednej Madzi. Wszystko łajno na podwórza i salony się wylało, gdy w połowie 2011 roku ujawnił proceder były dziennikarz „<em>News</em>…”, który zresztą krótko po tym wziął i umarł. Oficjalne, policyjno-sądowe przeczesywanie odchodów jest w toku, ale zajmie chyba jeszcze całe lata. Na początku lutego obecnego roku policja ujawniła, że ma do przeczytania „pod kątem” 300 milionów e-maili z serwera „<em>News of the World</em>” i że udało się jej odtworzyć 11 milionów elektronicznych listów wcześniej, czym prędzej skasowanych.</p>
<p>“<em>News of the World</em>” powstały w 1843 roku. Przetrwały zatem aż 168 lat, głównie dlatego, że kucharzy jest zawsze więcej niż lordów. Spotkali się jakieś 130 lat temu w londyńskim klubie Frederick Greenwood – redaktor <em>The Pall Mall Gazette</em>, czyli pisma wydawanego „przez dżentelmenów dla dżentelmenów” i Lord Riddell, znany głównie z tego, że był dobrym kumplem Lloyda George’a.</p>
<p>- <em>Wiesz, mam teraz gazetę</em> – rozpoczął konwersację Lord Riddell.</p>
<p>- <em>O, w rzeczy samej</em>? – odparował zgrabnie redaktor, w którego periodyku pisywali tacy autorzy jak George Bernard Shaw, Fryderyk Engels, Oskar Wilde, czy Robert Louis Stevenson – ten od „Wyspy Skarbów”.</p>
<p>- <em>Nazywa się „News of the World”, wyślę ci egzemplarz</em> – i na tym urwali tego dnia ów wątek.</p>
<p>Przy którymś kolejnym spotkaniu Riddell odezwał się w rzeczonej sprawie: - <em>Powiedz</em>, <em>Greenwood, co sądzisz o mojej gazecie</em>?</p>
<p>-<em>Przejrzałem i wrzuciłem do kosza. Jednak po chwili zmartwiałem: jeśli ją w koszu zostawię, wyciągnie ją ze śmieci i przeczyta mój kucharz. Więc, wyjąłem z kosza twoją gazetę – mój drogi Riddell – i zaraz ją spaliłem</em>.</p>
<p>Dziś z powodu CO<sub>2</sub> i trujących wyziewów palić gazetami w kominkach nie wolno.</p>
<h2><strong>Kto popilnuje strażników wolności?</strong></h2>
<p>Gdy książę Karol żonaty był jeszcze z księżną Dianą, „chadzał” sobie bocznymi alejkami z inną damą. Camilla Parker-Bowles jej jest i również wówczas było. Po publikacji w szmatławcu podsłuchanych zdań, które przez telefon sobie wówczas wymieniali, afera wybuchła 20 lat temu niewąska. Na pomoc wezwano doświadczonego prawnika. Był to lord David Calcutt, który stanął na czele powołanej po tym skandalu <strong>Press Complaints Commission (PCC)</strong>. Do rozstrzygania skarg ludności na gazety i czasopisma dostał grupę składającą się z prominentnych redaktorów oraz outsiderów-laików. Jak się spodziewać należało, PCC okazała się tak mniej więcej skuteczna jak nasza Rada Etyki Mediów.</p>
<p>Od zeszłego lata jest prasie na Wyspach znacznie mniej do śmiechu. Sprawę prowadzi Lord Justice (sędzia sądu apelacyjnego) Leveson, który obiecuje przedstawić wyniki i konkluzje dopiero tej jesieni, ale już się na ich temat ostro spekuluje. Obecny szef PCC Lord Hunt przyznał miesiąc temu, że Komisja nie ma sił i jest po prostu słaba. Zarysował koncept dobrowolnego porozumienia mediów, na podstawie którego można byłoby badać dokumentację newsów i większych tekstów oraz wzywać dziennikarzy na przesłuchania. Sędzia Leveson dał odczuć, że uważa te propozycje za niewystarczające.</p>
<p>W Wielkiej Brytanii wolność prasy jest zbyt święta, aby dało się bardziej zdecydowanie temperować media, jak jest np. we Francji. W poważnych, trzymających poziom i klasę tytułach, których na szczęście Brytyjczyków, jeszcze nie brakuje, uciera się zatem pogląd, że Lord Justice Leveson będzie zapewne chciał utworzenia silnej instytucji kontrolno-represyjnej niezależnej od władz, jak również samych mediów.</p>
