Krzysztof Łoziński: Odpowiedź na list rodziny Przemysława Gintrowskiego

list2016-01-21.

Sza­nowni Pań­stwo,

przy­znam, że ze zdzi­wie­niem i smut­kiem odczy­ta­łem Pań­stwa list.

Jestem pomy­sło­dawcą, auto­rem arty­kułu, od któ­rego zaczął się ruch KOD, jed­nym z tego ruchu zało­ży­cieli i akty­wi­stą. Do postaci i twór­czo­ści Prze­my­sława Gin­tro­skiego zawsze czu­łem wielki sza­cu­nek. Dla­tego ze zdzi­wie­niem czy­tam, jako­bym jego pamięć pro­fa­no­wał.

Muszę tu pokrótce, aby­śmy się dobrze rozu­mieli, wspo­mnieć kim jestem. A więc ja, Krzysz­tof Łoziń­ski, rocz­nik 1948, jestem wnu­kiem Leonarda Waw­rzyńca Żacz­kow­kiego, puł­kow­nika „Leonarda”, dowódcy jed­nej z for­ma­cji Powsta­nia War­szaw­skiego, po woj­nie żoł­nie­rza WiN-u, więź­nia bie­ru­tow­skich katowni, w któ­rych mało nie umarł. Jestem synem Jerzego Łoziń­skiego, żoł­nie­rza „Kedywu” (Komendy Dywer­sji) Armii Kra­jo­wej, w okre­sie stanu wojen­nego dzia­ła­cza pod­zie­mia „Soli­dar­no­ści” w struk­tu­rze MRKS. Jestem synem prof. Danuty Łoziń­skiej, leka­rza, w cza­sie oku­pa­cji hitle­row­skiej huf­co­wej Sza­rych Sze­re­gów, pod­czas Powsta­nia War­szaw­skiego, jako ppor. „Danu­sia”, dowódcy sek­cji łącz­no­ści płk „Radwana”.

Co do mojej dzia­łal­no­ści, to uczest­ni­czy­łem i byłem za to repre­sjo­no­wany dość poważ­nie, w wyda­rze­niach marca 1968, byłem współ­pra­cow­ni­kiem KOR (choć nie jakoś wybit­nym), uczest­ni­kiem straj­ków sierp­nia 1980 roku, nawet prze­wod­ni­czą­cym jed­nego z komi­te­tów straj­ko­wych. Póź­niej byłem dzia­ła­czem „Soli­dar­no­ści” na szcze­blu regionu (Mazow­sze), w sta­nie wojen­nym i póź­niej dzia­ła­czem pod­zie­mia „S”. Byłem wie­lo­krot­nie i bru­tal­nie repre­sjo­no­wany, ska­zany na 1,5 roku wię­zie­nia, pozba­wiany pracy. Gro­żono mi zastrze­le­niem, przy­sta­wia­jąc do głowy nabity i odbez­pie­czony pisto­let, zgni­ciem na Sybe­rii, porwa­niem i zabi­ciem dzieci, zgwał­ce­niem żony itp.

Dziś czy­tam w pań­stwa liście, że „nie mam poję­cia o ele­men­tar­nych stan­dar­dach moral­nych” i „sza­cunku dla dru­giego czło­wieka i jego rodziny”. Pytam więc: na jakiej pod­sta­wie wysu­wa­cie Pań­stwo takie oskar­że­nia?

Przy­kre to dla mnie, bo pio­senki Prze­my­sława Gin­trow­skiego śpie­wa­li­śmy pod­czas straj­ków, mani­fe­sta­cji ulicz­nych stanu wojen­nego, a także „pod celą” Moko­tow­skiego Wię­zie­nia, w tym samym pawi­lo­nie, w któ­rym sie­dział kie­dyś mój dzia­dek, tyle że prze­mia­no­wa­nym z dzie­sią­tego na trzeci. Jakoś nie przy­szło mi wtedy do głowy, że „nie mam poję­cia o ele­men­tar­nych stan­dar­dach moral­nych”.

Pisze­cie Pań­stwo:

Pre­zen­to­wa­nie twór­czo­ści Gin­trow­skiego na Waszych zlo­tach uwła­cza Jego pamięci. Wasze cele­bryc­kie, medialne, wymu­skane twa­rzyczki, krzy­czące o zama­chu na wol­ność słowa w pol­skich mediach czy zagro­że­niu prawa do pry­wat­no­ści… Śmie­chu warte… gdzie byli­ście, kiedy bli­ski Wam obóz wła­dzy uchwa­lił tzw. ustawę 1066?”.