<p>Co będzie, dopiero się okaże, ale dyskusja już jest ostra. Szef „<em>The Times</em>” James Harding powiedział, że jego gazeta jest „<em>nieubłaganym przeciwnikiem rządowego nadzoru nad prasą – czy bezpośredniego, czy pośredniego</em>”. Premier Cameron daje przykład urzędu Advertising Standard Authority, który zabrania np. publikacji reklam z wyretuszowanymi obliczami gwiazd, bo stresuje to biedne kobiety stale poszukujące u siebie gładszej urody. Inni wskazują na izby lekarskie, czy adwokackie wyrzucające z zawodu swe czarne owce, by natychmiast usłyszeć, że naśladownictwo kolidowało by z uświęconą wolnością wypowiedzi. Wówczas odzywają się głosy, żeby brać przykład ze Szwecji, gdzie bronią przed wrednymi żurnalistami zwykłych ludzi, ale za to jeszcze silniejszą opieką otaczają dziennikarzy występujących w interesie publicznym. Na to argument się pojawia, że gazety w Skandynawii są mocno dotowane przez państwo i już samo to ich samodyscyplinę podnosi. Wtedy wzrok pada na Irlandię, gdzie działa powoływany przez parlament ombudsman (rzecznik) ds. mediów, który chodzi noga w nogę z Radą ds. Prasy. Rzecznik rekomenduje rozstrzygnięcia w sprawach naruszenia prywatności, zniesławienia lub potwarzy, a Rada w której nie ma redaktorów bardzo rzadko oddala jego propozycje.</p>
<h2><strong>Wymyślił coś <em>The Economist</em></strong></h2>
<p>Najlepszy tygodnik współczesnego świata – <em>The Economist</em> jest wobec tych sugestii dość sceptyczny, lecz na tym nie poprzestaje. Jego redaktorzy mają obawy, że w odruchu odegrania się na prześladowcach aktorek i aktoreczek sędzia Leveson nałoży kaganiec na broadsheets, czyli dosłownie i w przenośni prasę dużego formatu, BBC, agencję Thomson-Reuters, a także ich szacowne pismo. W komentarzu poświęconym przyszłości brytyjskich mediów The Economist przedstawił zatem pomysł, który nawet w uszach autorów brzmi dość nieprawdopodobnie. Chodzi im o powołanie wewnątrz sektora niezależnego regulatora. Miałby być znacznie ostrzejszy niż PCC w jej obecnym działaniu. Przynależność wydawców nie byłaby obowiązkowa, więc należy stworzyć coś takiego, do czego we własnym najlepszym interesie należy się należeć. Ów imperatyw miałby się przy tym rozciągać także na wydawców internetowych. Organizacja powołałaby trybunał do rozpatrywania skarg zewsząd: od celebrytów, oligarchów i zupełnie zwykłych gości. W odróżnieniu od obecnej praktyki, trybunał nie poprzestawałby na stwierdzeniu, że artykuł był lub nie był akuratny w rozumieniu zachowania tzw. „należytej staranności”, lecz miałby prawo nakazywania sprostowań i ich ogłaszania, nie w dowolnym, a wyznaczonym miejscu. Miałby narzędzie w postaci nakładania dotkliwych grzywien i wszczynania własnych dochodzeń. W jego składzie nie byłoby czynnych redaktorów.</p>
<p>Czy ma ten pomysł jakiekolwiek szanse? <em>The Economist</em> ma wątpliwości. W tygodniku liczą jednak, że wielu w środowisku poza nimi dostrzeże, że nagrodą za jego wdrożenie byłaby większa ochrona prawna. Trybunał byłby ze swym werdyktem pierwszy, a sędziowie w regularnych sprawach sądowych o szkody doznane w wyniku działania mediów musieliby brać jego postanowienia pod uwagę. Wiele spraw nie trafiło by zapewne w ogóle na wokandy, więc spadłyby bardzo koszty obsługi prawnej wydawnictw, stacji i „facebooków”. Ponadto, trybunał prasowy orzekający z mocy ustawy samym swym istnieniem działałby studząco na rozpalone dziennikarsko-redaktorskie czoła, a nawet całe głowy. Jest wszakże jeden warunek, aby sumienia obrońców wolności prasy nie rozleciały się w drzazgi – trzymanie się wszelkiej władzy z dala od trybunału, jego codziennych prac, zasad, nominacji.</p>
<p>Zachęty do akceptacji nowego regulatora mogą być także biznesowe i siłowe. Rząd brytyjski ma oręż podatkowy. Cała prasa zwolniona jest z VAT. Stawka wynosi 20 proc. i łatwo jest argumentować, że specjalne traktowanie nie było pomyślane jako zachęta do szerzenia przez szmatławce umysłowego, moralnego i obyczajowego zgorszenia. Bodźcem do trzymania jako takiego poziomu mógłby zostać „znak jakości”. Jego brak oznaczałby odmowę audytu wysokości nakładu lub liczby „elektronicznych” odbiorców przez Audit Bureau of Circulations, a to mieszało by w sprzedaży reklam i ogłoszeń.</p>
<h2><strong>Przebrzydła wolność druku</strong></h2>
<p>Był papież Grzegorz XVI, który w encyklice „O Liberalizmie i Religijnym Indyferentyzmie” znanej jako <em>Mirari Vos</em> (<em>To zadziwia was)</em> pisał w 1832 r. o „najzgubniejszej i przebrzydłej wolności druku”*. Nie ten pogląd jest na rzeczy, gdy mowa o dzisiejszych mediach. Obroni nas przed takim zarzutem nieborak byle jaki, któremu gdzieś w najdalszych rejestrach pamięci majaczy Michał z Montaigne twierdzący, że nikt nie jest wolny od mówienia bredni, a źle jest jedynie mówić je z wysiłkiem.</p>
<p>Co będzie w Zjednoczonym Królestwie, to się niedługo zobaczy. Za to u nas widoki na cokolwiek żadne. Nie ta kasa i nie ta klasa. Zęby i kły na Kaplera wyszczerzane przez „dziennikarzy” i polityków jeszcze można zrozumieć, bo publika uważa, że ma za mało chleba, więc chce, choćby marnych, byle tylko igrzysk. Zdumiewa za to brak refleksji i reakcji ze strony tych bardziej ambitnych. Im więcej Madzi, czy (zasłużonej zresztą po stokroć) premii Kaplera, tym szybciej ubywać będzie tych, którym jeszcze chce się cokolwiek w mediach czytać, słuchać i oglądać.</p>
<p>Panie i panowie, tu nie musi nawet wcale chodzić o posłannictwo, misję i ideały. Bójcie się przynajmniej tego, że albo pójdziecie niebawem wszyscy w krzaki robić zdjęcia, nadsłuchiwać i podglądać, albo odfruną od was wszystkie dudki.</p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Jan Cipiur</strong></em></p>
<hr />
<p>*<strong>Brzmi to w oryginale i kontekście tak:</strong><em> –Do tego też zmierza owa najzgubniejsza, przeklęta i odstręczająca wolność druku, mająca na celu rozpowszechnianie wszelkich pism wśród pospólstwa, której niektórzy domagają się i popierają z taką natarczywością. Obawiamy się, Wielebni Bracia, patrząc wokół Nas na te wytwory nauk, albo raczej upiory błędów, które wzdłuż i wszerz po świecie się rozchodzą w niezliczonych pismach, broszurach, księgach, książkach nierzadko szczupłych co do objętości, ale pełnych złośliwości, z których rozlewające się po całej ziemi przekleństwo, o łzy Nas przyprawia. Znajduje się przecież niestety tylu bezwstydnych, którzy twierdzą uparcie, że ten nagły zalew błędów może być skutecznie powstrzymany jakimś pismem wydanym w obronie prawdy i religii pośród tak wielkiego wezbrania nieprawości. Nie godzi się jednak i jest to wbrew wszelkiemu prawu, świadomie czynić zło i je pomnażać, w nadziei, że stąd wyniknie cokolwiek dobrego. Któż rozsądny pozwoliłby, aby truciznę wolno było jawnie rozpowszechniać i sprzedawać, nabywać ją, sprowadzać i nią się napawać, dlatego, że jest jakieś lekarstwo, po zażyciu którego, zdarza się niekiedy używającym go uniknąć zguby?</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6421-jan-cipiur-poplujmy-w-ten-medialny-sciek-ulzy-choc-lepiej-nie-bedzie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cezary Bryka: Dwie pamięci miasta</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6415-cezary-bryka-dwie-pamieci-miasta</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6415-cezary-bryka-dwie-pamieci-miasta#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 14:39:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Bryka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinia na dziś]]></category>