Sza­nowni Pań­stwo, nie bar­dzo rozu­miem, na jakiej zasa­dzie śpie­wa­nie lub odtwa­rza­nie pio­se­nek Prze­my­sława Gin­trow­skiego, czło­wieka który zawsze stał po stro­nie wol­no­ści i demo­kra­cji, na demon­stra­cjach w obro­nie wol­no­ści i demo­kra­cji ma „uwła­czać Jego pamięci.” Rozu­miał bym, gdyby to robił były komu­ni­styczny pro­ku­ra­tor Sta­ni­sław Pio­tro­wicz, były komu­ni­styczny sędzia Kryże, który ska­zy­wał moich kole­gów, były sekre­tarz PZPR w okre­sie stanu wojen­nego Mar­cin Wol­ski, lub parę innych podob­nych postaci (obec­nie w PiS). Ale co jest uwła­cza­ją­cego, gdy czy­nią to ludzie wal­czący w obro­nie demo­kra­cji, prze­ciw par­tii, która chce przy­wró­cić wszystko, co było za komuny naj­gor­sze, znie­wo­lone media, cen­zurę, pod­le­głe poli­tycz­nie pro­ku­ra­tury i sądy, pań­stwo poli­cyjne? Par­tii, któ­rej główną metodą upra­wia­nia poli­tyki jest noto­ryczne kłam­stwo na nie­mal każdy temat?

Oczy­wi­ście, jeśli Pań­stwo sobie tego nie życzy­cie, to my to usza­nu­jemy. Ale chciał­bym, byśmy sobie parę rze­czy wyja­śnili.

Pisze­cie pań­stwo: „Wasze cele­bryc­kie, medialne, wymu­skane twa­rzyczki”. Nie rozu­miem, skąd tyle agre­sji. „Cele­bryc­kie twa­rzyczki”? Sza­nowni Pań­stwo, do naszego komi­tetu należy dziś 55,5 tysiąca ludzi, na „fanpage’u” zare­je­stro­wało się 130 tysięcy, bli­sko sto tysięcy ludzi bie­rze udział w demon­stra­cjach (naj­bliż­sze, 23 stycz­nia, odbędą się w 40 mia­stach) pomimo zimy i mrozu. Według badań son­da­żo­wych, podobne lub iden­tyczne zda­nie co my ma ponad połowa spo­łe­czeń­stwa. I co, ci wszy­scy ludzie mają „cele­bryc­kie, medialne, wymu­skane twa­rzyczki”? Bar­dzo bym pro­sił, byście zauwa­żyli pań­stwo, iż my, mimo bar­dzo bru­tal­nych oszczerstw z dru­giej strony, nikomu nie ubli­żamy. My nie zatrud­niamy kilku tysięcy trolli do pisa­nia obelg w Inter­ne­cie. Na naszych demon­stra­cjach nie spo­tkają pań­stwo obelg pod niczyim adre­sem. I bar­dzo bym pro­sił, by nie uży­wać obelg wobec nas, nawet jeśli mają pań­stwo zupeł­nie inne poglądy.

Pyta­cie pań­stwo: „gdzie byli­ście, kiedy bli­ski Wam obóz wła­dzy uchwa­lił tzw. ustawę 1066?” (chyba cho­dzi o ustawę 1064, o TK, bo 1066 doty­czyła zupeł­nie czego innego). Po pierw­sze „bli­ski nam obóz wła­dzy”, bli­ski komu? Tym stu tysiącom ludzi, któ­rzy nie nale­żeli do żad­nej par­tii poli­tycz­nej, któ­rzy mają naj­róż­niej­sze świa­to­po­glądy, naj­róż­niej­sze poli­tyczne pre­fe­ren­cje, a łączy ich tylko sprze­ciw wobec dąże­nia jed­nego ugru­po­wa­nia, a nawet jed­nego czło­wieka, do usta­no­wie­nia dyk­ta­tury (z czym zresztą on się nawet spe­cjal­nie nie kryje – patrz: pro­jekt kon­sty­tu­cji PiS)?

A gdzie byli­śmy? Każdy gdzie indziej. Nie byli­śmy poli­ty­kami, posłami, sena­to­rami. Myślę, że więk­szość z nas nawet nie wie­działa, że jest taka ustawa, bo żad­nej wrzawy, także ze strony PiS, wów­czas nie było. PiS oczy­wi­ście gło­so­wał prze­ciw, bo ruty­nowo gło­so­wał prze­ciw wszyst­kiemu, co wno­siła strona rzą­dowa, ale żad­nego gło­śnego larum nie ogła­szał, wcale gło­śno nie pro­te­sto­wał. To, że ta ustawa może być pre­tek­stem do robie­nia poli­tycz­nej awan­tury, PiS wymy­ślił dopiero kilka mie­sięcy póź­niej.

Warto, by Pań­stwo zauwa­żyli, że KOD nie jest kon­ty­nu­acją żad­nej par­tii poli­tycz­nej, nie jest z żadną par­tią zwią­zany i nie powstał z ini­cja­tywy żad­nej par­tii (o czym wiem naj­le­piej, bo powstał z ini­cja­tywy mojej). KOD two­rzą zwy­kli ludzie, który nie utra­cili żad­nej wła­dzy, żad­nych przy­wi­le­jów, bo nigdy żad­nej wła­dzy i żad­nych przy­wi­le­jów nie mieli. Ja też nigdy nie mia­łem żad­nej wła­dzy i żad­nych przy­wi­le­jów. Byłem eme­ry­tem i jestem eme­ry­tem.