		<category><![CDATA[Cezary Bryka]]></category>
		<category><![CDATA[pomniki]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6415</guid>
		<description><![CDATA[„Jak uśmiech dziewczyny kochanej”, czy „z kurzem krwi bratniej”? Ociekamy krwią, czy uśmiechamy się do bohaterów? Śmiejemy się, czy dmiemy w surmy? Z lokalizacji – warszawskie, z charakteru – polskie BUM! nadciąga. „Wraca idea pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu. Grono ekspertów pracuje w dyskrecji nad nową lokalizacją – skwerem między hotelem Bristol, a klasztorem Wizytek” – poinformowała 16 lutego „Gazeta [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/szeregowy_wojtek.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6416" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="szeregowy_wojtek" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/szeregowy_wojtek-284x300.jpg" alt="" width="284" height="300" /></a>„Jak uśmiech dziewczyny kochanej”, czy „z kurzem krwi bratniej”? Ociekamy krwią, czy uśmiechamy się do bohaterów? Śmiejemy się, czy dmiemy w surmy?</strong></p>
<p>Z lokalizacji – warszawskie, z charakteru – polskie BUM! nadciąga.</p>
<p><em>„Wraca idea pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu. Grono ekspertów pracuje w dyskrecji nad nową lokalizacją – skwerem między hotelem Bristol, a klasztorem Wizytek”</em> – poinformowała 16 lutego „Gazeta Stołeczna”.</p>
<p>17 lutego „Gazeta Stołeczna” poinformowała zaś: <em>„»Zróbmy w końcu coś nowego, oryginalnego, dla siebie, dla gości, dla Warszawy, dla zwierząt« – napisał do prezydent stolicy dziennikarz Stanisław Pruszyński. Apeluje o wzniesienie w centrum <strong><span style="text-decoration: underline;"><a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,11163776,Nowe_palmy_stana_w_Alejach__A_wsrod_nich_mis_Wojtek_.html">pomnika niedźwiedzia Wojtka</a></span></strong>, maskotki armii Andersa”</em></p>
<p>O katastrofie lotniczej z 10.IV.2010 r. wiemy wszystko co można w tej chwili wiedzieć, a nawet więcej. A co z tym  misiem?<span id="more-6415"></span></p>
<h2><strong>Pamięć pierwsza: budzenie uśmiechu.</strong></h2>
<p><strong>Są miejsca na świecie gdzie miś Wojtek wciąż jest znany jako symbol fantazji i poczucia humoru Polaków. Szeregowy Wojtek przeszedł cały szlak bojowy z armią gen. Andersa, od pustyni irackiej aż po demobilizację w Wielkiej Brytanii.</strong> <strong>Brał udział w bitwie o Monte Cassino</strong>. <strong>Jest jedynym niedźwiedziem na świecie uznanym za bohatera wojennego. Przeszedł do historii również jako jedyny miś, uhonorowany specjalnym bankietem przez szkocki parlament.</strong></p>
<p>Polskiego niedźwiedzia-żołnierza upamiętniają: pomnik w Edynburgu, pomnik w szkockim miasteczku Grimsby, plakiety w Imperial War Museum w Londynie oraz w Kanadyjskim Muzeum Wojny w Ottawie, rzeźba w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie, piosenka  „Voytek the Soldier Bear”. Telewizja BBC w programie dla dzieci Blue Peter nadawała reportaże o Wojtku. Podobno gdy książę Karol zwiedzając muzeum w Londynie zatrzymał się przy rzeźbie Wojtka i zaczęto o nim opowiadać – przerwał mówiąc, że i on i jego obaj synowie znają dobrze tę historię.</p>
<p><strong>Alan Herriot, autor pomnika Wojtka w Edynburgu, powiedział: „Nie chodzi tu tylko o niedźwiedzia, ale o upamiętnienie roli odegranej przez Polaków w drugiej wojnie światowej”.</strong></p>
<p>Wojtka jako niemowlaka stacjonujący w Iranie żołnierze armii gen. Andersa w 1942 roku odkupili od napotkanego przy drodze perskiego chłopca. Miś trafił do 2. kompanii transportowej przemianowanej później na 22. kompanię zaopatrywania artylerii. Jeszcze nie umiał jeść, karmili go skondensowanym mlekiem z butelki po wódce przez smoczek ze skręconych szmat. Każde zwierzę będące w posiadaniu wojska musiało figurować w ewidencji. Niedźwiadek został zapisany w dokumentacji kompanii jako szeregowy Wojtek Miś. Należny mu żołd przeliczany był na zwiększoną rację żywnościową.</p>
<p>Rósł zdrowo: doszedł do ponad 180 cm wzrostu i 250 kg wagi. Jadał razem z żołnierzami, lubił piwo, zakąszał papierosami. Jego ulubioną zabawą były zapasy z żołnierzami, ale często też przychodził się do któregoś przytulić. Czasem łapał kogoś, kładł na ziemię i przykrywał sobą, co nazywało się „wałkowaniem żołnierza”. Uwielbiał jeździć z przyjaciółmi wojskową ciężarówką, kiedy zaczynał się wpychać do kabiny – nie było na niego rady. Podczas postoju opiekunowie przywiązywali go do pala, co było działaniem wyłącznie psychologicznym, dla uspokojenia ludzi nie znających Wojtka: kiedy chciał się przemieścić – wyrywał kołek z ziemi, zabierał ze sobą i wbijał tam, gdzie akurat się zatrzymał.</p>
<p>Był łagodnym zwierzęciem mającym pełne zaufanie do ludzi. Stwarzało to zabawne sytuacje: nie każdy obcy na pierwszy rzut oka obdarzał prawie dwumetrowego niedźwiedzia zaufaniem na miarę życzliwości, jaką niedźwiedź mu okazywał.</p>
<p>Szeregowy Wojtek zasłynął licznymi psikusami, jednak po latach jego dawni przyjaciele wspominali głownie że był wielki, potężny i pełen czułości dla ludzi. Sprawiał, jak opowiadali, że chociaż na chwilę zapominali o tym, gdzie są. Wszyscy byli w dołku, zostawili gdzieś bliskich, o których nie było żadnej wieści. Nikt nie wiedział, czy jutro nie zginie. Może dlatego tak przywiązali się do Wojtka. On też miał tylko ich.</p>
<p>Rwał się do roboty, więc brał udział w przenoszeniu ciężkiego ekwipunku, w tym amunicji. Stanowił wielką pomoc, nie był jednak do niczego zmuszany – sam dołączał kiedy miał ochotę. Być może to tłumaczy jego udział w bitwie pod Monte Cassino: oddział ciężko pracował, dowożąc ciężkie skrzynie z amunicją dla artylerii. Podobno osłuchany z dźwiękami bitwy miś najpierw obserwował z daleka dźwiganie skrzyń, wreszcie podszedł, chwycił jedną i wyładował z samochodu. Potem nosił je do końca bitwy, a nikt nie miał głowy do zajmowania się odpędzaniem go dalej od frontu.</p>
<p><strong>Od tamtej pory symbolem 22. kompanii stał się <a href="http://adam.owczarz.wrzuta.pl/film/6SXOnt7bqPa/fajny_filmik_-_oceniaj">niedźwiedź z pociskiem w łapach</a>. Takie logo – jak powiedzielibyśmy dziś – figurowało na samochodach wojskowych, proporczykach i mundurach żołnierzy.</strong></p>
<p><strong></strong>Po wojnie kompania została przetransportowana do Glasgow w Szkocji. Wkrótce Wojtek został ulubieńcem całego obozu i okolicznej ludności. Stał się też tematem licznych publikacji prasowych, a miejscowe Towarzystwo Polsko-Szkockie mianowało go nawet swoim członkiem.</p>
<p>Po demobilizacji zapadła decyzja oddania niedźwiedzia do ogrodu zoologicznego w Edynburgu. Dawni koledzy-żołnierze, już w cywilu, często odwiedzali Wojtka, mimo protestów pracowników ZOO przeskakując ogrodzenie. Gdy był już stary i chory, pracownicy ZOO szukali kogoś kto zagada do niego po polsku, kiedy trzeba go było wywabić z posłania.</p>
<p><strong>Szeregowy Wojtek zmarł w 1963 r. O jego śmierci poinformowały liczne brytyjskie stacje radiowe. </strong></p>