Wybacz­cie pań­stwo, ale czy­nie­nie jakiej­kol­wiek orga­ni­za­cji zarzutu z tego, że cze­goś nie zro­biła, gdy jesz­cze nie ist­niała, jest absur­dalne. Tak samo absur­dalny jest wnio­sek, że jeśli zwy­kli ludzie, nie­zaj­mu­jący żad­nych sta­no­wisk rzą­do­wych, nie­bę­dący poli­ty­kami, posłami, sena­to­rami, nie wystę­po­wali prze­ciw poczy­na­niom wła­dzy, to zna­czy, że popie­rali wszystko, co ta wła­dza robi. Od nie­zaj­mo­wa­nia się poli­tyką do popie­ra­nia dzia­łań poli­ty­ków jest jesz­cze daleko. To jest twier­dze­nie wewnętrz­nie sprzeczne: z tego, że ktoś nie zajął sta­no­wi­ska, wcale nie wynika, że jest po kon­kret­nej stro­nie. Z nie­za­ję­cia sta­no­wi­ska wcale nie wynika ani to, że jest się za, ani to, że jest się prze­ciw. Nie zaj­mo­wa­nie się czymś wcale nie ozna­cza, że się to popiera.

Pisze­cie Pań­stwo:

nie szar­gaj­cie pamięci i twór­czo­ści osoby nam naj­bliż­szej. Nie sta­li­ście po jed­nej stro­nie, nie doświad­czy­li­ście tego, czego on musiał doświad­czyć będąc po pro­stu patriotą i poru­sza­jąc w swych pie­śniach tematy dla Pol­ski naj­waż­niej­sze”.

Wybacz­cie Pań­stwo, ale chyba prawda jest inna. Nikt z nas nie szarga pamięci, ani twór­czo­ści Prze­my­sława Gin­trow­skiego. Wręcz odwrot­nie, uży­wa­li­śmy jego utwo­rów, bo podzie­lamy TE SAME co on war­to­ści. Wbrew temu, co Pań­stwo piszą, STALIŚMY PO TEJ SAMEJ STRONIE. Chyba Pań­stwo nie zauwa­żyli, jak wielu ludzi daw­nej „Soli­dar­no­ści” two­rzy nasz komi­tet, w tym więk­szość przy­wód­ców straj­ków sierp­nia 80, „Soli­dar­no­ści” i pod­zie­mia lat 80. Są z nami tacy ludzie, jak Lech Wałęsa (prze­wod­ni­czący „S”), Bog­dan Boru­se­wiczJerzy Sta­ni­sław Borow­czak (orga­ni­za­to­rzy i ini­cja­to­rzy strajku w Stoczni Gdań­skiej), Zbi­gniew Bujak (prze­wod­ni­czący Regionu Mazow­sze, czło­nek TKW w pod­zie­miu), Wła­dy­sław Fra­sy­niuk (prze­wod­ni­czący Regionu Dolny Śląsk, czło­nek TKW w pod­zie­miu), Bog­dan Lis (uczest­nik strajku w Stoczni Gdań­skiej, czło­nek TKW w pod­zie­miu), Janusz Onysz­kie­wicz (rzecz­nik pra­sowy „S”, czło­nek zarządu Regionu Mazow­sze), Hen­ryka Krzy­wo­nos (uczest­niczka strajku w Stoczni Gdań­skiej, czło­nek MKS) i wielu, wielu, innych czo­ło­wych dzia­ła­czy S”. Trudno mi wymie­niać wszyst­kich, ale pra­wie wszyst­kich kole­gów z okresu „S” lat 1980–81 spo­ty­kam w KOD, także kole­gów z pod­zie­mia i z komu­ni­stycz­nych wię­zień.

Piszą Pań­stwo, że „nie doświad­cza­li­śmy tego co on”. Chyba są Pań­stwo w głę­bo­kim błę­dzie. O ile wiem, Prze­my­sław Gin­trow­ski, któ­rego, jesz­cze raz powta­rzam, bar­dzo za jego twór­czość i postawę sza­nuję, nie był ani wię­ziony, ani tor­tu­ro­wany, a więk­szość z kole­gów, któ­rych tu wymie­ni­łem, i ja też, była. I naprawdę wiemy, co to jest dyk­ta­tura i dla­tego nie chcemy jej w Pol­sce ponow­nie.

Pisze­cie Pań­stwo:

Ani nam witać się, ani żegnać, żyjemy na innych archi­pe­la­gach KOD-owi­cze”.

Trudno, to Pań­stwa wybór.

Z powa­ża­niem

Krzysz­tof Łoziń­ski

(zda­niem Kaczyń­skiego – zło­dziej i komu­ni­sta, zaprze­dany czło­wiek gor­szego sortu)

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 9.4/10 (1235 votes cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: +1029 (from 1133 votes)
Krzysz­tof Łoziń­ski: Odpo­wiedź na list rodziny Prze­my­sława Gin­trow­skiego, 9.4 out of 10 based on 1235 ratings 

Dodany: 21 stycznia 2016r.
Autor: Krzysztof Łoziński
Dział: KOD
Rozmiar liter: A A A

Reklama

Współpracujemy z...

Reklama z sympatii

Polecamy