<p>W Warszawie była już mowa o planie stworzeniu pomnika misia-żołnierza i usytuowaniu go przed muzeum Wojska Polskiego, jednak autor listu do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz proponuje upamiętnianie Wojtka w centrum miasta:</p>
<p><strong>- Przecież ten temat jest uniwersalny, nie tylko wojskowy. Można go pokazywać z różnych punktów widzenia, jako historię wojenną, podróżniczą, ludzką, łączącą kraje i narody. </strong></p>
<p><strong>Pomysł formy, przedstawiony przez red. Pruszyńskiego wydaje się nierealistyczny. Jednak łatwy do zauważenia pomnik bohaterskiego niedźwiedziego szeregowca mógłby stanowić ważny akcent w przestrzeni przeciążonej martyrologią stolicy. Niegdyś dumnej ze swojego zawadiackiego poczucia humoru.     </strong></p>
<h2><strong>Pamięć druga: gniew i łzy</strong></h2>
<p>„W sprawę <em>(nowej lokalizacji pomnika – C.B) </em>zaangażowani są członkowie Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem, wpływowego środowiska, które z uporem walczy o<a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,11154500,Smolenski_pomnik_na_Krakowskim__Tak__zamiast_Prusa.html"> <strong><span style="text-decoration: underline;">monument w stolicy</span></strong></a>. Wspiera go w tym PiS, a także stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza (nie mylić z partią o tej samej nazwie), skupiające większość członków warszawskiego komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Ruch wokół upamiętnienia ofiar w stolicy wpisuje się w nadchodzącą drugą rocznicę katastrofy prezydenckiego tupolewa”.</p>
<p>Krzysztof Pawłowski, architekt, urbanista i konserwator zabytków stwierdził, że wzniesienie pomnika przed Pałacem Prezydenckim, czego domaga się część środowisk prawicowych, nie byłoby dobrym rozwiązaniem, bo zagrażałoby integralności architektonicznej i urbanistycznej zabytkowego kompleksu. Zaproponował inne miejsce – skwer u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i Karowej.</p>
<p>- To smutna, tymczasowa przestrzeń z plenerową wystawą przypominającą gazetkę ścienną i biednym pomnikiem Bolesława Prusa, który stoi tam przypadkowo – mówi prof. Pawłowski i proponuje usunąć Prusa.</p>
<p><em>(W kamienicy , która stała w tym miejscu przed wojną, mieściła się redakcja i drukarnia „Kuriera Warszawskiego”.  Prus, jako jeden z redaktorów, prowadził w nim stałą rubrykę, słynne „Kroniki tygodniowe” – C.B.) </em></p>
<p>Andrzej Melak, brat jednej z ofiar katastrofy, jako wzór planowanego pomnika opisuje park pamięci w parafii Trzepowo pod Płockiem: 96 dębów i 96 kamieni, a każdy opatrzony tabliczką ze zdjęciem. W parku jest też rzeźba Piety i ściana pamięci, a ma powstać kilkumetrowy posąg Anioła Opiekuna Polski.</p>
<p>- Jak widać, lokalne społeczności potrafią w sposób godny czcić tragedię, gdy tymczasem Warszawa chce pamięć zepchnąć tylko na cmentarz – wypomina Andrzej Melak.</p>
<p>Zachęcony liczbą „96” zamiast 1 (w najlepszym przypadku 1,5) poszukałem  bliższych informacji.</p>
<p><strong>Park Pamięci</strong> <em>(uwaga!)</em> <strong>„Katyń – Smoleńsk 2010”</strong> jest przedsięwzięciem całkowicie kościelnym – i nic dziwnego, skoro to Kościół jest jego inicjatorem i opiekunem. Nie mam nic przeciwko wspólnej modlitwie „<em>większej od wszelkich różnic i podziałów, także politycznych, ulotnych i pozbawionych głębszego sensu w obliczu ostatecznych spraw życia i śmierci (…)</em> <em>aby śmierć braci i sióstr, wbrew trudnym i zniechęcającym doświadczeniom minionych miesięcy</em> <em>przyniosła owoce pojednania, jedności i pokoju</em>” (słowa z homilii biskupa płockiego, Piotra Libery, podczas uroczystej inauguracji parku). Ale dalsze słowa: <em>„Najlepszą formą uczczenia pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej jest podjęcie zadań, których oni nie dokończyli. Wybory są szansą, by zadania te powierzyć najbardziej kompetentnym, uczciwym i odpowiedzialnym</em> – nasuwają przypuszczenie, że bp Libera miał na myśli całkiem konkretnych kompetentnych, uczciwych i odpowiedzialnych.</p>
<p>Andrzej Melak podczas uroczystości  oświadczył, że w tym miejscu „<em>bije serce Polski i żywa jest pamięć o tych, co tragicznie zginęli</em>”. Stwierdził, że oddawanie tej pamięci w Warszawie jest „<em>utrudnione i zabronione</em>”. Tymczasem trzeba dociec prawdy o tragedii smoleńskiej, bowiem „<em>bez tego nie ma wolności dla Polski</em>”.</p>
<p><strong>Można się doszukać poczucia humoru w pomyśle usunięcia pomnika współtwórcy polskiego realizmu i pozytywizmu w celu zrobienia miejsca dla opisanego przedsięwzięcia. Ale i w przestrzeni trzepowskiego Parku Pamięci pojawił się akcent realizmu: obok drzew, podarowanych przez Nadleśnictwo Płock, umieszczono kamienie z tabliczką z nazwiskiem upamiętnionej ofiary katastrofy, oraz nazwiskiem rodziny lub instytucji, opiekującej się konkretnym dębem. Nie podano, które z nazwisk wyryto większą czcionką.  </strong></p>
<p align="center">Łzy, gniew, czy misiek? Oto jest pytanie!<br />
Jest-li w istocie szlachetniejszą rzeczą<br />
sławić pociski zawistnego losu,<br />
niźli, stawiwszy czoła morzu nędzy,<br />
przez uśmiech wybrnąć z niego?</p>
<p><strong>P.S</strong>. Dwa dni po opublikowaniu planów Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem, „Gazeta Stołeczna” zamieściła sprostowanie Krzysztofa Pawłowskiego:</p>
<p>„<em>Uprzejmie proszę o sprostowanie mylnej interpretacji rozmowy z redaktorem Tomaszem Urzykowskim, odbytej 15 lutego. Nigdy nie proponowałem usunięcia pomnika Bolesława Prusa, lecz jedynie jego niewielkie przesunięcie. Pojęcie przypadkowości usytuowania pomnika odnosiłem nie do Krakowskiego Przedmieścia, lecz do bezpośredniej jego oprawy przestrzennej”.   </em></p>
<p><strong>Przeczytawszy to wyjaśnienie zrozumiałem, że i ten pomnik wpisuje się w koncepcję „Jak uśmiech dziewczyny kochanej”: Prus ramię w ramię z Aniołem Opiekunem Polski to parka, którą chętnie zobaczę. </strong></p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p align="right"><strong><em>Cezary Bryka</em></strong></p>
<p align="right"><strong><em>Nienalezna.pl</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6415-cezary-bryka-dwie-pamieci-miasta/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michał Leszczyński: Dziecinne emerytury</title>
		<link>http://studioopinii.pl/artykul/6412-michal-leszczynski-dziecinne-emerytury</link>
		<comments>http://studioopinii.pl/artykul/6412-michal-leszczynski-dziecinne-emerytury#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 14:29:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Leszczyński</dc:creator>
				<category><![CDATA[Obyczaje]]></category>
		<category><![CDATA[emerytury]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Leszczyński]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://studioopinii.pl/?p=6412</guid>
		<description><![CDATA[Trwa konsultacja społeczna na temat emerytur. W związku z tym, ja też czuję się w prawie, aby się z pewną nieśmiałością wypowiedzieć. Otóż sytuacja wygląda tak: W niemal wszystkich krajach rządy ukradły ludziom pieniądze odkładane na emerytury robiąc prosty trick z wypłacaniem emerytur nie ze zgromadzonego kapitału, tylko z nowowpłacanych składek pracujących ludzi. Taki jest fakt, i nic już tego przekrętu nie cofnie. W związku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/emerytura.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-6086" style="margin-left: 10px; margin-right: 10px;" title="emerytura" src="http://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2012/02/emerytura-300x198.jpg" alt="" width="300" height="198" /></a>Trwa konsultacja społeczna na temat emerytur. W związku z tym, ja też czuję się w prawie, aby się z pewną nieśmiałością wypowiedzieć.</p>
<p>Otóż sytuacja wygląda tak:</p>
<p>W niemal wszystkich krajach rządy ukradły ludziom pieniądze odkładane na emerytury robiąc prosty trick z wypłacaniem emerytur nie ze zgromadzonego kapitału, tylko z nowowpłacanych składek pracujących ludzi.</p>
<p>Taki jest fakt, i nic już tego przekrętu nie cofnie. W związku z tym, że ludzie żyją coraz dłużej, a dzieci jest coraz mniej, wiek emerytalny trzeba wydłużyć. To wszyscy wiedzą, i dyskusja na ten temat jest nieco bezprzedmiotowa.<span id="more-6412"></span></p>
<p>Natomiast pozostaje kwestia, czy to wystarczy, czy nie musimy jednak się skoncentrować na tym, aby mieć więcej dzieci, które na emerytury będą pracować. Skrócenie wieku emerytalnego dla matek (propozycja PSL) jest wyjątkowo niekorzystna dla kobiet, bo w ich interesie jest praca jak najdłuższa (zwłaszcza po urlopach macierzyńskich skracających okres składkowy).</p>
<p><strong>Moja propozycja jest taka:</strong></p>
<p><strong>ZRÓBMY DOCELOWO TAK, ŻE KAŻDY PRACUJĄCY POŁOWĘ SKŁADKI PRZEZNACZA NA EMERYTURĘ SWOICH RODZICÓW.</strong></p>
<p>Za 30 lat sytuacja bez mojej modyfikacji mogłaby wyglądać tak:</p>
<ul>
<li>Przykładowi emeryci A, B, C będą dostawać po 3000 zł emerytury, z czego 2000 zł będzie z bieżących składek, a 1000 zł będzie szło z budżetu (czyli podatków).</li>
</ul>
<p>Uwzględniając moją modyfikację, bazowa emerytura byłaby 3000/2 + 1000 zł = 2500 zł.</p>
<ul>
<li>Emeryt A nie ma dzieci, więc dostanie 2500 zł.</li>
<li>Emeryt B ma jedno dziecko, które słabo zarabia, na przykład 2000 zł, i odprowadza składkę emerytalną 400 zł. Dzielimy ją na 2, i emeryt B dostanie 2700 zł.</li>
<li>Emeryt C ma czworo dzieci, z których każde zarabia po 10 000 zł. W sumie odprowadzają 8000 zł. Dzielimy to na 2 i dopłacamy emerytowi C 4000 zł, windując emeryturę na 6500 zł.</li>
</ul>
<p><strong>Rozwiązanie moje ma następujące korzyści:</strong></p>
<p style="padding-left: 30px;">i)    sprawiedliwie wynagradza tych, którzy ponoszą koszty wychowania dzieci (300–500 tys. zł na jedno dziecko!),<br />
ii)   motywuje rodziców do posiadania dzieci i zapewnienia im takiego wykształcenia, które zapewni wysokie dochody.<br />
iii) umożliwi Polsce doścignięcie krajów cywilizowanych dzięki dobrze wykształconym, kochanym przez rodziców (jak nie kochać swoich dobroczyńców?) młodym ludziom.</p>
<p>Dzisiaj wiele babć kręci nosem na opiekę nad wnukami. Gdyby dzięki pracy córki dostawałaby 1000 zł do emerytury, inaczej by na taką opiekę patrzyła.</p>
<p>Czas dochodzenia do tego modelu należałoby rozbić na 30 lat– w 2013 1% składki by szedł do rodziców, a w kolejnych, procent ten wzrastałby o jeden, a w roku 2042 osiągnąłby 50.</p>
<p><em>Think it over, guys…</em></p>
<p><a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" alt="" border="0" /></a></p>
<p style="text-align: right;"><em><strong>Michał Leszczyński</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://studioopinii.pl/artykul/6412-michal-leszczynski-dziecinne-emerytury/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

